sueellen
15.07.16, 10:33
Wstaję sobie rano ze śpiewem na ustach, wypoczęta, wyspana. Zakładam mięciutki szlafrok, schodzę na dół do słonecznej kuchni. Za oknem ptaki śpiewają, trawa się zieleni, róża pięknie kwitnie, sąsiadka lat 102 wiesza pranie. Macham jej na powitanie.. Robię sobie kawę, siadam przy stole, odpalam laptopa i ? chce mi się rzygać. Żebym chociaż w ciąży była, ale nie jestem!
Wiadomości o 7:00 rano powinny być zakazane, po 20:00 też. W ogóle powinno się zakazać programów informacyjnych celem ratowania zdrowia psychicznego obywateli. Patrzę się w ten ekran jak jakieś cielę w malowane wrota i nie mogę zrozumieć jak to się dzieje, że tak po prostu pozwalamy aby garstka oszołomów niszczyła wszystko co budowały pokolenia, zmieniała sobie historię wedle upodobań, siała nienawiść, śmierć, terroryzowała, wymyślała afery spiskowe i pozostawała bezkarna. W Polsce króluje Bareja, czytam co się tam dzieje jak jakąś gorzką komedię w odcinkach, w UK wcale nie lepiej, teraz jeszcze masakra we Francji. To jakaś paranoja, matrix jakiś, bo u mnie za oknem słońce, trawa zielona, ptaki i ta sąsiadka staruszka? no wszystko normalnie niby. Gdyby nie gazety wcale bym nie zauważyła, że jest jakiś Brexit i ktoś skądś wychodzi, nie wiedziałabym że we Francji ciezarówka zmiotła wczoraj z promenady kilkadziesiąt osób zasmucajac tym USA, a prezydent Polski poległ na polu chwały dzielnie walcząc z brzozą. Normalnie gdyby ktoś to opisał w jakiejś książce stwierdziłabym, że mocno koloryzuje. Filmu można nie oglądać, książki nie przeczytać bez najmniejszej szkody. Czy da się żyć własnym życiem zupełnie odgradzajac się od wiadomości, mediów, jakichkolwiek informacji spoza własnego podwórka?