Dodaj do ulubionych

jestem tchórzem

22.12.16, 12:43
zazwyczaj jestem mocna w gębie, ale tym razem jakos mi źle.
w moim otoczeniu są dwie umierające młode osoby. kiedys bylismy sobie dosć bliscy, obecnie kontakty sie rozluzniły, choc sympatia zostala. o chorobach obydwojga dowiadywałam się przez wspólnych znajomych, przypadkiem właściwie. z nią o raku rozmawiałam, ale wczesniej, jak była duza szansa na wyleczenie. z nim nie rozmawiałam wcale, teoretycznie nie wiem wcale że jest chory.
i teraz oni oboje proszą żeby sie z nimi skontaktowac. żeby przyjsc albo zadzwonic.
a ja sie boje. po prostu sie boje. nie mam pojecia co mialabym zrobic. teoretycznie wiem, ale praktycznie nie widze tego.
najchetniej bym sie nie kontaktowała, ale to by było chyba świnstwo, nie?
co zrobic? co mówić?
najbardziej się martwię o to jak zapytają o mnie. Co mam powiedziec młodej dziewczynie opuszczającej kochanego meża, młodemu facetowi osierocającemu male dziecko? że u mnie wszystko OK, córka zdrowa, śliczna, fajna, mąż w porządku? bagatelizowac, nic nie mówić?
nie mam pojęcia jak się zachować.
poza tym - jak w ogole zacząć taką rozmowę? przypominam - teoretycznie nie wiem w jakim stanie sa oboje. mam udawać ze nie wiem, grac zaskoczoną, "wkopac" osoby od ktorych wiem?...
kopnijcie mnie jakos w dup..ę.
Obserwuj wątek
    • szmytka1 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 12:49
      Pójdź, jak nie pojdziesz, będziesz mieć wyrzuty sumienia. Mówić chyba szczerze co czujesz. Ja bym powiedziała coś w stylu: jest mi trudno, niewiele mogę w tej sytuacji, ale gdybym mogła jakoś tobie pomóc, mów.
      • konwalka Re: jestem tchórzem 22.12.16, 12:52
        skoro to oni chcą się skontaktować, to pewnie też nadadzą ton spotkaniu

        idz, powinnas
    • mamma_2012 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 12:54
      Czego byś chciała w takiej sytuacji od innych ludzi? Jak chciałabyś być potraktowana? Chciałabyś umierać w samotności, bo ludzie nie wiedzą jak się zachować?
      Spotkaj się, rozmawiaj normalnie o dzieciach, pogodzie, przepisach, hobby. Jak zobaczysz, ewidentne oznaki choroby nie udawaj, że nie widzisz. Zapytaj się jak się czują, jeżeli będą ciągnąć rozmowę o zdrowiu wysłuchaj.
    • danaide Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:05
      W "Życiu Pi" pada zdanie, że najgorsze to nie móc się pożegnać. Mam za sobą co najmniej dwa przypadki, gdy nie doszło do pożegnania - raz stchórzyłam, drugi bardziej skomplikowany. Nie polecam.
    • aqua48 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:05
      dziennik-niecodziennik napisała:

      > najbardziej się martwię o to jak zapytają o mnie. Co mam powiedziec młodej dzie
      > wczynie opuszczającej kochanego meża, młodemu facetowi osierocającemu male dzie
      > cko? że u mnie wszystko OK, córka zdrowa, śliczna, fajna, mąż w porządku?

      Oczywiście, rozmawiaj normalnie. To, że ktoś jest umierający, to nie znaczy że już nie żyje. Wręcz przeciwnie często właśnie taka normalna rozmowa i opowiadanie, że u kogoś kogo się lubi wszystko w porządku jest właśnie realną pociechą, bo pewnym zakotwiczeniem w toczącym się życiu.
      • majaa Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:15
        Dokładnie.
        Najgorsze, co można zrobić, to stchórzyć i szukać wykrętów, żeby się nie spotkać, nie pogadać. Przecież ludzie nie są głupi, domyślą się w końcu, o co chodzi i będzie im przykro, że się odsuwasz, uciekasz, akurat teraz, kiedy najbardziej potrzebują tego zwyczajnego, normalnego kontaktu.
    • nathasha Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:06
      Moja mama nie poszla tak do swojej bliskiej kolezanki, bo wlasnie bala sie ze nie da rady i zupelnie sie rozklei. Do dzis tego zaluje. Idz, jesli dasz rade badz silna, o ile mozna zachowaj normalny charakter rozmowy, jesli poczujesz ze zbiera ci sie na placz to badz po prostu soba. Ale koniecznie idz.
    • olikol Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:30
      Nie wiem czy tchórzem ale na pewno egocentryczką, skupioną na tym jak ty wypadniesz, jak ciebie oni odbiorą, jak ty masz sie zachować żeby tam umiejętnie odgrywać jakieś udawane role, itd.


      • solejrolia Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:33
        olikol napisała:

        > Nie wiem czy tchórzem ale na pewno egocentryczką, skupioną na tym jak ty wypadn
        > iesz, jak ciebie oni odbiorą, jak ty masz sie zachować żeby tam umiejętnie odgr
        > ywać jakieś udawane role, itd.
        >
        >
        Ostro napisane.
        No ale coś w tym jest na rzeczy.
      • dziennik-niecodziennik Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:04
        Pytam sie jak sie zachowac, zeby ich nie urazic. Jesli to jest objaw egocentryzmu to ok.
        • przeciwcialo Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:16
          Urazisz jak nie pójdziesz.
        • aqua48 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:23
          dziennik-niecodziennik napisała:

          > Pytam sie jak sie zachowac, zeby ich nie urazic.

          Normalnie. Zachowuj się normalnie. Nie spinaj, nie bój pożartować, pogadać o głupstwach. Urazi ich na pewno jeśli będziesz nienaturalna.
    • solejrolia Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:32
      Oczywiście, że pójść
      oczywiście nie udawaj, że nie wiesz, skoro wiesz,( czy wiesz? tak wiem. -bez wdawania się w szczegoły).
      oczywiście, że mówić co u ciebie dobrego, jeśli to twoi dobrzy znajomi i pytają o to, to znaczy, że są tym zainteresowani i ucieszą się, że u ciebie wszystko się układa.
      co do samej choroby twoich znajomych, to nie musisz wcale zaczynać tematu, najlepiej słuchaj, sami nadadzą kierunek rozmowy. weź za rękę, wesprzyj obecnością, naprawdę w temacie choroby sama nie musisz zbyt wiele mówić.
      ODWAGI!
    • nenia1 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:52
      To są ci sami ludzie co wcześniej, tylko chorzy. Nie ma nic gorszego niż to, że ludzie zaczynają cię nagle traktować jak trędowatego. Traktuj ich zwyczajnie, nie zmieniaj tematu gdy będą chcieli rozmawiać o swojej chorobie, nie udawaj, że nic się nie dzieje. Traktuj ich tak, jakbyś chciała, żeby ciebie traktowano.
      • xcv12 Re: jestem tchórzem 23.12.16, 00:07
        nenia1 napisała:

        > To są ci sami ludzie co wcześniej, tylko chorzy. Nie ma nic gorszego niż to, że
        > ludzie zaczynają cię nagle traktować jak trędowatego.

        Zawsze myślałam, że te historie o chorej osobie wokół której robi się pusto to trochę urban legend. A teraz myślę, że takie dzienniki-niecodzienniki faktycznie boją się, nie wiedzą co powiedzieć, nie chcą się czuć niekomfortowo więc na wszelki wypadek unikają chorego.
        Plus dla autorki za szczerość i za autorefleksję, minusik za egoizm.
        • dziennik-niecodziennik Re: jestem tchórzem 23.12.16, 01:11
          A moge sie doinformowac gdzie tu jest moj egoizm? Bo serio nie rozumiem big_grin
          • xcv12 Re: jestem tchórzem 23.12.16, 11:50
            dziennik-niecodziennik napisała:

            > A moge sie doinformowac gdzie tu jest moj egoizm? Bo serio nie rozumiem big_grin
            >

            Napisałaś, że "najchetniej bym sie nie kontaktowała". Chora osoba zaprasza cię, ty czujesz się niekomfortowo i chcesz wymigać się z tego spotkania ignorując prośbę, zła jesteś, że taka propozycja w ogóle padła i teraz musisz się do niej ustosunkować, a wołałabyś żeby tej propozycji nie było. Wg mnie to egoizm, może tchórzostwo.
            • dziennik-niecodziennik Re: jestem tchórzem 23.12.16, 16:15
              Tchorzostwo, owszem. Przeciez napisalam w tytule ze jestem tchorzem w tym temacie. Ale egoizm bylby dopiero gdybym swiadomie na proby kontaktu nie zareagowala.
    • volta2 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 13:53
      jeny, dokładnie zachowałam się tak, że możnaby to nazwać tchórzostwem.

      sąsiadka z dawnego bloku, spotkana u wspólnej koleżanki.
      wiem o jej stanie, jej rak jest lekooporny, połowa trzewi wycięta, chustka na głowie a ja kawkę piję i udaję, że nic nie wiem.
      kolażanka mnie zapraszając nie ostrzegła, i nie wiedziałam czy mam wiedzieć, czy nie, żeby nie wyszła na plotkarę. ale o chustkę to kurczę mogłam spytać, trudno mi było udawać że jej nie widzę, i dość łatwo poprowadzić rozmowę....

      "zrehabilitowałam" sie po jakimś czasie spotykając ją pod blokiem. powiedziałam jej, że wiem od x o jej trudnym raku, o tym że dzielnie walczy, że trzymam kciuki. to już prawie rok od tamtego momentu, dziewczyna z onkologii już prawie nie wychodzi. małe dzieci w domu, jedno nie ma jeszcze 10 lat....

      na usprawiedliwnie - znam się z tą dziewczyną, mój syn u niej w domu bywał, z jej dziećmi się bawił na dworze, ja nieźle znam jej męża, ale kurcze, no ona mi nigdy ani bliska nie była, ani nawet specjalnie koleżanka. ot, mieszkamy w tym samym bloku i mamy wspólną koleżankę.
      gdyby to był ktoś kogo znam dobrze jak ty - raczej bym nie nabrała wody w usta. potrafiłabym się zachować "normalnie".
      • solejrolia Re: jestem tchórzem 22.12.16, 16:33
        Skoro na tym spotkaniu twoja sąsiadka nie zaczynała tematu choroby, to znaczy, ze nie chciała o niej rozmawiać! ona chciała tylko/aż spokojnie wypić kawkę, i chociaż na chwilkę zapomnieć o chustce na głowie.
    • przeciwcialo Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:13
      Nie wolno, i jeszcze raz nie wolna odcinac umierającego od normalnie toczącego sie zycia. Idź do najblizszego hodspcjum/oddziału paliatywnego. Tam dowiesz sie jak rozmawiać. najgorsze co możesz zrobic to użalac sie nad chorym i eliminowac go z zycia za zycia.
    • gama2003 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:20
      Trudna sytuacja, ale mimo lęku powinnaś iść. Dla Twoich znajomych to spotkanie będzie ważne, proszą o nie. Może poleją się łzy, może będzie trzeba pomilczeć. Ale idź, żałowałabyś bardzo tego uniku. Twoi znajomi pewnie wiedzą, że u Ciebie ok, skoro chcą w tych okolicznościach spędzić z Toba chwilę, musisz być dla nich ważna. A może po spotkaniu poczujesz rodzaj ulgi ?
      • bi_scotti Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:33
        Szczerze mowiac nie wiem czego sie "boisz"? Ze sie wzruszysz? Rozplaczesz? Powiesz cos banalnego? To ludzka rzecz. Nobody's perfect. I ci chorzy znajomi na pewno doskonale wiedza, ze nawet przy najlepszych checiach, niektorzy ludzie gadaja glupstwa albo zapominaja jezyka w gebie. Niemniej wiedzac to, chca widywac ludzi, bo choc niedoskonali, ludzie sa ludziom potrzebni. Nikt nie oczekuje od Ciebie bycia hero ani jakichs wiekopomnych slow zawierajacych madrosc pokolen. Oni po prostu chca Twojej wizyty. Zebys przyszla, zdjela plaszcz, pomarudzila na zimno na dworzu, dala ten jakis kwiatek czy inne ciastko, ktore przyniesiesz. Zapytala "jak sie masz?" a potem sie okaze jak sie rozmowa/wizyta potoczy. C'mon, idz i badz soba. I jakby nie bylo ... nadzieja umiera ostatnia!
    • f.lamer Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:24
      koniecznie przeczytaj to:
      www.facebook.com/misja.RAKiJA/photos/a.521352114594032.1073741830.520589888003588/985120304883875/
      • dziennik-niecodziennik Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:58
        Dzieki smile
        • jan.kran Re: jestem tchórzem 22.12.16, 15:58
          Moja przyjaciółka kilka lat temu zachorowała na raka piersi , niedobrze to wyglądało.Na początku nie wiedziałam jak się zachować, po pewnym czasie ostrożnie wspomniałam o chorobie nie wypytując się o szczegóły. Przez cały czas trwania choroby rozmawiałyśmy o tym , powoli stał się to element zwykły naszej konwersacji , jeden z tematów.Kiedy zbliżało się magiczne pięć lat i było wiadomo że wyjdzie z tego zapytałam ja co było w czasie choroby ważne .Ona powiedziała że najgorsze były uniki ludzi, chowanie się. Ona miała potrzebę rozmowy ale bez rozdmuchiwanie i histerii, normalnie.To jest trudna sytuacja z obu stron , ja mam duże doświadczenie w opiece paliatywniej i mam za sobą sporo rozmów z pacjentami i rodzinami ale nie do końca wiedziałam jak się zachować w stosunku do bliskiej osoby. Jeżeli oni chcą się z Tobą spotkać widocznie odczuwają taka potrzebę.
    • princess_yo_yo Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:25
      nie udawaj ze nie wiesz, po prostu idz pogadac o wszytkim, o tym ze ty zyjesz normalnie tez bo oni tego pewnie potrzebuja. zastanow sie czego ty bys chciala w takiej sytuacji - oderwac sie od rzeczywistosci na chwile i spotkac z kims dawno nie widzianym, powspominac stare czasy a moze porozmawiac o tym jak swiat wyglada ich oczami. po prostu postaw na swoja empatie i dostosuj do tego jak rozmowa/ spotkanie sie potoczy i jaki ton nadaja mu zapraszajacy.
    • fornitta69 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:47
      Spokojnie,wyczujesz czy chory chce rozmawiać o swojej chorobie czy nie. Dwa lata temu w wakacje moi rodzice goscili umierającego na raka przyjaciela i jego żonę. On nie chcial w ogóle rozmawiać o chorobie a z kolei ona bardzo tego potrzebowala ( mowila o jego raku jak go nie bylo,nie przy nim). Ta wizyta trwala 5 dni, bylo ciężko,smutno ale nie niezręcznie. Bardzo się cieszę,ze tam wtedy bylam,pare miesięcy później umarl,to byla ostatnia okazja zeby sie z tym panem zobaczyć. A tak jak Ty balam sie i zastanawiałam czy nie pojechać do rodziców jak tamci juz wyjedzie. Warto się przemoc,zobaczysz.
    • kannama Re: jestem tchórzem 22.12.16, 14:54
      Gdy moja przyjaciółka zachorowała na raka przez momenta miałam ochote zapoznać z nią znajomego psychologa, żeby tenże "trzymał ją w pionie", tłumacząc sobie, że mu to pójdzie lepiej. A potem sobie uświadomiłam, że tak naprawdę chcę chronić siebie i stwierdziłam, że muszę to wziąc na klatę. I okazało się, że nie jest tak najgorzej- dałam radę. Ty też dasz, uwierz, że jesli oni mają świadomośc, że umierają informacja, że u Ciebie wszystko OK jakoś nie zburzy ich świata...
    • katriel Re: jestem tchórzem 22.12.16, 17:07
      Skoro proszą - skontaktuj się. Ja bym szła a nie dzwoniła, bo w rozmowie telefonicznej, gdzie odpada prawie cały kanał komunikacji niewerbalnej, zawsze czuję się niezręcznie. Ale to ja.
      Co mówić? Prawdę. Nie udawaj że nie wiesz, skoro wiesz (ale nie musisz nikogo wkopywać, wystarczy "słyszałam"). Skoro u ciebie wszystko w porządku, to mów że w porządku.
      Skoro sami prosili o kontakt, to można liczyć, że nadadzą ton rozmowie. Możesz ewentualnie przygotować sobie, co powiesz, gdyby zapadła niezręczna cisza. W sumie to, od czego zaczęłaś post na forum - ostatnio kontakty nam się rozluźniły, w sumie może trochę szkoda, bo sympatia chyba jednak pozostała - całkiem nieźle się nadaje.
      • dziennik-niecodziennik Re: jestem tchórzem 22.12.16, 18:07
        Nie no, najpierw musze zadzwonic, uprzedzic ze wpadne. Oboje sa lezacy, nie chce ktoregos zaskoczyc w trakcie toalety czy cos.
        Jutro bede dzwonic i sprobuje sie umowic.
        Eeeeech. Boje sie.
    • turzyca Re: jestem tchórzem 22.12.16, 17:55
      1. "No slyszalam, ze cos u Ciebie kiepsko sie dzieje." Nie musisz mowic od kogo slyszalas.
      2. Ludzie chca normalnosci w zyciu. Do tego naleza tez normalne rozmowy na normalne tematy. Mozesz nie robic listy sukcesow, ale opowiedziec o filmie, ktory ostatnio widzialas z mezem.
    • ichi51e Re: jestem tchórzem 22.12.16, 19:30
      Wydaje mi sie ze musisz spojrzec na to normalnie - ostatnio ktos tu pieknie napisal wszyscy unrzemy tylko niektorzy juz wiedza ze niedlugo a reszta sie oszukuje ze to bedzie kiedys... jeszcze zyja przeciez
      • 3-mamuska Re: jestem tchórzem 22.12.16, 22:59
        Eh bardzie ciezka sprawa,nie mozesz sie bać, idz to tez ludzie bym bardziej ze maja ochote sie spotkac.

        Oczywiście nie musisz wyskakiwać u mnie cudownie pieknie i wogole TAKIE mamy plany.

        Wystarczy u mnie ok, w domu dobrze w pracy ok i tyle.
        Po prostu bądź.
        Ja miałam dylemat wczoraj czy isc na "wigilie" spotkanie koleżankę gdzie jedna biedaków straciła dziecko.
        Czego jej życzyć przeciesz nie wekslowych świat, pierwszych po śmierci syna.
        Eh ae ona potrzebuje normalności , potrzebuje rozmów, teraz i w trakcie leczenia synka, chciał zeby jej mowić o zwykłych sprawach.
        Uśmiechać sie z nia i plakac.
        Po prostu byc, nie ma nic gorszego niz uciekać,każdego nas to czeka każdego moze to spotkac, wiec nie zamykaj sie.
        Moze byc cieżko moze byc smutno... ale moze to jedyna okazja?
    • stephanie.plum Re: jestem tchórzem 22.12.16, 23:48
      a wiesz, komu z brzega?
      dzisiaj nie umiesz sobie wyobrazić rozmowy z kimś, czyje dni są policzone, a jutro - nie jest to niemożliwe - rozkwasi Cię ciężarówka, albo doniczka na łeb zleci. (oby nie, oczywiście).
      wszyscy jedziemy na tym samym wózku, nie musi być nam głupio wobec siebie nawzajem, że jesteśmy śmiertelni.

      ja mówię w takiej sytuacji: słuchaj, nie wiem, co powiedzieć.
      i wtedy ktoś, kto przeżywa nieszczęście, cieszy się, że może mi "pomóc". słyszę: "ależ nic nie mów, ja rozumiem".

      umierający prawdopodobnie chce jeszcze trochę pożyć. poplotkować, powspominać, zobaczyć kogoś żywego. skup się na tym, co dobre - w tej osobie, we wspólnych wspomnieniach. przecież na końcu nic poza dobrem się nie liczy.

      może w jakąś głupią grę zagrajcie? pooglądajcie stare zdjęcia?
    • kfugktru23 Re: jestem tchórzem 22.12.16, 23:55
      Nie jesteś. To trudne zadanie ale może pomoże ci w tym to - pomocpostracie.com.pl/etapy-zaloby
    • alchemy_alice Re: jestem tchórzem 23.12.16, 00:26
      Rozmawiaj normalnie. Żegnałam przyjaciela chorego na raka. Śmialiśmy się, żartowaliśmy, ja pytałam jak się trzyma on o moją ciążę. O męża, o moje życie. Był tym samym człowiekiem co przed chorobą, więc i tematy były podobne. Potem jego matka powiedziała mi, że zawsze po spotkaniach z przyjaciółmi czuł się lepiej, lżej mu było dzięki takim chwilom normalności w okropnej sytuacji. Idź, bądź przy nich, bądź przyjaciółką jaką zawsze byłaś. Oni nie chcą teatrzyku rozegranego dla nich, chcą normalności. Daj im to. Zobaczysz, że i ty poczujesz się lepiej dzięki temu
    • fafalandia Re: jestem tchórzem 23.12.16, 13:25
      tak, to trudny temat,trudna sytuacja.
      ale uważam,że jeśli taka osoba prosi o kontakt-nie wolno w takich przypadkach milczeć, zbywać, unikać. jak mówią: ludzi jest mnóstwo,ale człowieka można spotkać rzadko....
      nie ma co ubrawiać, rzucać pustego:"będzie dobrze"
      trzeba po prostu być.
    • dziennik-niecodziennik Re: jestem tchórzem 14.01.17, 17:57
      Tak tylko napomkne.
      Do niego chodzimy co tydzien, zorganizowalismy sporo osob, jego zona twierdzi ze mu to bardzo pomaga. Rozmawiamy o wszystkim, wspominamy szkole, plotkujemy itd.
      Z nia rozmawialam przez telefon. Wizyty nie chciala. Dzisiaj umarla.
      • fornitta69 Re: jestem tchórzem 14.01.17, 18:03
        Przytulam I gratuluje,ze nie stchorzylas,tylko sie przelamalas.
      • tajemnicza.a.m Re: jestem tchórzem 14.01.17, 18:18
        Współczuję i cieszę się, że się przemogłaś. Podejrzewam, że mimo ogromu tragedii, nie żałujesz.

        Sorry, nie zauważyłam że pierwszy post był stary a teraz podbity.
      • rosapulchra-0 Re: jestem tchórzem 14.01.17, 18:26
        Bardzo dobrze zrobiłaś. I przytulam wirtualnie z powodu śmierci koleżanki.
      • gat45 Re: jestem tchórzem 15.01.17, 19:50
        Byłam w sytuacji Twoich znajomych. Wywinęłam się jakoś ku wielkiemu zdumieniu całego fakultetu medycznego i jeszcze żyję. Ale doskonale pamiętam tę zimę, kiedy sama już nie wierzyłam, że jeszcze zobaczę kwitnącą magnolię pod moim oknem. Potwierdzam : kontakt z bliskimi (i nie tylko) i z ich normalnym, codziennym życiem, to ogromna sprawa. Wiele osób unika nas, spisanych na straty i wyglądających jak własna śmierć na krótkiej przepustce. Rozumiałam, ale trudno mi było nie mieć żalu do tych unikających spotkania.
        Teraz uwaga dla odwiedzających : jeżeli w pamięci macie osobę sprzed choroby, to widok kogoś w stadium praktycznie terminalnym jest zawsze szokiem. Jakbyście nad sobą nie panowali, w waszym pierwszym spojrzeniu maluje się lęk i przerażenie. Tego się nie da ukryć. Nie bójcie się, my wiemy, jak wyglądamy i doceniamy wasze wysiłki, żeby przed nami nie okazywać - no cóż, będzie ostro - pewnego wstrętu. Ta odraza jest normalna. Za drugim razem będzie lepiej, ten popłoch w oczach to tylko przy pierwszych odwiedzinach. Tak więc : nie grzebcie nas za życia. Widzicie po mnie - jedna na ileś tam osób przeżywa.
    • tajemnicza.a.m Re: jestem tchórzem 14.01.17, 18:15
      Wiesz strasznie to przykre jak ludzie odsuwają się/unikają chorych umierających bo się boją/nie wiedzą jak zachowywać. Zachowuj się normalnie, jakbyś sie spotkała z znajomym po latach. Nie udawaj, że nie wiesz, po co? Umierający ludzie proszący o spotkania to ludzie pogodzeni z losem, którzy nie będą udawać, wypominać i rzucać kubkami o ścianę bo ty..
      Jak ty by się poczuła gdybyś była na ich miejscu? Gdyby znajomi przyjaciele nawet na twoją prośbę nie przyszli bo się boją albo nie wiedzą co powiedzieć?
      Ludzie mówią, że w chorobie tracą znajomych, przyjaciół a nawet rodzinę. Odchodzą bo się boją, inni nie wiedzą jak się zachowywać, jak pomóc, nie chcą obcować z chorobą, śmiercią. To strasznie przykre. My sobie wtedy myślimy: co to za beznadziejni ludzie? A to tacy ludzie jak my wszyscy, ludzie, którym strach przed tym jak mają sie zachować odbiera przyzwoitość. Chcesz być taką osobą.

      Poszłabym. Gadałabym normalnie. Zaczęłabym od dawno się nie widzieliśmy. Mnie moja choroba nauczyła otwartości i przestałam się przejmować tym co ludzie powiedzą jak nie wiem jak się zachować. Wolę załować że coś zrobiłam niż że czegoś nie zrobiłam.

      Mam nadzieję, że pójdziesz i choć psychicznie będzie ciężko bo jak poradzić sobie z myślą, że ktoś kogo się znało bardzo dobrze i lubiło/lubi nadal umiera młodo zostawiając rodziny itp podejrzewa, że żałować nie będziesz. Nie taki diabeł straszny jak go malują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka