klubgogo
14.04.16, 20:16
Dziewczyny, poradźcie, co robić z taką klasą. I klasa podstawówki, drugi rok w szkole (była zerówka), dzieciaki fajne, ale rodzice... tragedia.
Nie można się dogadać, nie można się zorganizować, przewodnicząca klasowej trójki nie robi nic, zrzuca wszystko na innych rodziców (tą odwołamy z nowym rokiem szkolnym), zero chęci, zero zaangażowania. Każdy pomysł to walka o jego przeforsowanie, żarliwe głosowania, uszczypliwe komentarze. Negowanie, szukanie wszystkiego na nie. Nie wspomnę już o wiecznym donoszeniu czy skarżeniu do wychowawcy - to, co powinno zostać między rodzicami, codziennie jest relacjonowane w szkole.
Co robić z takimi rodzicami? Czy tak już ma być do szóstej klasy? A może i ósmej...