zostalam w domu sama z mlodszakiem. moj 6-latek to taki maly filozof i lubi ze mna gadac na rozne tematy. podczas leniwego, niedzielnego sniadania pojawia sie tez temat jedzenia i odchudzania (odkad schudlam mlodszak co jakis czas porusza temat odchudzania). nagle moje dziecko wypala:
- ale wiesz mamo, jak kogos urodzisz, to znow bedziesz musiala sie na nowo odchudzac. no trudno, taki life.
omal nie zakrztusilam sie herbata
acha, nie jestem w ciazy, ale drugi tydzie ferii wielkanocnych spedzilismy u mojego brata i chlopaki zachwycili sie swoim 3-letnim kuzynem. teraz konieczie chca, zebym im "kogos urodzila"