Dodaj do ulubionych

Nastolatki - niejadki

17.04.17, 15:55
Ktoś wychował ? Przeżyło ? Wyrosło ?
Wrrrrrrrr.....
Obserwuj wątek
    • feiticeira Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 16:09
      Żyję i mój syn jak sądze też przeżyje, kuzyn przeżył do trzydziestki, siostrzenica przeżyła do 23 i jadłospis powoli jej się rozszerza wink
      Jedyne ryzyko przedwczesnej śmierci z powodu bycia niejadkiem to ryzyko zostania zabitym przez gotującego wzgardzone posiłki smile

      Rozumiem Twój ból, pocieszę Cię, że karma wraca, wiem teraz co czuli karmiący mnie w dzieciństwie dorośli, ale z drugiej strony rozumiem i bronię mojego syna.
    • snakelilith Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 16:14
      Ale o co chodzi? Dziecko ma niedowagę? Odchudza się? Ma jakieś problemy zdrowotne? Początki anoreksji? Ja sama byłam nastolatką niejadkiem. Do szału doprowadzało mnie to ciągle zachęcanie do jedzenia, jęczenie mojego ojca, że jestem za chuda i wpychanie mi ciągle czegoś bym przytyła. Owszem byłam chuda, ale bez przesady. W wieku lat 18-tu miałam BMI 17, w wieku lat 20 BMI 18, a w wieku lat 25 BMI prawie 20, a w wieku lat 38 jeszcze BMI równe 21. Potem zaczęłam lekko tyć i okazało się, że nawet ktoś ze szczupłymi genami może przytyć więcej niż by chciał. Teraz martwię się, by przekwitanie nie przyniosło mi zbyt wielu zbędnych kilogramów i muszą uważać na to, co jem. Więc jak dziecko jest zdrowe, to daj mu spokój, większość ludzi ma w dorosłym wieku problemy z nadwagą, a nie odwrotnie.
      • schiraz Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 16:29
        Da się przeżyć jak się człowiek uodporni. Mój 14 latek żyje wyłącznie na suchych bułkach bez niczego, ziemniakach i bananach. Ze słodyczy je jeden rodzaj żelek, reszta jest niejadalna, ze słonych przekąsek je wyłącznie paluszki beskidzkie i to też w ilościach raczej mikrych. Fast foody mogłyby dla niego nie istnieć. Żyje tak od maleńkości, miał trochę ponad rok jak zaczął "wybrzydzać". Jedyne czego pilnuję to badania krwi co rok i suplementowanie witaminami bo jednak z tego co je nie ma za dużo witamin i niedobory wychodzą. Kiedyś mówili mi, że jak go przegłodzę to zje - akurat, dwa dni nie jadł, głodny nie był, potem mówili mi, że w okresie dojrzewania zacznie jeść - yhm, jasne, je, więcej ziemniaków na przykład. Jest chudy jak szczypiorek ale żyje i ma się nieźle, trenuje jeden sport, ma na to siły o dziwo. Trzeba się przyzwyczaić.
        • aqua48 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 16:38
          Żyję. Mam się całkiem dobrze dożyłam słusznego wieku, jem wszystko. Niejedzenie to nie "wybrzydzanie" ani nie pogarda i brak szacunku dla przygotowujących posiłki, to najczęściej ukryta alergia na pokarmy. Jedyna sensowna rada - to odpuścić, pozwolić jeść to co lubi i tyle ile lubi oraz pilnować regularnych badań krwi.
          • snakelilith Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 16:51
            aqua48 napisała:

            Niejedzenie
            > to nie "wybrzydzanie" ani nie pogarda i brak szacunku dla przygotowujących pos
            > iłki, to najczęściej ukryta alergia na pokarmy.

            Niekoniecznie alergia. Ja nie miałam i nie mam żadnych alergii, ale miałam jako dziecko i młoda osoba po prostu wyczucie ile potrzebuję kalorii i mój organizm odmawiał, gdy był pełny. Poza tym miałam awersję do tłuszczu i najadałam się szybko słodkim. Znaczy kilka cukierków odbierało mi całkowicie apetyt na obiad. Dlatego miałam narzucony przez rodziców zakaz jedzenia słodyczy pomiędzy posiłkami (tylko jako deser), mogłam jeść za to coś "konkretnego", ale na to nie miałam ochoty, więc do dziś nie jem częściej nż 2-3 razy dziennie. Najnowsze badania pokazują, że większa ilość posiłków stymuluje wyrzut insuliny, przez co wahania cukru i zwiększony apetyt. Więc moje przyzwyczajenia posiłkowe był też przyczyną, że moja waga nie rosła zbyt szybko.
    • gama2003 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 16:48
      Byłam niejadkiem.Chudą nastolatką też. Po studiach mi pomału przechodziło
      Nastapiła przemiana pokoleń i wychodzę z nerw sad
      A moje dzieci przechodzą ludzkie pojęcie. Rosną jak wściekłe, zwłaszcza syn. Ale chude to pajęczo, przy kolegach wygląda na zagłodzonego. Serio źle, nawyższy najchudszy. O dziwo silny, wysportowany.
      Lekarz na chwilę obecną nie wszczyna alarmu ( krawędź dolna siatki centylowej wagowa, wzrostowa górna, albo i ciut po ad ). Za to kazał zwiększyć kaloryczność posiłków i białka więcej wciskać.
      Jak ?
      Gościliśmy wczoraj pięciolatka, który zjadał na każdy posiłek ze trzy razy więcej od mojego syna. Normalny, niegruby przedszkolak.
      Jakim cudem mam wciskać w potomstwo ponad 2000 kcal ? Spagetti tylko jedzą jak gęsi kluski, resztę dziobią.

      Jak ja słyszę dookoła, na ematce też, że nastolatki zjadają lodówkę z kablem i wtyczką, to czuję się niewydolną wychowawczo matką.
      Moje zdolności kulinarne to nie powód, inni karmieni jedzą z zapałem. Poza domem moje dzieci też uprawiają niejedzenie.
      • snakelilith Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 16:58
        Nie wygłupiaj się z tymi 2000kcal. Jeżeli będzisz wpychać w dziecko więcej niż chce, to bardzo szybko straci naturalne wyczucie tego, ile potrzebuje. Większość ludzi to w pewnym wieku to traci, bo jedzenie jest czynnością społeczną i spełnia w naszym życiu także inną rolę, niż tylko zaspokajnie fizycznego głodu. Problem tylko w tym, że naturalne wyczucie jest lepsze, bo pozwala utrzymać wagę, która dla konkretnego organizmu jest optymalna. Zechcesz dziecko wpychać w tabelki możesz przyśpieszyć proces tycia, które z wiekiem jest dla większości z nas (przy nowoczesnym stylu życia) nieuniknione.
        • gama2003 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 17:29
          W sumie to nie wpycham. Bo se nie dają.
          I było tak - moje dzieci jako maluchy i przedszkolaki odrzucały słodycze. Co mnie napawało ematkową dumą, choć zasługa żadna. Żadne żelki, czekoladki, no nic. Syn któremu lekarka na rzygaczkę kazała dawać odgazowaną colę ryczał rzewnie i pluł.
          Do tej pory słodycze jedzą śladowo ( tu chętnie wyręczam).
          I faktycznie siadają do posiłków, podziubią i kuniec.
          Syn był na obozie, znajoma była opiekunką. Kazałam gada obserwować i ewentualnie przycisnąć. Po powrocie przyznała, że mnie podziwia i że ranyboskie. Za to jako jedyny brał się za cuda typu jabłka, czy inne takie.
          Martwię się o te niedobory właśnie. Przecież bez wapnia i białek, i tysiąca innych rzeczy, to te dłuuuugie kosteczki byle jakie będą. Córka niska, tu może kości dadzą radę, ale i tak się martwię.
          Bo tak z grubsza to ta ich ,, dieta,, bezbiałkowa prawie.
          • snakelilith Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 18:26
            gama2003 napisała:

            > Martwię się o te niedobory właśnie. Przecież bez wapnia i białek, i tysiąca inn
            > ych rzeczy, to te dłuuuugie kosteczki byle jakie będą. Córka niska, tu może koś
            > ci dadzą radę, ale i tak się martwię.

            Niedobory, to nowomodne wymysły. Nasze organizmy będą zadowolone przy o wiele uboższej diecie niż nam się wydaje, bo ludzie zawsze mieli ograniczenia związane z regionalnym klimatem i tym, co dawało się tam upolować i znaleźć. Jeżeli dziecko jest zdrowe, ma siłę i nie ma anemii i innych odchyłów w wynikach badań, to nie masz się czym przejmować jakimś tam białkiem. Białko jest w tysiącach rzeczy, także w roślinnych produktach. Zaufaj po prostu bardziej w naturalną regulację, zwykle w okresie dojrzewania i przybierania masy mięśniowej dzieci automatycznie zaczynają jeść więcej. Twój chłopak jet pewnie jeszcze bardzo młody. Ja pamiętam, że sama miałam taki okres (gdzieś pomiędzy 12-14 wiekiem życia), że szybko i dużo rosłam, to jadłam więcej. Drugie dania wprawdzie podziubałam i dla pokoju domowego zjadałam tylko trochę (deficytowego w tamtych czasach) mięsa, ale te dodatkowe kalorie sobie już wlałam za pomocą zupy. Potrafiłam zjeść nawet trzy talerze.
    • edelstein Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 17:00
      Zazdroszcze.Tyle kasy na zarciu oszczedzasz.
      • snakelilith Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 17:09
        Jedzenie jest tanie. Jeżeli weźmiesz pod uwagę procentualne wydatki z domowego budżetu na żywność (plus napoje i papierosy) w Niemczech w ostatnich 100 latach, to liczby bardzo spadły. W 1900 roku wydawało się na żywność około 57% domowego budżetu, w 1950 roku 44% , 1970 tylko 25%, w 1980 jeszcze 20% a od 2000 roku do dzisiaj maksymalnie 14%. To niewiele, więc aż tak dużo się nie zaoszczędzisz.
        • edelstein Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 17:34
          Zawsze bierzesz wszystko tak bardzo serio?
        • danaide Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 19:52
          Skąd masz te dane? Kurczę, wg mojego budżetu licząc 14% to albo śmieci nie jedzenie albo nędza, na jedno wychodzi...
    • cosmetic.wipes Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 17:06
      Ale, że w ogóle nie żre, czy wybiórczo?

      Bo mój synus, co ma teraz 19,5 roczku był wybiórczy jak francuski piesek. Odkąd mieszka sam, to wymiata każdą paszę do ostatniego okruszka.
      • gama2003 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 17:37
        Żre wybiórczo i mało.
        Jest kilka dań które lubi i zjada sporo, ale serwowane codziennie znielubia i jesteśmy w punkcie wyjścia.
        Urósł bardzo, zaczął się garbić, no faza rozwojowa - chuda pokraka smile z długimi odnóżami. A gdzie mięsko na tych kościach ? Cud boski, że wydolny sportowo i aktywny, ale obawiam się, że spala więcej niż zjada.
        Po sąsiedzku mam dwóch nastolatków, gdzie matka planuje siadać na garnkach, bo wyżerają wszystko. I zaraz wołają o dokładki.
        • cosmetic.wipes Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 18:03
          Jeśli młody nie choruje, to se odpuść, bo szkoda twoich nerwów. Mnie pediatra kiedyś powiedziała, że jeszcze się nie zdarzylo, żeby zdrowe dziecko samo zaglodzilo się na śmierćwink
    • kanna Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 19:22
      Powodów może być milion , od początków anoreksji, do braku czasu (bo trzeba od komputera odejść..)

      Zapytałaś dziecko, czemu tak ma?
    • koronka2012 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 19:55
      Przeżyło i wyrosło. Co więcej, nawet zdrowe jest.
    • znowu.to.samo Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 20:28
      Ja zawsze mówię że i tak zdrowiej jest być chudym niż grubym...jeszcze sie w życiu najje. Mój brat żył tylko na kanapkach z kiełbasą i frytkach, o żadnych owocach, warzywach, nabiale mowy nie było. Można było na nim wszystkie kości pokazać, jak na lekcjach anatomii. A teraz ma rodzinę i spooorą nadwagę.
    • bergamotka77 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 22:04
      Ile lat mają nastolatki? Mój byl taki niejadek starszy, teraz wkreca jak dziki jedzenie, ciągle głodny, podobnie młody - łatwiej ich ubrać niż wykarmić wink Staszy ma 14,5 i od kilku miesięcy je coraz lepiej i bardzo szybko rośnie, młody niespełna 7 i tez rośnie i lubi zjesc- repertuar ma szerszy niż brat. U mnie każdy je co innego plus dorośli jeszcze coś innego. Trzy wersje obiadów dziennie to norma smile Z wiekiem zmniejsza się wybiorczosc jedzeniowa starszego i ilości coraz większe pochłaniają - głównie wieczorem apetyt mają wilczy smile
    • mid.week Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 22:22
      Moi rodzice! Jadałam jabłko i jogurt dziennie. Przeszło mi, głównie w biodra mi przeszło. Cholera, może wrócę do tej diety...?
      Moja za to je jak myszka - wpiernicza tyle ile sama waży. Moja opcja była zdecydowanie mniej czasochłonna!
      • gama2003 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 23:06
        No ja chude lata własne wspominam z rozrzewnieniem.
        Ale matkom wink teraz jestem. Szkieletorów.
        Wysłuchują głupich komentarzy w moją stronę i autorytet mi obsycha. Biedactwa, matka was nie karmi ? Moja teściowa celuje w głupich tekstach, zawsze pyta czy się odchudzają. Dosładza im regeneracyjnie herbatki a potem narzeka, że nie piją.

        A tak najbardziej poważnie, to mnie te ich rozwoje martwią, z czego to ma czerpać i rozwijać ?
        Potem mi wypomną, że piękne nie wyrosły smile bo jeść nie dawałam.
    • volta2 Re: Nastolatki - niejadki 17.04.17, 23:59
      mój syn powoli, naprawdę powoli wyrasta z bycia niejadkiem

      ale zjada to co lubi w ilościach przerażających, choć wygląda bardzo ładnie (w sensie sylwetki)

      najbardziej lubi suche bułki, i gdy wraca ze szkoły po dobrym obiedzie i tak ma zawsze bułeczkę, dwie z piekarni po drodze do domu sobie kupuje z kieszonkowego. i potem je w domu jeszcze normalny, dwudaniowy obiad w takiej ilości jak ojciec. zdarza sie że zaraz po obiedzie jeszcze szuka czegoś w szafce z pieczywemsad

      oczywiście obiady gotuję takie jakie on lubi, lub nie przepada, ale zje.

      i dalej jest niejadkiem, ze stołu wielkanocnego czy wigilijnego nie zje niczego z potraw na zimno. więc przy rodzinie wypadamy blado, ja jako matka niewydolna wychowawczo, on jako dziwak utrudniający życie gospodyni....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka