lady-z-gaga
19.05.16, 23:03
Mam wiele grzechów przeciwko srodowisku na koncie, ale ten jeden powoduje wyjątkowe wyrzuty sumienia, bo marnuję wodę i nie mam z tego żadnej korzyści, która by to usprawiedliwiała.
Chodzi mi o tę ilość zimnej wody, ktora musi spłynąć z rur, kiedy odkręcam ciepłą. Przy myciu rąk, pod prysznicem, przy zmywaniu muszę odczekać naprawdę długą chwilę, zanim woda w kranie będzie przynajmniej letnia. Mieszkam w niskim budynku (2piętra) i w związku z tym w moim pionie woda nie płynie tak często, jak w wysokich blokach. Pewnie dlatego prawie zawsze jest w rurach wystudzona i dopiero większy napływ powoduje, że pojawia się ciepła. Mam już jakąś obsesję na tym punkcie, bo kiedy patrzę na ilość czystej dobrej wody, ktora spływa do kanalizacji, podczas kiedy ja stoję i czekam, to szlag mnie trafia na takie marnotrawstwo. Czy w domach jednorodzinnych są systemy odzyskiwania takiej wody? bo że w blokach nie ma, to jest dla mnie jasne.