loloszantrape
17.01.17, 18:32
Sprawa wyglada tak.Syn chodzi od pol roku do szkoly.Szkola fajna,multijezykowa,multikulturalna.Jedna z lepszych w regionie no ale jest to ale.Syn od jakiegos czasu przynosi z niej dziwne slowa,gesty,zachowania.Mianowicie przeklina,pokazuje wugarne gesty i powtarza wulgane teksty.Powiedzial mi ze koledzy kazali mu kilka razy robic zakazane w szkole rzeczy bo inaczej bedzie samotny i nie bedzie sie nikt z nim bawil.Z racji tego ze syn jest z natury "sensitive"to zwyczjnie robi to co powoduje ze zawsze jest tym "zlym"!Bywam w szkole dwa razy dziennie i obserwuje sytuacje z zaciekawianiem i obawa.Jest chlopiec ktory szepcze do ucha synowi i wiem juz co sie swieci,bo uczy go pewnych slow i kaze je trzymac w sekrecie.Nastepny nie wiem czy swiadomie czy nie ma odruchy "bicia".Wymierza puste kopniaki,popycha,ciagnie,oszukuje.Mama albo nie zwraca uwagi albo sie smieje,zartuje z tego.Z reszta czasto mowi do niego w swoim jzyku wiec w sumie nie mam pojecia o czym gadaja.Wczoraj syn przyniosl ze szkoly tekst natury wulgarno-seksualnaj i tu sie miarka przebrala.Nie bede nawet przytaczac bo brak.mi slow.Oczywiscie ktos mu nakazal trzymac to w sekrecie,w zwiazku w tym dzis powiedzial Pani ze uslyszal to za plotem jak chlopcy grali w pilke.Dodam ze to nie mozliwe bo za plotem mam szkole,a i jak maja w-f to i tak bardzo daleko i ich nie slychac,zawsze sa pod nadzorem nauczyciela.To szkola podstawowa i o tej porze maja w-f indoor.Rozmawialam dzis z pania bo syn sie zmienia bardzo.Jest nerwowy,czasem w nocy zle spi.Mowi nam ze bedzie samotny itp.Poza tym jest w jego klasie dziewczynka z lekkim uposledzeniem i widze ze dzieja sie wokol niej dziwne rzeczy.Jest ciagneta,popychana,osaczana.To corka kolezanki,ktora niestety nie umie poki co ocenic sytuacji na tyle aby sie poskarzyc.Dzis kolega kazal synowi popychac corke kolezanki ale ten odmowil po rozmowie z pania.Kolezanka sprawe zglosila,incydent powtarza sie co jakis czas.Dzieci mowia sobie nawzajam zeby pokazywac corce koleznki glupie zachwania a ona bedzie je nasladowala.Syn przez weekend sie wyciszy,wroci do siebie,a od Pon.znow to samo.Nerwowy,podirytowany,nie slucha w ogole.Wczoraj wolam i wolam a tez leci na ulice bez opamietania.Rzadko krzycze,a teraz musza lamac swoje zasady bo syn jakby nie reaguje na prosby i grozby.Dzis pani mowila ze mam go zaczac karac za przeklinanie o uzywanie wulgaryzmow.Syn nawet nie wie co mowi,robi to nieswiadomie np.wplata w slowa piosenki.Wie ze to jest smieszne tylko??? I ze nie powinien tego mowic na forum.Kurde zalamka,dopiero co sie uporalam z problemem wychowawczyn dotyczacym corki a tu taki "kwiatek".O co chodzi? Co robic dalej!? Ja tu nikogo nie oceniam,ale gdzie sa inni rodzice.Czy ja jestem przewrazliwiona? Glowa mi peka.Ja w domu nie klne, nie uzywamy wugaryzmow.Dzieci nie maja dostepu do internetu od jakiegos czasu,a jak juz to pod kontola.W domu nie ma sekretow.
No nie wiem,czuje sie bezradna,ale nie poddam sie i nie zlamie pewnych zasad.
Co dalej dziewczyny?😢