Dodaj do ulubionych

"A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" Wrrrr

30.08.16, 16:04
Staramy się z mężem o dziecko, naturalnie nie ma szans, więc zostaje in vitro. Wiemy od tym już od dawna i jakoś się z tym pogodziliśmy. O staraniach do IV wiemy tylko my i tak ma zostać i o IV będziemy wiedzieli tylko my i klinika.
Kiedy ciąża? Chcecie nam coś powiedzieć? itp itd. pytają znajomi, rodzina... Jak to zwykle bywa, wszyscy mają już po minimum 1 dziecku a często kolejne w drodze. Na razie odpowiadam, że podchodzimy to tego na luzie, że bez spiny i że starania o ciążę do roku to nic niezwykłego. Oczywiście to g... prawda, bo żyjemy kompletowaniem badań, wizytami u gina a wcześniej androloga i zbieraniem kasy. Właśnie miałam podejść do symulacji, ale okazało się ze mam torbiel na jajniku i mam brać pigułki anty przez 3 tyg i potem zobaczymy co dalej, więc kolejny miesiąc w plecy co mnie nieźle zdołowało. Do tego dochodzą problemy w pracy, nie wiem jak później pogodzę wizyty na pobranie jajeczek i sam transfer. Nie jest mi lekko, mężowi też nie, bo to jego plemniki stanowią problem, mam wrażenie, że zostałam z tym sama, nie da się z nim spokojnie porozmawiać, mówi że może powinniśmy pomyśleć o adopcji... o tym że moje jajeczko mogłoby być zapłodnione nasieniem dawcy nie chce słyszeć.
Rozpisałam się, ale nie wiem jak odpowiadać na ciekawskie pytania znajomych, ni to żartem (a wy kiedy?), ni to na serio (zegar biologiczny tyka), na razie mówię: będzie czas, przyjdzie rada, ale ciśnienie mi to podnosi niesamowicie. Widujemy się sporadycznie, ale czuję się tak jakbym miała im złożyć szczegółowy raport. Nie chcę im mówić ze zbolałą miną, że nie wychodzi, bo będą pytać, czy się leczymy. Co mi radzicie (oprócz wyluzowania)?
Obserwuj wątek
    • milva24 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 16:07
      Sugerować mniej lub bardziej otwartym tekstem, że to nie ich interes. Jak ktoś będzie namolny to przekieruj rozmowę na temat kłopotliwy dla niego i niech się wije.
      • niu13 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:15
        Też uważam że najlepsze jest wsadzenie szpili pytającemu. Tego typu gadki uważam za szczyt nietaktu i bezczelności. A możesz też ucinać komentarzem: na razie nie myślimy
        • wilowka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 18:36
          To usłyszy - no ale to czas pomyśleć, ludzie teraz tacy wygodni, a latka lecą...
          Lepiej uciąć od razu.
    • esme83 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 16:10
      Ja mówię, że nie chcę o tym rozmawiać (jeśli nie chcę), na ogół działa.
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:27
        Tylko ciężko by mi było tak odpowiedzieć koleżance, którą sama pocieszałam, że na pewno wkrótce sama zobaczy 2 kreski na teście (zaszła w drugim miesiącu prób metodą 'tradycyjną')..

        Inna ma dziecko nieplanowane, ale w czasie naszych starań dostawałam wiadomości typu: teraz maluszek jest wielkości pestki od jabłka/śliwki/kabaczka a ja biegałam między ginem, laboratorium a rossmannem, żeby kupić test i zobaczyć 1 kreskesad

        Ich synków lubię, cudze dzieci też i nie płaczę jak kolejna koleżanka wrzuca na fejsa zdjęcie różowego bobaska wink chociaż na początku, po poznaniu diagnozy, nieraz zaszkliły mi się oczy na widok noworodka i myśli - dlaczego ja? crying

        Nigdy nie lubiłam się przed nikim tłumaczyć, nie chcę, żeby ktoś mi współczuł. Mogę bez problemu siedzieć przy stole i słuchać o przysłowiowych kupkach i zupkach, nie rusza mnie to. Nawet jak ktoś powie: co ty możesz wiedzieć o braku czasu/życiu jeśli nie masz dzieci? Ale ruszają mnie pytania a kiedy? nie widzisz że rodzice chcieliby zająć się wnukiem? I gul skacze uncertain a że nie umiem regularnie spuszczać pary, boję się że zacznę się drzeć na ludzi bez opamiętania, że mają się odpatyczkować, co pewnie uznają za problem w braku dziecka.
        Przepraszam za chaos uncertain
        • esme83 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:35
          Ja tak mówię właśnie bliskim osobom (bez złości, w miarę naturalnie: wiesz, nie chcę/nie mam ochoty na ten tamta rozmawiać). Może mam dyskretnych znajomych, ale to na ogół kończyło temat. Tylko z własną mamą mam problem, ale to osobna bajka.

          Ale rozumiem, że zależy Ci, żeby "nic nie dać po sobie poznać" - tu niestety nie doradzę, bo wg mnie każda forma w końcu się wyczerpie (i wyczerpie ciebie).
        • madzioreck Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 14:14
          panikara_28 napisał(a):

          Ale ruszają mnie pytania a kiedy? nie widzisz ż
          > e rodzice chcieliby zająć się wnukiem? I gul skacze uncertain

          Nie dziwię się, że skacze, bo to chamstwo ciężkiego kalibru. Aż się ciśnie odpowiedzieć "a czy nie widzisz, że wp...sz się w nieswoje sprawy?" uncertain
    • asia06 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 16:13
      Pytania innych osób oczywiście są nie na miejscu, ale... Rodzina po prostu powinna wiedzieć o waszych problemach, to by się jej podejście zmieniło. Znajomych można spuścić na drzewo.
      • semihora Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:17
        Cała rodzina? Tylko rodzice i rodzeństwo? Bo prawda jest taka, że te pytania zadają wszyscy - od matki po piątą wodę po kisielu i ja świetnie rozumiem, że wątkodajka się wkurza i nie chce nikomu tłumaczyć.
        • asia06 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:42
          A tu masz rację. Właśnie o rodzicach i rodzeństwie myslałam. Nie o ciotkach, wujkach, kuzynach...
          • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:00
            A to zależy, jaką masz rodzinę. Jeśli bliską i dyskretną to ok. Jeśli nie to skończy się tak, jak u mnie, gdy powiedziałam mamie i prosiłam o dyskrecję. Wszystkim wygadała i jeszcze miała satysfakcję, że wszyscy ją wypytują o szczegóły. Jak sądzisz, ile osób zapytało mnie bezpośrednio po tym, czy mam problem, w czym pomóc, co słychać... Za to za plecami używanie mieli. No bo przecież wiadomo, że wszystkie problemy to od: tabletek, odejścia od kościoła, złego odżywiania.
            • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:31
              pitahaya1 napisał:

              Wszystkim wygadała i jeszcze miała satysfakcję, że wszyscy ją wypytują o szczegóły.

              No pacz.. niczym moja teściowa big_grin o IV nic nie wie, ale lubi być głównym komunikatorem wszelkim zmian, które dotyczą jej syna i pośrednio mnie. I jeszcze potrafi uwzględnić swoją rolę w procesie, jak to ona jest zaangażowana, jak musi nam pomóc i jak ją to psychicznie wykańcza wink
              • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 10:36
                Ja akurat z IV nie miałam do czynienia, ale mam inne babskie problemy i niekoniecznie chcę o nich rozmawiać z osobami, które są i były mi nieprzychylne. Jeśli chciałam powiedzieć to konkretnym osobom, do których mam zaufanie. Nie zdążyłam. Wypaplała każdemu kto pytał co u mnie słychać.
              • semihora Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 10:50
                panikara_28
                >
                > No pacz.. niczym moja teściowa big_grin o IV nic nie wie, ale lubi być głównym komuni
                > katorem wszelkim zmian, które dotyczą jej syna i pośrednio mnie. I jeszcze potr
                > afi uwzględnić swoją rolę w procesie, jak to ona jest zaangażowana, jak musi na
                > m pomóc i jak ją to psychicznie wykańcza wink

                O, moja ma to samo big_grin Cokolwiek od nas usłyszy zaraz sprzeda dalej.
            • nowi-jka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 12:15
              pitahaya1 napisał:
              .
              > Jak sądzisz, ile osób zapytało mnie bezpośrednio po tym, czy mam problem, w czy
              > m pomóc,
              pytanie bez sensu bo w czym ci moga pomóc? zapłodnia cie, utrzymaja zarodek? bez sensu bardziej by mnie wkurzylo pytanie w czym mi pomoc niz dopytywanie o szczegóły
              • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 12:23
                Pytanie nie jest bez sensu, bo problem nie dotyczył zapłodnienia. I tak, uważam, że jeśli ktoś dopytuje za plecami, żeby się dowiedzieć to mógłby zapytać potem mnie bezpośrednio. W końcu po co pytał? Po to, żeby się dowiedzieć i mieć temat do plotek, czy żeby pomóc?
                Tak się rozchodzą plotki, czyli informacje niepotwierdzone, ale przekazywane dalej.
          • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 09:49
            taaa rodzice i rodzeństwo zaraz rozniosą info po całej okolicy i jeszcze na fejsie napiszą. w ogóle z jakiego niby powodu rodzicom i rodzeństwu należy się wgląd w intymne sprawy jakby nie patrzeć dorosłych ludzi??

            weź pod uwagę również, że to jest KATOLICKI kraj, wypuszczając w eter info o IV ryzykujesz, że jakiś oszołom napisze ci na drzwiach krwią "morderczyni nienarodzonych dzieci". każde potencjalnie kontrowersyjne info to jest TOP SECRET.
            co do wątkodajki to bez sensu uparła się akurat na geny wadliwego samca.
            • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 16:25
              Nie histeryzuj, nie słyszałam ani o jednym przypadku takiej sytuacji. Nie mówiąc już o tym, że w dużych miastach wszystko mają centralnie w czterech literach czy chodzisz do kościoła, przyjmujesz księdza, masz kochanka czy chodzisz po klinikach in vitro.
              • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 12:37
                A Ty kaz_nodzieja za babę teraz robisz?
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:38
        Moja rodzina to ojciec, z którym nie rozmawiam, bracia nieżonaci, niedzieciaci - nie interesuje ich to.
        Ale pyta chrzestna (dobra kobieta i może bym się przyznała do IV, ale to straszna paplara a mi taki rozgłos nie potrzebny). Koleżanek nie liczę...

        Pyta też rodzina męża (teściowa, która swojego jedynego syna urodziła po 3 latach starań bo parametry nasienia ojca były bardzo słabe. od wielu lat milcząca wrogość w stosunku do męża i cykliczny tekst że syn urodził się dopiero 3 lata po ślubie). Wujkowie męża chwalący się wnukami itp. Nie wiem jakie jest ich podejście do IV i nie interesuje mnie to bo nie chce od nich żadnego wsparcia, na nic mi takie wsparcie... Czytałam, że 80% po usłyszeniu że ma się problem cieszy się że ich to nie dotyczy, a reszta ma to w d...
        • asia06 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:41
          Ja bym nie mówiła o szczegółach. Powiedziałabym, że się staramy, ale mamy problemy i nie chcemy o tym rozmawiać.
      • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:41
        zleży jak blisko jest z rodzina, jaka to rodzina (bo na przykład jak praktykujący katolicy to może się jeszcze nasłuchać że IV to morderstwo. Ja od koleżanki tak usłyszałam, tak na wszelki wypadek mnie przestrzegała jakby nam wpadło do głowy. Ironia losu my wpadliśmy, ona z mężem nie mogą mieć naturalnie...)
        • asia06 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:43
          Ale ja bym o szczegółach nikomu nie opowiadała. Dałaby tylko znać, że mam problem z zjaściem w ciążę i tyle.
          • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:49
            i od religijnych katolików mogłabyś usłyszeć żebyście tylko nie robili IV bo to morderstwo (ja tak usłyszałam, kiedy koleżanka podejrzewała że my nie mozemy). Oczywiście w dobrej wierze. A podejrzewam że ktos kto ma problemy woli czegos takiego nie słyszec.
            dlatego zależy jaką masz rodzinę. Nie każdej rodzinie należy mówić dla własnego zdrowia psychicznego
    • fragile_f Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 16:24
      Dowiedz się, jakie mają problemy zdrowotne, najlepiej wstydliwe. Przy nastepnej wizycie wypytuj o WSZYSTKIE szczegóły leczenia mięsniaka cioci Wiesi. Zapytaj się wujka Mietka czy był juz na badaniu prostaty, a jesli nie - to dlaczego? I drąż temat do bólu. A na koniec powiedz, ze mieli probkę tego, jak czujecie się w momencie wypytywania o wasze INTYMNE sprawy.
    • fomica Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 16:36
      Wierzyć się nie chce, że w czasach gdy media trąbią o pladze niepłodności, są jeszcze debile (bez obrazy) którzy tak natarczywie wypytują "a kiedy??"
      Co do odpowiedzi można próbować przewrotnie "jak Bóg da smile" albo "15 sierpnia, o 18-ej" albo zwyczajnie "jak będzie to się dowiesz". A najlepiej z uprzejmym uśmiechem "to prywatna sprawa i nie zamierzam tego omawiać".
    • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 16:37
      Myśle ze lepszych rad udzielą ci osoby na specjalistycznych forach dotyczących IV. Są na pewno wątki z gotowymi odpowiedziami dla znajomych (odpowiedzi żartobliwe/złośliwe/informujące... co tylko chcesz)

      my wiele lat nie mieliśmy dziecka (z wyboru) i nikt się nie odważył zapytać. Co najwyżej babcia mówiła że miło byłoby i nie moze się doczekać i takie tam (ale ja akurat jestem z nią wyjatkowo blisko wiec jej wprost mówiłam, czasem sie kłóciłam)

      Ale tak na chłopski rozum to po co o to pytać:
      jak ktoś nie moze a chce to raczej to przykry temat
      jak ktoś moze i nie chce to pewnie ma jakieś swoje argumenty nic nikomu do tego, żadna ciotka nie przekona
    • izak31 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 16:42
      Ja na punkcje bralam od gina zwolnienie lekarskie
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 16:52
        takie na 1 dzień?
        • jaskiereczka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 21:52
          Ja radzę takie na 3 dni żebyś doszła do siebie
    • roksanka_3 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 18:18
      Ja rozumiem że to trudny temat ale czy tak złe masz kontakty z najbliższą rodziną ze nie mogą o tym wiedzieć?chociaż by o tym że macie trudności w zajściu w ciążę. Niekoniecznie o in vitro bo to nie każdy starszej daty potrafi zaakceptować
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:14
        Niestety nie utrzymujemy dobrych relacji, nie chcę się rozpisywać dlaczego sad
    • gggg_gg Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 19:15
      Jeśli to cię pocieszy, to u mnie natężenie pytań o dziecko zmalało po ok. roku. Albo ludzie sami się domyślili, że mamy problemy, albo zrozumieli dlaczego rozluźniliśmy kontakty. Bo niestety skończyło się na tym, że z wieloma osobami mocno ograniczyłam kontakt dla własnego komfortu psychicznego, dopiero teraz powoli nawiązuję na nowo. Dla nas była to o tyle trudna sytuacja, że przez ten pierwszy rok zaliczyliśmy długie i nerwowe starania, diagnostykę, ciążę, która obumarła zanim zdecydowaliśmy się powiedzieć oraz moją mocno ciążową figurę po poronieniu, która prowokowała już nie tylko do pytań o to kiedy, ale że chyba już nam się udało.
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:15
        Współczuję uncertain
    • whitney85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 19:36
      W rodzinie mieliśmy parę, która deklarowała, że nie chce mieć dzieci i nie lubi. Unikali spotkań rodzinnych jak ognia. Ewidentnie moje dzieci działały im na nerwy. Więc ja też zaczęłam ich unikać. Trwało to kilka lat. Przyznali się dop po udanym zabiegu. A ja z kolei nie rozumiem, co tu ukrywać, in vitro to wstyd czy co?
      • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:02
        Jaki wstyd? Kara boska za złe prowadzenie się.
        • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:35
          Sorry dla mnie mega śmieszne jest to co robicie.
          Zamiast powiedzieć słuchajcie dzialamy jak sie cos wykluje dam znac, ale moze minac troche czasu ,jak bóg da to bedzie.
          I tyle w temacie.
          Piszesz ze zostałaś z tym sama a sama trzymasz wszystko w tajemnicy.
          Do tego jak ludzie maja przekonać sie o in-vitro skoro wszytko to mega tajemnica , i potem ludziom sie wydaje ze po co to in-vitro skoro oni nie znają nikogo komu pomogło.
          Jeśli bedzie tematem tabu tajemnica zawsze bedzie czymś złym.

          Moja kuzynka po 9 latach walki niedawno urodziła synka Z in-vitro ,Wszyscy wiedza kazdy im kibicował.
          Ja tez mimio ,ze gdy była w 3 ciazy Powiedzila mi ze 3 ciąże to sie powinno usuwać.
          A potem tyle lata walczyła o drugie dziecko.
          • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:43
            Ale ja właśnie nie chce żeby mi ktoś kibicował! a pisząc, że zostałam z tym sama mam na myśli męża sad już mu nie marudzę i się nie żale.. dziś wyszliśmy z kliniki, mówię, że szkoda, że cykl przepadł a on - może pomyślimy o adopcji? a ja - zarodka? nasienia? A on, nie, dziecka z domu dzieckauncertain i koniec dyskusji...
            • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:57
              Nie dziwie mu sie, ze facet ma dosc.
              Dlatego powinnaś jeszcze komuś powiedzieć i w ciężkich chwilach isc i ryczeć koleżance kuzynce ciotce w ramie.
              Moim zdaje takie tajemnice to duza presja dla faceta, i jeszcze problem z jego strony.
              My tez wiedzieliśmy ze to "wina" meza kuzynki bo ona juz jedno dziecko ma. Co potwierdzały badania.
              Ale nie spotkała go w zwiazku z tym zadna przykrość.
              Przemyślcie temat jeszcze raz z tym ukrywaniem.
              Bo emocje was zniszczą takie tłumione.
              • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 09:42
                Nie dziwie mu sie, ze facet ma dosc.
                Dlatego powinnaś jeszcze komuś powiedzieć i w ciężkich chwilach isc i ryczeć koleżance kuzynce ciotce w ramie.
                Moim zdaje takie tajemnice to duza presja dla faceta, i jeszcze problem z jego strony.
                My tez wiedzieliśmy ze to "wina" meza kuzynki bo ona juz jedno dziecko ma. Co potwierdzały badania.

                yyyyyyy ten "facet" nadaje się do odstrzału sanitarnego
                jak ma dość to niech się pakuje i nie marnuje kobiecie cennego czasu
                • nowi-jka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 12:24
                  lot.ti napisała:


                  > yyyyyyy ten "facet" nadaje się do odstrzału sanitarnego
                  > jak ma dość to niech się pakuje i nie marnuje kobiecie cennego czasu

                  tak bo facet nei ma prawa do uczuc do "mania dosc" itd,
                  moim zdaniem to ogromny krok ze dopuszcza adopcje dziecka, przeciez to jeszcze wieksze pokłady miłosci tzreba odnalezc niz pokochac wlasne dziecko,
                  mój mąz przy staraniach mowil ze watpi ze mógłby byc zdolny do adopcji, to frustrowało podwójnie bo wiedziałam ze jesli sie nie uda to nie bede miec dziecka a nie wyobrazam i nigdy nei wyobrazałam sobei zycia bez dzieci
                  • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 13:26
                    moim zdaniem to ogromny krok ze dopuszcza adopcje dziecka,

                    zaiste ogromy krok

                    zauważ, że ona może mieć dziecko, ale nie z nim. biedny miś (mający dość) bezpardonowo żąda by pozbawiła się tej szansy dla jego wygody, bo on łaskawie dopuszcza adopcję. zwróć uwagę, że to całe IV to jest koszmar medyczny przez który ona musi przechodzić przez niego, zwróć uwagę że to jego rodzinka ją napastuje, a on biedaczek ma dość, on ma uczucia, jakież to melodramatyczne. skoro tak ochoczo dopuszcza adopcję to niech ona zrobi sobie dziecko z innym, a on je adoptuje, przynajmniej będzie miało biologiczną matkę, ale nie po co - skoro on nie może być ojcem biologicznym to niech ona też nie będzie biologiczną matką. to się nazywa: pies ogrodnika.

                    facet, a raczej miękki fiut, dodajmy wadliwy, zasługuje tylko na posłanie go na księżyc. gdyby był uczciwy powiedziałby: max 2 próby in vitro, potem zapłodnienie nasieniem dawcy i adopcja dziecka przez niego, albo on się usunie z jej przestrzeni życiowej.

                    zauważ, że ona traci cenny czas, cierpi i rujnuje sobie zdrowie przez jego durny zafajdany egoizm. i taki jeszcze ma prawo do uczuć... kobiety to jednak głupie są.
                    • nowi-jka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 14:19
                      OJP
                      a gdyby wina była po jej stronie?
                      przeciez to problem TEJ PARY, chca mieć dziecko ONI WSPÓLNIE
                      po to chyba sie łączymy w pary zeby wspolnie przechozic przez problemy
                      wspołczuje twojemu małzonkowi ze traktujesz go tak przedmiotowo


                      lot.ti napisała:

                      > moim zdaniem to ogromny krok ze dopuszcza adopcje dziecka,
                      >
                      > zaiste ogromy krok
                      >
                      > zauważ, że ona może mieć dziecko, ale nie z nim. biedny miś (mający dość) bezpa
                      > rdonowo żąda by pozbawiła się tej szansy dla jego wygody, bo on łaskawie dopusz
                      > cza adopcję. zwróć uwagę, że to całe IV to jest koszmar medyczny przez który o
                      > na musi przechodzić przez niego, zwróć uwagę że to jego rodzinka ją napastuje,
                      > a on biedaczek ma dość, on ma uczucia, jakież to melodramatyczne. skoro tak oc
                      > hoczo dopuszcza adopcję to niech ona zrobi sobie dziecko z innym, a on je adopt
                      > uje, przynajmniej będzie miało biologiczną matkę, ale nie po co - skoro on nie
                      > może być ojcem biologicznym to niech ona też nie będzie biologiczną matką. to s
                      > ię nazywa: pies ogrodnika.
                      >
                      > facet, a raczej miękki fiut, dodajmy wadliwy, zasługuje tylko na posłanie go na
                      > księżyc. gdyby był uczciwy powiedziałby: max 2 próby in vitro, potem zapłodnie
                      > nie nasieniem dawcy i adopcja dziecka przez niego, albo on się usunie z jej prz
                      > estrzeni życiowej.
                      >
                      > zauważ, że ona traci cenny czas, cierpi i rujnuje sobie zdrowie przez jego durn
                      > y zafajdany egoizm. i taki jeszcze ma prawo do uczuć... kobiety to jednak głupi
                      > e są.
                      • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 15:52
                        a gdyby wina była po jej stronie?

                        gdyby wina była po mojej stronie to postawiłabym sprawę jasno: mam takie a takie szanse na zajście w ciąże i donoszenie jej, koszty wynoszą tyle i tyle, decyduj czy chcesz byśmy przez to przechodzili. jeśli nie zwracam ci wolność, bo Twoje szczęście jest dla mnie najważniejsze. Z resztą sama bym odeszła wiedząc, ze blokuję ukochanemu realizację ważnych planów życiowych.

                        Zwróćmy uwagę również, że sytuacja tutaj nie jest symetryczna - koszty zdrowotne, psychologiczne i społeczne leczenia "niepłodnej pary" PONOSI KOBIETA. niby oni (czyli de facto on) są niepłodni, ale to ona ponosi tego koszty. Decyzja o rozstaniu z niepłodnym facetem powinna być więc tym łatwiejsza, zwłaszcza że pan wykazuje się skrajnym egoizmem i nieporadnością życiową. Gdyby ten facet na prawdę kochał swoją kobietę to byś po prostu usunął z jej życia, mając świadomość że ona owszem popłacze, ale za rok - dwa znajdzie innego i będzie miała szczęśliwą rodzinę. Jemu zostaje jakieś hobby, związek z samotną matką, kobietą, która dzieci mieć nie chce lub też bezpłodną.

                        W opisanym układzie to on ją traktuje przedmiotowo. Z opisu wynika, że facet na 100% bezpłodny nie jest, tylko ma problemy. Może być tak że ona się będzie starać i starać, straci zdrowie, minie jej czas płodności, tymczasem on bzyknie na boku małolatę i bingo, akurat tamta zaskoczy. Los płata takie figle. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że wtedy pan się spakuje i pobiegnie w podskokach zakładać nową rodzinę. Z resztą jakie szanse ma to małżeństwo, biorąc pod uwagę obecne problemy? Statystyki mówią, ze w Polsce ok. 1/3 małżeństw się rozpada, odsetek ten cały czas rośnie, w USA wynosi około 50% (!) i nie mówię tu o bezpłodnych parach, gdyż w tej grupie jest on wyższy. Wątkodajka powinna rozważyć, że za parę lat zostanie sama, czas płodności jej się skończy, do tego będzie miała zrujnowane zdrowie, a ex malżonek w średnim wieku przygrucha sobie jakąś młódkę z przychówkiem.
                        Trzeba myśleć głową, a nie *uj wie czym i umieć podejmować także trudne decyzje.
                        • wilowka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 18:38
                          lot.ti napisała:

                          > a gdyby wina była po jej stronie?
                          >
                          > gdyby wina była po mojej stronie to postawiłabym sprawę jasno: mam takie a taki
                          > e szanse na zajście w ciąże i donoszenie jej, koszty wynoszą tyle i tyle, decyd
                          > uj czy chcesz byśmy przez to przechodzili. jeśli nie zwracam ci wolność, bo Two
                          > je szczęście jest dla mnie najważniejsze. Z resztą sama bym odeszła wiedząc, ze
                          > blokuję ukochanemu realizację ważnych planów życiowych.

                          Oczywiście rozumiem, że byłaś w takiej sytuacji i tak własnie zrobiłaś?

                          Bo wiesz,tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono...
                    • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 14:29
                      lot.ti napisała:

                      > moim zdaniem to ogromny krok ze dopuszcza adopcje dziecka,
                      >
                      > zaiste ogromy krok
                      >
                      > zauważ, że ona może mieć dziecko, ale nie z nim. biedny miś (mający dość) bezpa
                      > rdonowo żąda by pozbawiła się tej szansy dla jego wygody, bo on łaskawie dopusz
                      > cza adopcję. zwróć uwagę, że to całe IV to jest koszmar medyczny przez który o
                      > na musi przechodzić przez niego, zwróć uwagę że to jego rodzinka ją napastuje,
                      > a on biedaczek ma dość, on ma uczucia, jakież to melodramatyczne. skoro tak oc
                      > hoczo dopuszcza adopcję to niech ona zrobi sobie dziecko z innym, a on je adopt
                      > uje, przynajmniej będzie miało biologiczną matkę, ale nie po co - skoro on nie
                      > może być ojcem biologicznym to niech ona też nie będzie biologiczną matką. to s
                      > ię nazywa: pies ogrodnika.
                      >
                      > facet, a raczej miękki fiut, dodajmy wadliwy, zasługuje tylko na posłanie go na
                      > księżyc. gdyby był uczciwy powiedziałby: max 2 próby in vitro, potem zapłodnie
                      > nie nasieniem dawcy i adopcja dziecka przez niego, albo on się usunie z jej prz
                      > estrzeni życiowej.
                      >
                      > zauważ, że ona traci cenny czas, cierpi i rujnuje sobie zdrowie przez jego durn
                      > y zafajdany egoizm. i taki jeszcze ma prawo do uczuć... kobiety to jednak głupi
                      > e są.



                      Odwołuje wszytko co napisałam , serio po przeczytaniu wywodu tej idio....tki to uważam nie nów nikomu.
                      Bo rzeczywiscie mogą go spotkac nieprzyjemności, ze strony ludzi z brakiem mózgu bez wychowania.


                      Każdemu moze byc cieżko psychicznie. Bo wlasnie przez niego problemy to tez pewnie dla niego obciążenie ze nie jest w pełni facetem bo nie moze zrobic dziecka,i jeszcze wiecznie jęczącą kobieta, kiszą sie ze swoimi problemami.
                      Zamiast on pogadac z przyjacielem ,ona z koleżanka taka ktora wysłucha 100 jest gotowa wysłuchać i wtedy ma człek sile do walki.
                      • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 14:31
                        A i jeszcze jedno, najwidoczniej nie tylko on ma problem, bo mogliby podejść do inseminacji z wybranymi plemnikami, i doszłoby do zapłodnienia, najwidoczniej ona tez nie jest w stanie tak łatwo zajść w ciąże.
                        Wiec problem ma para.
                        • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 21:09
                          Problem leży po stronie męża - plemników jest bardzo mało, a te co są to się słabo ruszają. Inseminacja nic by więc nie dała z jego nasieniem - konsultowaliśmy to z dwoma lekarzami. Wyszło to też przy badaniach nasienia - na niektóre wyniki czekaliśmy tydzień dłużej bo musieli je badań 'ręcznie' tak ich było mało..
                          Zgadzam się że mamy problem jako para.
                    • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 16:38
                      Lotti -100/100. Kobiecina zamiast tracić czas i nerwy niech wyjedzie do Ciechocinka (sama). I zdrowo, i bez medycznych komplikacji. I nawet jak przyzna się do jednorazowej zdrady mąż wszak może adoptować, prawda?
                  • aguar Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 13:30
                    Ja tego tak pozytywnie nie odebrałam. Facet nie chce dziecka, które by było biologicznym dzieckiem żony, a jego nie. Woli takie, które nie będzie biologicznym dzieckiem żadnego z nich, na zasadzie skoro ja nie mogę, to tobie też nie pozwolę! A zwróćcie uwagę, że adopcja wymaga wielu wysiłku i przygotowań, in vitro też, chociaż innego rodzaju. A inseminacja zdrowej kobiety nasieniem dawcy wydaje się najszybszym, najtańszym i najmniej obciążającym autorkę sposobem, aby para miała dziecko!
                    • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 16:41
                      A najlepiej naturalna inseminacja. Kobietka monitoruje cykl, w dniu określonym jako płodny ładnie ubrana i umalowana w klubie wybiera odpowiedniego Pana (najlepiej młodego, wysokiego, jasna karnacja), nie pozostawia nr telefonu i z bańki. Druga opcja (jak ma więcej wolnego czasu) - udanie się samotnie do miejsca typu Ciechocinek.
                      • aguar Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:14
                        kaz_nodzieja, też bym rozważała taką opcję i to nie z powodu apetytu na seks z nieznajomym czy ochoty oszukania męża, ale jaka to oszczędność czasu, pieniędzy, nieprzyjemności związanych z zabiegami medycznymi, przyjmowaniem leków itd. A do tego uniknie się ryzyka, że znów synek odziedziczy problem po tatusiu.
                        • aguar Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:17
                          No ale lepiej by było, namówić męża, aby zgodził się na zapłodnienie cudzym nasieniem w sposób niebezpośredni.
                        • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:29
                          ale może nie uniknąć chorób przenoszonych drogą płciową w takiej sytuacji uncertain
                          w kontekście ciąży to raczej kiepsko.

                          dziwne, że jako matki nie bierzecie tego pod uwagę.
                          Seks z nieznajomym bez prezerwatywy może mieć konsekwencje zdrowotne na całe życie.
                          • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:32
                            Musiałaby mieć wyjątkowego pecha. W Polsce jest malutko zakażeń wenerycznych czy HIV. Wcale nie tak łatwo się zarazić, chyba że faktycznie prowadza się z jakimś ostatnim narkomanem czy innym lumpem.
                          • aguar Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:34
                            Racja, ryzyko jest. Wychodzi, że najlepszy by był przebadany dawca.
                            • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:41
                              < Musiałaby mieć wyjątkowego pecha. W Polsce jest malutko zakażeń wenerycznych czy HIV. Wcale nie tak łatwo się zarazić, chyba że faktycznie prowadza się z jakimś ostatnim narkomanem czy innym lumpem.> takie wpisy jak kaznodziei powinny być usuwane.
                              To niebezpieczne gdyby ktoś łatwowierny/głupi to przeczytał i uwierzył.
                              (domyślam się że ten trol jest przekonany że nie jest jakoś niebezpieczny i jego wpisy nie szkodzą...)
                              • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:54
                                Dane dla Polski:

                                "Średni wskaźnik nowo wykrywanych zakażeń HIV w przeliczeniu na liczbę mieszkańców w Polsce w latach 2010–2013 wynosił 2,7 na 100 tys. mieszkańców".

                                Dziewczyna musiałaby mieć gigantycznego pecha.
                              • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 01:05
                                do trola kaznodziei poniżej (zablokowałam wiec bezposrednio i tak ci nie odpowiem) - oprócz Hiv jest wiele innych chorób przenoszonych drogą płciową, które mogą zaszkodzić matce jak również dziecku. Dalej rozpowszechniaj swoje bzdury proepidemiku-szkodniku.

                                Karma jest suką, więc wiesz ... kiedyś jak dorośniesz i znajdziesz uczciwą pracę (a nie rozkręcanie forum na GW) może założysz rodzinę, może nawet bedziesz miał dzieci i moze one natkną się na "zachęty" takie jak twoje. Jasne wierz sobie że ochronisz swoich hipotetycznych bliskich przed takimi jak ty... w tej czy innej formie wróci do ciebie co wysłałeś w świat
                                nie wiek kto ma teraz u was dyżur , ale może okiełznajcie swojego trola, bo rozpisywanie sie o niskim prawdopodbieństwie zarażenia sie chorobami/niebezpieczeństwie dla matki i płodu, jest szkodliwe społecznie.
                            • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 18:51
                              Może poszukać w kręgach honorowych dawców krwi? "Honorowego dawcę krwi poznam", wiek do 30 lat, wysoki, jasna cera, niebieskie oczy, włosy gęste - szatyn lub blondyn, wyższe wykształcenie, szczupły, bez nałogów.
                • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 21:13
                  Nie skomentuje formy Twoich odpowiedzi bo nie odpowiadam na wulgarność i zwykłe prostactwo. Oświeć mnie jednak, czy podobnie określiłabyś własnego syna/brata? Łącznie z użytymi przymiotnikami? Udzieliłabyś im podobnych rad?
                  • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 21:14
                    To było do lot.ti
                  • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 21:18
                    Gdyby nie szanował swojej kobiety to tak.
                    • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 12:39
                      A teraz już za faceta robisz? Masz jakieś rozdwojenie jaźni?
                  • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 07:40
                    perspektywa syna, brata to jest całkiem inna bajka, niż perspektywa partnera - naiwna dziecino. skoro w jego rodzinie niepłodność mężczyzn to taki powszechna przypadłość to może wyjaśnisz łaskawie dlaczego jaśnie pan cierpiący nie uświadomi rodzinki po prostu w czym rzecz, tylko naraża ciebie na dodatkowe nieprzyjemności. gościu po prostu nie zasługuje na poświęcenie, które mu dajesz i twoją ofiarę traktuje jak codzienne kanapki, czy talerz zupy, jakby mu się należało, a tak nie jest.

                    cóż... jesteś jedną z tych naiwnych idiotek - cierpiętnic - stawiających dobro Pana ponad swoim. jak za parę dekad będziesz bezdzietną starą, schorowaną, samotną kobietą przypomnisz sobie, co ci lotti pisała. trening społeczny (a raczej tresura) kobiety wtłacza je w podrzędne role, mają służyć innym kosztem realizacji swoich celów. skoro kochasz tego faceta ponad wszystko to dlaczego narażasz go na te wszystkie nieprzyjemności zamiast starać się o adopcję? właśnie. nie kochasz go aż tak. chcesz mieć dziecko, żyjesz akurat z tym gościem i jesteś mu ślepo wierna oraz posłuszna przekazowi kulturowemu, który mówi akurat w tym przypadku: "macie problem jako para" "musisz go wspierać", a to są bzdury. mamy niewiele czasu na realizację naszych celów prokreacyjnych, rozsądek nakazuje tym czasem przytomnie zarządzać.
                    • aguar Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 08:41
                      Zgadzam się z Lotti. Myślę, że to właśnie Twój mąż powinien porozmawiać ze swoją matką i ew. innymi członkami swojej rodziny i powiedzieć im, aby się od Ciebie odpier... (odczepili), bo jesteś zdrową, płodną kobietą i do tej pory nie zaszłaś w ciążę tylko dlatego, że chcesz mieć dziecko właśnie z nim. Uważam, że jest Ci to winien, zamiast narażać Cię na te wszystkie nieprzyjemności.
                    • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 09:12
                      Dokładnie. Niech dziewucha szybko znajdzie kogoś płodnego, nim niepotrzebnym (dla siebie) "leczeniem" całkiem sobie rozwali zdrowy, płodny organizm. Podobno można znaleźć na internecie ogłoszenia Panów, którzy chętnie pomogą naturalnie takim parom i są skłonni pokazać badania na ewentualne choroby, często sami żonaci i dzieciaci więc później nie będą im się wtrącać.
              • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 10:44
                Podejrzewam, że bazujesz na własnym doświadczeniu i własnym otoczeniu. Stąd założenie, że wyżalenie się kuzynce czy ciotce cokolwiek pomoże i zmniejszy ciśnienie.
                Żeby nie było, że ja mam taką rodzinę wredną. Mam sporo znajomych, którzy borykają się z różnymi problemami: śmierć dziecka, ciężka niepełnosprawność, problemy z ciążą, rozwody. O tych rzeczach dowiaduję się, bo widać lub wtedy, gdy już jest po.
                Jak najbardziej rozumiem, fakt, że ktoś nie chce mi powiedzieć o chorobie, czy problemach z dziećmi. Rozumiem, bo sama mam potrzebę prywatności. Potrzeba ta nie wzięła się znikąd. Ona wzięła się z tego, że wcześniej mówiłam o swoich problemach w nadziei na pomoc czy po prostu wygadanie się.

                Najczęściej jednak spotykałam się z umniejszeniem, czyli nie takie problemy ludzie mają. Z komentarzami "gdybyś chodziła do kościoła..." lub "to od tych tabletek", które nora bene brałam, żeby te problemy wyleczyć.
                Ludzie mają potrzebę dosrania innym i każdy powód jest dobry.

                Może Ty masz fajną i zgraną rodzinę. Może jest tam jakaś czarna owca, ale reszta ludzi jest ok. Ale dlaczego nie potrafisz zrozumieć, że inni mają innych ludzi wokół siebie?
                Przyjaciółka? Ostatnia pseudo przyjaciółka wystawiła mnie do wiatru, gdy pojawiła się szansa awansu. Tyle po przyjaźni. I weź takiemu człowiekowi zaufaj.
                • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:15
                  Najczęściej jednak spotykałam się z umniejszeniem, czyli nie takie problemy ludzie mają. Z komentarzami "gdybyś chodziła do kościoła..." lub "to od tych tabletek", które nora bene brałam, żeby te problemy wyleczyć.
                  Ludzie mają potrzebę dosrania innym i każdy powód jest dobry.

                  dokładnie

                  Może Ty masz fajną i zgraną rodzinę.

                  nonsens, takie "rodziny" (mam na myśli rodzinę sensu largo) nie istnieją, w szczgólności dotyczy to wszelkich powinowatych. interlokutorka po prostu jest skupiona na zaspokajaniu potrzeb innych kosztem siebie i swojej rodziny (rodzina sensu stricto).
                • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:20
                  pitahaya1 dokładnie! nie każdy ma rodzinę niczym z M jak miłość big_grin

                  Przy wcześniejszych rozmowach z rodziną, takich ogólnych bez związku z nami, słyszałam, że bezpłodność dotyka ludzi bo:
                  -mężczyźni piją wodę z plastikowych butelek,
                  -kobiety same psychiką wypychają ciążę bo wcześniej nie chciały i tego nie da się ot tak załatwić,
                  -chętniej rodzą młode dziewczyny, bo aż tyle nie myślą wink

                  przy podzieleniu się info o problemach, na pewno raczyliby nas takimi radami do urzygu.,
                  • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:34
                    Dlatego właśnie pomaga metoda zdartej płyty.
                    Z uśmiechem na ustach:
                    - damy znać. A co u cioci słychać? Jak serduszko? A cholesterol w porządku? A może ciocia by się herbaty napiła> Taki dziś upał.

                    Odwróć uwagę i za każdym razem zmieniaj temat. Odpuszczą.
                    A jeśli nie odpuszczą i powiedzą Ci, że T tu o herbatce a oni o ciążę pytają to im powiedz, że Ty po raz kolejny dajesz do zrozumienia, że to nie temat do rozmowy a oni jak ta Wańka wstańka, wiecznie to samo.
                  • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:37
                    też słyszałam takie "mądrości" jak 3. I bardzo często komentujący robią to z podtekstem, że ludzie sami są sobie winni (np.pewnie używali antykoncepcji hormonalnej i to od tego. A wszelkie granice przekroczyła moja babcia, ale tego to ci już wole nie pisać)
                    czasem to sie zastanawiam czy ludzie sa tacy głupi czy bezinteresownie złośliwi?
                    A obserwowanie przez moich teściów czy pije alkohol było standardem. Specjalnie mnie częstowali. Taki test ciążowy mi robili. A ja nie piłam bo oni podają naprawdę niedobre wino
            • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 14:41
              panikara_28 napisał(a):

              > Ale ja właśnie nie chce żeby mi ktoś kibicował! a pisząc, że zostałam z tym sam
              > a mam na myśli męża sad już mu nie marudzę i się nie żale.. dziś wyszliśmy z kli
              > niki, mówię, że szkoda, że cykl przepadł a on - może pomyślimy o adopcji? a ja
              > - zarodka? nasienia? A on, nie, dziecka z domu dzieckauncertain i koniec dyskusji...

              A nie pomyślałaś ze facet chce juz miec gotowe dziecko?
              Ma dosc biegania po lekarzach, czekania jak na szpilkach na wynik testu ciążowego?
              Ileż mozna odczuwać zawód ze sie nie udało?
              Znowu adoptować zarodek tez moze sie nie zagnieździć.
              Inseminacja kuzynka miała 4 i wydała kupe kasy.

              Ja mam pytanie czy wy próbowaliście innych sposobów na poprawę jakości spermy?
              Kiedys oglądałam ze tryb życia ma duży wpływ na jakość żywotność plemników.
              Moze to śmieszne bo przeciez jesteście pod opieka lekarzy ale moze sie uda.
              • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 21:22
                Fakt trochę się nabiegaliśmy a ile kasy na tym zeszło... Terminów, odbiorów badań itp pilnowałam ja. Jak do tej pory przeżywał wymaz na chlamydię, trochę pocierpiał.

                Bierze profertil, który zapisał mu androlog. Jego ojciec miał podobny problem - słabe nasienie a brat ojca zmarł bezdzietnie, więc od początku znajomości wiedziałam, że to może stanowić problem sad
              • dziewczynarabina Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 17:18
                Inseminacja to koszt jakichś 1000-1500 zł (z lekami), więc jaka kupa kasy? Jedno podejście do ivf kosztuje tyle, ile 10 inseminacji. Nie pisz nic, jak nie masz pojęcia o temacie. Jaka poprawa jakości spermy?? Przy tak obniżonych parametrach to co najwyżej można się modlić do najświętszej panienki, tyle ze skutecznych sposobów na poprawę.
                • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 18:41
                  dziewczynarabina napisał(a):

                  > Inseminacja to koszt jakichś 1000-1500 zł (z lekami), więc jaka kupa kasy? Jedn
                  > o podejście do ivf kosztuje tyle, ile 10 inseminacji. Nie pisz nic, jak nie mas
                  > z pojęcia o temacie. Jaka poprawa jakości spermy?? Przy tak obniżonych parametr
                  > ach to co najwyżej można się modlić do najświętszej panienki, tyle ze skuteczny
                  > ch sposobów na poprawę.

                  Moja kuzynka podchodziła 4 razy i za każde płacili ponad 2.tys.
                  Na in-vitro załapali sie chyba na ten darmowy program przez chwile co była dostępna.
                  • wilowka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 19:12
                    Ten "darmowy" program kosztował i z 5tysięcy za podejście.
                    • dziewczynarabina Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 19:19
                      A to zależy od problemu, dla niektórych był naprawdę darmowy.
                      • wilowka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 19:30
                        leki darmo dawali? wink Badania kwalifikacyjne? Gdzie?
                        • dziewczynarabina Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 23:24
                          Leki były i nadal są refundowane, nie darmo, ale na pewno nie jest to koszt kilku tysięcy. Podobnie badania kwalifikacyjne - w sumie koszt może 500-600 zł?
                          • jaskiereczka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 00:53
                            U mnie badania kwalifikujące mnie i męża około 800 zl w tym później badania mutacji. Leki do jednego podejscia ( liczę do czasu testu) okolo 4000zł koszt lekow zalezy od problemu przeciez. Jak ktos ma niską rezerwę to będzie np Gonalu brał dużo. Jak wysoka to mało. Jak mi endometrium nie rosło to dostawiałam globulki robione co mnie wyniosly prawie 400 zl. Jedni po transferze biorą luteine - po 3.20 za paczkę na 10 dni, a inni Prolutex po 170 za 7 ampułek co wystarcza np na 3.5 dnia. Jedni biorą Acard po 6z l za paczke a oni Clexane po 15 zl za ampułkę na dzień. Kilka tysięcy uzbiera się spokojnie. A U niektórych ( pozazdroscic) 1500 np
                          • wuika Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 10:05
                            Leki refundowane? No na część można było dostać recepty z refundacją, po czym lekarze byli ścigani przez NFZ w nowym wydaniu za bezprawne wystawianie refundacji suspicious A i tak tylko część par podchodzących do 'darmowego' invitro miało takie recepty. Reszta płaciła za leki od kilkaset do kilku tysięcy. Za darmo była procedura. To i tak dobrze, bo zawsze jakaś ulga w portfelu, ale mówienie, że państwowe invitro nic nie kosztowało, to jakieś przegięcie.
                            Badania też mogą się nie zamknąć w 500zł.
                            • izak31 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 12:51
                              4 razy podchodziłam do invitro. cena leków zalezy od leku. Jak byłam stymulowana puregonem to cena była smieszna. Kilka złotych za 3 -4 dawki.
                            • jaskiereczka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 13:08
                              Oczywiście. Samo badanie chlamydii 120 zł rezerwy 120 zł i nasienia 120 zł. To jest 360 a gdzie pozostałe estradiol antykoagulanty tocznie lh fsh i temu podobne? W trakcie procedury była część refundowana ale na wejście trzeba było okazać komplet
                  • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 20:39
                    Drogo, zapłacić jakiemuś studentowi 1000 zł.
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:22
        Nie wstydzę się tego, że podejdziemy do IV. Całe życie miałam pod górkę (nieciekawe sytuacje rodzinne), zbyt często słyszałam wyrazy współczucia, aż po szczere zdziwienio-niedowierzanie, że wyprowadziłam się na swoje, zdobyłam wykształcenie itp. Nie chcę by mnie ponownie klepano po plecach, słyszeć szeptem, że pewnie mi ciężko.. Może część tego to moja nadprojekcja, ale po prostu nie chce tej powtórki z rozrywki uncertain
        • nena20 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 22:10
          Może wygadaj się w świecie wirtualnym. Z tego co piszesz to teściowa rozgada a z ojcem nie masz super kontaktu.
        • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 10:47
          Metoda zdartej płyty:

          - to kiedy maleństwo?
          - damy znać, gdy będzie miało się pojawić
          - ale już coś wiadomo?
          - damy znać ciociu
          - a może macie jakieś problemy?
          - dziękuję ciociu za troskę, ale damy znać...

          Działa big_grin
          Bardziej niż słowa wypowiedziane w nerwach, które trudno cofnąć.
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:26
        Poza tym IV to często nie jest jednorazowa akcja. Nie chce słuchać - i co, juz? Nie? Już teraz przy spotkaniach ze znajomymi/rodziną patrzą, czy nalewam sobie winka tongue_out Jestem bardzo wrażliwa sad
        • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 20:52
          I tak pytają i tak i tak cała szopka.
          Cieżko ci z wszystkim to cieżko, bohaterkę zgrywasz i sama nie wiesz czego chcesz.
          Rozumiem ze stres daje popalić.
          Ale albo walnij chamski tekst po ktorym wszyscy dadzą wam spokoj , albo wyjaśnij.
          Suchajcie podchodzimy do in-vitro, jak sie uda powiem całemu światu teraz nie dopytujcie bo to ciężki temat.
          I juz...
          Tak postepują dorośli ludzie.
          • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 10:48
            A Ty czujesz jednak misję poinformowania wszystkich dookoła o problemach łóżkowych. Nie odpuścisz?
            • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 16:26
              pitahaya1 napisał:

              > A Ty czujesz jednak misję poinformowania wszystkich dookoła o problemach łóżkow
              > ych. Nie odpuścisz?

              Nie rozumiesz, nie karze ci mowi o problemach łóżkowych.
              Ale coraz wiecej prą ma problemy z płodnością.
              Nie chce słyszeć ze twoj maz ma problemy z erekcja/wtryskiem lub penetracja w danej pozycji.

              Chodzi o to ze osoby które podchodzą do in -vitro maja problem z tym ze ludzie złe podchodzą, ze komentują , ze sa przeciwni , ze obgadują za plecami. Itp.
              Chodzi o to zeby temat in-vitro oswoić w społeczeństwie, jak problem poronienia czy śmierci dziecka.
              Zeby człowiek z problemem z ciąża nie czuł sie gorszy a był brany jak osoba chora , ktora sie leczy.

              Skoro wszytko jest tajemnica , to znaczy ze to cos złego cos co nie moze ujrzeć światła dziennego.
              Moja kuzynka mowila otwarcie , wiedzieliśmy ze podchodzi do in-vitro, w sumie nie trudno było sie domyśleć bo on samego ślubu mówili o dziecku. Wiec po 3/4 latach wszyscy sie domyślali ze cos jest nie tak.
              Mowila , bez szczegółów , ja wiedziałam ze to z jego strony był problem, bo jestem z nia blisko, reszta rodziny nie musiała wiedziec.
              Teraz sie wszyscy cieszą i zaczynaja swobodnie mowi o dobroci in-vitro odkąd mały jest na świecie. Wszyscy trzymali kciuki.

              Jest sie ukrywa to słuchając statystyki członek ma wrażenie ze sa zawyżone i gorzej podchodzą do tematu.
              Po co to komu sponsorować płacić kupe kasy, nie kazdy musi miec dziecko jak nie jest zdolny sam se zrobic.
              Bo dopóki problem dotyczy obcych ,inaczej podchodzimy, jak problem widzimy z bliska w rodzinie. Zmienia sie punkt widzenia.
              • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 13:03
                Wiesz co, niech może ktoś inny ten kaganek niesie i ludzi oświeca.

                "Bo dopóki problem dotyczy obcych ,inaczej podchodzimy, jak problem widzimy z bliska w rodzinie. Zmienia sie punkt widzenia."

                W rodzinie miałam człowieka z silną depresją. Myśleliśmy, że powiedzenie rodzinie, czyli najbliższym, cokolwiek pomoże. Może właśnie pokaże, że zły nastrój czy niechęć do spotkania przy piwie to nie złośliwość a po prostu TEN stan.
                Człowiek popełnił samobójstwo.
                Jechali po nic przed śmiercią a po śmierci po rodzinie, czyli żonie i dzieciach. Oczywiście nie prosto w twarz, ale za plecami mieli używanie aż miło. Odgrzebywali lata wstecz, szukali w nich win, złego zachowania, błędów życiowych. To tyle tytułem zrozumienia problemu i zmiany punktu widzenia.
                • wilowka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 13:12
                  Dokładnie - inteligentny człowiek wie co się na świecie dzieje. 1 na 5 par potrzebuje obecnie pomocy medycznej (w różnym stopniu zaawansowania) do poczęcia dziecka. To jest ogrom ludzi. A włażenie do sypialni i planów prokreacyjnych jest chamskie w takiej sytuacji. Ja nie miałam ochoty nieść kaganka oświaty i świadczyć przykładem.
                • 3-mamuska Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 14:19
                  pitahaya1 napisał:

                  > Wiesz co, niech może ktoś inny ten kaganek niesie i ludzi oświeca.
                  >
                  > "Bo dopóki problem dotyczy obcych ,inaczej podchodzimy, jak problem widzimy z b
                  > liska w rodzinie. Zmienia sie punkt widzenia."
                  >
                  > W rodzinie miałam człowieka z silną depresją. Myśleliśmy, że powiedzenie rodzin
                  > ie, czyli najbliższym, cokolwiek pomoże. Może właśnie pokaże, że zły nastrój cz
                  > y niechęć do spotkania przy piwie to nie złośliwość a po prostu TEN stan.
                  > Człowiek popełnił samobójstwo.
                  > Jechali po nic przed śmiercią a po śmierci po rodzinie, czyli żonie i dzieciach
                  > . Oczywiście nie prosto w twarz, ale za plecami mieli używanie aż miło. Odgrzeb
                  > ywali lata wstecz, szukali w nich win, złego zachowania, błędów życiowych. To t
                  > yle tytułem zrozumienia problemu i zmiany punktu widzenia.


                  Wiesz nikt nie każde ci nieś kaganeka oświaty.
                  I nikogo edukować.
                  Wystarczy powiedzieć na następne pytanie podchodzimy do in-vitro jak sie uda poinformujemy. Nie pytajcie to ciężki temat. Ale mysle ze trzeba bys dorosła dojrzała osoba do rozmowy na poważne tematy.
                  Moge ci tylko współczuć ze masz taka rodzine.
                  Bo u nas w rodzinie były rozwody depresja rak, i niepełnosprawność umysłowa, autyzm.
                  Problem z płodnością ,poronienia, wcześniak.
                  I jakos nikt po nikim nie jechał.
                  Masz po prostu zacofana rodzine, i sama tak sie zachowujesz.
                  Trudno.
                  • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 15:06
                    Strasznie dużo jak na jedną rodzinę.
                  • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 10:50
                    Ależ niby jak się zachowuję? Zacofana jestem, bo po zrażeniu się nie chcę nadal tego kaganka nieść? Jak już mówiłam wcześniej, kiedyś o swoich problemach mówiłam chętnie, licząc na wsparcie lub po prostu zrozumienie. Byłam naiwna myśląc, że jeśli mnie ktoś po ramieniu poklepał to szczerze to robił. Do czasu, gdy się komuś wymsknęło wink A potem poleciało, bo ludzie widząc, że zadziałało, szli dalej.

                    Wiesz, że można na pogrzebie, gdy młoda wdowa, nafaszerowana lekami, ledwie przy trumnie stoi, powiedzieć, że może to i dobrze, że jej mąż umarł, bo nigdy go Kowalska nie lubiła.
                    To tyle tytułem zrozumienia.

                    Ja mam taką nietypową rodzinę? Tylko ja? Czy tylko ja nie słodzę?
                    Jak najbardziej są normalne rodziny, tylko nie jest ich tyle, ile ematek w tej grupie. W normalnej rodzinie nikt nikogo nie wypytuje i nikt niczego ukrywać nie musi. W nienormalnej każdy każdemu zagląda, dlatego trzeba gęste firanki w oknie wieszać.

                    • semihora Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 11:02
                      pitahaya1 napisał:

                      > W nienormalnej każdy każdemu zagląda, dlatego trzeba gęste firanki w ok
                      > nie wieszać.
                      >

                      A wiesz jak takie nienormalne rodziny to argumentują? Ja się dowiedziałam od rodziny męża, że robienie chamskich i agresywnych awantur o brak dziecka to przejaw miłości i skoro w mojej rodzinie nikt nam do łóżka nie zagląda, to znaczy, że nikt mnie nie kocha. A więc wpiep.rzanie się w intymne sprawy to dobra rzecz, a zrozumienie komunikatu "jak się zdecydujemy, to będzie, a jak nie, to nie będzie" jest objawem olewania.
                      • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 11:09
                        Najczęściej tłumaczy się to miłością, troską, obawą o czyjeś zdrowie. Rzadko kiedy wścibstwem, czy potrzebą tematu do plotkowania na rodzinnym spotkaniu.

                        Moja koleżanka ma taką normalną rodzinę właśnie. Tam w takich sytuacjach wystarczy przytulenie i sygnał "jeśli będziesz chciała powiedzieć, daj znać".
                        A u mnie to raczej tak wygląda: Dlaczego nie chcesz powiedzieć? A co ci szkodzi? A cóż to za tajemnica?

                        • semihora Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 11:15
                          A fakty są takie, że chodzi tylko o to cholerne plotkowanie, a nie o rzeczywiste wsparcie albo pomoc. I jeszcze jak intencje są widoczne gołym okiem, to dopiero można się wkurzyć.

                          I jeszcze przyjdzie ci na forum taka, co będzie wmawiała, że zacofana jesteś, bo nie zamierzasz się wszystkim tłumaczyć, a powinnaś... sciana
                    • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 11:06
                      Ja mam taką nietypową rodzinę? Tylko ja? Czy tylko ja nie słodzę?

                      twoja "rodzinka" jak najbardziej jest normalna smile
                      zawiść, kopanie dołków, chora rywalizacja jest jak najbardziej w standardzie w stosunkach między tzw. "dalszą rodziną", czyli powinowaci i kuzynostwo 5 woda po kisielu. moja rodzina to mąż + dziecko (jak się nadarzy smile oraz rodzice i siostry. rodzice i siostry będą rodziną dla mojego dziecka, ale dla męża już nie. i vice versa teście i szwagry, czy jak zwał tak zwał nie są dla mnie żadni bliscy. podobnie kuzyni, kuzynki ze strony mojej matki i ojca.

                      z tzw. "dalszą rodziną" (dla mnie to nie rodzina) polecam dystans, kontakty grzecznościowe, jak trzeba komuś pomóc z tego grona to w miarę możliwości się mu pomaga, ale bez przesady. polecam taki wzorzec postępowania, bo wiele ułatwia. łatka zimnej suki, to nie dramat smile

                      • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 02.09.16, 11:11
                        Amen.
                        W mojej rodzinie (mąż, ja i dzieci) tajemnic nikt nie ma, bo nie ma takiej potrzeby.
      • fomica Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 21:23
        > A ja z kolei nie rozumiem, co tu ukrywać, in vitro to wstyd czy co?
        Jaki wstyd? To po prostu osobisty, intymny temat i większość ludzi nie lubi włażenia w swoją prywatność. Zwykle nie rozmawia się też przy kotlecie w jakich pozycjach odbywają się starania, jaki był dzisiaj śluz i że ostatni wytrysk był jakiś taki skąpy, choć są to tematy jak najbardziej okołociążowe. A jednak nikt o to nie pyta i zachowuje raczej dla siebie, więc po co zwierzać się z in vitro czy inseminacji?
    • black_halo Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 20:35
      Powiedz, ze nie mozecie miec dzieci i ze czekacie w kolejce do adopcji i nie chcesz zadnych dyskusji na ten temat. Jak akurat zajdziesz to powiesz, ze jestes w ciazy bo zawsze jakis tam procent szansy jest. A jak nie zajdziesz to czekac na adopcje mozesz, w miedzyczasie zapisujac sie w kolejke.
    • conena Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 20:43
      Pamiętam jak my się staraliśmy o pierwsze dziecko i tez mnie do szału takie teksty doprowadzały. Ulało mi się na imieninach teścia, kiedy szwagierka, z niewinną minką klepiąc się po swoim ciążowym brzuchu, zapytała "a jak tam wasze starania?". Odparłam na to tak: a co interesuje cię w jakich pozycjach czy kiedy i gdzie się staramy?
      Cała rodzina przestała się dopytywać.
      • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 10:49
        I pewnie Ty wyszłaś na chama a ona na jedynie troskliwie dopytującą?
        • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 16:47
          Nie da się ukryć, że to ona chamsko odpowiedziała ciężarnej, która nie miała żadnego złośliwego podtekstu, pewnie szczęśliwa swoją ciążą życzyła takiego samego szczęścia szwagierce, a jednak niepłodni to mniejszość, nie większość społeczeństwa więc miała pełne prawo sądzić, że szwagierka jest płodna jak kotka jak w maju.
    • hermenegilda_zenia Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 21:06
      A ja się trochę dziwię, że w XXI wieku ludzie jeszcze pytają innych kiedy będą mieli dzieci. Sama urodziłam 5 lat po ślubie i nikt z bliskiej ani dalekiej rodziny nigdy nie zadał nam takiego pytania. Podobnie znajomi zupełnie nie szli w ten temat przy rozmowach. A gdyby zadał nie miałabym problemu, żeby odpowiedzieć tak, by dali mi spokój niekoniecznie zdradzając przy tym, że mam problemy z zajściem w ciążę. Trochę asertywności doradzam.
      • chocolate_cake Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 21:22
        Ja urodziłam 5,5 roku po ślubie. Dawno temu to było. Pytali tylko na początku. Po roku czy dwóch przestali. Rozumiem że to może wkurzać. Po prostu powiedziałabym że mam mały problem zdrowotny i że nie chcę o tym rozmawiać.
        • fomica Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 30.08.16, 21:30
          Ja urodziłam 8 lat po ślubie smile. Pewna wiekowa babcia wyraziła myśl że dzieci to sie rodzi póki jest się młodym, od czasu do czasu ktos ze znajomych zapytał z ciekawości o plany, nie zapadło mi w pamięc jakies specjalne wypytywanie. Ale fakt, że ja problemów z zajściem nie miałam, po prostu tak długo odkładaliśmy, więc podchodziłam na luzie i temat nie był dla mnie drażliwy.
          • chocolate_cake Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 19:23
            Też nie miałam żadnych problemów.
    • cichadziewuszka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 21:25
      Współczuję bardzo. Wiem doskonale jak się czujeszsad Ludzie są bezmyślni, jedni nie rozumieją aluzji, a inni podskórnie czują, że macie problem i drążą temat, żeby to usłyszeć od Ciebie. Ogranicz spotkania na jakiś czas, jeśli potrzebujesz spokoju.
    • jaskiereczka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 21:51
      Wiesz co? Ja po latach wymigiwania się od odpowiedzi, kręcenia, głupiego uśmiechanie, powolywania na "karierę" ( po każdym takim tkscie ryczalam ze 3 dni. zaczęłam mówić: a wiesz. Nie wiem kiedy bo mamy problem i się leczymy.
      I wiesz co? Poczułam się lekko a ci co spytali zawsze zdołali wykrztusić tylko " to życzę wam powodzenia"
      Nie wiem dlaczego tak późno na to wpadłam smile
    • dziewczynarabina Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 22:11
      Nie martw sie, przy problemie po stronie męskiej ivf jest doskonałym rozwiązaniem z bardzo wysoka skutecznością. Wiem z własnego doświadczenia. Bedzie dobrze.

      My mieliśmy pierwsze dziecko 7 lat po ślubie (staraliśmy sie o nie 3 lata), wiec możesz sobie wyobrazic ilośc pytań. Pod koniec odpowiadałam juz bezczelnym "a jak Wam sie układa w łożku, jakies problemy?", bo ileż można. Albo po prostu milczałam.
    • dziewczynarabina Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 22:12
      A to zależy, bo w kilku miastach jest big_grin na przykład u mnie big_grin big_grin big_grin
    • klamkas Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 30.08.16, 22:33
      Nas próbowali dręczyć o drugie dziecko, dość szybko załapali, że nie usłyszą nic więcej ponad "nie chcę z tobą/wami o tym rozmawiać, jeśli coś się zmieni w tym temacie - zawiadomię was".
    • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 31.08.16, 09:37
      Nie jest mi lekko, mężowi też nie, bo to jego plemniki stanowią problem, mam wrażenie, że zostałam z tym sama, nie da się z nim spokojnie porozmawiać, mówi że może powinniśmy pomyśleć o adopcji... o tym że moje jajeczko mogłoby być zapłodnione nasieniem dawcy nie chce słyszeć.
      Rozpisałam się, ale nie wiem jak odpowiadać na ciekawskie pytania znajomych, ni to żartem (a wy kiedy?), ni to na serio (zegar biologiczny tyka)

      rozwiązanie tych problemów jest bardzo proste: wymienić bezpłodnego egoistę na sprawny model.
      facet z takim podejściem i zachowaniami nie zasługuje na twoje poświecenie.
      możesz też skorzystać z dawcy i zostać samotną matką i tak jesteś przecież samotna w tym "związku".
    • fifiriffi Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 31.08.16, 09:51
      długo nie mogłam zajść w ciąże.I pamiętam jak dzisiaj, jak teściowa po raz 100000000000 zapytała o ciąże... to było na grzybach.Poryczałam sie, a moja mama ją opr.
      I wreszcie sie zamknęła.
      Moja przyjaciółka stara sie o dziecko, też mają pod górkę, a ma już 37 lat. Nie pytam, ale to ja, ale jak czasem słyszę, jak ona opowiada, kto sie jej pyta "kiedy dzieci" to włos na głowie sie jeży uncertain
      Ludzie, którzy nigdy nie mieli z tym problemu, nie będą wiedzieli jak o tym rozmawiać i czy rozmawiać?
      Następnym razem jak ktoś zapyta, powiedz"-leczymy się.-prosze nie zadawaj pytań".. może sie zamknie.
    • joaaa83 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 31.08.16, 10:50
      Napisałaś, że sama pocieszałaś koleżankę, że wkrótce zobaczy dwie kreski na teście, więc pewnie takie pytania zadają Ci osoby, z którymi rozmawiasz nie tylko o pogodzie. Ja rozumiem, że nie chcesz nic mówić prawie obcym ludziom, rzadko widywanym, ale z koleżankami z którymi rozmawiasz o ciążach, chyba może normalnie powiedzieć "Mamy pewne problemy i nie chce mi się o tym gadać".

      Wydaje mi się że problem tworzy Twoje założenie, że nikt nie może się dowiedzieć. Naprawdę nie twierdzę, że masz się spowiadać każdego kroku, ale słowa "problem" i "Nie chcę o tym rozmawiać" utną pytania.

      • joaaa83 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 10:56
        Poza tym pomyśl o mężu. Jak on się musi czuć, kiedy wie że jego żona uważa problemy z płodnością za największą tajemnicę. Coś o czym nie wolno mówić nawet w XXI wieku, kiedy świat wygląda jak wygląda. Może w jego głowie pojawia się myśl, że wstydzisz się powiedzieć o tym nawet najbliższym, a skoro tak, to rzeczywiście zawiódł.

        Oczywiście nie wskazywałabym nigdy po czyjej stronie jest problem, ale powiedziałam tak jak wyżej napisałam.
        • lot.ti Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:10
          Oczywiście nie wskazywałabym nigdy po czyjej stronie jest problem, ale powiedziałam tak jak wyżej napisałam.

          pewnie by teściówka nabrała przekonania, że synuś związał się z wybrakowaną babą.
          doskonały pomysł.
          • joaaa83 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:19
            Ja nie wiem kogo autorka ma w otoczeniu. Jeśli to nie są normalni ludzie, to rzeczywiście nie mówiłabym. Swoim teściom i rodzicom nie miałabym oporów powiedzieć o takich sprawach.
        • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:36
          Właśnie mąż nie chce żeby ktokolwiek o tym wiedział, że IV i że problem jest po jego stronie. Wczoraj w klinice spotkaliśmy jego kolegę z pracy, trochę się zmartwił, więc powiedziałam, że jakby kolega jakimś cudem dopytywał, to ma powiedzieć, że u mnie jest jakiś problem, stąd wizyta itp.
          Mąż ma jeszcze kolegę ze studiów, który z żoną próbują od dwóch lat i też się leczą bo ogółem są zdrowi (drożność jajników, badania śluzu itp.) i wiem, że wspominał mu, że mamy też problemy, nie wypytywałam o szczegóły tych rozmów. Z jego żoną też rozmawiałam, bo mówiła, że leżała w szpitalu i robiła badania, ale to jest znajoma a nie koleżanka, mają nadzieję na dziecko metodą tradycyjną, więc nie chcę jej zarzucać tekstami, że dla nas te badania które robią byłyby zupełnie nieprzydatne.
          • joaaa83 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:42
            Ale ja nigdzie nie pisałam, żebyś mówiła o IV! A tym bardziej po czyjej stronie problem.
            Przecież to budzi kontrowersje.

            Mów "problem" czy "leczymy się" - przecież są też inne opcje walki z niepłodnością. A potem dodaj, że nie chcesz o tym rozmawiać. Nie wdawaj się w szczegóły. Z Twojego postu startowego zrozumiałam, że masz dość pytań. Jak powiesz o IV to raczej ich nie utniesz, tylko wręcz zaciekawisz rozmówcę.
          • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:50
            Mam wrażenie, że dla faceta to jak ujma na honorze.
            Kobiety to zawsze miały jakieś te swoje problemy, ale facet to w życiu.
            Pisałam kiedyś o znajomych, którzy borykali się z bezpłodnością. Teściowa jechała po kobiecie jak po łysej kobyle. W klinice wyszło, że problem leży po stronie męża. Za mała ilość plemników, czy coś tam. Teściowa mało się nie udławiła, gdy to na jaw wyszło. Już nie miała pretekstu, żeby po dziewczynie pojechać.
            Facet był leczony i dochowali się chyba dwójki dzieciaków big_grin
            Czego i Wam życzę (co najmniej jednego).
            • rysiowa85 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 13:26
              Bo dawniej to był "problem kobiety, że nie może zajść w ciąże". Mama pracowała w szpitalu w PRL i opowiadała mi, jak to panowie nawet nie zgadzali sie na badanie, bo to była dla niego ujma. Kojarzyło im się to z podejrzeniem o impotencję.
              Wtedy to trochę inaczej wyglądało i zdarzało się że lekarz doradził kobiecie żeby spróbowała począć dziecko bez udziału męża... (badań dna na ojcostwo nie było, a grup krwi też przeciętny Xsiński nie porównywał) I była szansa na "ozdrowienie"
              • pitahaya1 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 16:27
                Ta sytuacja miała miejsce, gdy miałam już dzieciaki, więc z jednej strony lata temu, z drugiej jednak nie 20 lat temu.
                Po tym wątku widać, że problem ma kobieta. Nie twierdzę, że on nie męczy się z tego powodu, ale postawienie zdrowej kobiety w sytuacji podbramkowej (tylko adopcja), gdy jest wiele możliwości, żeby spróbować inaczej, jest trochę nie fair. Tak mi się wydaje.
                Może on jest zmęczony tym bieganiem od lekarza do lekarza, czy od wizyty do wizyty. Nie mówię, że nie ma prawa. Jednak nie wiemy, czy ma za sobą leczenie SIEBIE, czy nie. Czy wykorzystał wszystkie możliwości, czy odpuszcza, bo jest zmęczony.
                Nie mamy też żadnej pewności, że gdy adoptowane dziecko już u nich będzie, panu jednak się nie odwidzi.
          • fifiriffi Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:53
            ale nie musisz wskazywac po czyjej stronie leży "wina".
            Leczycie sie i tyle.
            Normalni ludzie zrozumieją,a nienormalnych olać.
            • joaaa83 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 13:12
              O właśnie.
          • morgen_stern Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 09:09
            panikara_28 napisał(a):

            > Właśnie mąż nie chce żeby ktokolwiek o tym wiedział, że IV i że problem jest po
            > jego stronie. Wczoraj w klinice spotkaliśmy jego kolegę z pracy, trochę się zm
            > artwił, więc powiedziałam, że jakby kolega jakimś cudem dopytywał, to ma powied
            > zieć, że u mnie jest jakiś problem, stąd wizyta itp.

            Wiecie co, ale to mnie zaszokowało. Was nie? Przecież to jest skrajny egoizm. I oczywiście dobra, kochająca kobieta bierze wszystko na siebie, żeby czasem delikatna psychika mężusia nie ucierpiała, bo jeszcze ktoś pomyśli, że on wybrakowany, lepiej, żeby żona wyszła na tą, z którą jest problem. Wyobrażacie sobie odwrotną sytuację? Męża, który żeby ochronić żonę przez tłumaczeniem się mówi znajomym, że ma słabe plemniki? Mimo, że jest płodny i zdrowy? Sorry, ale to jest absolutnie niemożliwe, tylko kobieta może się tak "poświęcić", żeby obronić męski honor.
            • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 09:15
              Otóż to, nie wiem ile lat ma Pani, ale niech poszuka sobie normalnego płodnego faceta. Ten nie dość, że wybrakowany to jeszcze z charakteru nie powiem kto bo wykasują.
            • semihora Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 09:20
              Mnie też. Rozumiem, że można kochać i nie chcieć się rozstać albo zdradzić, by mieć dziecko bez przechodzenia tych wszystkich cierpień, ale branie na siebie winy, żeby facet nie wyszedł na gorszego? Nie, to dla mnie za dużo.

              Naprawdę współczuję problemu, ale nie warto robić z siebie podnóżka, bo wtedy to faktycznie wygląda tak, jak pisze lot.ti - ona kocha za bardzo, on wcale.
              • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 11:26
                Zrzucenie 'winy' na mnie wyszło z mojej inicjatywy, ale to prawda, miało to mu poprawić humor. Mi korona z głowy nie spadła, serio big_grin Kiedyś zażartował, że może w związku z problemem będzie stawał na miejscu dla niepełnosprawnych wink
                Dziś przy śniadaniu powiedziałam, że oboje mamy swoje lata, ale ja chciałabym być w ciąży i urodzić dziecko, więc proszę, żeby jeszcze przemyślał temat nasienia dawcy, jakby nam nie wyszło IV. Powiedział, że pomyśli. Ton miał zupełnie inny więc czuję, że jest duża szansa na przekabacenie tongue_out argumenty przemawiające przeciw adopcji to chociażby taki, że staż małżeński powinien wynosić 5lat, a kto jak kto, ale ja dość długo czekałam na ślubowanie wink
                • wuika Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 12:15
                  Sorry, ale skoro on ma problem, to naprawdę, musi go sobie jakoś przepracować. Będzie się całe życie chował za Twoimi plecami, żeby się gorzej nie poczuł?
                • aguar Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 12:15
                  Mam też wątpliwości, czy taki typ mężczyzny jest dobrym kandydatem na ojca, czy za chwilę nie będzie konkurował z dzieckiem o Twój czas i uwagę, zamiast nim się wspólnie z Tobą zajmować. Uwierz mi są tacy - nie możesz spać z dzieckiem, bo on się czuje odtrącony, masz przestać karmić po kilku miesiącach, bo piersi mają być dla męża itp. itd.
                  • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 15:08
                    Nie rozumiem ostatniego zdania. Podczas laktacji nie można się w łóżku zabawiać piersiami?
                    • aguar Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 16:32
                      Moim zdaniem można. Ale spotkałam facetów, którzy mieli z tym problem, że piersi nie są wyłącznie do ich dyspozycji.
                • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 15:10
                  Kochana, jeśli jesteś płodna, a jesteś nie decyduj się na żadną adopcję zamiast biologicznego dziecka. Będę szczera. Praktycznie nie ma (lub niezwykle rzadko) do adopcji zdrowych psychicznie, umysłowo, a także fizycznie dzieci. Każde zwykle ma poważne zaburzenia. Często FAS, upośledzenia umysłowe.
                  • heca7 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 15:18
                    Bzdura. Znam 6 dzieci adoptowanych obecnie w wieku 11-12-14-14-17-34 i nie mają żadnych problemów. Najstarszy żonaty , dzieciaty od kilku lat. Studia skonczone , doktorat napisany.
                    • kaz_nodzieja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 01.09.16, 15:25
                      Wyjątek.
    • afro.ninja Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 31.08.16, 11:00
      Trzymam kciuki, mysle, ze wam sie uda. Pamietam twoje watki, dasz rade, jakby co przekonac meza do zaplodnienia nasieniem dawcy. smile Mysle jednak, ze jak tesciu dal rade, to twoj na in vitro da za pierwszym razem! smile
      • panikara_28 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:37
        Dzięki smile też mam taką nadzieję smile w końcu do zapłodnienia potrzebny jest tylko 1 dziarski plemnik wink
    • mikams75 Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 31.08.16, 11:08
      my sie zdecydowalismy na dziecko lata po slubie i notoryczne dopytywania wkurzaly (choc nie bolaly jak u was) - wowczas odpowiadalam, ze dzieci nie lubimy i nie planujemy. Dosyc skuteczne to bylo.
      Pozniej mi to wytykano, wiec mowilam, ze zmienilam zdanie .
      • semihora Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 11:58
        Ludziom nie dogodzisz. My też się zdecydowaliśmy lata po ślubie, bo i nie chcieliśmy, i warunków nie było. Ale do ludzi takie teksty nie docierały, od razu było: "mówicie, że nie chcecie, bo nie możecie mieć". I jeszcze żądania, żebyśmy potwierdzili, że nie możemy mieć big_grin
        • iwoniaw Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 19:04
          i nie chcie
          > liśmy, i warunków nie było. Ale do ludzi takie teksty nie docierały, od razu by
          > ło: "mówicie, że nie chcecie, bo nie możecie mieć". I jeszcze żądania, żebyśmy
          > potwierdzili, że nie możemy mieć big_grin


          No to już jest szczyt... nawet nie wiem czego, bo chamstwo to zdecydowanie za łagodne określenie uncertain
          • semihora Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was 31.08.16, 19:16
            Babunia męża szczególnie się wykazała, robiła awantury z przytupem, żebyśmy się przyznali, bo ona i tak wie big_grin

            Dziś się z tego śmieję, ale wtedy nie zawsze było mi do śmiechu, gul mi często chodził i babunia osiągnęła tylko taki efekt, że unikaliśmy jej jak ognia. Nikt normalny się przecież nie będzie kopał z koniem, skoro słowa nie docierają.
    • nowi-jka Re: "A kiedy dziecko?" "Coś się u Was zmieniło?" 31.08.16, 12:12
      wspólczuje ci ogromnie bo sama byłam w podobnej sytuacji, w podobnej bo jeszcze o IV nie myslelismy, mielismy pomyslec o tym po nowym roku i w grudniu udało sie
      pierwsza ciaze straciłam potem ponad rok starań
      dołowały mnie dzieci znajomych, pytania i brak pytań, sek z zegarkiem w reku był strasznie frustrujacy itd
      tule bo nie pociesze, mysle ze nie ma na to rady to bedzie ci podnosic cisnienie bez wzgledu jak poradzisz sobei z pytaniami
      zycze powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka