Pamiętacie może okołoświąteczną wymianę poglądów na ten temat? Paczki dotarły dzięki łańcuchowi życzliwych ludzi. A oto co pisze na fejsie dziennikarka, która organizowała, czy współorganizowała akcję:
To tylko maleńka część dobra, które dotarło do dzieci ukraińskich żołnierzy poległych na wojnie z Rosją.
*
Ojciec siedmioletniego Tarasa był legendarnym ukraińskim kapitanem, który wolał zginąć detonując granat, niż oddać się w ręce wroga. „A można kurtkę na zimę?” - pyta teraz wdowa po nim, bo choć kapitana okrzyknięto bohaterem Ukrainy, jego rodzina żyje w biedzie. W paczce dla Tarasa jest ciepła kurtka i zestaw klocków lego.
Trzyletnia Masza, prawie nie znała swojego ojca. Gdy zginął, miała tylko roczek. Jej matka, smutna młoda dziewczyna o podkrążonych oczach, odsyła mnie po informacje do babci. „Ja jestem ciągle w pracy, wracam kiedy córeczka już śpi.. Sama nie wiem czego może chcieć. Moja mama spędza z nią więcej czasu. Proszę zrozumieć, wcześniej utrzymywał nas mąż, teraz muszę sobie radzić sama. Nie mamy żadnego wsparcia, bo on poszedł walczyć jako ochotnik. Ja straciłam miłość mojego życia, Masza szansę by poznać ojca. Córeczka lalkami się chyba nie bawi, nie wydaje mi się..”.
Dzwonię do babci dziewczynki „Jak to nie bawi się lalkami? Marzy o lalce, po prostu nie ma żadnej porządnej!”. Do Maszki pojechała lalka Elsa z Krainy Lodu.
I inne dzieci. Dużo- za dużo osieroconych dzieci. Wiele strasznych wojennych historii. Ale i fantastycznych dzieci pod opieką pięknych i naprawdę silnych matek, których codzienna walka o przetrwanie i samotne macierzyństwo, to czasem heroizm nie mniejszy niż ten, który był udziałem ich poległych mężów.
*
Cała akcja przyszła nam do głowy pod koniec grudnia. Akurat wtedy, gdy w Światłodarsku pięciu żołnierzy zginęło akurat przed ukraińskimi Mikołajkami. Rano, gdy dzieci w całej Ukrainie, zaglądały pod poduszkę szukając prezentów, niektóre dostały informacje o śmierci swoich ojców.
Znajomi zaczęli do mnie pisać, że chcą jakoś pomóc.
Piękne, dobre uzasadnienia -
„To taka sąsiedzka pomoc, do której jesteśmy zobowiązani”, „Chcemy by te rodziny wiedziały, że w Polsce o nich pamiętamy. I, że rozumiemy, że walczący na Donbasie ochraniają przed Rosją także nas”, "„Większość zginęła w Holocauście. Wiem doskonale jak to jest stracić kogoś i nie wiedzieć nawet co się z nim stało.”, "Skoro nie mogę zmusić Europy do reakcji na tę wojnę, może choć podaruję komuś tam trochę uśmiechu?".
*
Niektóre paczki dotarły ze sporym opóźnieniem. Wdowy po żołnierzach zawsze na początku mówią, że nic im nie potrzeba.
Z trudem przyznają, że dzieci nie mają kurtek ani butów na zimę. No dobra, to niby jest pomoc, ale jaki siedmiolatek ucieszy się kurtki? Dopiero po kolejnych telefonach udaje się ustalić treści listów do polskich świętych Mikołajów. Do kurtek dorzuciliśmy słodycze, samochodziki, pluszaki, klocki lego i kucyki pony...
Inne paczki składaliśmy w ciemno. "Ona jeszcze nie pogodziła się ze stratą męża, jest na silnych lekach.. Próbowałam ją spytać, ale nie była w stanie mi powiedzieć czego potrzebują dzieci.. Ojca potrzebują... przyślijcie cokolwiek, te biedne dzieci ucieszą się ze wszystkiego" pisze mi jedna z wolontariuszek o rodzinie żołnierza, który zginął w grudniu.
*
Chciałam sfotografować wszystko razem i napisać jakieś podsumowanie, ale niektórzy darczyńcy dosyłają podarunki z tak odległych miejsc jak Anglia, więc część rzeczy poszła już do rodzin bezpośrednio. Tak jest taniej.
Więc wrzucam tylko foty tych rzeczy, które dostarczyłam osobiście.
Wiem na pewno, że z Waszą pomocą udało nam się uszczęśliwić co najmniej 20 dzieci.
Dzięki wpłatom przekazaliśmy też 2500 złotych na bieżące potrzeby wdów i sierot, o których wiedziałam, że są w najgorszej sytuacji materialnej.
Żona jednego z żołnierzy oddzwoniła do mnie z płaczem.
- Podziękuj ode mnie tym dobrym ludziom. Jeszcze trochę niezapłaconych rachunków i odłączyliby nam gaz i elektryczność..
A prezenty.. Nigdy nie mogliśmy sobie pozwolić na drogie rzeczy, synek widział takie porządne zabawki tylko w sklepach.
Chyba nic więcej nie muszę pisać.
Dziękuję wszystkim, którzy zareagowali. Większość z góry prosiła o zachowanie anonimowości więc nie mogę ich oznaczyć.. ale cieszę się, że mam takich wspaniałych znajomych
*
Jest sporo rodzin żołnierzy, które stale wraz ze Stowarzyszenie Pokolenie mamy stale pod opieką. I tych poległych, i rannych, i tych, którzy z różnych przyczyn nie są w stanie wrócić psychicznie z wojny i uciekają przed nią na przykład w alkohol. Dorzucamy im do rachunków, do leków, do zakupów.. Zazwyczaj nie ma sensu o tym pisać, bo facebook miałabym zawalony zdjęciami rachunków.
Jeśli ktoś chciałby pomóc, prosimy o wpłaty zatytułowane "rodziny" na dane:
Stowarzyszenie Pokolenie
ul. Drzymały 9/4
40-059 Katowice
Numer konta: ING Bank Śląski 89105012141000002319853707
Przelew zagraniczny:
Stowarzyszenie Pokolenie
ul. Drzymały 9/4
40-059 Katowice
Numer konta:
SWIFT/BIC: INGBPLPW
IBAN: PL89105012141000002319853707
Jestem Polakiem, pomagam Ukrainie!