old.hipster
03.03.17, 12:51
Rok temu zmieniliśmy małe mieszkanie na dom. Nasza sypialnia i pokój pierworodnego syna mieszczą się na piętrze. Na parterze mamy dodatkowy pokój pełniący obecnie funkcję przechowalni podręcznego bałaganu. Niedługo rodzi nam się kolejny potomek, który planowo miał zamieszkać w naszej sypialni, ale najpierw pokój należałoby odświeżyć (konieczne minimum to malowanie) i przemeblować. Niestety, jak widzę mój mąż niechętnie się za to zabiera, a rozwiązanie coraz bliżej. Boję się, że rozgrzebie robotę tuż przed porodem i wrócę ze szpitala na totalny bajzel.
Pokoju na dole remontować nie trzeba dodatkowo ma takie zalety:
- Jest bardziej słoneczny i cichy, okna wychodzą do ogrodu a nie na ulicę
- Jest cieplejszy (w obecnej sypialni pomimo odkrecania kaloryferów panuje wieczny chłód bo jest słabo ocieplona z zew.)
- Minimalizuje konieczność noszenia niemowlaka po schodach
- Blisko kuchnia, co ma znaczenie jeśli nie będę karmić piersią.
Niestety widzę też wady:
- Jest mniejszy, więc nie zmieszczą nam się wszystkie meble z obecnej sypialni i po ubranie trzeba będzie kursować na piętro
- Starszy syn zostanie na górze, a jeszcze czasem budzi się w nocy i woła mnie lub męża (bo ma zły sen albo chce się napić) lub nawet przybywa do naszego łóżka nad ranem, aby sobie z nami dospać.
Pomóżcie mi podjąć decyzję, czy lepiej docisnąć męża o ten remont, czy lepiej przenieść sypialnię na dół, a może jeszcze jakieś inne wyjście?