3fanta
26.09.16, 15:18
Byłam w zeszłym tygodniu.Dodzwonić się to zaszczyt i honor więc podeszłam do rejestracji.Przychodnia blisko domu.Do mojej pediatry się nie dostanę bo ludzie pozapisywani.Mogę przyprowadzić dziecko i ewentualnie zapytać lekarkę czy przyjmie.Pani doktor dobra dusza więc na 99% wiem,że weźmie i idę po córkę do domu.W przychodni byłam o 9 lekarka przyjmuje od 10 do 15.Wracamy i pytamy pani doktor czy zbada .Poczekalnia prawie pusta.No ok zaczyna wyczytywać z kartotek kto jest.Odłożyła chyba z sześć kartotek.Ludziska nie poprzyłazili a wizyt nie raczyli odwołać.Wobec tego pani doktor mówi,że przyjmie ale po zbadaniu tych dzieci co już są.Wzięła pierwsze dziecko do gabinetu potem następne.W międzyczasie w poczekalni pojawiają się z rodzicami dzieci spóźnione i dzieci z rodzicami,którzy podobnie jak ja trzymają w rękach kartoteki(niezapisani).Pani doktor zaczyna teraz wołać do gabinetu raz dziecko zapisane raz to niezapisane.W międzyczasie w poczekalni wywiązuje się pomiędzy mamuśkami gadka szmatka kto z czym przylazł.Dzieci były przeważnie w wieku od 2 do ok 8 lat.I co?Ludzie poprzyprowadzali dzieci ze zwykłymi katarkami.Nawet nie gorączkujące.Teraz wiem już dlaczego w przychodni są kolejki.Ludzie zapisują się,nie przychodzą,nie odwołują wizyt.Spóźniają się na umówioną godzinę a potem płacz i awantura,że niezapisany wszedł przed nimi.Przychodzą z byle katarkiem bo to tak na wszelki wypadek osłuchać.Acha,żeby nie było.Ja z byle czym nie poszłam.Diagnoza młodej to Angina ropna i włączony antybiotyk bez recepty nie kupię to przyjść musiałam.Gdyby pacjenci mieli choć trochę oleju w głowie to też by kolejki zminimalizowali.