wisniowy_sad
14.06.16, 20:59
W obecnej pracy pracuję od 2013 roku. Wg google maps mam tam 2,2 km w jedną stronę. Do tej pory chodziłam piechotą, wiecie rozumiecie, dla zdrowia. Problem zaczął się wtedy, kiedy ostatniej zimy nagle po południu, po powrocie dostałam zapalenia stawu skokowego. Nie, nie poślizgnęłam się, nie upadłam, ani nic. Po prostu sobie szłam. Wcześniej noga mi też pobolewała tak że nie mogłam nią ruszyć, ale trwało to 5 min, potem przestawało. I tak od zimy co miesiąc miałam napady tej choroby - bolała mnie to jedna, to druga noga, dzięki Bogu że nie obie naraz bo bym się wykończyła. Wzięłam się na sposób i od miesiąca dojeżdżam do pracy autobusami. Bóle ustały. Ale nadal mnie nurtuje, od czego tak się stało? Bo żaden lekarz nie wiedział, co mi jest. Niby zapalenie, ale dlaczego? Dna moczanowa wykluczona, robiłam badania, mam słabe stężenie kwasu moczowego w organizmie. Czy to możliwe, że dorosła osoba może takiego choróbska się dorobić po przejściu 4,4 km łącznie codziennie?