triss_merigold6
14.11.16, 20:20
Sytuacja sprzed kilku dni. Osiedlowy nocny taki wszystkomający, przede mną dwie babki na oko 30+, za mną też kilka osób. Panie normalnie ubrane, umalowane, niebrzydkie, absolutnie nie wyglądające na menelki, dresiary czy gimbazę. Laski były drinknięte, ale nie jakoś mocno, tyle że było słychać, kupowały alkohol w ilości mocno hurtowej i rozmawiały sobie wesoło. Rozmawiały sobie głośno, zwracając się do siebie per "q...a s...o", "ty s...o nie zapomnij mnie zaprosić", "mówiłam ci pii...p, że coś tam". Nie, nie były pokłócone, nie robiły sobie wyrzutów, gadały na luzie.
I teraz nie wiem, czy ominęły mnie jakieś trendy w mowie potocznej, czy to jednak nie jest norma, bo forma konwersacji mocno rozjeżdżała się z tzw. ogólnym wizualnym wrażeniem, jakie panie sprawiały.
Zwracacie się do koleżanek w miejscach publicznych per "s..."?