sarmiklama
24.04.16, 18:22
Witajcie. Mam bardzo skomplikowany problem, szukam pomocy wśród znajomych i w internecie, także na forach, może mi ktoś coś dobrego podpowie. Mam trójkę dzieci w wieku 7,8 i 11 lat. Z mężem układa mi się bardzo źle. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale myślę, że pewien standard w tego typu przypadkach, czyli kłótnie, ciche dni, przemoc psychiczna, czasami chociaż rzadko fizyczna. Mąż często mnie zdradza i nawet się z tym nie kryje. Kilka razy przyprowadzał w nocy kobiety do naszego domu... Moja decyzja o rozwodzie już dawno zapadła, ale mam poważny problem. Nie pracuję i nigdy nie pracowałam. Na ostatnim roku studiów byłam w ciąży, po ich skończeniu (z trudem) cały czas pracowałam w domu. Mąż ma kilka firm, bardzo dużo zarabiał. W zeszłym roku powiedziałam mu, że mam dość i chcę rozwodu, podziału majątku i alimentów. Mąż ku mojemu wielkiemu zdziwieniu bez żadnych problemów się zgodził!!! Powiedział, że też chce szybkiego rozwodu, dostanę równo pół majątku i wysokie alimenty - sam zadeklarował, że 12 tys. miesięcznie i że to sformalizuje. Zgodziłam się naprawdę zszokowana, że wszystko tak przebiegało bez problemu. Mąż powiedział mi wtedy, że trzeba spieniężyć większą część majątku, żeby łatwiej było go podzielić. Zgodziłam się i nawet go wspierałam. Wyprowadziliśmy się z naszego domu, wynajęliśmy duże mieszkanie. Mąż sprzedał dom, 3 samochody, udziały w firmach a nawet co cenniejsze rzeczy, np. biżuterię, obrazy. Byłam spokojna, bo na bieżąco o wszystkim mnie informował a pieniądze szły na wspólne konto. Ustaliliśmy, że pozew rozwodowy oboje złożymy w kwietniu tego roku. Pod koniec lutego w sklepie okazało się, że moja karta kredytowa nie działa. Konto zostało wyczyszczone. Pieniądze zostały wytransferowane do Vanautu - państwa, o którym do tamtej pory nie widziałam nawet, że takie istnieje. Mąż zabrał wszystko i zniknął na 2 tygodnie. Gdy wrócił, oświadczył mi, że z banku w Vanautu już wycofał pieniądze i ukrył w bezpiecznym kraju i teraz mam do wyboru, albo będę posłuszna, albo on zniknie już na stałe a ja zostanę niczym... Mieszkamy w 5-pokojowym wynajmowanym mieszkaniu. Płacimy za nie prawie 5 tysięcy miesięcznie, na zakupy pieniądze wydziela mi mąż. Pracuje już tylko dorywczo (firmę i udziały w innych sprzedał) i nieoficjalnie, z konta zniknęło ponad 25 milionów. Potajemnie radziłam się prawnika. Ten mi powiedział, że po pierwsze trudno będzie namierzyć te pieniądze wycofane z Vanautu, a po drugie, nawet jeśli się to uda, a one znajdują się w państwie, które nie jest stroną Konwencji Nowojorskiej z 1956 o alimentach i mąż tam wyjedzie, to i tak nic nie zrobię. Mąż żąda ode mnie całkowitego posłuszeństwa, grozi, że w razie problemów znika a ja sobie nie poradzę i skończę na ulicy lub co gorsza w jakiejś patologii typu przytułek dla biednych matek. Jestem przerażona. Nie wiem co robić, nie chcę tak dalej żyć.