kamienska
11.02.17, 12:05
Corka 14-lat sklamala, ze ukradziono jej telefon, bo chciala miec nieograniczony dostep do internetu (wczesniej zapowiedzielismy, ze internet zostanie jej ograniczony do wybranych por dnia, poniewaz spedzala wiele godzin w sieci i przez to mocno zawalila nauke).
Kilka razy pytalismy ja, czy rzeczywiscie nie ma tego tel., ale szla w zaparte.
Dalam jej szanse i powiedzialam, ze jesli ma tel. i go odlozy w wyznacz. miejsce, nie bede wracac do sprawy. Nadal twierdzila, ze go nie ma.
Uwierzylam i po dwoch dniach jej klamstw zablokowalam numer, no i dzien pozniej corka przyznala sie, ze caly czas telefon miala.
Bardzo mnie to zabolalo, telefonu nie odblokowalam. Od trzech dni w domu jest pieklo, corka siedzi w pokoju i placze, mowi, ze odcielismy ja od jedynych osob, ktore ja rozumieja. Mnie nienawidzi, jestem podla etc. Nie wykazuje zadnej skruchy z powodu klamstwa, jest bardzo agresywna wobec nas i siostry.
Nie wiem, co robic, na wspolna wizyte u psychologa corka sie nie zgadza. Ja mam momenty, ze lamie sie i zastanawiam sie, czy jej czesciowo nie przywrocic dostepu do internetu, ale przez caly ten czas jest agresywna i roszczeniowa, nie ma szans na normalna rozmowe.
Corka nie ma obecnie innej mozliwosci skorzystania z internetu niz telefon.