ku złamaniu tendencji swiateczno-politycznych
jak wspomniaam ostatnio, mamy drugiego ptaszka. Wiecie co? Nie wiedziałam, że kanarki mogą sie tak wsciekle różnić od siebie. Wszytskim. A najbardziej osobowością. Feluś to domator, cały dzien spedza na krzataninie w klatce, ma mnostwo niepotrzebnych zajęć. Loty po pokoju uskutecznia na siłę i niechetnie. Budyn, ten nowy swirniety gloster z czupryną, jest kompletnym oszołomem. Rozpiera go energia, elan vital każe nieustannie probowac podwazyc zamkniecie klatki. Jest przezabawny. Uciekł mi pierwszego dnia, na szczescie złapałam pajaca zanim psy to uczyniły. Podpatruje Felka i robi tak samo. I dzisiaj mielismy dzien kapielowy. Stary kanar wszedl do wanny jak królowa, z godnością, po czym zażył długiej, zimnej kapieli, rozkłądając skrzydła i pławiąc się z rozkosza. Budyń runął do wanienki jak kamień, ochlapał nas wszytskich, wylał natychmiast połowę wody; zachowywał siejak dzieciak w aquaparku. Za to kiedy wyszedł z tej wody... ludzie... wyglądał jak idiota. Kiedys mu zrobie zdjecie.Peruka mokra, kudły poskrecane, ociekał wodą. Musiał podeschnąć, a dopiero potem pofrunął wyżej. W mądrych książkach pisza, żeby nowego glostera przetrzymac w klatce pare tygodni przed puszczeniem na loty. Nie wiem, jak to wytrzymamy z jego energią i szalenstwem. Moj mąż stał się juz jakis czas temu ptakofilem. Teraz zwariował juz kompletnie. Fajnie