Dodaj do ulubionych

Książką w łeb.

14.11.16, 20:59
Tak dzis wychowawczyni przywołała do porzadku kolege syna z przedszkolnej grupy. Syn był w szoku, zademonstrował mi dokladnie jak to wygladalo, powiedzial ze kolega przeszkadzal w czytaniu i sie smiał pod nosem i tak Pani zareagowała. Twierdzi, ze uderzyla go i byla zła, zaraz potem kolega się uspokoił.
To sześciolatki, kolega z reguly jest spokojny i grzeczny, dzis mu cos odbilo.
Pani ma ok 60 lat, pracuje tam od 8. To prywatne przedszkole, jest jedyną tak doswiadczoną panią, reszta to mlodziutkie dziewczyny wiec sie cieszylam ze zerowke prowadzi starsza babka. Zajecia sa na wysokim poziomie, syn naprawde duzo sie uczy, merytorycznie jest super.

Dodam, ze to nie pierwszy raz. Raz dotyczylo to mojego syna, pani go pociagnela za szyje zeby go ustawic w rzędzie - ale prawdopodobnie chciala chwycic bardziej w strone obojczyka. O mocy ciezko dyskutowac - syn twierdzi ze go bolalo, natomiast jest wrazliwy wiec to zostawilam w spokoju.

Na przedstawieniu zwrocilam uwage, ze pani ma takie zapedy zeby fizycznie ustawiac dzieci - podnosi glos i na przyklad ciagnie za ramie albo przepycha dziecko. Jesli 6 latek sie przy tym zatacza i musi odzyskac rownowage - wnioskuje ze robi to dosc mocno.

Kamery są, natomiast wiem, ze syn na 100% mowi prawde. Nie za bardzo wiem jak mu w ogole takie zachowanie pani tlumaczyc, bo my go w zyciu nie uderzylismy, a ze jest mega spokojnym i grzecznym dzieckiem - moze kilka razy przez caly jego zywot podnioslam na niego glos. W zwiazku z tym maly bardzo przezywa te przedszkolne krzyki, bo tego nie rozumie a to uderzenie książka przezyl bardzo i boi sie ze tez "dostanie".

Kolegi tez mi zal, nie wiem - rozumiem, ze dzieciaki dają w kosc ale kurcze chyba metody z lat 80 tych mamy za sobą? Co radzicie?




Obserwuj wątek
    • danaide Re: Książką w łeb. 14.11.16, 21:51
      Zdecydowanie metod z lat 80tych nie mamy za sobą. Mną szarpała dyrektorka przedszkola publicznego, bo za bardzo węszyłam tego dnia;D
      • danaide Re: Książką w łeb. 14.11.16, 21:52
        Dla jasności - szarpała mną jako matką przedszkolaka...
        • aankaa Re: Książką w łeb. 14.11.16, 23:21
          i co ? poszłaś na skargę do dyrektorki czy napisałaś pismo do kuratorium/prokuratora ?
        • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 15.11.16, 12:00
          Powiedz coś więcej i jak to się skończyło?
          • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:00
            Kuratorium mi odpisało, że mam problemy interpersonalne;D
            • lokitty Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:41
              Zależy, w jaki sposób napisałaś pismo wink
              • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 17:09
                Tak, tak, wtórna wiktymizacja;D
                • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 17:12
                  danaide napisała:

                  > Tak, tak, wtórna wiktymizacja;D

                  Tak, tak, otacza mnie wrogi świat, a ja wszystko robię dobrze i nie zdarzają mi się błędy.
                  • danaide Re: Książką w łeb. 16.11.16, 10:52
                    Emotikony czytasz?
                • lokitty Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:31
                  No wiesz, na kogoś muszą zwalić, przecież nie na panią nauczycielkę wychowania przedszkolnego tongue_out
                  (specjalnie dla wrażliwych na tym punkcie nie piszę przedszkolankę wink).
    • koronka2012 Re: Książką w łeb. 14.11.16, 21:58
      Nie rozumiem - jakich właściwie rad oczekujesz? już dawno byłabym po rozmowie u dyrekcji - to prywatne przedszkole, więc w czym problem? nie ma związanych rąk i może dowolnie dyscyplinować pracowników.

      Piszesz, że zwróciłaś uwagę na przedstawieniu - komu?
      • leann32 Re: Książką w łeb. 14.11.16, 22:51
        Zle sie wyrazilam. Zwrocilam uwage na jej zachowanie, w sensie zauwazylam.
        • leann32 Re: Książką w łeb. 14.11.16, 22:52
          Oczekuje rad czy przesadzam czy nie. Jak widac nizej wg ankaa przesadzam i dziecko dostalo slusznie.
          • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 15.11.16, 12:25
            Ja też mam takie samo zdanie i Yamilca.
    • aankaa Re: Książką w łeb. 14.11.16, 22:00
      przestać się oburzać jak dzieciak przeszkadza i przez łeb oberwie
      nie jest kryształem, nie rozpadnie się, następny się zastanowi czy przeszkadzać w zajęciach
      • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 14.11.16, 22:58
        Musiałaś dostawać w łeb dość często, bo ci się pod kopułką niewąsko pomieszało.
        • lokitty Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:42
          big_grin
      • panterarei Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:56
        Czyli jak będziesz przeszkadzać szefowi w prezentacji, to ma prawo podejść i strzelić cię w pysk, czy tam przez łeb?
        • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:30
          panterarei napisała:

          > Czyli jak będziesz przeszkadzać szefowi w prezentacji, to ma prawo podejść i st
          > rzelić cię w pysk, czy tam przez łeb?

          Czyli jak będzie zima, to szef ma prawo zajrzeć ci pod spódnicę, czy aby majtki masz założone ciepłe, oraz wtłoczyć ci na głowę czapkę, żeby mu się pracownica nie przeziębiła?
          • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:47
            Albo ona gdy szef zachował się jej zdaniem nieodpowiednio lub niesprawiedliwe karze go brakiem deseru albo gry na komputerze?
    • hermenegilda_zenia Re: Książką w łeb. 14.11.16, 23:14
      Za naruszenie nietykalności cielesnej szczególnie tak małego dziecka zrobiłabym wszystko, aby pani wyleciała z roboty, jeżeli nie potrafi okiełznać małego dziecka innymi metodami niż przemoc.
      • aankaa Re: Książką w łeb. 14.11.16, 23:20
        te dziubdziusie dlatego się tak zachowują (od kilku- po nastolatki) bo nikt im klapa, w porę, nie dał
        • hermenegilda_zenia Re: Książką w łeb. 14.11.16, 23:36
          Tobie dawał i zobacz jak się kiepsko skończyło. Jako istota rozumna bez problemu dam sobie radę z osobą słabszą i zależną od siebie bez konieczności podnoszenia ręki, bo po prostu jestem mądrzejsza, inteligentniejsza i sprytniejsza niż sześciolatek.
          • leann32 Re: Książką w łeb. 15.11.16, 00:02
            Myslisz zatem ze od razu isc do dyrekcji? Czy do pani - i z nia porozmawiac? Mysle ze zadna z niej psychopatka czy agresorka - po prostu ma dalej przesuniete granice, nauczycielem jest bardzo dobrym. Dyrektorke znam, ma w tej kwestii bardzo konkretne poglady. Za podobny numer juz jedna babka wyleciala, wiec nie chce robic nic pochopnie stad pytanie o opinie.
            • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 00:17
              poskarż się dyrektorce, niech ją wyrzuci
              na jej miejsce znajdzie się 20 chętnych do skakania sobie po głowie przez grupę 6-latków

              a może poczekaj na reakcję matki dziecka, które w łeb książką zaliczyło ?
              • martialis Re: Książką w łeb. 15.11.16, 11:13
                A jak matka powie, że oki, ma pozwolenie walenia w łeb jej syna, to już będzie wszystko w porządku??
                Czytasz, co piszesz???
                • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 12:46
                  martialis napisała:

                  > A jak matka powie, że oki, ma pozwolenie walenia w łeb jej syna, to już będzie
                  > wszystko w porządku??
                  > Czytasz, co piszesz???

                  w przypadku owej matki i jej dziecka - tak
                  reszta dzieci kilka razy się zastanowi nim zacznie przeszkadzać w prowadzeniu zajęć

                  a ty będziesz mogła założyć wątek jak to niektóre wyrodne matki pozwalają na bicie swoich niuniusiów tongue_out
                  • martialis Re: Książką w łeb. 15.11.16, 12:57
                    Szczerze? Bardziej mnie szokuje taka postawa, jak Twoja.
          • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 15.11.16, 12:02
            A 20 takimi istotami, które na co dzień wychowują jednak inni ludzie, być może całkiem innymi metodami niż Twoje?
            • lokitty Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:33
              Toteż mądry pedagog zawczasu uczy się różnych strategii panowania nad grupą, jeśli faktycznie chce nad nią panować wink. Pomijam sytuacje, kiedy masz na sali osobniki ewidentnie zaburzone albo rozpuszczone jak dziadowski bicz (te drugie przy odpowiednim, konsekwentnym podejściu często gęsto "jedzą z ręki" nauczycielom konsekwentnym i wymagającym pewnej dyscypliny).
          • gogologog Re: Książką w łeb. 16.11.16, 19:05
            > bo po prostu jestem mądrzejsza, inteligentniejsza i sprytniejsza niż sześciolatek

            wow wow
      • kamea_chateau Re: Książką w łeb. 15.11.16, 07:32
        Ciekawe co zrobisz jak za kilka lat dzieciak ciebie bedzie walil w łeb? Poglaszczesz go??
        • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 10:26
          >>>>. Ciekawe co zrobisz jak za kilka lat dzieciak ciebie bedzie walil w łeb?

          Tak sie zachowuja dzieciaki wychowywane poblazliwoscia, traktowane jak puch, bez postawionych granic.
          • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 10:28
            Dośka, ty waliłaś swoich rodziców w łeb czy oni ciebie? big_grin
            • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 10:52
              >>>. Dośka, ty waliłaś swoich rodziców w łeb czy oni ciebie? big_grin

              Gratuluje inteligentnej wypowiedzi.
              • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 10:57
                Dziękuję. Ponieważ twierdzisz, że tylko walone w łeb dzieci nie walą swoich rodziców, więc zadałam ci to inteligentne pytanie.
                Odpowiesz?
                • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 11:57
                  >>>. Ponieważ twierdzisz, że tylko walone w łeb dzieci nie walą swoich rodziców

                  Nigdzie tak nie napisalam.
                  • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:44

                    Napisałaś Dosiu, że w łeb dostaną ci rodzice, którzy nie walili w łeb swoich dzieci.
                    No więc wniosek sam się nasuwa: nie dostaną w łeb ci rodzice, którzy dawali w łeb swoim dzieciom.
    • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 01:12
      >>>>. kolega przeszkadzal w czytaniu i sie smiał pod nosem i tak Pani zareagowała.

      I slusznie zareagowala. Moze dzieki temu dziubdzius nauczy sie czego sie nie robi.
    • yamilca197 Re: Książką w łeb. 15.11.16, 07:45
      Ah,, te stare dobre metody, 6-letni idiota przeszkadzal w czytaniu i smiechy sobie urzadzal,dostal ksiazka w lepetyne,nic mu sie nie stalo przeciez ale zareagowal od razu wlasciwie. Nowoczesne metody nie dzialaja, dzieciatka czesto sa bardzo agresywne, pyskuja, szacunku nie maja a nauczyciele nie maja zadnych srodkow,w szkole po glowie dostaja od uczniow a po szkole rodzic z ryjem przyjdzie bo na niuniusia nawet glosu podniesc nie mozna taki wrazliwy,w dodatku jesli nie umie to tez wina nauczyciela.
      Kiedys stare dobre metody pewnie wroca...bo teraz swiat stoi na glowie.
      • kokoryczko Re: Książką w łeb. 16.11.16, 17:18
        też dostałam dziennikiem w łepetynę w pierwszej klasie szkoły podstawowej, za gadanie i śmiechy. No cóż, poskutkowało, bolało - w sensie miłość własna, fizycznie wcale.
        Nie mam nic przeciwko temu, by temperować głupie zachowania dzieciaków, no ale teraz to byłoby larum i naruszenie nietykalności.
        • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 16.11.16, 17:37
          >>> poskutkowało, bolało - w sensie miłość własna, fizycznie wcale.

          Wlasnie o to chodzi. Ale zwolenniczki wolnego chowu I tak Ci udowodnia, ze to znecanie sie fizyczne wykrzywiajace psychike.
    • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 08:42
      nie tłumacz, powiedz ze takie zachowanie jest neidopuszczalne i zeby ci o nim mówił jesli sie powtórzy, a ty porozmawiasz z panią, po co masz tłumaczyc przemoc?
    • zmartwionanati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 09:20
      Za takie akcje (popychanie, bicie dzieci) Opiekunka z przedszkola mojej córki wyleciała. Przedszkole prywatne.
    • isanek Re: Książką w łeb. 15.11.16, 12:14
      A masz kontakt z mamą tego kolegi syna?
    • kanna Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:08
      Opisujesz zachowania przemocowe wobec dziecka.
      Klaps, szarpanie, uderzenia - są przemocą wobec dzieci i jako takie są zakazanie - i karane - w naszym państwie.

      Gdyby ciebie szef trzepnął książką jak byś zareagowała?
      • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:21
        całe szczęście, że w zaciszu domowym można pacnąć progeniturę (i nie piszę o patologii tłukącej dzieci od rana do nocy) jak dostaje małpiego rozumu tongue_out Dzięki temu poza domem nie powtarza takich zachowań
        • kanna Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:29
          Cóż, bicie zawsze świadczy o bezradności dorosłego.
          Jeśli masz problem ze swoją bezradnością - idź do specjalisty.

          >Dzięki temu poza domem nie powtarza takich zachowań

          Wbrew pozorom, to nie działa w ten sposób :p Jeśli dziecko jest pacane w domu, to przy pacającym nie powtarza niewłaściwych zachowań (do czasu, aż będzie silniejsze od pacającego). Ale już bez krępacji paca wszystkich wokół, jak pacającego nie ma - bo się uczy, ze przemoc wobec słabszych jest ok.
          • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:39
            wygląda na to, że moje to takie pojętno-tępe - nie pacały innych
            • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:04
              Pewnie bedą pacać swoją progeniturę. W zaciszu domowym big_grin
              • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 19:49
                jeżeli efekty będą takie jakie mi się udało osiągnąć to nawet przytrzymam żeby się nie wyrywała wink
                • antyideal Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:20
                  aankaa napisała:

                  > jeżeli efekty będą takie jakie mi się udało osiągnąć to nawet przytrzymam żeby
                  > się nie wyrywała wink

                  Och jakie to zabawne, boki zrywać..
          • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:40
            kanna napisała:


            > Wbrew pozorom, to nie działa w ten sposób :p Jeśli dziecko jest pacane w domu,
            > to przy pacającym nie powtarza niewłaściwych zachowań (do czasu, aż będzie siln
            > iejsze od pacającego). Ale już bez krępacji paca wszystkich wokół, jak pacające
            > go nie ma - bo się uczy, ze przemoc wobec słabszych jest ok.

            Częsty przesąd, tyle że z d*py. Albo z ulotek jakichś wysokoobcasowych "ekspertek", które nie widzą różnicy między okazjonalnym, korekcyjnym zadziałaniem fizycznym na dziecko, a ustawicznym, monotonnym, niezróżnicowanym biciem.


            • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:46
              poprzednie pokolenie zapatrzone było w książki Spocka, dość szybko im przeszło
              • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:50
                nie jestem zapatrzona w żadne ksiazki ale jesli sie z toba nie zgadzam to rozmawiam albo odpuszczam nie wale cię ani po tyłku ani po łbie, a jestes mi obca i mi na tobie nie zalezy, dlaczego miałabym dziecko bić które jest odemnie słabsze zalezne i w dodatku mi najdrozsze?
                • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:59
                  nowi-jka napisała:

                  > nie jestem zapatrzona w żadne ksiazki ale jesli sie z toba nie zgadzam to rozma
                  > wiam albo odpuszczam nie wale cię ani po tyłku ani po łbie, a jestes mi obca i

                  Dziecku nie daje się klapsa za niezgodność w interpretacji bajki o Czerwonym Kapturku. Dziecku daje się klapsa za odpowiednik pchania się za kobietą do windy po kwadransie czepiania się a ulicy i prób umawiania się na małe spotkanko. Ale rozumiem, że Ty w takiej sytuacji nie odepchniesz nachala, o kopie w genitalia nie mówiąc, no bo przecież to by go nauczyło, że słabszych można bić.


                  > mi na tobie nie zalezy, dlaczego miałabym dziecko bić które jest odemnie słabs
                  > ze zalezne i w dodatku mi najdrozsze?

                  Tak najdroższe, że można je okłamać w pełni samozadowolenia.
                  • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:07
                    co ty chrzanisz miliwati? porównywać przeszkadzanie w czytaniu do nagabywania jakiegos obcego draba, jesli dziecka zaatakuje cie w jakis sposób to sie bron tak jak przed drabem w windzie ale niewykonywanie polecen teraz i natychmiast, "niesiedzenie" jak trusia na czytaniu to dosc dzieciowe zachowanie i jesli z takimi bzdurami NAUCZYCIELKA WYCHOWANIA PRZEDSZKOELNEGO musi reagowac przemoca to chyba juz sie wypaliła zawodowo i poinformować o tym przełozonego należałoby.
                    • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:14
                      nowi-jka napisała:

                      > co ty chrzanisz miliwati? porównywać przeszkadzanie w czytaniu do nagabywania
                      > jakiegos obcego draba, jesli dziecka zaatakuje cie w jakis sposób to sie bron t
                      > ak jak przed drabem w windzie ale niewykonywanie polecen teraz i natychmiast, "

                      Toteż gaduła nie dostał kopa w jaja, tylko trzepnięcie na pewno lekką, a prawdopodobnie także miękką książką w głowę.

                      > niesiedzenie" jak trusia na czytaniu to dosc dzieciowe zachowanie i jesli z tak
                      > imi bzdurami NAUCZYCIELKA WYCHOWANIA PRZEDSZKOELNEGO musi reagowac przemoca to
                      > chyba juz sie wypaliła zawodowo i poinformować o tym przełozonego należałoby.

                      Tylko nie rób tego ty, bo jeszcze pomyśli, że go okłamujesz.
                      • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:18
                        a pijesz do czego?
                        • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:19
                          nowi-jka napisała:

                          > a pijesz do czego?

                          Ojej, biedactwo wyparło smile
                          • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:21
                            na szczescie ty zaraz mnie oswiecisz
                      • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 19:52
                        > niesiedzenie" jak trusia na czytaniu to dosc dzieciowe zachowanie ...

                        jakoś inne dzieci potrafiły nie przeszkadzać pani
                • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:04
                  przeczytałaś pierwsze dwa zdania wątku założycielskiego ?
                  chodziło o trzepnięcie jako reakcję na niewłaściwe zachowanie/przeszkadzanie a nie o różnicę zdań na jakiś temat

                  danie klapa nie oznacza, że dziecko nie jest mi najdroższe
                  • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:07
                    > chodziło o trzepnięcie jako reakcję na niewłaściwe zachowanie/przeszkadzanie a
                    > nie o różnicę zdań na jakiś temat
                    >

                    Jak sie nie ma odpowiednich kompetencji wychowawczych do skorygowania zachowania dziecka bez uzycia przewagi fizycznej, to tak, trzeba trzepnąć. Wyżej doopy nie podskoczysz big_grin
                    • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:18
                      cosmetic.wipes napisała:

                      > Jak sie nie ma odpowiednich kompetencji wychowawczych do skorygowania zachowani
                      > a dziecka bez uzycia przewagi fizycznej, to tak, trzeba trzepnąć. Wyżej doopy n
                      > ie podskoczysz big_grin

                      Dobrze, to wracamy do starego, dobrego sposobu na oszołomów: proszę podać prawidłowe rozwiązanie problemu polegającego na tym, że dziecko nie chce przestać gadać w czasie czytania.
                      • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:22
                        Mamusi swojej zadaj to pytanie

                        A nie, zaraz, przecież ona też cię tłukła, żebyś zamilkła big_grin
                        • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:46
                          cosmetic.wipes napisała:

                          > Mamusi swojej zadaj to pytanie
                          >
                          > A nie, zaraz, przecież ona też cię tłukła, żebyś zamilkła big_grin
                          >
                          No więc jakie, mówiłaś, masz propozycje wytłumaczenia dziecku, że ma nie gadać?
                          • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:41
                            > No więc jakie, mówiłaś, masz propozycje wytłumaczenia dziecku, że ma nie gadać?

                            Takie jakie stosuje np w kinie, kiedy ktoś za mną/przede mną gada/szelesci papierkami.
                            Natomiast ty, jak rozumiem, takiego człowieka walisz w łeb?
                            • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 14:59
                              cosmetic.wipes napisała:

                              > > No więc jakie, mówiłaś, masz propozycje wytłumaczenia dziecku, że ma nie
                              > gadać?
                              >
                              > Takie jakie stosuje np w kinie, kiedy ktoś za mną/przede mną gada/szelesci papi
                              > erkami.

                              To jakie masz te propozycje wytłumaczenia? Nie krępuj się. Jako sprawna ematka, potrafiąca sobie zawsze i wszędzie radzić bez przemocy, masz niewątpliwie wiele skutecznych sposobów.

                              > Natomiast ty, jak rozumiem, takiego człowieka walisz w łeb?
                              • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:19
                                > To jakie masz te propozycje wytłumaczenia?

                                Odpowiedź jest w poście powyżej. Nie moja wina, że od pacania w łeb masz uposledzoną zdolność rozumienia tekstu.
                                • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:28
                                  cosmetic.wipes napisała:

                                  > > To jakie masz te propozycje wytłumaczenia?
                                  >
                                  > Odpowiedź jest w poście powyżej. Nie moja wina, że od pacania w łeb masz uposle
                                  > dzoną zdolność rozumienia tekstu.

                                  Pisałaś coś że masz metody na szeleszczących papierkami i że proponujesz takie same. No więc proszę bardzo, nie krępuj się, zaprezentuj te skuteczne metody. Zwłaszcza, że jak sama mówisz, ja ich nie znam, bo od razu leję przez łeb. Więc skądże mi wiedzieć, co się powinno robić dla zapobiegania hałasom? Moje proste pytanie, zgodnie z wielowątkową tradycją, pozostaje bez konkretnej odpowiedzi, za to spowodowało jak zwykle pokaz piskorzego wykręcania się i bulgotania ogólnikami.
                                  • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:36
                                    > ja ich nie znam, bo od razu leję przez łeb.

                                    Zgodnie z twoja teorią, ponieważ nie jestem za ciebie odpowiedzialna, to nie będę uczyć cię podstaw kultury.
                                    Z drugiej strony to dość przykre, kiedy dorosły człowiek nie jest w stanie zwrócić uwagi drugiemu człowiekowi werbalnie. To chyba jakaś dysfunkcja powstała na skutek urazy głowy doznanego w dzieciństwie.
                                    • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:41
                                      cosmetic.wipes napisała:

                                      > > ja ich nie znam, bo od razu leję przez łeb.
                                      >
                                      > Zgodnie z twoja teorią, ponieważ nie jestem za ciebie odpowiedzialna, to nie bę
                                      > dę uczyć cię podstaw kultury.
                                      > Z drugiej strony to dość przykre, kiedy dorosły człowiek nie jest w stanie zwró
                                      > cić uwagi drugiemu człowiekowi werbalnie. To chyba jakaś dysfunkcja powstała na
                                      > skutek urazy głowy doznanego w dzieciństwie.

                                      Wracając do tematu po Twoim tchórzliwym wykręcie - no to jakie masz skuteczne metody na uspokojenie gadatliwego dzieciaka, kiedy potrzebna jest cisza?
                                      • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:44
                                        Znowu nie zrozumiałaś co napisałam?

                                        To powtórzę drukowanymi literami, może teraz dotrze: WERBALNE. Po to mnie natura wyposażyła w zdolność mowy, żebym, w przeciwieństwie do lwic, mogła ją wykorzystywać do komunikacji.
                                        • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:48
                                          Problem zaczyna się gdy ktoś ma w czterech Twoje gadanie i dalej robi swoje.
                                        • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:56
                                          cosmetic.wipes napisała:

                                          > Znowu nie zrozumiałaś co napisałam?
                                          >
                                          > To powtórzę drukowanymi literami, może teraz dotrze: WERBALNE. Po to mnie natur
                                          > a wyposażyła w zdolność mowy, żebym, w przeciwieństwie do lwic, mogła ją wykorz
                                          > ystywać do komunikacji.

                                          No to wykorzystaj tę zdolność i odpowiedz na proste przecież dla wprawnej ematki pytanie: jak uspokoisz rozgadanego dzieciaka w grupie? Nie wątpię że werbalnie, bo raczej nie telepatycznie ani na migi, ale co takiego zwerbalizujesz, że dziecko przestanie gadać?
                                        • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 16.11.16, 16:15
                                          >>>> To powtórzę drukowanymi literami, może teraz dotrze: WERBALNE.

                                          - Jasiu, prosze nie rozmawiaj.
                                          - Jasiu, PROSZE nie rozmawiaj.
                                          - Jasiu, czy mozesz przestac rozmawiac?
                                          - Jasiu, ile razy mam Cie prosic, zebys przestal rozmawiac?
                                          - Jasiu, bo sie pogniewam (choc tu juz zblizamy sie do przemocy emocjonalnej, wiec tread carefully).
                                          - Jasiu, bo powiem mamusi (jak wyzej)
                                          - Jasiu, badz grzecznym chlopcem.
                                          - Jasiu, pani prosi.
                                          - Jasiu, bo przeszkadzasz dzieciom
                                          - ufff... koniec lekcji. Ale zem zadowolona ze swoich postepowych metod wychowawczych. Na pewno nastepnym razem Jasiu nie bedzie rozmawial na lekcji.
                  • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:08
                    aankaa napisała:

                    > przeczytałaś pierwsze dwa zdania wątku założycielskiego ?
                    > chodziło o trzepnięcie jako reakcję na niewłaściwe zachowanie/przeszkadzanie a
                    > nie o różnicę zdań na jakiś temat
                    >
                    i trzepniecie to jest to WŁASCIWE zachowanie i jedyne z mozliwych tak?
                    >
                    • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 19:55
                      a synuś wątkodajki opowiedział całą historię (może np. pani najpierw uspakajała) czy skupił się na walnięciu książką w łeb i zapadnięciu w stupor ? big_grin
        • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:30
          Biedulka aanka, której nie udało sie wychowac potomstwa, więc musi pacnąć big_grin
          • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:43
            mimo kilku klapów udało mi się
            • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:45
              no tego niestety nie udowodnisz, mozemy ci wierzyc jedynei na słowo a jakos nie ufam ludzi którzy musza stosowac przemoc zeby przekonac do swoich racji
              • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:47
                to nie było przekonywanie do moich racji a reakcja na złe zachowanie
                widzisz różnicę ?
                • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:52
                  przejezdzasz na czerwonym swietle a policja wali cie po głowie bo sie zle zachowałaś? upiłas sie na słuzbowej imprezie meza i musial sie wstydziec wiec wali ci epo głowie bo sie zle zachowałaś? czy reagują jednak troche inaczej chcąc cie skłonic do innego zachowania?
                  • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:55
                    nowi-jka napisała:

                    > przejezdzasz na czerwonym swietle a policja wali cie po głowie bo sie zle zacho

                    Nie bądź śmieszna. Oczywiście że policja może przywalić pałą. Ba, może nawet zastrzelić, jak się nie zatrzymasz do kontroli na drodze. Rzecz jasna są na to ścisłe regulacje i procedury, ale tak, jak najbardziej, policja wali.
                • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:53
                  aankaa napisała:

                  > to nie było przekonywanie do moich racji a reakcja na złe zachowanie
                  > widzisz różnicę ?

                  Takie nigdy nie widzą. Dla nich fizyczne środki wychowywania to wyłącznie rozładowywanie frustracji i dowód, że nie stosuje się żadnych, absolutnie żadnych innych.
                  • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:14
                    Wykorzystywanie przewagi fizycznej i zależnosci dziecka nie jest żadnym srodkiem wychowawczym, więc nie okłamuj się.
                    • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:51
                      >>>. Wykorzystywanie przewagi fizycznej i zależnosci dziecka nie jest żadnym srodkiem wychowawczym, więc nie okłamuj się.

                      Ciekawe ze okazjonalnymi trzepnieciami np. machnieciem lapa albo warknieciem wychowuja swoje potomstwo nawet zwierzeta. Nie wiem czy widzialas jakikolwiek film przyrodniczy np. jak lwica wychowuje male jak jej wchodza na glowe. Pewnie to dlatego, ze robia to co im instynkt podppwiada I lata ewolucji I sie biedne nie naczytaly bzdetow w parapsychologiczych poradnikach, popijajac sojowym late i zagryzajac muffinem bezglutenowym, tracac przy tym jakiekolwiek proporcje.

                      Ale zaraz sie dowiem, ze czlowiek nie zwierze...
                      • nowi-jka Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:58
                        d.o.s.i.a po tym co napisałaś dyskusja z tobą jest poniżej mojego poziomu,
                        skoro lwica zamiast tłumaczyć dziecku na czym polega właściwe zachowanie je macha łapą i warczy to rzeczywiście to jest koronny argument, że ludzie powinni też tak się zachowywać, to jest argument takiej wagi że ja odpadam z dyskusji
                        • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:03
                          >>>warczy to rzeczywiście to jest koronny argument, że

                          Tak, to jest argument, szkoda ze twoje oswiecone pierdy nie pozwalaja ci tego dostrzec.
                      • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:32
                        Skoro już tak o zwierzątkach: lwy żyją w stadku, lew, parę lwic, maluchy. I tak się zastanawiam co by się stało, gdyby lwiątko trzepnęła lwica nie-matka, a najlepiej lwica spoza stada...

                        To już kolejna dyskusja o używaniu przemocy wobec dzieci i po raz kolejny widzę, że jest grupa ematek, która uważa, że każda nie pochwalająca trzepania ematka jest siłą rzeczy wyznawczynią Dr. Spocka i matką najgorszego sortu łobuzerii chowanej bezstresowo i nie znającej granic. Naprawdę, tylko taki czarno-biały obraz metod wychowawczych macie do dyspozycji?
                        • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:41
                          >>>. Skoro już tak o zwierzątkach: lwy żyją w stadku, lew, parę lwic, maluchy. I tak się zastanawiam co by się stało, gdyby lwiątko trzepnęła lwica nie-matka

                          Doskonale pytanie I doskonaly przyklad. Tak lwiatka wychowuja sie w stadzie I stado przywoluje je do porzadku, nie tylko matka.



                          >>>. która uważa, że każda nie pochwalająca trzepania ematka jest siłą rzeczy wyznawczynią Dr. Spocka i matką najgorszego sortu łobuzerii chowanej bezstresowo i nie znającej granic

                          Ja zauwazam Tu Inna prawidlowosc. Ze matki stosujace epizodycznego otrzezwiajacego klapsa okreslane Sa jako nieradzace z empcjami, z pewnoscia lane przez rodzicow, I generalnie psychicznie chore, powtarzajace nawyki przemocowe itp.
                          • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:31
                            Tak, wiem że niezły.
                            Bo wycięłaś część zdania (to się manipulacja nazywa) - pytałam co z lwicą SPOZA stada.

                            Tak się składa, że część matek uzna panią z przedszkola za lwicę ze stada, a część - spoza. Stąd wiele problemów.
                            • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:41
                              danaide napisała:

                              > Tak, wiem że niezły.
                              > Bo wycięłaś część zdania (to się manipulacja nazywa) - pytałam co z lwicą SPOZA
                              > stada.

                              Lwica spoza stada jest nieuprawniona. Proste.

                              > Tak się składa, że część matek uzna panią z przedszkola za lwicę ze stada, a cz
                              > ęść - spoza. Stąd wiele problemów.

                              Jak ktoś uważa osobę, której powierza wychowywanie własnego dziecka, za nieuprawnioną "spoza stada" to ma problem. Ale to jego problem.
                              • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:54
                                Dzieci powierzasz Systemowiwink
                                Masz wpływ na wybór Człowieka?
                                (Na pewno większy w opcji płatnej;P)
                            • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:53
                              >>>>. z lwicą SPOZA stada.


                              Lwica spoza stada raczej nie ma stycznosci z mlodymi innego stada.
                              Pani przedszkolanka to jak najbardziej lwica ze stada, bo wspolnie wychowuje to dziecko.
                              • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 17:05
                                Up.
                                • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:13
                                  Lwica spoza stada - adekwatny przykład to jakby nagle całkowicie przypadkiem weszła na teren przedszkola całkowicie obca kobieta i wlała bachorowi.
                                  Kobieta - przedszkolanka pod której opiekę rodzice dobrowolnie oddają dzieci to odpowiednik właśnie lwicy w stadzie.
                          • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:35
                            > Ze matki stosujace epizodycznego otrzezwiajacego klapsa okreslane Sa jako nieradzace z empcjami, z pewnoscia lane przez rodzicow, I generalnie psychicznie chore, powtarzajace nawyki przemocowe itp.

                            A wiesz, że słusznie. Bo ja byłam bita i wrzeszczano na mnie i jeśli zdarza mi się stosować taką metodą to jest to właśnie wtedy gdy rzeczywiście nie radzę sobie z emocjami, zmęczeniem itp. i zawsze potem - bo tylko tyle mi zostało - rozmawiam o tym z dzieckiem. O niesłuszności tych metod.
                            I dlatego w każdym wątku będę po stronie nietrzepiących.

                            BTW, jako bite dziecko biłam też siostrę. Moja matka uważa, że to ja ją wychowałam (sic!). Zgadnij, jakie mamy relacje, siostra i ja...
                            • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:51
                              >>>. A wiesz, że słusznie. Bo ja byłam bita i wrzeszczano

                              Ale my Tu nie piszemy o BICIU I wrzeszczeniu tylko otrzezwiajacym trzepnieciu ksoazka po glowie. Wiec pisz na temat.
                              • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:57
                                Ja piszę na temat.
                                Ty udajesz, że tematu nie ma.
                                • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 17:11
                                  >>> Ja piszę na temat.

                                  Nie, nie piszesz. Trzepniecie, zapewne niebolesne, ksiazka gadajacego dziecka w celu jego uciszenia porownujesz z wychowaniem biciem i wrzaskiem.
                                  • danaide Re: Książką w łeb. 16.11.16, 10:59
                                    Kontekst jest kluczowy. Możesz trzepnąć lekko chcąc wywołać atmosferę strachu i pokazując kto rządzi i możesz walnąć mocno - poduszką np. w bitwie - wywołując salwę śmiechu.

                                    Ale co ja będę ze zwolenniczkami przemocy dyskutować. Raz jeden 50latek+ gnojący dziecko zasugerował, że to mi powinien dać w tyłek (35+). Jak sobie tę perwerę zwizualizowałam... śmiech na sali.
                                    • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:03
                                      danaide napisała:

                                      > Kontekst jest kluczowy. Możesz trzepnąć lekko chcąc wywołać atmosferę strachu i
                                      > pokazując kto rządzi i możesz walnąć mocno - poduszką np. w bitwie - wywołując
                                      > salwę śmiechu.

                                      Tak jest, chodzi o to, żeby pokazać "kto tu rządzi" i to jest całkowicie prawidłowe.
                                      Mokre fantazje o "atmosferze strachu" pomijam, bo jak dzieci popadają w "atmosferę strachu" na widok drobnego trzepnięcia gaduły książką, to coś jest bardzo nie w porządku u nich w rodzinach, a to osobny temat.

                                      > Ale co ja będę ze zwolenniczkami przemocy dyskutować. Raz jeden 50latek+ gnojąc
                                      > y dziecko zasugerował, że to mi powinien dać w tyłek (35+). Jak sobie tę perwer
                                      > ę zwizualizowałam... śmiech na sali.

                                      Twoje fantazje to Twój problem.
                              • danaide Re: Książką w łeb. 15.11.16, 17:04
                                Co Was z tym otrzeźwieniem? Dziecko było nietrzeźwe? Wszystkie dzieci co jakiś czas są nietrzeźwe? Walić na prawo i lewo książką? Bo nie ma już drewnianych linijek i wierzbowych witek?
                                • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 17:06
                                  danaide napisała:

                                  > Co Was z tym otrzeźwieniem? Dziecko było nietrzeźwe? Wszystkie dzieci co jakiś
                                  > czas są nietrzeźwe? Walić na prawo i lewo książką? Bo nie ma już drewnianych li
                                  > nijek i wierzbowych witek?

                                  Przestań histeryzować, bo nie myślisz przez to logicznie.
                                  ("celne" pytanie, czy trzepnę cię za to książką za 3... 2... 1...)
                                  • danaide Re: Książką w łeb. 16.11.16, 10:53
                                    Od kiedy znak zapytania jest oznaką histerii?
                            • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:05
                              jeśli zdarza mi się stosować taką metodą to jest to właśnie wtedy gdy rzeczywiście nie radzę sobie z emocjami, zmęczeniem itp
                              ===
                              i na tym polega twój problem - (przykładowo) wrzeszczysz kiedy nie radzisz sobie z emocjami. A klap walnięty w natychmiastowej reakcji na złe zachowanie to zupełnie inna bajka. I nie trzeba tego robić "emocjonalnie"
                              ===
                              zawsze potem - bo tylko tyle mi zostało - rozmawiam o tym z dzieckiem. O niesłuszności tych metod
                              ===
                              to i inne twoje metody (które mu nie pasują) może potraktować jako niesłuszne

                              to, że "stłukłam" jedno dziecko (wyjaśniając dlaczego) nie skutkowało bijatyką między rodzeństwem
                              no, ale nie było czegoś takiego "byłam bita i wrzeszczano na mnie...jako bite dziecko biłam też siostrę"
                      • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:44
                        Dosiu, znawczynio lwich zwyczajów, czyżbys postulowala, aby drugi mąż matki zabijał jej dziecko z pierwszego związku?big_grin
                        • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:10
                          Nie mniej jednak (o ile nie stoi za nimi wyjątkowa uroda) panny z dziećmi to drugi sort dla kawalera. Zatem coś jednak zostało wink
                          • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:22
                            " Niemniej" w kontekście, w którym go użyłoś pisze się razem. Lepiej było czytać książki niż dostawać nimi w łeb tongue_out
              • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:52
                nowi-jka napisała:

                > no tego niestety nie udowodnisz, mozemy ci wierzyc jedynei na słowo a jakos nie
                > ufam ludzi którzy musza stosowac przemoc zeby przekonac do swoich racji

                Możesz przekonywać do swoich racji za pomocą kłamstwa, skoro wolisz.
            • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:03
              Mnie sie udało bez klapów, ale ja umiem nad sobą zapanować tongue_out
              • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:08
                jak już klepnęłam to raczej na zimno, z wyrachowaniem a nie w emocjach - było bardziej skuteczne
                • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:12
                  Trzepnięcie dziecka czy kogokolwiek innego "na zimno" jest sygnałem o zaburzeniach osobowościowych trzepanta.
                  • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:16
                    cosmetic.wipes napisała:

                    > Trzepnięcie dziecka czy kogokolwiek innego "na zimno" jest sygnałem o zaburzeni
                    > ach osobowościowych trzepanta.

                    Ty musisz mieć naprawdę nieźle sprany mózg, skoro tak uporczywie powtarzasz te przesądy.
                    Chociaż rozumiem, że to ci ułatwia życie i dzięki nim nie musisz myśleć przy rozmowie - po prostu szufladkujesz i jest git.
                    • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:19
                      Owszem, takie matki stulecia jak ty łatwo zaszufladkować big_grin
                  • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:09
                    cosmetic.wipes napisała:

                    > Trzepnięcie dziecka czy kogokolwiek innego "na zimno" jest sygnałem o zaburzeni
                    > ach osobowościowych trzepanta.

                    omójboże...
                    gdyby "w moich czasach" był internet i fora pewnie dzieci zostałyby odebrane i przekazane do bidula big_grin
                    • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:47
                      W twoich czasach również były normalne rodziny, które potrafiły wychowywać dzieci bez pacania i trzepnięć. Nie wiedziałaś?
                      • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:58
                        a skąd miałam wiedzieć jak była TV1 i TV2, Trybuna Ludu i radio Wolna Europa, w którym o wychowywaniu dzieci raczej się nie mówiło ? tongue_out

                        wygląda na to, że jak oberwałam ścierą przez łeb za wyciąganie łap do gorącego żelazka albo usiłowanie wsadzenia palca do garnka z wrzątkiem żadna z tych trzepiących/pacających tuż po nie zaczynały opowieści jakie to niewłaściwe i powinny zareagować pogadanką. Naturalnym efektem było "bicie" (moich) dzieci a co za tym idzie te będą tłukły swoje big_grin big_grin big_grin

                        strach pomyśleć jak zachowają się wnuki...
                        • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:36
                          >Naturalnym efektem było "bicie" (moich) dzieci a co za tym idzie te będą tłukły swoje big_grin big_grin big_grin

                          Śmieszy cię, że bicie w twojej rodzinie przechodzi z pokolenia na pokolenie?
                          • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:04
                            no, wacik, teraz to ci chyba peron odjechał
                            • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:23
                              Tobie odjechał, jak cię mamusia pierwszy raz pacęła w łeb.
                              • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:43
                                może, dzięki takiemu pacnięciu (nie tylko 6-letniego szkraba), nie byłoby tragedii zaćpanych nastolatków ?
                                • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:50
                                  Czyli nie bite dzieci beda w przyszlosci narkomanami?
                                  Bardzo smialy wniosek...
                                  • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:54
                                    kończ waść, wstydu (sobie) oszczędź
                                    • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:59
                                      A ty moze czytaj to, co sama piszesz?
                                  • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:23
                                    iwles napisała:

                                    > Czyli nie bite dzieci beda w przyszlosci narkomanami?
                                    > Bardzo smialy wniosek...

                                    Zniekształcasz i przejaskrawiasz w sposób typowy dla nie rozumiejących tematu, ale poniekąd tak właśnie jest. Brak stawiania granic, w tym także stanowczego stawiania granic, powoduje że dziecko nie ma się na czym oprzeć i próbuje na siłę takie granice znaleźć. To jest, oczywiście, podświadome, ale mechanizm jest znany. (Chociaż, jak widać po ematce, nie wszystkim) Stawianie granic jest też dowodem na zainteresowanie dorosłych dzieckiem. Dziecko nie odczuwające zainteresowania rodziców, nie odczuwające stabilnych granic swojego świata, robi coraz skrajniejsze rzeczy, aby wreszcie odczuć jakąś reakcję. Stąd przecież często biorą się "niegrzeczne dzieci" - nie z wrodzonego zła, tylko z potrzeby interakcji z dorosłym, którą są w stanie uzyskać wyłącznie jako zje*y za narozrabianie czegoś. Więc biorą chociaż taką, skoro innych nie ma. I, konkludując, jedną z takich skrajności mogą być narkotyki, których dziecko próbuje z podświadomej potrzeby odczucia wreszcie jakichś ograniczeń, których "wrażliwa" matka wcześniej nie potrafiła nałożyć, bo wszystkie się jej wydawały zbyt przemocowe.
                                    • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:27

                                      dla ciebie: brak bicia/klapsów = brak stawiania granic ???

                                      No to sorry, ale dyskusja dalsza nie ma sensu z kimś, kto uważa, że tylko fizyczna przemoc buduje autorytet.
                                      • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:35
                                        >>>. dla ciebie: brak bicia/klapsów = brak stawiania granic ???

                                        A "Maciusiu, nie kop pani bo sie spocisz" to stawianie granic?
                                        • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:37

                                          a my tutaj rozmawiamy o faktach czy opowiadamy sobie dowcipy ?
                                      • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:36
                                        iwles napisała:

                                        >
                                        > dla ciebie: brak bicia/klapsów = brak stawiania granic ???

                                        Braku rozmienia tematu, maskowanego bezsensownym przesadyzmem, jak widzę, ciąg dalszy. Jeżeli w taki sam rozhuśtany sposób rozmawiasz z dziećmi, to współczuję.
                                        • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:39
                                          Przecież to ty sugerujesz, ze ludzie nie bijący dzieci nie potrafią stawiać granic.
                                          • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:44
                                            cosmetic.wipes napisała:

                                            > Przecież to ty sugerujesz, ze ludzie nie bijący dzieci nie potrafią stawiać gra
                                            > nic.

                                            Nie. To iwles demonstruje swoje niedołęstwo w zakresie logicznego rozbioru zdań, do którego ja tylko się chwilowo dostosowuję.
                                            Uderzenie może być postawieniem granicy. Rezygnacja z uderzenia na pewno nie będzie.

                                            • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 16:50
                                              Ostatnie twoje zdanie swiadczy, ze ja bardzo dobrze cie zrozumialam
                                              A ty widze z tych ludzi, ktorzy szybko traca cierpliwosc, dzieci przekonujesz do swojego zdania biciem, a doroslych obrazaniem.
                                    • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:32
                                      >>>. Stawianie granic jest też dowodem na zainteresowanie dorosłych dzieckiem.

                                      Dokladnie tak jest. Dobrze to wszyatko opisalas. Pamietam ze Nic mnie tak nie ruszalo w dziecinstwie jak to ze moi rowiesnicy mieli jakies kary, szlabany, mieli byc w domu przed okreslona godzina itp. Ja moglam wszystko, ale odbieralam to jako zlewke ze strony moich rodzicow I ze najwidoczniej im na mnie nie zalezy.
                                      Stawianie granic to budowanie bezpoeczenstwa dziecka. I tak samo postrzegam to klapniecie ksiazka.
                                • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 16.11.16, 10:07
                                  aankaa napisała:

                                  > może, dzięki takiemu pacnięciu (nie tylko 6-letniego szkraba), nie byłoby trage
                                  > dii zaćpanych nastolatków ?

                                  big_grin big_grin big_grin
                          • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 23:42
                            cosmetic.wipes napisała:

                            > >Naturalnym efektem było "bicie" (moich) dzieci a co za tym idzie te będą t
                            > łukły swoje
                            >
                            > Śmieszy cię, że bicie w twojej rodzinie przechodzi z pokolenia na pokolenie?

                            mój ojciec był w armii zdobywającej Berlin (no, taki - wg współczesnych - był niepoprawny politycznie)
                            pewnie dziadkowie i pra/prapra/... też przemocy używali
                            • panterarei Re: Książką w łeb. 16.11.16, 11:04
                              Tak mi się wydawało, że musisz mieć co najmniej 50 lat
                              • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:07
                                Tu akurat to zaleta, ma dorosłe dzieci, być może mające nawet własne rodziny, sama może ocenić czy wychowanie jej wyszło czy nie. A Wy macie siusiumajtki w domu i nie wiadomo co za nasienie z nich wyrośnie.
                                • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:10

                                  a ty nawet siusiumajtka w domu nie masz, a zabierasz głos w każdej dyskusji o wychowaniu big_grin
                            • rhysmeyers22 Re: Książką w łeb. 17.11.16, 00:03
                              😀😀😀dużo bym dała w tym momencie za emotikony dźwiękowe XD
                              Masz zalotnie dziewczęcy nick aankaaa sloooneeeczkooo XD jak na tak wiekowa dziewoje.
                              Jak juz przy okazji odświeżający łyk historii o ojcach padających po Berlinem ,to moja rodzina Niemce i Austryjacy ,panie dzieju..
                              W temacie-zgadzam sie z wyznaczaniem solidnych granic dziecku,zgadzam sie ze klaps w tyłek dla rozhisteryzowanego kilkulatka to czasem jedyne wyjście i nie musi to oznaczać z automatu patologii i katowania bejsbolem w zaciszu domowym.jednakze wszelkie ewentualne fizyczne napominanie mojego dziecka w postaci klapa czy trzepnięcia leży wyłącznie w MOJEJ gestii ,i najbliższych - tato babcia ect.
                              Ktokolwiek obcy,a niestety pani w przedszkolu do mojego stada nie należy 😀,dotknie moje dziecko -oglada z bliska konstelacje gwiezdne ze wspomaganiem na kopach, szybciej niz policzy do pięciu. Pani nauczycielka od tego jest jak doopa od defekacji aby nauczyć sie dyscyplinować CUDZE dzieci bez użycia siły.na pewno nie zostawiłabym tego bez jatki gdyby chodziło o mojego dziubdziusia.oj biedna ,biedna by była kobiecina.
                              • 45rtg Re: Książką w łeb. 17.11.16, 10:27
                                rhysmeyers22 napisała:

                                > Ktokolwiek obcy,a niestety pani w przedszkolu do mojego stada nie należy 😀,dot
                                > knie moje dziecko -oglada z bliska konstelacje gwiezdne ze wspomaganiem na kopa
                                > ch, szybciej niz policzy do pięciu. Pani nauczycielka od tego jest jak doopa od
                                > defekacji aby nauczyć sie dyscyplinować CUDZE dzieci bez użycia siły.na pewno
                                > nie zostawiłabym tego bez jatki gdyby chodziło o mojego dziubdziusia.oj biedna
                                > ,biedna by była kobiecina.

                                Uzyskałabyś w ten sposób tyle, że w stosunku do twojego dziecka metodą wychowawczą stałoby się gromadzenie papierów o jego niekorygowalnym zachowaniu i awanturniczej, sabotującej zalecenia pedagogów matce, które następnie trafiłyby do opieki społecznej i dalej do sądu rodzinnego. Panie pozbyłyby się niewspółpracującej mamuśki, a mamuśka zyskałaby znajomego kuratora sądowego rozliczającego ją z zachowania zdemoralizowanego dziecka. Tak się postępuje z pieniaczami.
                        • zla.m Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:52
                          aankaa napisała:

                          >
                          > wygląda na to, że jak oberwałam ścierą przez łeb za wyciąganie łap do gorącego
                          > żelazka albo usiłowanie wsadzenia palca do garnka z wrzątkiem żadna z tych trze
                          > piących/pacających tuż po nie zaczynały opowieści jakie to niewłaściwe i powinn
                          > y zareagować pogadanką. Naturalnym efektem było "bicie" (moich) dzieci a co za
                          > tym idzie te będą tłukły swoje big_grin big_grin big_grin
                          >
                          Dziecko, która wsadza palce do wrzątku/próbuje dotknąć żelazka, jest zwykle naprawdę małe. Czy takie dziecko trzeba bić? Owszem, trzeba je od tego gorącego odciągnąć, normalne będzie, że w nerwach krzynie się "nie rusz". I taki przekaz - okrzyk, energiczne odciągnięcie plus ewentualne powtarzanie "nie, nie wolno, be" czy cokolwiek naprawdę takiemu maluchowi starcza. Rodzic ma u kilkulatka naturalny autorytet, nie trzeba go wzmacniać biciem.
                          • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:06
                            no, dla wielu wypowiadających się tutaj krzyk czy "energiczne odciągnięcie" to już przemoc
                            • cosmetic.wipes Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:25
                              Wiesz co to jest nietykalnosc cielesna czy mamusia była zbyt zajęta pacaniem cie po łbie i nie wytłumaczyła?
                  • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:09
                    I co najmniej zoofilii.
            • kanna Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:20
              > mimo kilku klapów udało mi się

              No nie udało Ci się sad

              Bo Twoje dzieci będą biły swoje. Bo nie znasz innych sposobów na radzenie sobie z bezradnością i frustracją poza przemocą, bo nie nauczyłaś ich dzieci.

              A co najsmutniejsze - mówisz: tak, dziecku trzeba czasem przylać. To dla niego dobre. Współczuję Ci, że masz tak niskie mniemanie o swoich dzieciach - sądzisz, że słowa i konsekwencje ich nie wychowają.
              Taka postawę najczęściej przejawiają osoby, które same doświadczały przemocy w dzieciństwie.
              • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:49
                kanna napisała:

                > > mimo kilku klapów udało mi się
                >
                > No nie udało Ci się sad
                >
                > Bo Twoje dzieci będą biły swoje.

                No i? To byłby problem, gdyby słuszne było założenie, że drobne fizyczne środki wychowawcze są obiektywnie złe. Twierdzenie "są złe, bo jak się je stosuje to dzieci je stosują na wnukach" nie dowodzi niczego. Z takiego "wnioskowania" wynikałoby też, że słuchanie Mozarta jest złe, bo jak się słucha, to dzieci też potem puszczają wnukom.


                > Bo nie znasz innych sposobów na radzenie sobie
                > z bezradnością i frustracją poza przemocą, bo nie nauczyłaś ich dzieci.

                A to już jest takie sobie pustosłowie, dowodzące, że nie znasz innych sposobów radzenia sobie w dyskusji poza zarzucaniem rozmówcy wyssanych z palca felerów.
                • kanna Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:52
                  45rtg
                  rozumiem, że też postrzegasz przemoc wobec dzieci jako normę?
                  I mogę założyć, że Twoi rodzice też tak sądzili sad
                  współczuję
                  • doloresumbridge Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:03
                    współczuć należy ludziom, którzy nie widzą różnicy między klapsem, mającym przywołać dziecko do pionu, a regularnym biciem.
                    • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:14
                      otóż to
                    • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:26
                      Roznica jest, ale ani jedno, ani drugie nie powinno miec miejsca.
                      • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:05
                        Dlaczego to "jedno" nie powinno mieć miejsca?
                        • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:36

                          a dlaczego to drugie nie powinno mieć miejsca ?
                          • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:37
                            iwles napisała:

                            >
                            > a dlaczego to drugie nie powinno mieć miejsca ?
                            >
                            Ponieważ powoduje realne szkody fizyczne i psychiczne. W odróżnieniu od tego pierwszego.
                          • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:49
                            Bo powoduje realne traumy, a nie chwilowy dyskomfort.
                • hermenegilda_zenia Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:27
                  To byłby problem, gdyby słuszne było założenie, że drobne fizyczne środki wychowawcze są obiektywnie złe.

                  Jak mnie zawsze bawią takie muminki z małym rozumkiem. Rozumiem, że te drobne fizyczne środki wychowawcze stosujesz również wobec równych siebie - szefa, kasjerki w sklepie, policjanta, każdego, kto twoim zdaniem robi coś nie tak? A...nie odpowiadaj, bo wiem. Tylko dziecko, bo nie odda, bo jest słabsze, zależne i się boi. Szefowi pewnie nawet nie patrzysz w oczy ze strachu, że cię na zbity pysk wyleje jak się krzywo spojrzysz. Bohaterowie jak z koziej doopy trąba.
                  • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:03
                    jakie, q..., drobne fizyczne środki wychowawcze w stosunku do dorosłych ?
                    wychowuje się dzieci

                    no, chyba, że ty kasjerkę/szefa/policjanta też usiłujesz big_grin
                    • danaide Re: Książką w łeb. 16.11.16, 11:05
                      Dorosłych się resocjalizujewink
                      • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:04
                        Najczęściej tych którym rodzice nie postawili odpowiednio wcześniej granic.
              • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 14:54
                >>>. A co najsmutniejsze - mówisz: tak, dziecku trzeba czasem przylać.

                Czujesz roznice miedzy laniem a otrzezwiajacym klapsem? No chyba nie, jak wiekszosc Tu "oswieconych", Bo piszecie bzdury ze az boli.
                • kanna Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:36
                  d.o.s.i.a napisała:

                  > a otrzezwiajacym klapsem?

                  czy jak się spotkamy w kawiarni i zachowasz się neizgodnie z moimi ozcekiwaniami też Ci mogę stzrelić "otrzeźwiajacego klapsa"?

                  Co za bełkot sad

                  Klaps, to klaps.
                  Bez problemu da się wychować dzieci bez przemocy - w tym bez klapsów.
                  Skoro tego nie umiesz - no cóż, bywa.

                  Ale serio to nie jest powód do dumy.
                  • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:47
                    >>>>>. czy jak się spotkamy w kawiarni i zachowasz się neizgodnie z moimi ozcekiwaniami

                    Nie, bo nie ty mnie wychowujesz.

                    >>>. Bez problemu da się wychować dzieci bez przemocy -

                    Klaps to nie przemoc. Tak samo jak trzepniecie lobuzujacego ucznia ksiazka po glowie nie jest przemoca. Tak samo jak dostanie od babci scierka do naczyn Bo sie nanioslo blota do kuchni.
                    Obrazasz ofiary przemocy.
                    • kanna Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:54
                      Klaps to JEST przemoc.
                      • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:03
                        >>€. Klaps to JEST przemoc.


                        Przemoca jest cos co w zamierzeniu ma sprawic bol fizyczny badz psychiczny, a nie otrzezwienie. Klaps takiej roli nie spelnia, wiec z definicji nie jest przemoca.
                        • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:10
                          d.o.s.i.a napisała:

                          > >>€. Klaps to JEST przemoc.
                          >
                          >
                          > Przemoca jest cos co w zamierzeniu ma sprawic bol fizyczny badz psychiczny, a n
                          > ie otrzezwienie. Klaps takiej roli nie spelnia, wiec z definicji nie jest przem
                          > oca.

                          Nie, technicznie rzecz biorąc klaps jest przemocą, tak samo jak przemocą jest wzięcie za rękę na ruchliwej ulicy, jak dziecko chce biegać, albo odmowa oglądania kucyponków, bo zabawki nie posprzątane, albo zagrożenie brakiem deseru, jeżeli nie zostanie zjedzony obiad. Ale dla oświeconej ematki tylko klaps jest przemocą naganną, reszta to przemoc uświęcona.
                          • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:04
                            Albo wzięcie przemocą na ręce lub ubieranie na siłę gdy naprawdę nie ma czasu, a trzeba wyjść w domu. Albo trzymanie rąk by lekarz mógł zrobić zastrzyk albo wykonać szczepionkę.
                        • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:51

                          Czyli mogłabym ci w trakcie rozmowy dać w łeb w celu otrzeźwienia, gdybyś wg mnie mówiła mało logicznie ? big_grin
                          • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 16:59
                            iwles napisała:

                            >
                            > Czyli mogłabym ci w trakcie rozmowy dać w łeb w celu otrzeźwienia, gdybyś wg mn
                            > ie mówiła mało logicznie ? big_grin

                            A co, ktoś postuluje takie działania w stosunku do dzieci?
                            • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 19:01
                              Tak, dosia.
                              • d.o.s.i.a Re: Książką w łeb. 15.11.16, 19:10
                                Postuluje dawanie w leb za nielogiczne mowienie?? Nie sadze.
                                • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:12
                                  To nie ty pisalas o otrzeźwiajacym klapsie?
                  • miliwati Re: Książką w łeb. 15.11.16, 15:51
                    kanna napisała:

                    > d.o.s.i.a napisała:
                    >
                    > > a otrzezwiajacym klapsem?
                    >
                    > czy jak się spotkamy w kawiarni i zachowasz się neizgodnie z moimi ozcekiwaniam
                    > i też Ci mogę stzrelić "otrzeźwiajacego klapsa"?
                    >
                    > Co za bełkot sad

                    Istotnie, strasznie bełkoczesz. Ale to typowe dla takich oczadziałych, jak Ty. Stąd potem absurdalne pytania o fizyczne reakcje w jakichś z d*py wziętych sytuacjach, w których oczywiście że nikt nie potrzebuje się posuwać do siły fizycznej. No ale lemingom się wydaje, że jak ktoś dopuszcza otrzeźwiające trzepnięcie papierem po czuprynie, to znaczy że za rajtuzki tyłem do przodu każe chłostą.

                    A tak w ogóle, to jeżeli pójdę z koleżanką do kawiarni, a ona tam zacznie histerycznie biegać między stolikami, zaglądać ludziom do lodów, krzyczeć i rozrzucać rurki od napojów, a na werbalne wezwania nie będzie reagować, to oczywiście że podejmę próbę obezwładnienia jej, być może nawet posunę się do lekkiego uderzenia po policzkach, aby jakoś ją oprzytomnić.

                    > Klaps, to klaps.
                    > Bez problemu da się wychować dzieci bez przemocy - w tym bez klapsów.
                    > Skoro tego nie umiesz - no cóż, bywa.

                    Czyli Ty umiesz. No to dawaj: pani ma czytać, ale jeden z uczniów gada i nie przestaje. Co robisz?
              • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:12
                nie znasz innych sposobów na radzenie sobie z bezradnością i frustracją

                ===
                kobieto ! rozmawiamy o szybkim klepnięciu za złe zachowanie
                co ma do tego bezradność i frustracja ???
                • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:29
                  Jesli twoje zachowanie, wg moich standardow, bedzie niewlasciwe, to moge cie klepnac w celu dostosowania sie do mnie?
                  • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 20:39
                    nie ośmieszaj się
                    dyskusja zaczęła się od szybkiego ciosu przez łeb książką za przeszkadzanie w czytaniu

                    a przeszła, jak zwykle, na ogólniki

                    po za tym - rozmawiamy o dzieciach (i ich - nagannych jak w tym przypadku - zachowaniach) a nie dorosłych. Już któraś tu wyskoczyła z policjantem walącym pałą za przejechanie na czerwonym świetle <facepalm>
                    • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:09
                      Aha, mowa tylko o dzieciach, bo te nie oddadza, tak?
                      • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:36
                        tak, o dzieciach, które zachowują się nagannie

                        dotarło ?
                        • zla.m Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:55
                          Jak nie dotarło, to zawsze możesz jej przywalić... ups, przepraszam, "pacnąć" (to takie słodkie, prawda, takie pacnięcie...)
                          • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:10
                            następna...
                        • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 21:56
                          A jesli dorosly zachowuje sie nagannie?
                          • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:09
                            wróć na początek wątku i się nie pogrążaj
                            • iwles Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:22
                              A czym sie rozni maly czlowiek od duzego czlowieka, ze tego malego mozna klepnac, a duzego nie?
                              • lokitty Re: Książką w łeb. 15.11.16, 22:33
                                Bo mały tak łatwo nie odda... Ot i cała tajemnica.
                                • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 14:59
                                  Za małego jesteś odpowiedzialna, za jego wychowanie i przystosowanie do życia, za dorosłego nie.
                                  • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:08

                                    pani w przedszkolu też NIE jest odpowiedzialna za przystosowanie do życia mojego dziecka.
                                    • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:13
                                      iwles napisała:

                                      >
                                      > pani w przedszkolu też NIE jest odpowiedzialna za przystosowanie do życia mojeg
                                      > o dziecka.

                                      Oczywiście że jest. Nie wiem, jakie siano trzeba mieć w głowie, żeby tego nie rozumieć.
                                      • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:16

                                        Nie jest, bo nie odpowiada prawnie za to, co dziecko zrobi złego, jedynie może odpowiadać za niedopilnowanie dziecka, a to zupełnie coś innego niż wychowanie czy dostosowanie do życia.
                                        • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:38
                                          iwles napisała:

                                          >
                                          > Nie jest, bo nie odpowiada prawnie za to, co dziecko zrobi złego, jedynie może
                                          > odpowiadać za niedopilnowanie dziecka, a to zupełnie coś innego niż wyc
                                          > howanie czy dostosowanie do życia.

                                          Państwowa odpowiedzialność prawna wyznacznikiem społecznej odpowiedzialności za wychowanie dziecka. Poproszę kilka dodatkowych rąk do facepalma.
                              • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:11
                                iwles napisała:

                                > A czym sie rozni maly czlowiek od duzego czlowieka, ze tego malego mozna klepna
                                > c, a duzego nie?

                                A czym się różni mały człowiek od dużego człowieka, że temu małemu można zabronić kupna lodów, a dużemu nie?

                                A czym się różni mały człowiek od dużego człowieka, że tego małego można nie wypuścić z domu po ciemku, a dużego się nie da?

                                A czym się różni mały człowiek od dużego człowieka, że temu małemu można kazać włożyć rajtuzy i czapkę, a dużemu nie?

                                A, no tak, przecież to oczywiste. To wszystko wynika tylko i wyłącznie z tego, że mały nie odda.
                                • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:14

                                  mylisz pojęcia "dojrzałość prawna i społeczna" od "dojrzałości emocjonalnej"
                                  • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:40
                                    iwles napisała:

                                    >
                                    > mylisz pojęcia "dojrzałość prawna i społeczna" od "dojrzałości emocjonalnej"

                                    Typowe. Rzucić łzawy przykład, dostać na klatę kilka analogii sprowadzających go w oczywisty sposób ad absurdum i zacząć dla zamaskowania zatkanego kakao filozofować o rodzajach dojrzałości.
                        • danaide Re: Książką w łeb. 16.11.16, 11:02
                          Wiercenie się podczas czytania książki - kluczowe jak i jakiej książki, bo na ramocie źle czytanej to i ja nie wysiedzę - to jest naganne zachowanie?
                      • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:01
                        Jak to nie oddadzą? O ile nie są niemowlętami to jak najbardziej mogą oddać.
    • 45rtg Re: Książką w łeb. 15.11.16, 13:10
      leann32 napisał(a):

      > Tak dzis wychowawczyni przywołała do porzadku kolege syna z przedszkolnej grupy
      > . Syn był w szoku,

      Biedaczek. Zrób mu sojowej latte, i pogłaszcz po samurajskim koczku.
    • aankaa Re: Książką w łeb. 15.11.16, 23:06
      że też żadna nie obruszyła się na tytuł wątku - niuniusia ? w łeb ?
      • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 14:59
        Skoro nie kumał, że podczas czytania nie przeszkadza się innym to raczej miał łeb (zakuty) niż głowę.
    • joanna266 Re: Książką w łeb. 16.11.16, 10:38
      Też mam słabe nerwy .bywa że moje dzieci okropnie mnie irytują i mam ich serdecznie dość.potrafię się wydrzec lub nawet poplakac z tego powodu w odosobnieniu.potem otrzepuje się i myślę jak werbalnie spacyfikowac glupie dziecięce zachowanie.Bicie słabszych od siebie to wg mnie rzecz karygodna. Nigdy nie udezyłabym dziecka.dorosłego tylko w obronie własnej. Baba które narusza nietykalnosc cielesną dzieci nigdy nie powinna się nimi zajmować. Tacy ludzie to psychopaci którzy w sprzyjających warunkach maja śliskie kocyki.
      • kaz_nodzieja Re: Książką w łeb. 16.11.16, 14:58
        Ale histeria, jak Boga kocham big_grin
      • miliwati Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:13
        joanna266 napisała:


        > dziecka.dorosłego tylko w obronie własnej. Baba które narusza nietykalnosc cie
        > lesną dzieci nigdy nie powinna się nimi zajmować. Tacy ludzie to psychopaci k
        > tórzy w sprzyjających warunkach maja śliskie kocyki.

        Jakieś uzasadnienie tego głupiego poglądu, czy tylko tak sobie plumkasz, żeby się poczuć lepszą?
      • edelstein Re: Książką w łeb. 16.11.16, 17:16
        Aha tzn.dzieciak biega ci po ulicy a ty sie zastanawiasz jak werbalnie go z tej ulicy sciagnac?
      • kokoryczko Re: Książką w łeb. 16.11.16, 17:23
        "Tacy ludzie to psychopaci którzy w sprzyjających warunkach maja śliskie kocyki"

        bla bla bla.
        Z jednej skrajności w skrajność.
        • joanna266 Re: Książką w łeb. 16.11.16, 21:37
          Bla bla to twoja wypowiedź. Mam czworo dzieci.i nigdy żadnego nie uderzyłam. Problemów wychowawczych z nimi nie mam. Dobrze się uczą są ogarnięte i kulturalne. Da się ale trzeba w to włożyć większy wysiłek niż w bicie.wpadaj sobie w swoje własne skrajności .
    • mozambique Re: Książką w łeb. 16.11.16, 15:46
      pamietacie ta sparwę gdy jaksi rok temu panie terapeutka szurnęła dziecko autystyczne książką przez leb w czasie zajęc, i dodoatkowo w buzie kilka plaskaczy ?
      pamietacie ,
      bylo dochodzenie, sprawa - pani zostałą uniewinniona czy tam odrzucono oskarżenie - w kazdym razie nikt nic jej nie zrobił a było nagrane na kamere , w dodatku dziecko wymgajace szczególnej opieki

      to taki przykłąd dla tych chetnych co był sajgon w szkole zrobiły
      • iwles Re: Książką w łeb. 16.11.16, 16:54
        Milosciwie nam panujacy prezydent tez uniwinnial, co nie znaczy, ze uniewinnieni winni nie byli.
      • antyideal Re: Książką w łeb. 16.11.16, 16:56
        A możesz podać jakiś link do informacji o uwolnieniu pani terapeutki od zarzutów?
        To ta sprawa? www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Po-naszej-publikacji-terapeutka-szarpiaca-autyste-stanie-przed-sadem-n75784.html

        • mozambique Re: Książką w łeb. 17.11.16, 11:16
          no walsnie i zdaje sie ze NIE TRAFIŁ , szukałąm potem sladów tej sprawy i jej nie było

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka