Dodaj do ulubionych

Ematki, pomocy...

01.11.16, 21:31
Córa moja lat, prawie 12 zechciała się spotkać ze swoją internetową "przyjaciółką " na żywo...
Ja oczywiście, swoje tłumaczę. Proszę o kontakt do rodziców dziewczynki. W zamian dziewczę przesyła fotkę legitymacji szkolnej i karty rowerowej. Jestem na nie, ale córa uderza do taty i on sie zgadza. Ma odstawić córkę do galerii handlowej, obejrzeć sobie "przyjaciółkę " i zostawić je same. Panikuję, czy jestem rozsądna ? Z chłopem po rozwodzie, kontaktu brak, ale jak on faktycznie na spotkanie wyrazi zgodę, będę do niego dzwonić i pytać, czy jest pewny tego, co robi...
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Ematki, pomocy... 01.11.16, 21:32
      Wymagałabym jednak kontaktu do rodziców dziewczynki. Odwiezienie do ch w celu obejrzenia koleżanki - oczywista oczywistość.
    • eliszka25 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 02:32
      porozmawialabym z ojcem dziecka, wytlumaczyla swoje obawy. mnie sie przede wszystkim nie podoba to, ze w odpowiedzi na prosbe o kontakt do rodzicow "przyjaciolka" zaczela kombinowac. zdjecie legitymacji czy karty rowerowej tak naprawde nic nie mowi. skad niby masz wiedziec, czy to faktycznie osoba rozmawiajaca z twoja corka jest wlascicielem legitymacji? jesli juz do spotkania jednak dojdzie, to koniecznie odstawic corke osobiscie (ty lub ojciec) i przynajmniej porozmawiac z kolezanka.

      przede wszystkim porozmawiac z ojcem. calkiem mozliwe, ze corka nieco "wybielila" historie na potrzeby taty, zeby ten sie zgodzil.
      • mamma_2012 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:18
        Legitymacja to dla dziecka taki dokument jak dowód osobisty dla dorosłego i to ja, na miejscu rodziców tej dziewczynki, byłabym zła, że udostępniła swoje dane (adres, pesel) ludziom, których w życiu nikt na oczy nikt nie widział.
        Tata zawożąc córkę przecież widzi czy to osoba ze zdjęcia w dokumentach.
    • mamma_2012 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:05
      Może dziewczynka nie chce dać kontaktu do rodziców, bo nie wyrazili zgody na spotkanie z koleżanką z internetu i postanowiła wymknąć się bez informowania ich (to powinno dać Ci do myślenia)
      Albo rodzice mogą nie chcieć przekazywać swoich danych kontaktowych obcym ludziom o których nic nie wiedzą.
      Uważam, że rozmowa z córką, aby nigdzie z tej galerii nie wychodziła i sprawdzenie czy dwunastoletnia Karolina to nie 42 letni Karol to adekwatne środki bezpieczeństwa.
      • anorektycznazdzira Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 12:34
        tylko, że jak się trafi serio pechowo, to dostanie coś do coli i wyjdzie a nawet nie będzie wiedziała
    • eve-lynn Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:25
      Jak masz fotkę legitymacji to masz imię, nazwisko i szkołę do której dzieciak chodzi. Zaczęłabym od googlania. A skończyła - być może - na wizycie w szkole, jeśli rozmowa z byłym mężem nie przyniesie skutku.
      Bo nawet jeśli na spotkanie przyjdzie 12 letnia Karolina, to nie wiadomo gdzie twoją córkę "zaprowadzi".
      • beverlyja90210 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:29
        Po wczorajszym Superwizjerze nie nie nie i jeszcze raz nie. Zreszta ja dosadnie powedziałabym córce ze ta koleżanka to może być Pan który może zrobić jej dużą krzywdę
        • beverlyja90210 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:32
          doczytałam ze tatuś sie zgodził to jemu kazałabym wczorajszy Superwizjer zobaczyć
        • mamma_2012 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:35
          Co było w Superwizjerze, bo nie oglądałam. Tata ma odstawić dziecko na spotkanie i sprawdzić kto przyszedł.
          Wszelkie "nie, nie, nie" skończy się tym, że córka na spotkanie umówi się po szkole albo zamiast w nieznanym nikomu miejscu i czasie.
      • mamma_2012 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:42
        Guglanie jest ok, przejrzenie Fb też, ale
        wizyta w szkole? Pewnie skończyłoby się zawiadomieniem policji, że obca osoba rozpytuje w szkole o czyjeś dziecko.
        • eve-lynn Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:53
          Zależy od szkoły. Uważam że jakbym poszła do jakiejś podstawówki i opowiedziała sprawę w sektetariacie to by mnie za wariatke nie wzięli. Może nie dali by mi adresu dziecka i tel. Ale (prawie) na pewno wzięliby kontakt do mnie i obiecali ze sprawę przekażą rodzicom tamtego dziecka. Jako matka jednej czy drugiej dziewczynki docenilabym to bardzo.
          • mamma_2012 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 10:10
            Ale przeciętnego rodzica raczej by przeraziło, że ktoś "wyciągnął" od dziecka wszystkie dane (oczywiście rozumiem, że tu akurat dziecko samo się wykazało inicjatywą, ale czy rodzic by w to uwierzył nie jestem pewna, w końcu pewnie jest przekonany, że ma rozsądne dziecko) i wykorzystał je idąc do szkoły.
            Sytuacja tak nietypowa, że sekretarka ma dwa wyjscia, zawiadomić wychowawcę i rodziców lub powiedzieć (zgodnie z prawdą zapewne), że dziecka nie kojarzy i prosi o opuszczenie szkoły.
            To tak jakby do szkoły Twoich dzieci ktoś zadzwonił czy przyszedł i zaczął wypytywać czy x i y tu chodzą. Historyjka z internetem, choć akurat prawdziwa, brzmi całkiem niewiarygodnie.
            • eve-lynn Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 10:54
              Wiesz - jakby mi sekretarka powiedziała ze albo moje dziecko wysyła swoje dane komuś przez net albo ktoś to robi w jej imieniu to bym po rękach całowała za zainteresowanie. I sekretarke i tego rodzica który z tym przyszedł a nie olal sprawę.
              • eliszka25 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 19:12
                no dokladnie! przeciez samo zdjecie legitymacji nie mowi nic o tym, z kim kontaktuje sie corka autorki watku. moze wyslala je ta dziewczynka, a moze jakis pedofil, ktory podszywa sie za 12-latke. gdybym dostala ze szkoly info, ze po necie krazy zdjecie legitymacji mojego dziecka, to z pewnoscia bym tego nie zlekcewazyla i bylabym bardzo wdzieczna za reakcje.
    • iwles Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 08:30

      a dziewczynki kontaktują się przez skypa czy inny video czat ?

      W taki sposób poznałam internetowego kolegę mojego nastoletniego syna i jego rodzinę.
    • aurinko Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:00
      Nie rozumiem, na jakiej podstawie ojciec podejmuje decyzję? Nie masz kontaktu z ojcem dziecka, więc nie uczestniczy on w wychowywaniu i życiu dziecka na bieżąco? Córka mieszka z Tobą? Jeśli tak, to nie powinna pytać ojca o zgodę, wyłącznie Ciebie, bo to Ty jesteś bezpośrednio odpowiedzialna za córkę a nie jej ojciec. I córka powinna o tym wiedzieć.
      Ja bym mojej córce pozwoliła na takie spotkanie, ALE niekoniecznie w galerii handlowej (za duży tłum, za duży obiekt), zaproponowałabym w zaprzyjaźnionej lodziarni/kawiarni. Oczywiście odstawiłabym na miejsce, poczekałabym z córką na koleżankę i dalej "oko" miałby właściciel lodziarni. Córka oczywiście z zakazem zmiany miejsca. Tylko, że moja córka się mnie słucha i pilnuje, jak idzie do parku a koleżanka chce pójść do sklepu ulicę dalej, to córka pisze mi smsa z pytaniem czy może pójść z koleżanką do tego sklepu. Jest punktualna i ostrożna, wszystkie ważne zasady ma w małym palcu i pamięta o nich na co dzień, więc jakoś szczególnie nie bałabym się w takiej sytuacji. Ale też nie puściłabym samopas licho wie dokąd.

      • eve-lynn Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:04
        Haha, juz widze jak wlasciciel lodziarni zgadza sie wziac odpowiedzialnosc smile chyba, ze na prawde zaprzyjazniona czyli np. wlasiciel to dziadek dziewczynki...
        • aurinko Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:22
          A kto mówi o wzięciu odpowiedzialności? Wystarczy, że mieliby ją w zasięgu wzroku. Moi dobrzy znajomi są właścicielami takiego lokalu, zawsze któreś z nich jest osobiście na miejscu, z obsługą też dobrze się znamy. Nieraz córka u nich czekała na mnie jak wracała ze szkoły a mi coś się przedłużyło "na mieście", sami zresztą mówią, że jakby coś to może u nich posiedzieć, że popilnują.
          • eve-lynn Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 12:22
            No to jak jest opcja - to jest. Ale obcym "lodziarzom" to bym tego raczej nie proponowała smile
            A swoją drogą zazdroszczę, bo to jest często ratunek - jeśli faktycznie można niezobowiązująco z takiej - powiedzmy - opieki korzystać.
      • yvona73pol Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:10
        Zabraniac kiepski pomysl, bo zejda do podziemia i wtedy moze byc klopot. Gugiel, tak, obejrzenie kolezanki, tak, ja bym poszla dalej i dyskretnie zostala na obserwacje. I absolutnie nie zmieniac obiektu, w sensie wyjscia gdzies.
        A do was nie moze przyjsc? Albo za drugim razem, jak juz pierwsze spotkanie przejdzie test wstepny?

        Internetowi groomerzy (jakie jest polskie slowo?) to jest bardzo wyrafinowane *******
        • eve-lynn Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:11
          No wlasnie chyba bym zostala i sledzila sprawe zza rogu...
        • mamma_2012 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:16
          A Ty pozwoliłabyś pójść swojemu dziecku do domu absolutnie obcych ludzi? Przecież ta dziewczynka też ma rodziców. Skąd taki brak równowagi, bo z jednej strony sugestie śledztwa w szkole, żeby zabezpieczyć jedno dziecko, z drugiej taka propozycja.
          • yvona73pol Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 10:45
            mamma_2012 napisała:

            > A Ty pozwoliłabyś pójść swojemu dziecku do domu absolutnie obcych ludzi? Przeci
            > eż ta dziewczynka też ma rodziców. Skąd taki brak równowagi, bo z jednej strony
            > sugestie śledztwa w szkole, żeby zabezpieczyć jedno dziecko, z drugiej taka pr
            > opozycja.


            No stad, ze to mama tej jednej pisze tu, wiec to jej dajemy rady. Jesli wyjdzie z propozycja zaproszenia do domu, droga wolna dla rodzicow kolezanki, by sie zainteresowac i wypytac. No chyba, ze zyja w blogiej nieswiadomosci, ale to przeciez i ta nasza mama moze sama zadzwonic do nich, o ile ma taka ochote i przedstawic temat wizyty domowej i co oni na to.
            • kk345 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 11:58
              Nie może zadzwonić, bo nie ma kontaktu do tych drugich rodziców- mnie też wydaje się dziwne, ze dziewczynka nie chce ich dać, a w zamian wysyła legitymację, mam wrażenie, ze przeciętnej 12-latce raczej nie przyszłoby to do głowy, ale już chcącemu się uwiarygodnić 32 letniemu Mietkowi jak najbardziej.
    • asiula1987 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:12
      wiesz... mnie od razu makabryczne rzeczy do glowy przychodza na wzmianke, o tym ze ktos zamiast kontaktu do rodzicow wyslal zdj legitymacji i karty rowerowej. moze mam zbyt bujna wyobraznie, ale czy jestes pewna ze ta osoba z ktora corka rozmawia to wogole dziewczynka? skad wiesz skad ta osoba ma i w jaki sposob zdobyla te legitymacje? moze to jakis zboczeniec kolekcjoner? matko w zyciu bym sie chyba nie zgodzila
      • mamma_2012 Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:23
        Zboczeniec raczej przedstawiłby się jako tata Karolinki zamiast fałszować legitymację, czyż to nie prostsze?
        Chyba za bardzo szaleje wam wyobraźnia.
        Jakbym nie mogła sobie poradzić z obawami to po odstawieniu na spotkanie uprzedziłabym, że zostaję w tym CH na zakupy.
        • olena.s Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:34
          Zgadzam się.
          Skoro corka nie ma problemu z odprowadzeniem i kontaktem z internetową znajomą, to bym odprowadzila, mile powitała i pożegnała kolezankę, a z cóką sie umówiła, że jakby co ma dzwonić lub lecieć do kafejki na I piętrze, w której ja się delektuję kawą i lekturą. Z CH ma nie wychodzić, jak skończą bratanie sie nad przecenami - ma się do mnie zgłosić.
        • dziennik-niecodziennik Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:50
          "Jakbym nie mogła sobie poradzić z obawami to po odstawieniu na spotkanie uprzedziłabym, że zostaję w tym CH na zakupy."

          no i to jest chyba najlepsze rozwiązanie.
    • amarili Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 09:54
      kurcze, ja jestem na świeżo ze sprawą pedofilska w necie - córka mojego kolegi miała kontakt z takim gosciem przez internet. kumple się zorientował i dziecko przed zboczeńcem uchronił. sprawa oczywiście jest na policji, a gośc jest ponoć juz notowany uncertain

      zrobiłabym absolutnie wszystko, żeby kontrolować to spotkanie, a najlepiej, w ogóle bym do niego nie dopusciła bez kontaktu z rodzicami tej dziewczynki. a córce tłukałbym do głowy zagrożenia, bez przerwy i bez ustanku. też mam 12 latkę na stanie, wiem, że to tłuczenie jest ciężkie, ale trzeba.

      do taty też miałabym pretensje - czy on w ogóle wie, co robi?
    • anorektycznazdzira Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 12:30
      Ja bym zareagowała tak samo jak Ty. Może wcale bym się nie zgodziła. Uważam, że śmiało można postawić warunek, że na pierwszy raz spotykają się pod nadzorem dorosłego (to możesz być Ty, jeśli ojciec nie widzi problemu ani powodu do niepokoju). Warunki nadzoru można negocjować, to nie musi być siedzenie przy jednym stoliku i słuchani o czym rozmawiają. Choćby z książką lub własną koleżanką możesz siąść 5 stolików dalej. Jeśli chciały się szwendać- nie, na pierwszy raz nie, bo stwierdzasz wyraźnie, że umowa jest taka, że masz je na oku- i możesz "przekupić" do tego pomysły dając 4 dychy na lody czy pizzę, którą będą jadły.
    • spanish_fly Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 19:17
      Nie możecie jej do domu zaprosić?
      • bi_scotti Re: Ematki, pomocy... 02.11.16, 19:51
        Legitymacja szkolna i karta rowerowa to fajna sprawa ale to nie sa mama i tata! Wiec bym dziewczynce grzecznie podziekowala za udostepnienie tych waznych dokumentow ale ponowilabym prosbe o kontakt z rodzicami, najchetniej via Skype zebysmy sobie sie wszyscy wzajemnie przypatrzyli przed spotkaniem obu dziewczyn. Bo ja np. nawet bym sie az tak nie obawiala, ze to zaraz jakis pedofil czycha po drugiej stronie monitora tylko tego, ze tamta dziewczynka tak naprawde nie ma przyzwolenia od rodzicow na spotkanie, przyjedzie na nie niewiadomo skad, nikt z jej rodziny nie bedzie wiedzial gdzie jest etc. etc. etc. Mama z tata musza wiedziec co jest grane zeby do spotkania moglo dojsc, to tak moim zdaniem. Dopoki nie mialabym pewnosci, ze tamci rodzice sa swiadomi planow i wyrazili na nie zgode, ja bym corki na zadne randez-vous nie wiozla. Cos w rodzaju solidarnosci starych wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka