Dodaj do ulubionych

Muszę się wyzalic -

23.05.17, 22:19

Od razu pisze, że długie i będę narzekac.
Jak ktoś nie lubi, niech od razu nie czyta.


Usiłuje uleczyć siebie z toksycznego dzieciństwa, a pewnie i całego zycia.
Chodzi o ojca.
(I paniszelka mi staje przed oczami-nic nie poradze.)
Sytuacja sprzed chwili i pisze w emocjach.
Mam remont, przybył "fachowiec" (jego znajomy) okazało się, że pomalował część ścian, nie tak jak trzeba i nie ta farba co trzeba, mimo instrukcji.
Mieszkanie moje i ja płacę za remont.
Zwróciłam mu uwagę, że nie tak miało byc- facet strzelił focha i oświadczył "że sobie idzie".
Mój ojciec-"ona jest pie...ięta, maluj pan dalej".
Facet coś tam tłumaczy, już podniesionym tonem że on nie zrozumiał, a w ogóle to "tak też będzie dobrze".
Po czym facet zabiera narzędzia, idzie umyć ręce i chce wyjść.
Ojciec-"ona sobie może gadać, nie ma nic do gadania"-ze złośliwym uśmieszkiem.
Dobra, facet wychodzi (obrażony)ojciec -"nooo?, na co czekasz, zapłać mu"-mowie że niech poprawi, albo chociaż odda koszt materiałów.
"Fachowiec" wrzeszczy do mnie na całą klatkę schodową "spierd...j", trzaska drzwiami, wraca jeszcze raz,znowu wrzeszczy.
(Facet z gatunku tych uprzejmych, szarmanckich i w ogóle uleglych-przynajmniej do tej pory-smieszne, co?)
Nic nie mówię, bo wiem co będzie .
Ojciec , patrzy na mnie tymi oczkami i mówi z zadowoleniem "dobrze ci powiedział ","widzisz co narobiłaś"- po czym wychodzi razem z nim i wiem,że pójdzie z nim na piwo i bedzie mnie odgadywał.
Zanim wyjdzie, pytam go dlaczego jest taki wredny, choć przecież wiem doskonale że to bez sensu.

I teraz clou-wiem doskonale że jest toksyczny.
Wiem , przynajmniej teoretycznie ,że to nie moja wina.
Ale , powiedzcie mi, tak po ludzku, czy to jest normalne.
Czy to "nic takiego"?
Jak zareagowałby wasz ojciec?


Jakaś cząstka na dnie, mówi mi że to moja wina.
Tak jakby każdy, po prostu miał prawo powiedzieć mi "sp...laj", nawrzeszec.
Bo osmielilam się zwrócić mu uwagę, że nie tak miało być zrobione.
I bałam się to zrobić, bo wiedziałam że mój ojciec jest obok u wiedziałam, że tak zareaguje.
Jakby coś we mnie było, co to prowokuje .
Jakbym miała taką rolę przypisana, tej , która się lekceważy.
I czuje że po raz kolejny walczę z całym światem.

I to wszystko doskonale wiem i jednocześnie nie wiem jak zrobić inaczej.
Tak, byłam na terapii- która niewiele da, jeśli się dalej przebywa w toksycznym środowisku.
Nie mam ja go wyrzucić.







Obserwuj wątek
    • aka10 Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:31
      Przepraszam, ze prozaicznie zapytam...Po diabla brałaś znajomego ojca do remontu?
    • joa66 Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:31
      Mieszkasz z ojcem?
      • bi_scotti Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:41
        joa66 napisała:

        > Mieszkasz z ojcem?

        To pytanie cisnie sie jako pierwsze! A nawet jesli mieszkasz, to drugie juz zadane wyzej: dlaczego wzielas do malowania kogos poleconego przez Twojego ojca?
        No i pytanie #3: czy mozesz z ojcem nie mieszkac?
        Cokolwiek ma sie zdarzyc w przyszlosci, cokolwiek sie nie zdarzylo w przeszlosci, obecne mieszkanie z ojcem jest ZLE. Zle dla Ciebie i pewnie tez i zle dla niego. BTW, fachowcowi za zle/niedokladnie/niezgodnie z instructions wykonana prace, sie nie placi - to raczej oczywiste - slusznie postapilas! Good luck z remontem.
    • nathasha Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:32
      konsta-is-me napisała:


      > I teraz clou-wiem doskonale że jest toksyczny.
      > Wiem , przynajmniej teoretycznie ,że to nie moja wina.
      > Ale , powiedzcie mi, tak po ludzku, czy to jest normalne.
      > Czy to "nic takiego"?
      > Jak zareagowałby wasz ojciec?

      dla jednego nic takiego, dla innego - wcale nie, zalezy z jakim bagazem sie zaczyna. Nie bede pisala jak by zareagowal moj ojciec bo to nie jest moze najlepszy przyklad, ale mysle ze Ty wiesz jak powinien byc zareagowac. A on tak nigdy nie zrobi. Nie wiem co mowili na terapii, nie wiem czy to mozliwe - czy jestes w stanie sobie wyobrazic ze Twojego prawdziwego ojca ktos zniszczyl i na miejscu jest ten ktory jest teraz? Czy mozesz sobie myslec - ze ten ktory jest teraz to obca osoba? Jesli masz takie sily, sprobuj.
      >
      >
      > Jakaś cząstka na dnie, mówi mi że to moja wina.
      > Tak jakby każdy, po prostu miał prawo powiedzieć mi "sp...laj", nawrzeszec.
      > Bo osmielilam się zwrócić mu uwagę, że nie tak miało być zrobione.
      > I bałam się to zrobić, bo wiedziałam że mój ojciec jest obok u wiedziałam, że t
      > ak zareaguje.
      > Jakby coś we mnie było, co to prowokuje .
      > Jakbym miała taką rolę przypisana, tej , która się lekceważy.
      > I czuje że po raz kolejny walczę z całym światem.

      Tule mocno, nie wiem co tu poradzic. Jesli mozesz sprobuj poszukac tej sily w sobie, sily ze jestes wazna, kochana, ze Twoja opinia sie liczy. Bo tak jest. Bez wzgledu na to co lub kto probuje Ci wmowic ze jest inaczej - prawda jest wlasnie taka - jestes wazna.

      >
      > I to wszystko doskonale wiem i jednocześnie nie wiem jak zrobić inaczej.
      > Tak, byłam na terapii- która niewiele da, jeśli się dalej przebywa w toksycznym
      > środowisku.
      > Nie mam ja go wyrzucić.
      >
      Moze poczuj litosc -biedny zalosny czlowie, zawiodl w najwazniejszej roli. Ja wierze ze kiedys to zrozumie i bedzie bardzo zalowal. Na razie jest jak dziecko we mgle, jak chory, jak ten ktory nie widzi dobrze - to on jest godzien litosci.
      • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 03:51
        Natasha-ciekawa rada z tym "nieprawdziwym ojcem" nigdy takiej nie słyszałam.
        Nie wiem czy zadziała, ale spróbuję.

    • koronka2012 Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:33
      Z brutalną szczerością powiem tak - nienormalne jest dla mnie głównie TWOJE zachowanie. Bo ty niby jesteś świadoma toksyczności ojca - a angażując go w swoje sprawy sama prosisz się o kłopoty.

      co tobą kieruje, żeby znając ojca i jego podejście do życia zlecać cokolwiek jego znajomym? ostatnią rzeczą, która przyszłaby mi do głowy jest skorzystanie z pośrednictwa takiej osoby i dopuszczenie go do tematu.
      Co cię skłoniło do podjęcia tak idiotycznej decyzji? I dlaczego nie masz go jak wyrzucić? mieszka u ciebie, czy ty u niego?
      • konwalka Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:40
        bo z grubsza na tym wlasnie polega problem z toksycznych relacjach- w niezrozumialaym dla "normalnych" ludzi przywiazaniu do swojej odwiecznej trucizny. I braku umiejtenosci odciecia.
        • koronka2012 Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:05
          konwalka napisała:

          > bo z grubsza na tym wlasnie polega problem z toksycznych relacjach- w niezrozum
          > ialaym dla "normalnych" ludzi przywiazaniu do swojej odwiecznej trucizny. I bra
          > ku umiejtenosci odciecia.

          Niby wiem, ale jednak... dziwię się, że zdrowy rozsądek nie bierze góry. Szczególnie w takich wypadkach - normalny człowiek pyta znajomych o sprawdzonego malarza, takiego co ogarnie bez problemu, szybko i tanio. Nie ma żadnej potrzeby angażować do wyboru ojca.
          Rozumiem, że działa mechanizm "kolejnej szansy"
          • nathasha Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:09
            przepraszam ale "normalny czlowiek" brzmi tak strasznie.
          • szuflada0594837261 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:27
            Tak, jeszcze się powytrząsaj nad dziewczyną, to właśnie jest jej potrzebne, no dalej. "Ogarnąłby bez problemu, szybko i tanio" - nooo, codziennie co najmniej 5 takich tylko prosi, żeby go wziąć do roboty. U mnie w biurze wisiała kartka: szybko dobrze i tanio: szybko i dobrze - nie będzie tanio, tanio i szybko - nie będzie dobrze - itd. i to się sprawdza zwłaszcza na rynku fachowców, jak ja lubię takie czysto teoretyczne filozofowanie z zacisza własnego monitora
    • vodyanoi Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:34
      Obawiam się, że gdyby ktokolwiek kiedykolwiek powiedział do mnie przy moim ojcu "spie...j", to ojciec miałby sprawę w sądzie o powybijanie zębów. Aha, mój ojciec z tych, co nigdy w życiu ręki na nikogo nie podniósł.
      Różne przeboje z moim ojcem miałam, który święty nie jest, ale nigdy w życiu nie pozwoliłby mnie obrażać, zawsze stawał po mojej stronie i w ogóle nie wyobrażam sobie takiej sytuacji jak wyżej. Nie wyobrażam sobie, bo żaden ojca kolega nie śmiałby się w życiu tak do mnie odezwać. Nigdy, przenigdy.

      To nie jest twoja wina. Twój ojciec w ogóle nic nie powinien mieć do powiedzenia w twoim mieszkaniu.
      • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:28
        Cóż, ja miałam sytuację, że bliska osoba zachowała się bardzo po chamsku w stosunku do mnie, a będąca świadkiem agresji druga bliska osoba nie tylko, że mnie nie broniła ale jeszcze swoją postawą poparła tamtą-atakującą zaś na mnie się obraziła że zaburzam dotychczasowy syfiasty status quo. Wstałam, wyszłam i kontaktów nie utrzymuję. I nie nastąpił koniec świata. Wręcz przeciwnie mam się dużo lepiej.
        • nowi-jka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:51
          alam.kota napisał(a):

          > Cóż, ja miałam sytuację, że bliska osoba zachowała się bardzo po chamsku w stos
          > unku do mnie, a będąca świadkiem agresji druga bliska osoba nie tylko, że mnie
          > nie broniła ale jeszcze swoją postawą poparła tamtą-atakującą zaś na mnie się o
          > braziła że zaburzam dotychczasowy syfiasty status quo. Wstałam, wyszłam i kont
          > aktów nie utrzymuję. I nie nastąpił koniec świata. Wręcz przeciwnie mam się duż
          > o lepiej.

          no własnie, innych nie zmienimy ale mozemy zmeinić swoja rzeczywistosc
    • kruche_ciacho Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:35
      Czekaj, ale piszesz ze mieszkanie Twoje a ze nie mozesz go wyrzucic. Jaka jest sytuacja dokladnie?
      Tak na szybko to malarz cham uncertain
    • sick_individual Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:50
      O boże, wyrzucić ojca jak wyrzuciłaś malarza - z hukiem. Będzie szczekał - ale to dla jego dobra wink Bo jak mówi stare porzekadło ludowe: dla sku...synów nie ma litości.
      • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:53
        To będzie chodził i robił że mnie idiotkę.
        Dziś przyprowadził 2 kolegów, teraz, po tym wydarzeniu, wyzwali mnie od szmat i zagrozili że "jak mnie uderza, to mi głową z karku spadnie".
        Jak wezwę policję, to będą grzeczni wobec funkcjonariuszy i powiedzą ,że to ja im wygrazam-tak mnie poinformowali.
        Więc CO mam zrobić ???
        Od ojca dowiedziałam się że "fachowiec" miał prawo mnie wyzwać, bo się zdenerwowal-smialam mu zwrócić uwagę, a powinnam "zamknąć pysk", bo on jest fachowcem i cóż takiego, że mnie wyzwał?
        A co to ja jestem?
        Na piwie z moim ojcem powiedział " ta szmata" o czym ojciec mnie skwapliwie poinformował.
        I zdenerwował się , bo -mowiac "ta ściana miała być pomalowana farbą lateksowa , a nie akrylowa"-..."ublizylam mu".
        Tak to okreslil-"no pewnie, jak mu ublizylas"-pytam "a czym?"-"no, powiedziałaś że ściana źle zamalowana".
        "Nic dziwnego ,że cię wyzwał".
        Sama w to nie wierze, ale to się dzieje .
        Ja żyję w jakimś matriksie, to do jakiegoś koszmaru doszło.
        • alam.kota [...] 23.05.17, 23:59
          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:06
          Dlaczego ty się ciągle tłumaczysz ojcu?????????! Dlaczego ty o nim dyskutujesz o pierdołach zamiast o istocie sprawy "ty CHAMIE obraziłeś mnie przy twoich kolesiach. co z ciebie za ojciec? takim gnojem jesteś to ja ojca nie mam, szukaj sobie mieszkania bo razem mieszkać nie będziemy"
          • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:13
            Powiedziałam to wszystko co piszesz.
            Dowiedziałam się że kolega miał rację, wyzwał mnie, bo się zdenerwował, itd.
            Na moje słowa, że sąsiedzie słyszeli (darł się na całą klatkę) stwierdził, że "nic nie słyszał", a w ogóle to prawdopodobnie ja go pierwsza obraziłam i wyzwalam itd.
            Wszystko z niewinna minka urażonej niewinności.
            Boże daj mi siłę, nie mogę już tak, nie wiem co mam zrobić.
            Mój mąż jest...taki sam jak ojciec.
            • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:16
              Pogoń męża i ojca ze swojego mieszkania. Albo sama się wyprowadź a mieszkanie sprzedaj. Jak się nie "odkochasz" w tatusiu to atrakcje masz zagwarantowane do śmierci.
            • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:22
              Aha, i nie wiem czemu dyskutujesz z chamem. Cały czas skupiasz się na udowodnieniu mu że masz rację. A z tego typu ludźmi NIE MA NORMALNEJ ROZMOWY BO ICH MÓZG NIE DZIAŁA NORMALNIE. Więc możesz gadać wieki i chcieć by zrozumieli, ale to jest tylko i wyłącznie strata twojego czasu. Na takie indywidua działa SIŁA, WŁADZA, ZDECYDOWANIE, EGZEKWOWANIE.
              Jeśli dla ciebie ważniejsze że "a on powiedział..." "a wyjdę na głupka jak zgłoszę..." "co ludzie powiedzą" "będzie mnie obgadywał jak się odezwę"..itd to daleko nie zajedziesz. Bo prezentujesz typowy zestaw cech osoby chcącej być ofiarą I ZAPROGRAMOWANEJ NA TO ŻEBY tworzyć z przemocowcem toksyczny układ. Jak ty tego nie przerwiesz to nikt tego nie przerwie.
              Mąż i ojciec tacy sami? Cudownie! to ich zostaw razem a sama wyfruń jak najdalej od nich.
              • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:17
                Zgadzam się w zupełności.
              • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:57
                Alam.kota- Wiem.
                Staram się teraz jakoś sobie to wbić do głowy.
                • bergamotka77 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:21
                  Konsta uciekaj i ratuj się bo zmarnujesz sobie życie. Nie warto mieć wokół ludzi, którzy nas sciagaja w dół, upokarzaja i deprecjonuja. Olej męża i takich rodziców i zbuduj swój świat od nowa. Czy masz dzieci z nim?
        • bergamotka77 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:06
          Współczuję. Nie masz jakiegoś faceta który by Cię obronił przed tymi bydlakami - ojcem, malarzem i jego kolezkami?
          • mgla_jedwabna Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 14:51
            Jak dziewczyna nie nauczy się sama gonić takich typków daleko od siebie, to kolejny facet "do obrony" będzie takim samym bydlakiem.

        • taki-sobie-nick Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:37
          konsta-is-me napisała:

          > To będzie chodził i robił że mnie idiotkę.

          Wyprowadzić się i nie dawać na siebie namiarów.

          Najlepiej do innego miasta, a jeśli to niemożliwe, przynajmniej na drugi koniec tego samego.
        • black.emma Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 09:20
          Przestań się przejmować "co ludzie pomyślą", bo ci normalni ocenią to prawidłowo. I nie musisz udowadniać, że masz rację, bo masz i kropka.
          Zostałaś napadnięta przez 3 zbirów, więc masz prawo dzwonić na policję. Myślisz, że policjanci są takimi kretynami, żeby uwierzyć, że 1 trzeźwa kobitka rzuca się na trzech ochlejów? Ja wiem, że policja ostatnio nie ma najlepszej prasy... ale bez przesady.
        • miriam_73 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:58
          Ale, co to znaczy, że "przyprowadził kolegów"??? On mieszka u Ciebie??? Wchodzi ot, tak, do Twojego mieszkania? Jeśli to Twoje mieszkanie, to po grzyba wpuszczasz intruza i jego kompanów?
          Jeśli top jest Twoje mieszkanie a on nie ma np. dożywocia, to wzywasz policję za każdym razem oraz uruchamiasz wniosek o eksmisję. Krótko.
          Mój ojciec nie jest święty, żarliśmy się przez lata, zmieniłam nawet nazwisko na matki, bo mieliśmy relacje na noże, ale konsekwencja w ograniczaniu prób "wpie...nia się" (sorry, ale to jest najbardziej precyzyjne określenie) do mojego życia zapracowała. MUSISZ zacząć działać, bo inaczej nigdy nie wyjdziesz z Matrixa.
          PS. zależy Ci na opinii jakichś chamskich obszczymurków, kompanów tatuśka????
          • lea.letizia Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 14:02
            Dokladnie.
            Nie odpowiedzialas na pytanie DLACZEGO Twoj ojciec wchodzi do Twojego mieszkania jak do siebie, dlaczego nie mozesz go wyrzucic?
            Jesli to wylacznie Twoje mieszkanie, to zmien zamki i nie wpuszczaj ani ojca ani tym bardziej jego kolegow.
            Jesli sytuacja jest bardziej skomplikowana to udaj sie do prawnika, on Ci poradzi jak najmniej stracic na rozwiazaniu tej sytuacji.
            Na wszelki wypadek przed KAZDA ewentualna rozmowa z ojcem wlaczaj dyktafon, skoro boisz sie ze on z Ciebie moze zrobic idiotke i pieniaczke, dopilnuj abys Ty miala dowody ze jest toksycznym psychopata, w razie jakby czegos od Ciebie chcial.

            Powodzenia, postaraj sie odciac, idz na terapie i postaraj sie otaczac zyczliwymi, a przynajmniej normalnymi, ludzmi.
    • iuscogens Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:57
      Mieszkanie jest twoje, wiec jakie prawo ma do niego ojciec?
    • blue_meerkat Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 22:59
      Nie to nie jest normalne.
      To nie twoja wina.
      Niestety jesli z nim mieszkasz to niewiele z tym niestety zrobisz i terapia nieduzo tu zmieni 🙁
    • alam.kota [...] 23.05.17, 23:03
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:21
        Doczytałam, że nie masz jak go wyrzucić (ojca) , zastanów się czy na pewno nie masz możliwości z nim nie mieszkać, czy to tylko zestaw wymówek który dąży do bycia z ojcem i trwania w problemie.
        I tak w tej sytuacji miałaś możliwość wyprosić ojca, jeśli poszedł na piwo teraz, to równie dobrze mogłaś mu kazać wyjść i wrócić jak się malowanie skończy. Milczenie twoje gdy ojciec cię gnoi określa twoje "bycie nikim" dla niego. Żeby usadzić chama musisz rozpuścić język tak, żeby się bała odezwać przy tobie by zjebki nie dostać. Poćwicz ostry ton i odesłanie ojca do jego pokoju.
        A remonty ustalaj poza ojcem, nie z jego znajjomymi, bez wtajemniczania go. Ot najmujesz ludzi, zlecasz, uprzedzasz że "ten pan" nie ma tu nic do gadania i mają słuchać tylko ciebie, a ojca odsyłasz "do siebie: by się pod nogami nie plątał, wszelkie jego odzywki ucinając ostrym zdecydowanym tonem zanim jeszcze skończy mówić.

        • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:08
          On będzie tak manipulował że się nie da tak łatwo.
          Albo będzie szedł w zaparte na zasadzie "złapali cię za rękę, mow nie że to nie twoja ręka".
          W dodatku on sprawia na zewnątrz wrażenie cichego, nieśmiałego, nieudacznego itd.
          Gdybyś go spotkała, nigdy byś mi nie uwierzyła, każdy by powiedział "niemożliwe, on??"
          On mówi coś złośliwego, obelżywego, po czym robi niewinna minke, I wtedy ja wyjdę na sekutnice.
          On jest absolutnie i totalnie bez winy, w jakiejkolwiek sprawie-tak bardzo , że zaczynasz się zastanawiać kto zwariował.
          • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:13
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,163801344,163801344,Przemoc_ojcow_wobec_dzieci_a_postawa_matek.html

            Wiesz że masz chama manipulanta w domu to dlaczego z nim dyskutujesz jeśli wiesz, ze ci wodę z mózgu zrobi?
            Wyprowadz się lub jego eksmituj.
            Nagraj chamstwo i groźby kolesiów.
            Jak jest pijany to skacz z radości i wzywaj policję do awantury.

            Otwierasz na niego dziecięco-posłuszny umysł to masz to co masz.

            Uświadom sobie, że nie m,asz ojca. Masz tam złośliwego gnoma, agresora który chce cię zniszczyć, sponiewierać i wykorzystać, i użyje do tego wszelkich środków.

            Ty działaj wreszcie żeby się go pozbyć. Bo będzie gorzej. Jak kolesie już wiedzą, że można cię bezkarnie gnoić za poparciem gnoma, to się nie zdziw jak cię zaczną po pijaku molestować.
            • szuflada0594837261 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:34
              Filozofowanie, filozofowanie i jeszcze raz filozofowanie, na dodatek pani alu z kotem poniżasz wątkodawczynię jeszcze raz. Nigdy nie byłaś w takiej sytuacji to się nie wymądrzaj. Wyeksmituj, wyprowadź się - gdzie? do baraku skleconego ze śmieci, jaki bezdomni postawili obok mnie? Piszesz o tym, jakby wyeksmitowanie, wyprowadzenie się było takie łatwe jak za przeproszeniem postawienie klocka rano. A i to jest dla niektórych osób problemem przysłaniającym im normalne życie. Uwielbiam takie mundre, które czytając relację o przemocy jeszcze wsiądą na ofiarę: BO TO TWOJA WINA, BO TY POZWALASZ, tak.
              • nowi-jka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:58
                szuflada0594837261 napisał(a):

                > Filozofowanie, filozofowanie i jeszcze raz filozofowanie, na dodatek pani alu z
                > kotem poniżasz wątkodawczynię jeszcze raz. Nigdy nie byłaś w takiej sytuacji t
                > o się nie wymądrzaj. Wyeksmituj, wyprowadź się - gdzie? do baraku skleconego ze
                > śmieci, jaki bezdomni postawili obok mnie? Piszesz o tym, jakby wyeksmitowanie
                > , wyprowadzenie się było takie łatwe jak za przeproszeniem postawienie klocka r
                > ano. A i to jest dla niektórych osób problemem przysłaniającym im normalne życi
                > e. Uwielbiam takie mundre, które czytając relację o przemocy jeszcze wsiądą na
                > ofiarę: BO TO TWOJA WINA, BO TY POZWALASZ, tak.

                bo to bedzi etrwało tak długo jak ona na to pozwoli
                Ojciec sie NIE ZMIENI
                To ona musi powiedziec DOSC. To nie jest jej wina ze ojciec taki jest ale to ze trwa tak długo jest bo to ona sie na to godzi.
                Udawadnianie mu ze jest bydlakiem ze nie ma racji niema sensu. Trzeba sie skupic na ucieczce z tego miejsca. To jedyne wyjscie nawet jesli niemal niemozliwe to konieczne.
          • tt-tka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:17
            Konsta, odpowiedz na to, o co dziewczyny pytaly. Czyje jest mieszkanie ? Na jakiej zasadzie przebywasz tam Ty, na jakiej on ? Czy masz moznosc albo jego wyp---yc, albo sama sie wyprowadzic ?
            NIKT, ojciec, jego koledzy, malarz, NIKT ABSOLUTNIE nie ma prawa odzywac sie do nikogo w ten sposob. To, co oni mowili, to przemoc slowna i grozby karalne. I owszem, zglos, zaloz niebieska karte, zglaszaj kazdorazowo, nie rozstawaj sie z dyktafonem, a przede wszystkim - poszukaj terapeuty. Nie wiem, jak wygladala i czego dotyczyla Twoja poprzednia terapia, ale nie dala Ci najwyrazniej nic.
          • aqua48 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:10
            konsta-is-me napisała:

            > On będzie tak manipulował że się nie da tak łatwo.

            A kto mówi, że życie jest łatwe lekkie i przyjemne? Ale do Ciebie należy wybór co zrobisz. Albo zależy Ci na swojej godności i prawu do podejmowania własnych decyzji albo chcesz mieć łatwo bo ktoś zawsze za Ciebie tę decyzję podejmie.

            >I wtedy ja wyjdę na sekutnice.

            No i CO Z TEGO? To wyjdziesz na tę sekutnicę.
          • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:21
            To, co piszesz jest tak typowe, że aż nudne. Terapeuci przerabiają setki takich spraw rocznie. Uwierz mi, da się z tego wyjść. Tylko na początek trzeba zaufać komuś zupełnie obcemu - odpowiedni terapeuta. Potem jest już z górki.
    • a.va Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:04
      Terapia powinna da
    • berdebul Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:17
      Ty masz remont, Twoje mieszkanie, co do wuja wafla robił tam ojciec?
      Wywalić obydwu i nie wpuszczać, z idioty-malarza, który nie umie pomalować wedle instrukcji zedrzeć wszystkie poniesione koszty.
      • baltycki Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:27
        Nie mam ja(k) go wyrzucić.
        • bi_scotti Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:51
          baltycki napisał:

          > Nie mam ja(k) go wyrzucić.

          Tyle zrozumialam ale dla mnie to nie jest rownoznaczne, ze MUSZE z nim mieszkac. Skoro mieszkanie nie jest ojca, to jak to dziala prawnie, ze nie mozna go wyrzucic? Wiem, wiem, polskie forum - wszyscy znaja polskie przepisy tylko ja nie znam ... A mozna takie mieszkanie sprzedac z ojcem jako dobrodziejstwo inwentarza? There must be a way, eh ... hmmm ...
          No i pozostaje kwestia tego, ze nawet jak juz sie nie da ojca wyrzucic, to zdecydowanie nie nalezy korzystac z poleconych przez niego fachowcow. Skoro ojciec nie jest godny zaufania, to jakze moze byc godnym zaufania recommended przez niego fachowiec?
          I ja w zadnym wypadku nie krytykuje ewidentnie zamotanej i sfrustrowanej corki owego ojca, tak tylko szukam (glosno/na pismie) jakiegos wyjscia z tej matni uncertain Life.

          • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:02
            Ojciec sprowadza sobie kolesiów do picia piwa którzy chcą zarobić na to piwo dziewczyny kosztem a ona jak ślepa ćma we wszystkim mu ustępuje i pozwala się rządzić.
          • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:20
            Myślę, by sprzedać mieszkanie.
            Kupię inne i wynajmę.
            Nie wiem.
            Jestem zawsze sama.
            Całe życie z nim walczę, całe życie walczę z tym wszystkim.
            Ciągle od nowa, ciągle od nowa.
            Mam tak wbite w podświadomość, że ja jestem tą gorsza, że nie wiem czy jest możliwe coś z tym zrobić.
            Ja naprawdę dużo zrobiłam, to jest jak bagno, z którego całe życie się usiłuje wyswobodzić.
            Co wyjdę, to znów coś mnie wciąga.
            Non stop.
            Wielkim, wieloletnim wysiłkiem wychodzę milimetr , po milimetrze, zawsze przeciwko wszystkim, w jakimś sensie, zawsze ten ojciec.
            Zawsze tak zmanipuluje, że to ja będę winna.
            Czasem tracę rozsądek i nie wiem, poddaje się, ile można walczyć ?
            • taki-sobie-nick Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:25
              Ja tam się nie znam na twoich kłopotach lokalowych, ale odseparuj się od rodzica.

              Będzie cię obgadywał - boli cię sam ten fakt czy mieszkacie w niewielkiej miejscowości?
            • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:29
              Ale nie bardzo wiem o co ty walczysz. Bo ty nie walczysz o siebie ale o uporczywe trzymanie się toksycznego syfu.
              Przestań walczyć, odpuść, zajmij się sobą, z chamem kontakty ogranicz do zera. Nie mieszkaj z nim. Absolutnie nie mieszkaj. Pozbędziesz się ciągnącego cię w dół gnojarza z otoczenia to zauważysz, że obcy ludzie cię traktują dużo lepiej i jednak jakąś wartość posiadasz.
              On potrzebuje kobiety którą może gnoić. Twoje złudzenie "walki" mu to umożliwia. Uwolnij się, odejdź i jemu pozwól odejść do kochanych kolesiów. Ty i on to nie jest dobrana para. Nie trzymaj się go tak uporczywie. Kończ myślenie i przejdź już do działania, bo życie zapieprza szybko i będzie ci żal tych zmarnowanych na kopanie się z koniem lat. Zapomnij że masz rodzinę bo gnom to nie rodzina, poczuj się wolna i korzystaj z tej wolności wreszcie, jak od lat robią inni którym dane było mieć normalnych rodziców.
              • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:43
                A, jeszcze coś - często w rodzinach są z góry rozpisane przez rodziców role, jakie dzieci mają spełniać. Ty spełniasz rolę popychadła vel "g... przylepionego na progu" i W TEJ RODZINIE nikt cię do innej roli nie będzie chciał dopuścić. Więc dla ciebie szansą jest ODRZUCENIE tej rodziny a nie walczenie latami by tatuś zaczął cię inaczej traktować. Czas tatusia w twoim życiu dawno przeminął.
                Uwolnij się,
                doceń siebie i bądź uważna na nowe znajomości, czerp z nich zyski a nie szukaj możliwości bycia poniżaną by spełniać rodzinne role.
                Zacznij na nowo bez ojca i męża na karku. Na początku będzie trudno się odnaleźć bez tej "roli" ale później żyje się lepiej i pełniej.

                • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 01:28
                  Tak,jest tak jak mówisz z tymi rolami.
                  Ojciec miał kiedyś założona niebieską kartę.
                  Jutro chce iść do dzielnicowego w sprawie tych "kolegów"-nie chce by kiedykolwiek przychodzili do mojego domu.
                  To takie typowe pijaczki z laweczki-siedza cały dzień tam i piją.
                  Mam mandaty dla ojca ,właśnie za picie-od , nawet nie wiem, czy straży czy policji -mnostwo tego.
                  To jest też dowód że on chleje, jesli będzie usiłował się wybielać, moim kosztem.
                  I rzeczywiście-obcy mnie traktują lepiej.
                  • barbibarbi Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:50
                    Nie zmienisz relacji z ojcem policją i niebieską kartą. Ty musisz z stamtąd uciec, wyjechać, zniknąć. To jest rodzaj uzależnienia i samonapędzającego się koła, coś musi to koło przerwać. Albo ty znikniesz, albo doczekasz do jego śmierci i wtedy odetchniesz, ale po co marnować sobie życie? Odseparuj się za wszelką cenę, wyjedź, przeprowadź się, zniknij, nie zostawiaj kontaktu, najlepiej jedź za granicę, a mąż jeśli taki sam, to zostaw go jak najszybciej. Ty o jesteś tam ofiarą, to jest twoja zapisana w świadomości rola w tym środowisku, otoczenie to wyczuwa i wykorzystuje, żeby się odstresować i pokopać sobie szmacianą piłkę dla zabawy i bez konsekwencji. Ty jesteś tam tą szmacianą piłką. Jeśli nie zmienisz środowiska, to nic się nie zmieni, musiałabyś mieć naprawdę silną osobowość i charyzmę żeby ich na nowo ustawić. To trudne tak zmienić wszystko w życiu, ale chyba nie ma innego wyjścia. Do czasu jakichś rozwiązań lepiej nie mów nic, nie odzywaj się po prostu, a jeśli musisz to oficjalnie, jak do obcego człowieka. Słowa nic nie dały do tej pory i nic nie dadzą, nie ma z kim dyskutować. Odseparuj się od tego środowiska inaczej zmarnujesz kawał życia.
                • tt-tka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 01:34
                  alam.kota napisał(a):
                  często w rodzinach są z góry rozpisane przez rodziców role, ja
                  > kie dzieci mają spełniać. Ty spełniasz rolę popychadła vel "g... przylepionego
                  > na progu" i W TEJ RODZINIE nikt cię do innej roli nie będzie chciał dopuścić.
                  > Więc dla ciebie szansą jest ODRZUCENIE tej rodziny a nie walczenie latami by
                  > tatuś zaczął cię inaczej traktować.

                  A otoz. Walczysz latami o cos, czego i tak nie dobijesz sie, bo on ani nie zechce, ani pewnie juz nie potrafi potraktowac Cie inaczej. Nie ma powodu, nie widzi potrzeby. To Tobie i tylko Tobie jest z tym zle.
                  Czy dobrze zrozumialam, ze maz jest taki jak ojciec ? OJP.
                  Sprzedawaj mieszkanie i znikaj nie podajac adresu ani jednemu, ani drugiemu, ani w ogole nikomu z rodziny. Chocbys miala zaczynac od zera. Lepiej pozno niz jeszcze pozniej.
    • livia.kalina Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:52
      Nie, to nie jest normalne. Masz prawo czuć się źle, rozżalona, obrażona i źle potraktowana. Pytanie, czy chcesz z tą złą relazją z ojcem coś zrobić?
    • taki-sobie-nick Re: Muszę się wyzalic - 23.05.17, 23:57
      Dlaczego "fachowcem" jest znajomy ojca?
      • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 01:22
        Nie wiem, nie przyszło mi do głowy , że jego znajomi nie powinni być zatrudnieni.
        Zaproponował że kolega, budowlaniec zrobi.
        Że niby taniej.
        I nie rozumiem, dlaczego nagle, z miłego, wydawałoby się człowieka, wychodzi coś takiego- jestem pewna,że gdyby ktokolwiek inny zwrócił mu uwagę, można by to spokojnie wyjaśnić.
        Niby nic się nie dzieje,a nagle, jeśli mój ojciec jest w pobliżu , wszyscy dochodzą do wniosku, że on jest biednym, pokrzywdzonym, a ja wredna.
        A co gorsza, że mnie po prostu nie wolno nic powiedzieć, nie wolno mi we własnym domu powiedzieć robotnikowi, że coś ma zrobić inaczej.
        Zakładam, że "normalni"ludzie by powiedzieli "zrób pan tak a tak ".
        I on robi tak a tak.
        Mnie nie wolno tego powiedzieć, bo "jak śmiem" komukolwiek zwrócić uwagę.
        I ta osoba dochodzi do wniosku , że właściwie, racja-jakim prawem ja się odzywam ?
        W ogóle powinnam przeprosić...
        Teraz się dowiedziałam że "fachowiec " przyjdzie jak...przeproszę.
        Bo "nikt go nie będzie uczył jak ma robić".
        Powinnam mu zapłacić za wykonaną pracę (kompletnie nie taka jak chciałam), grzecznie przeprosić , bo "oni się zdenerwowali " , przeprosić że MNIE. wyzwali "spi..laj szmato".
        I mówił to wszystko z niewinna mina, oczkami rozszerzonymi w "słusznym oburzeniu", pytając mnie z udawanym zdumieniem "o co mi jeszcze chodzi".
        A w ogóle "na pewno ja go pierwsza wyzwalam"-na pytanie co konkretnie, usłyszałam że "nie wie, ale na pewno tak było"(stał przy całej awanturze , i widziałam jak oczka mi się śmieją, jak w duchu już się cieszy, jaka ma satysfakcję .

        I tak zawsze, zawsze, całe życie.
        Od dzieciństwa tak było, każdy przychodzący do domu, mógł mnie oskarżyć o cokolwiek, kiedyś przyszła koleżanka matki i wyzwala mnie od gowien , ot tak, po prostu.
        Nie wiem dlaczego.
        Mama udawała że szlocha i wzdychała "och, och , tak..."
        Była jeszcze jedna, druga koleżanka, patrzyła na początku z rozszerzonymi oczami na to, nie rozumiejąc.
        Wzięła mnie na stronę potem i zapytała, dlaczego, o co chodzi.
        "Nie wiem"-jak to nie wiesz??"-no, nie wiem zawsze tak było.
        Usiłowała czasem interweniować, coś mówiła że córce należy się szacunek, ale w końcu dała spokój.
        Bałam się i boję każdej osoby przychodzącej do domu.
        A mam 39 lat.
        I byłam na policji (bicie przez ojca), u psychologów -sama poszłam.
        To było jak byłam nastolatką.
        Psycholog prosiła o przyjście z rodzicami i kończyło się tak, że to ja dostawałam bure, i czego chce od nich.
        Mama udawała zezlocha, miała to opracowane aktorsko doskonale-nigdy nie tłumaczyła się z niczego, tylko udawała że szlocha i parzyła spod chusteczki , co innymi na to.
        Jak nie dzialalo-miala "zawał".
        Jak ktoś wątpił w 5 zawał w tym samym tygodniu, dostawała "wylewu", "mdlała"itp.
        Na pytanie dlaczego szlocha , wskazywała palcem na mnie.
        Na pytanie o co jej chodzi i co właściwie zrobiłam , NIGDY nie dała odpowiedzi ("jak można wypytywać mdlejąca kobietę")
        I tak robiła codziennie, bo zawsze jakaś "publiczność "była , a wtedy uwaga była skoncentrowana na niej.
        Idziemy przez miasto -mama nagle "mdleje i szlocha "-ludzie pytają "co się stało?"-pokazuje na mnie.
        Nie odpowiada o co jej chodzi, ludzie patrzą na mnie z nagana (przecież coś jej ZAPEWNE zrobiłam), a ja wiem co będzie.
        Ona jest w centrum uwagi, po "omdleniu" wstaje wesolutka i ożywiona, ludzie trochę skonfundowani, no ale przecież "kobieta mdleje".
        Sąsiadka przychodzi z "nowina"-"a pani córka to podobno"-mama wyciąga chusteczkę i artystycznie szlocha.
        Na moje słowa, że przecież mnie NIE BYLO w danym czasie w tym miejscu , nie reaguje,za to wzdycha, operowo machając raczka.
        Jedziemy z wizyta do rodziny i mama nagle, ot tak, upewniwszy się, że wszyscy patrzą zaczyna szlochać, wskazując palcem na mnie.
        Dostaje bure (nie wiem za co ale inni też nie, ot tak, na wszelki wypadek) mama-rozpromieniona.
        Idziemy do lekarza ,mam 16 lat -lekarka nagle zaczyna krzyczeć na mnie "jak można tyle makijażu w tym wieku"-sek w tym że nie mam ZADNEGO makijażu na sobie.
        Siedzę i nie wiem co powiedzieć.
        Mama wyciąga chusteczkę i artystycznie pociąga nosem.
        Pytam ja potem ,dlaczego nie powiedziałaś lekarce, przecież nie mam makijażu!
        Patrzy na mnie "zdumionym" wzrokiem , takim błędnym i "szlocha"-"och , a nie wiem..., ach"
        Przykład, akurat to mi utkwiło w pamięci.
        Sory, że tyle pisze, ulewa mi się.
        Mówiłam że długie i wyzalne.
        I tak codziennie.
        Nie wyjaśnia o co jej chodzi
        Nie umiem lepiej tego wytłumaczyć teraz.
        Po jakimś czasie sąsiedzi na widok pani X, czyli mojej mamy ,kręcą kółka na czole, ale , co tam, przecież jest duszą towarzystwa, jest taka czarująca.
        I ZAWSZE ja jestem winna-nigdy nie wiadomo czego , ale niewazne-na pewno CZEMUS jestem winna.

        NIKT mi nie wierzył.
        To były czasy jeszcze,że rodzice "zawsze mają rację ".

        Nie chcę żeby znów wszystko wróciło "do normy".
        Znowu to się zaczyna.
        Pisze to, żeby sama sobie to uświadomić i nie dać się temu "rozejść po kościach".
        Już prawie się wydobyłam i znów wraca.
        Mieszkam teraz tymczasowo w Polsce.
        Mam wrócić do męża i się boję, bo mąż też tosyczny.

        Dzięki, jeśli ktoś dotrwał do końca tego postu i zrozumiał, bo wiem że jest chaotyczny.
        Ale ciężko opanować emocje i być "jak lotos na tafli jeziora".
        Staram się jak mogę, ale zawsze to wraca .

        Potrzebuje czasem się dowiedzieć jak jest normalnie.
        Tzn.co tzw."normalny" człowiek by zrobił/pomyślał.
        I dzięki za wszystkie pomocne słowa, jest mi to potrzebne .





        • barbibarbi Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 09:10
          Bardzo ci współczuję całej upiornej rodzinki, to straszne co piszesz. Straszne i smutne.
          I jeszcze raz powtórzę - UCIEKAJ i zatrzyj za sobą wszelkie ślady. Nie ma innej rady.

          Zastanowiło mnie jeszcze z tym makijażem u lekarza - piszesz, że nie wiesz co powiedzieć, czekasz aż matka coś powie, a ona też nic tylko szlocha. Dla mnie to milczenie to osobliwa reakcja, zachowanie ofiary, a matka zachowuje się po świńsku i robi z ciebie młodocianą lafiryndę, a z siebie poszkodowaną mateczkę. Ja ci powiem co ja bym zrobiła, nawet w tak młodym wieku - zapewne powiedziałabym lekarce, że NIE MAM żadnego makijażu, proszę się dokładnie przyjrzeć zamiast oskarżać na wyrost. A do matki powiedziałabym pewnie "mamo, nie rób z siebie pośmiewiska, nie udawaj że szlochasz, przecież doskonale wiesz, że jestem nieumalowana". Tylko, że ja jestem pyskata, choć też wychowana w relacjach toksycznych. Ja prędzej skoczyłabym do ojca z pazurami, niż dała się poniżyć. Zresztą kiedyś mało nie oberwał stary ode mnie żelazkiem w głowę, ale nie polecam takich rozwiązań, bo to i tak nic nie da. Mój ojciec nie zmienił się aż do śmierci, kłamał, łgał na potęgę, manipulował jak tylko mógł, ale za dużo nie mógł naskakać, bo urwałam z nim kontakt. Po dwóch latach kompletnej, absolutnej ciszy z mojej strony zadzwonił i rozmowa była jak z normalnym człowiekiem może przez 15 minut, potem znowu zaczął swoje kłamliwe gadki, więc odłożyłam słuchawkę. Tacy ludzie się nie zmieniają, nie daj sobą pomiatać, nie czekaj aż ktoś cię weźmie w obronę, tylko broń się sama. Najlepiej uciekaj od nich.
        • po-trafie Wazne 24.05.17, 10:42
          To jest bardzo wazne, zebys sobie uswiadomila i zrozumiala, ze rodzice sa dla Ciebie niedobrzy.
          Tak dlugo, jak bedziesz w ich bezposrednim bliskim otoczeniu, tak dlugo bedziesz ciagle znajdowala sie w tej samej sytuacji, bedziesz sie czula jak dziecko, bedziesz watpila w siebie.

          Nie jestes dzieckiem.

          Jestes dorosla osoba, ktora ma swoja wartosc. Nie pros rodzicow o pomoc, nie rozmawiaj z nimi o JAKICHKOLWIEK swoich sprawach: ani o zdrowiu, ani o pracy, ani o domu, ani o remontach, ani o wycieczkach, ani o problemach, ani o chrzcinach, ani o komuniach, ani o swietach, ani o urodzinach. O niczym.
          Twoje sprawy i Twoje zycie sa tylko i wylacznie Twoje.
          Rodzice Ci nie pomoga, ich rady nie beda na miejscu, ich znajomi nie beda cie traktowali tak jak powinni, polecone przez nich rozwiazania sie na Tobie zemszcza. Nie masz wobec rodzicow zadnego obowiazku dzielenia sie z nimi swoim zyciem.
          Mozesz ich nie widziec miesiac albo dwa, nie slyszec, nie rozmawiac, nie miec w zyciu - i to tez bedzie ok.

          Twoje zycie moze wygladac inaczej i to tylko od CIEBIE zalezy, jak je poprowadzisz. Mozesz zaczac juz dzis, odcinac sie w glowie, odsuwac, nie dzwonic, nie odzywac sie sama z siebie, nie reagowac na zaczepki, nie przyjmowac rad ani propozycji pomocy, nie reagowac na ich opinie, nie myslec co o tobie mowia za plecami.
          Oni nie sa toba. Oni nie musza byc czescia Twojego zycia.
          Czy dasz rade?
        • mapt Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:42
          Kochana. Rodzice cię potwornie skrzywdzili ale nie musisz dawać się krzywdzić nadal.
          Matka narcyzka szantażystka i pijak ojciec... dobrana para psychopatów. Wiesz, że znajomych sobie dobierają wg siebie więc nic dziwnego że do nich podobni.

          Idź na terapię.
          To, że za młodu miałas terapię to za mało. Musisz sprawy przepracować teraz.
          Nie wracaj do męża jeśli to podobny człowiek, znajdź pracę daleko od nich wszystkich i nie oglądaj się za siebie.
          Odbądź solidną terapię i wtedy dopiero decyduj czy z mężem cokolwiek dobrego cię łączy.

          Z mieszkaniem ustal (porady prawne i psychologiczne można za darmo znaleźć przy ośrodkach interwencji kryzysowej) czyje jest i jak możesz je sprzedać (czy ojciec ma współwłasność itd) . Wcale nie musisz sama się zajmować sprzedażą jeśli się boisz zaczepek ojca, możesz zlecić to biuru sprzedaży, zapłacisz prowizję(uważaj na umowę) ale czasem to się bardziej opłaca emocjonalnie.

          Jesteś DDA, masz w rodzinie alkoholika, więc w każdym ośrodku uzależnień psychologa obeznanego z tematem masz od ręki i za darmo. Dopytaj u nich o terapię i także szczegóły czy i jak możesz ojca z domu wywalić.

        • sanrio Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:23
          co ty opowiadasz? nic z tego nie rozumiem...Ludzie w twojej obecności zaczynają dziwnie się zachowywać i opiep..ają cię za rzeczy, których nie zrobiłaś? Przychodzą do twojego domu i cię wyzywają ot tak, bez żadnego powodu. O co tu chodzi?
          A ta lekarka od makijażu? Jak to możliwe?
          O co chodzi z tym wskazywaniem ręką przez twoja matkę?
          To jakiś kompletny absurd.
          • sanrio Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:26
            aha - i mój post nie jest atakiem na ciebie, tylko na sytuację, w której żyjesz. Brzmi jak jakaś surrealistyczna opowieść...
            • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:43
              Napisałam chaotycznie , chodziło mi o jej teatralne zachowania i właśnie to-kompletnie bezsensowne , nie w pięć ni dziewięć obwinianie mnie.
              Ot, tak po prostu.
              I właśnie tak to wyglądało -na początku byłam zdumiona, dopytywałam się o chodzi, potem oburzona a potem już się przyzwyczaiłam.
              Wyglądało to dokładnie tak jak pisze, i tak wiem że brzmi jak absurd.
              Na tym właśnie to polega-to było tak absurdalne że...nikt tego nie zauważał.
              Że 2 lata temu, zresztą przypadkiem, weszłam na forum o chorobie dwubiegunowej .
              I przeczytałam kilkaset wpisów o ...mojej mamie.
              Po czym poszłam na inne forum i...też przeczytałam setki postów o mojej mamie.
              Nie mogłam w to uwierzyć,a jednak.
              To były inne czasy , dzisiaj może by się leczyła, a wtedy , co najwyżej miała opinie "pani X to czasem takie dziwne rzeczy opowiada, dziwnie się zachowuje " itd.
              Zmarła jak byłam młoda,więc to przeszłość.
              • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:47
                Żadna przeszłość, dopóki tego porządnie nie przerobisz z pomocą fachowca.
          • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:26
            Możliwe, możliwe. To jest życie, którego nie znasz a nie absurd. Ciesz się, że sama masz więcej szczęścia...
            • sanrio Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:38
              nie nie, to nadal jest absurd! Nikt nie powinien żyć i tkwić w czymś takim. Skąd się biorą tacy ludzie? I dlaczego jakaś obca lekarka wpisuje się w schemat stworzony przez rodziców biednej Konsta...matka jej wcześniej coś nagadała? Skąd ta nienawiść do własnego dziecka?
              Biedna dziewczyna...
              • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:45
                Ale tkwi, i mnóstwo jest takich ludzi, zaburzenia osobowości typu narcyzm, psychopatia, borderline...Wielu ludzi nie cierpi swoich dzieci. Mało się do tego przyznaje. Teraz to i tak lepiej, bo jest antykoncepcja skuteczna. A kiedyś? Dzieci same przychodziły, czy ktoś chciał, czy nie.
                A lekarkę konsta akurat zapamiętała, bo akurat ta lekarka wpisała się w negatywny schemat. Byc może konsta spotkała na swojej drodze 12 innych lekarzy ale pozostali niczym negatywnym się nie wyróżnili.
              • barbibarbi Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:51
                Dzieją się takie rzeczy. Dzieją. Nienawiść do własnego dziecka bierze się pewnie z nienawiści do samego siebie, i z pogardy do siebie i niewiary - czyli w skrócie, jestem marny, jestem nikim, czyli wszystko co związane ze mną jest takie samo, moje dziecko także, nic niewarte. Poza tym taki człowiek też potrzebuje zajęcia w życiu, inni mają pracę, fajnych kumpli a ten będzie zajmował sobie czas na knuciu, szczuciu i poniżaniu najbliższych. Obcych będzie szanował i się maskował. Mój ojciec taki właśnie był, dla rodziny męczący i dołujący, podkopujący, szczujący, obśmiewający wprost i za plecami, a dla obcych kurtuazja i kulturka, inny człowiek po prostu.
                • sanrio Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 13:14
                  sad strasznie przykry wątek.
          • bergamotka77 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:30
            Z makijażem to możliwe. Mnie tez w podstawówce podejrzewany, ze maluje usta a ja mialam intensywny kolor ust z natury. Znam tez dziewczynę, która ma takie rzęsy - dlugie i geste, ze wyglądają jak doczepione a na pewno pomalowane.
            • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:48
              Tak, podejrzewam że lekarce o to chodziło.
              Też mam czerwony kolor ust i później się spotkałam że stwierdzeniem"masz pomadkę "a nie miałam.
              Nie chodzi mi o lekarkę, tylko o reakcje matki, jakoś mi ta sytuacja utkwiła w pamieci, jako przykład
              • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:54
                Tak, rozkminiaj dalej, o co jakiejś walniętej lekarce chodziło. Powodzenia.
        • zefirkowapola Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 13:00
          Wcale się nie starasz. Masz 39 lat i MOŻESZ się uwolnić .Ale nie chcesz. Plaster zrywa się jednym ruchem żeby mniej bolało choć i tak boli. Ni zrywa się go powoli, bo ból trwa dłużej i jest bardziej meczący. A ty ten plaster nadrywasz powoli i jeszcze potem z powrotem przyklejasz bo za bardzo boli, nie masz siły i STARAM się ale boli. Zerwij ten plaster szybko. Wywal go z domu, zmień miejsce zamieszkania ( da się, nie trzeba od razu sprzedawać mieszkania, można wynająć), urwij ten kontakt.
        • vre-sna Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 19:45
          Normalny człowiek uznałby matkę za manipulantkę a ojca za przemocowca.
          Dziewczyno, współczuję Tobie. Bo na pewno nie jest Tobie łatwo się od tego toksycznego układu odciąć, znane Tobie w końcu klimaty, czujesz się w nich przewidywalnie.
          Zawalcz o siebie, zatrzymaj się na moment bez poczucia winy. Pomyśl o sobie. To Ty w tym j.bniętym układzie jesteś najważniejsza.
          • vre-sna Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 19:49
            P.rdol to całe życie rodzinne. Niech cí Twoi rodzice sami się bawią w swój teatrzyk.
            Nic Tobie nie dali poza wiecznym upakarzaniem. Po co Ci to?
    • undoo Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:27
      To nie jest normalne.
      Myslalas, zeby ojcu i mezowi zalozyc na policji niebieska karte? Groza ci przeciez (zakladam, ze obaj, skoro piszesz, ze maz jest jak ojciec).
      Nagrywaj, wzywaj policje i sie nie dawaj.
    • 71tosia Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:43
      czy jestes jakos zalezna od ojca ze pozwalasz na takie zachowanie? Twoje mieszkanie, twoja wymagania co do remontu, ty placisz - tacie wiec dziekujesz za pomoc i zdecydowanym ucinasz wszelka z nim dyskusje.
      • taki-sobie-nick Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:45
        71tosia napisała:

        > czy jestes jakos zalezna od ojca ze pozwalasz na takie zachowanie? Twoje mieszk
        > anie, twoja wymagania co do remontu, ty placisz - tacie wiec dziekujesz za pomo
        > c i zdecydowanym ucinasz wszelka z nim dyskusje.

        Sama o to pytałam, ale sądzę, że zatrudnienie "znajomego ojca" wynikło z opisywanych tu zachowań tegoż ojca.
    • alam.kota Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 00:54
      Jeszcze odnośnie tego:
      "Usiłuje uleczyć siebie z toksycznego dzieciństwa, a pewnie i całego zycia. Chodzi o ojca."

      Nie uleczysz się z toksycznego dzieciństwa pozostając pod jednym dachem i w ścisłej więzi z tymże toksycznym niezmiennie ojcem. Na uleczenie pomoże odległość, dystans, brak wspólnych z nim spraw byś miała szansę spojrzeć "z boku". I nie uleczysz się spod buta ojca przechodząc pod but męża.
      Uleczysz się zyskując swoją niezależność i mając odwagę realnie kopnąć w d... i wysłać do diabła osoby które tobą poniewierają i cię poniżają. Nie wyobrażam sobie zostawać pod jednym dachem z kimś kto mnie regularnie gnoi. Nie mam 5 lat i JUŻ NIE MUSZĘ. Rozumiesz? Ty też NIE MUSISZ?
      • yvona73pol Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 04:08
        Masz zdublowany watek i wpisalam sie w ten drugi, ale tutaj czytam, szczegolnie to o matce i szczeka mi opada. Widze tez prawdopodobnie chorobe psychiczna (matki, nie twoja). I musze powiedziec: uciekaj. Sprzedaj mieszkanie, w wersji ekstremalnej wyjedz daleko i nie podawaj adresu. I terapie twoje - nie dzialajace - po czyms takim to bedzie potrzeba dlugoletnej orki na ugorze, zeby pomalu sie wygrzebac, masz przeprany mozg i nie reagujesz, jak to wyzej ktos wspomnial "normalny czlowiek" - przez co mam na mysli kogos w miare samodzielnego i uksztaltowanego w sposob co najmniej nautralny ze strony rodzicow, autonomiczny.

        Ja znam ten syndrom "dorosli zawsze maja racje" bo dlugo zylam w jego cieniu, choc jakos znalazlam sile, zeby pomalu sie temu przeciwstawiac.
    • iziula1 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 06:39
      To jaki jest twój ojciec wiesz od ...30-40 lat? A jednak mimo to kreujesz sytuacje w których ojciec może znowu nad tobą dominować.
      Robisz remont - bierzesz fachowca z gazet/internetu/poleconego przez znajomych z pracy . NIKOGO kto miałby jakikolwiek kontakt z twoim ojcem.
      Dyskusja z ojcem jest także bez sensu. Przecież znasz wszystkie jego numery.
      Co radzę - terapia i odcięcie się od ojca. Jego nie zmienisz. Możesz tylko pracować nad sobą aby było ci lepiej żyć.
    • anika772 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 07:17
      Nie, to nie jest normalne. Mój ojciec w życiu by się tak nie zachował i nie odezwał do mnie.
      Twój tak zwany ojciec niszczy Cię i stosuje przemoc. Należałoby się go pozbyć ze swojego życia.

      Doczytałam o Twojej matce. Rety, dziewczyno, straszny niefart masz z tymi dawcami genów (jakoś nie chce mi przejść przez klawiaturę "rodzicami").
      Chyba Ci potrzebna kolejna terapia.
      • lady-z-gaga Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 07:56
        >Rety, dziewczyno, straszny niefart masz z tymi dawcami genów

        To chyba cos więcej niż niefart. Mieć cały świat przeciwko sobie - sąsiadki przychodzące z fałszywymi oskarżeniami, znajomych rodziców, ktorzy przychodzą, aby nagadać za niewinność, lekarkę, ktora wrzeszczy za nieistniejący makijaż.... to jakiś poważny problem.
        Mnie też paniszelka staje przed oczami, nic nie poradzę. Tyle, że nawet szelka nie zakłada dwóch identycznych wątków, więc z autorką tego musi byc naprawdę niedobrze. Forumowe porady nie pomogą, potrzebna jest profesjonalna pomoc.
        Trzy razy patrzyłam, czy ktoś nicka nie strollował, tak mnie ten wątek zaskoczył.
        • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:37
          "To chyba cos więcej niż niefart. Mieć cały świat przeciwko sobie - sąsiadki przychodzące z fałszywymi oskarżeniami, znajomych rodziców, ktorzy przychodzą, aby nagadać za niewinność, lekarkę, ktora wrzeszczy za nieistniejący makijaż.... to jakiś poważny problem. "
          To jest typowy mechanizm u osób wychowanych w toksycznych domach, zły świat, to jest jedyny świat, jaki znają.
          • sanrio Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:29
            >To jest typowy mechanizm u osób wychowanych w toksycznych domach, zły świat, to jest jedyny świat, jaki znają.

            ok, ale przecież te sytuacje się dzieją, konsta_is_me ich chyba nie tworzy w swojej głowie?
            • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:34
              Dzieją się, bo rodzice mają znajomych, którzy są do nich podobni, bo rodzice przygotowują grunt u znajomych, zanim znajomi poznają konstę, bo konsta wybiera tylko te elementy, które są negatywne, bo konsta każde krzywe spojrzenie interpretuje na swoja niekorzyść, bo konsta, pod wpływem tego co ma w głowie, czyli jako zaszczuty pies, rzeczywiście zaczyna się podejrzanie zachowywać.
              • sanrio Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:41
                powtórzę się: biedna dziewczyna.
            • mapt Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:47
              tak to działa, jeśli się przybiera postawę bierną wobec przemocy, nie stawiasz granicy/ to przemoc się rozrasta.
              jeśli matka na osiedlu obgadywała córkę że taaaka ona nieudana to nic dziwnego że koleżanki-sąsiadki przychodziły i kontynuowały to samo.
              jeśli ojciec z pijakami siedzi na ławeczce i bełkocą o głupich babach, wrednych córkach, złośliwych głupich jędzach, nieudanych babach, a autorka nawet jak mówi się to przy niej to stoi w pozie "przepraszam że żyję" i nie odzywa się ani nie oburza na to chamstwo lecz bierną postawą potwierdza "no faktycznie.." - to nic dziwnego że kolesie sobie też pozwalają bo dlaczego sobie nie poutyskiwać na nią jeśli to jest w rodzinie dobrze widziane a ona się nie buntuje wcale a jeszcze dodatkowo międli ten temat z ojcem.
              mało to sytuacji, że się z kogoś jednego podśmiechujecie w pracy? bo on nie warknie na was by was usadzić na miejscu i pokazać że ma swój kręgosłup, zlewa opinie innych i wymaga by go odpowiednio traktowali
              tylko zawsze chodzi w takiej pozie "ojejku sami zadecydujcie kim ja jestem a ja sobie pochlipię w kącie".
              mało to sytuacji że ktoś kiepsko zarabia bo się nie umie upomnieć o podwyżkę tylko czeka aż łaska pańska ochłap mu rzuci, inni wokoło lepsze pensje od razu bo więcej wymagali a szef przyzwyczajony, że temu tam płacić nie trzeba aż tyle bo godzi się robić za półdarmo
              itd
              jak ktoś ma swoje własne poczucie wartości w okolicach zera to będzie prowokował sytuacje by do tego zera równać.
              Dlatego najważniejsze jest zając się swoją własną terapią by być silniejszym człowiekiem który siebie samego umie docenić i nie boi się wymagać od innych. Bo z własnego wnętrza i głowy wyrastają inne relacje.
              • vre-sna Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 19:57
                Ale tutaj ma się matkę manipulantkę, która świetnie odstawia teatrzyk. Przed wszystkimi, nawet obcymi.
                I ojca, który ma problem ze sobą.
                Chyba ciężko jest udowodnić całemu światu, że się nie jest tą złą, jak na zewnątrz są zachowywane pozory skrzywdzenia.
                Chore to wszystko.
                • vre-sna Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 19:58
                  Skrzywdzenia przez córkę.
                • mapt Re: Muszę się wyzalic - 25.05.17, 09:45
                  Matka dawno nie żyje, spierniczyła jej emocje w dzieciństwie, wkodowała nieprawidłowe reakcje i brak rozeznania dobra-zła i roli kobiety i to pokutuje. A przez to, że nie żyje - to pozostaje w sferze gloryfikacji że to nie było nic tak złego, bo tej matki kiedyś zabrakło i dominuje ból jej braku.
    • mayaalex Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 07:46
      Konsta, a Ty masz dzieci? bo jesli nie to od razu sprzedawaj mieszkanie i wyprowadzaj sie gdzies daleko. Szczerze mowiac, to w Twoim przypadku najlepiej przynajmniej na kilka lat gdzies poza Polske. Nawet gdybys miala pracowac na zmywaku to psychicznie Ci bedzie lepiej...
      Jesli masz dzieci to oczywiacie musisz i je wziac pod uwage ale i tak staraj sie jak najszybciej wyplatac z tej sytuacji. Ojciec sie nie zmieni, Ty musisz uciekac i ratowac siebie. Szybko. Sprzedaj to mieszkanie, odetnij sie od tego syfu.
    • thea19 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:13
      jesli nie zaczniesz sie leczyc skutecznie, to skonczysz z zyletka w wannie bo kazdy czlowiek ma granice wytrzymalosci. wszyscy Ci mowia: wyrzuc pasozyta. sama nie dasz rady, wez policje do tego, czasem sa przydatni.
      niepojete dla mnie trzymac pod WLASNYM dachem takie scierwo. czy jest miedzy wami jakas zaleznosc (poza psychologiczna) utrudniajaca pozbycie sie tego odpadu? bo nie rozumiem zdania, ze nie masz jak go wyrzucic.
      • lady-z-gaga Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:17
        >bo nie rozumiem zdania, ze nie masz jak go wyrzucic.

        no to powiedz, jak się wyrzuca kogoś, wobec kogo nie ma szans uzyskać nakazu eksmisji, a kto dobrowolnie się nie wyniesie
        • thea19 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:22
          a on jest tam na umowie najmu? jest zameldowany? mieszkanie konsty z umowa dozywocia dla tatusia? ma jakiekolwiek prawa do lokalu? bo jesli nie to zwyczajnie przychodzi policja i wyrzuca nieproszonego goscia.
          • lady-z-gaga Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:26
            przypominam, że chodzi o rodzica, sytuacja byłaby identyczna, gdyby zamiast ojca była matka
            jednak wątpię, aby komukolwiek wyszło spod klawiatury "nie certol się i wywal matkę"
            niestety, od strony prawnej nie ma różnicy
            • thea19 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:44
              aaaa czli jak tatus to spoko. moze wyzywac, sprowadzac kolegow i jest ok bo wiezy krwi sa wazniejsze. dla mnie niepojete.
              • lady-z-gaga Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:57
                czy ja napisałam, że spoko? mówię tylko, że to nie jest proste - jesli ojciec tam jest, to znaczy, że nie ma gdzie mieszkać i wyrzucenie go za paskudny charakter nie jest tak bezproblemowe, jak się wydaje
                to, na co zasłużył, to jedna sprawa, a to, co można zrobić zgodnie z prawem - całkiem inna
                • thea19 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 09:10
                  wlasnie nie wiemy czy jest zameldowany czy w ogole przebywa tam legalnie. konsta nie wyjasnila na czym polega ta trudnosc. jesli nie ma zadnych praw do lokalu to wyrzuca sie bardzo prosto. trudniej pozbywa sie tylko prusakow. jesli tatus nie ma gdzie mieszkac to jego zmartwienie (gdzie mieszkal do tej pory?) bo jest dorosly i teoretycznie zdrowy umyslowo.
                • mapt Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:50
                  Znajoma dostała nakaz eksmisji dla męża alkoholika mimo, że nie miał się gdzie wyprowadzić. Niebieska karta, zgłoszenia na policję, obdukcje, sąd.. Da się choć napracowała się żeby tego dokonać. Trzeba ustalić z prawnikiem co można zrobić w Konstanty sytuacji bo nie wiemy na jakiej zasadzie ojciec tam mieszka.
            • triss_merigold6 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 08:51
              Przeciez padały takie rady, może nie na tym forum ale na sąsiednim na pewno.

              Z realnego życia - wczoraj po południu słyszałam w autobusie rozmowę dziewczyny z matką (uprzedzam - stała tuż koło mnie i nie dało się nie słyszeć). Dziewczyna tłumaczyła matce, że nie będzie jeździć do domu ponieważ z powodu zachowania X źle się tam czuje, stresuje i przeżywa i że może z matką umawiać się i spotykać na mieście, po pracy. Mówiła spokojnie, grzecznie, stanowczo.
              • lady-z-gaga Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 09:01
                Trudno nie wchodzić do własnego mieszkania, trudno też je sprzedać z zameldowanym lokatorem
                Poza tym to, co opisałaś ilustruje dokładnie sprawę nadrzędną: że Konsta ma problem nie z ojcem, ale ze sobą. Cały świat ją poniża i poniewiera, obcy ludzie ubliżają bez powodu.... pozbycie się ojca tego nie zakończy. Gdzieś w tle jest jeszcze toksyczny mąż, ktorego zostawiła za granicą.
                • triss_merigold6 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 09:03
                  Zgadzam się.
                • aqua48 Działaj! 24.05.17, 10:23
                  lady-z-gaga napisała:

                  > Konsta ma pro
                  > blem nie z ojcem, ale ze sobą. Cały świat ją poniża i poniewiera, obcy ludzie u
                  > bliżają bez powodu.... pozbycie się ojca tego nie zakończy. Gdzieś w tle jest j
                  > eszcze toksyczny mąż, ktorego zostawiła za granicą.

                  Zgadzam się całkowicie. Z tego co wyczytałam ty sama się za włosy z tego bagna nie wyciągnie. Potrzebuje szybkiej pomocy prawnej i psychologicznej. Kogoś kto uświadomi ją nie tylko, że nie musi mieszkać z ojcem ani wracać do przemocowego męża, ale też konkretnie jak ma działać krok po kroku. Co zrobić nie tylko z mieszkaniem, ale i całym swoim życiem. Jak nie wpaść w łapy kolejnego przemocowca. Jak nauczyć się podejmować właściwe decyzje bez oglądania się na akceptację mężczyzny. Najlepiej zwrócić się do jakiejś instytucji świadczącej pomoc dla kobiet podlegających przemocy domowej i poprosić o szeroko pojęte wsparcie i pomoc.
                • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:24
                  Ale ona ma ten problem dlatego, że najprawdopodobniej od urodzenia taki był jej cały świat. Jej cały świat (matka, ojciec) od urodzenia ją poniżali, i nią poniewierali oraz ubliżali jej bez powodu.
                  • aqua48 Re: Muszę się wyzalic 24.05.17, 10:32
                    1matka-polka napisała:

                    > Ale ona ma ten problem dlatego, że najprawdopodobniej od urodzenia taki był jej
                    > cały świat.

                    Dlatego musi poprosić o pomoc kogoś kto jej otworzy oczy i pokaże jakie ma możliwości na co wcale nie MUSI pozwalać innym i da skuteczne narzędzia do zbudowania własnej tożsamości nie opartej na akceptacji psychopatów i do obrony swojego życia oraz nauczy stawiania granic.
                    To wszystko jest trudne, nawet bardzo, ale jest do zrobienia. I sądzę, że warto. Bo sama wyprowadzka czy nawet śmierć ojca nie zmieni jej podejścia do życia i siebie. Konsta znajdzie sobie wówczas po prostu kolejnego przemocowca któremu będzie ulegać...
                • konsta-is-me Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:33
                  Lady zgaga -kazda osoba pisząca o przemocy jest dla ciebie trrolem...
                  Kobieta z mężem.przemocowcem w Niemczech -trol, ja też "pewnie trol, bo to niemożliwe żeby".
                  Bo ladyzgaga tego nie zna...
                  "Cały świat"...
                  Doczytałas, że piszę o sytuacjach zdziecinstwa i z rodzicami?
                  Sąsiedzi to nie "obcy ludzie"-moja matka znała każdego sąsiada, spędzała CALY dzień na ławce,(była na rencie) brylując wśród kółeczka sąsiadek i będąc dusza towarzystwa.
                  Tak, ja mam problem ZE SOBA.
                  Włożyłam gargantuiczny wysiłek, naprawdę, przez wiele lat by się z tego wydobyć .
                  Spróbuj być w mojej sytuacji, ja się bardzo chętnie zamienię z tobą!
                  Ja chcę wiedzieć JAK TO JEST inaczej.
                  Jak to jest nie być wychowana w roli "kozła ofiarnego".
                  Serio, chce wiedzieć, moje życie wtedy byłoby inne.
                  Mi zajęło całe życie, żeby zobaczyć ten absurd z moją mamą i ojcem, rozumiesz?
                  Mój ojciec zawsze był taki, matka czasem miała momenty "normalności ", a potem znów to samo.
                  I tak, uważałam że to niesprawiedliwe,że każdy może , ot tak, mi nawymyślac, ale tak już było i już, widocznie tak musi być, to nic szczególnego.
                  Wcześniej myślałam że tak już musi być i to normalne.
                  I wiesz co ci powiem-takich osób wokół ciebie też pewnie jest trochę.
                  Tylko ty tego nie widzisz .
                  Trwają w swoich rolach i nikt tego nie zauważa, bo...jakoś tak jest i już.
                  I "to ich wina, bo przecież"...
                  Jedyne co widzisz , to "to niemożliwe, żeby" bo TOBIE się to nie przydarzyło.

                  I każda separacja od ojca powodowała że zaczynałam widzieć absurd sytuacji.
                  Nawet kilka tygodni robiło różnice .
                  Ale jak mieszkałam z powrotem z nim, wszystko wracało .
                  I teraz mieszkam od paru miesięcy i znów wraca.
                  I tak, trafiłam na męża, który powielił wzorzec (trochę inaczej ale jednak).
                  I ja to zobaczyłam dopiero parę miesięcy temu.
                  Nie, nie widziałam tego wcześniej.
                  Ale "na pewno" klamie, "bo niemożliwe żeby".
                  Bo "to absurd i takie sytuacje się nie zdarzają" .




                  • lady-z-gaga Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:54
                    Konsta, doskonale kojarzę Twoj nick, wiem, że pisałaś na ematce od dawna i - o ile pamiętam - raczej z sensem. Dlatego ani przez moment nie uważałam Cię za trolla i nic takiego nie sugerowałam. Jesli w ten psosob odebrałaś moj post, to przepraszam.
                    Ja jedynie zwrociłam uwagę na kontrast między tym, jaki był Twój wizerunek forumowy, a tymi nocnymi wątkami. Oczywiście na to jest wytłumaczenie - coś przelało czarę, przekroczona została jakaś granicą i to sprawiło, że się otworzyłas na forum. Jednak styl pisania (i założenie dwoch identycznych wątkow nie wiadomo po co) świadczą o tym, że Twoj stan psychiczny jest bardzo zły. Byc może forum pozwoli Ci ogarnąć się na małą chwile, ale to tylko plaster na ropiejąca ranę i bez lekarza się nie obejdzie. Lekarzem mogłaby być jakaś bliska i wspierająca osoba, ale chyba takiej nie masz, więc zwróć się do jakiejś instytucji pomocowej dla kobiet, postaraj sie o poradę prawną, bo sama terapia to za mało - Ty musisz działać szybko.
                  • mapt Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:59
                    Nie kłóć się z lady, nie o to chodzi, skup się na szukaniu możliwości dla siebie a nie powieleniu wzorca "skupię się na udowadnianiu oskarżycielom że nie jestem g..." . Rozumiesz? Myśl o tym co z tego wątku zabrać by iść do przodu, a nie by wyłapywać to co pozwoli powielać emocje poczucia bycie nieudaną i gorszą.

                    1. Terapia
                    2. Prawnik
                    3. Sprzedaż mieszkania i nie pakowanie się w mieszkanie z ojcem nigdy więcej!
                    4. Praca i niezależność od męża
                    5. Jeśli masz dzieci to zaproszenie ich do swojego własnego nowego miejsca życia gdzie nie ma przemocy.

                    Wrzucasz w google "ośrodek leczenia uzależnień nfz + miejscowość" oraz "ośrodek interwencji kryzysowej" i dzwonisz się umówić na terminy już teraz.
                  • aqua48 Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 11:02
                    konsta-is-me napisała:

                    > każda separacja od ojca powodowała że zaczynałam widzieć absurd sytuacji.
                    > Nawet kilka tygodni robiło różnice .
                    > Ale jak mieszkałam z powrotem z nim, wszystko wracało.

                    Ale to wyłącznie TWOJA decyzja czy chcesz z nim mieszkać czy nie. Jeśli widzisz, że w odseparowaniu od przemocowców jest Ci lepiej i jaśniej potrafisz oceniać sytuację to po co wracasz do przeszłości? Tak jak napisałam chyba ze trzy razy wyżej DZIAŁAJ dla swojego dobra, nie czekaj na to, że coś się zmieni "samo". Bo się nie zmieni.
                    A TY nie jesteś przyspawana do ojca i męża. Jesteś kimś całkowicie odrębnym.


    • black.sally Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 09:40
      mieszkasz z ojcem? Płacisz za mieszkanie i remont ty tak?
      to po co wzięłas znajomego tatusia?
      I tatusiowi powiedz,że to twoje mieszkanie(o ile) ty płacisz i ty wymagasz. A skoro jemu sie nie podoba ma spie..ć tongue_out
      I powiedz głośno,że nie zyczysz w stosunku do siebie takich odzywek!
    • 1matka-polka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:15
      Narzekanie na forum nic ci nie da, zrozumienie motywów twojego ojca również. Gdybyś przeszła skuteczna terapię, to byś to wiedziała. Musisz pożegnać się ze swoim ojcem, którego nigdy nie miałaś. Być może również z matką, której też najwyraźniej nigdy nie miałaś. Musisz przeżyć coś w rodzaju żałoby, a potem zacząć od początku.
      Ale na razie długa droga przed tobą i na początek musisz podjąć stanowcze kroki, czyli powrót na psychoterapię, wyprowadzka, odcięcie, ewentualnie leki.
      Jeżeli twój mąż jest taki sam, jak ojciec, to niestety, nie ma ratunku w takiej sytuacji. Tylko rozstanie.
      • troompka Re: Muszę się wyzalic - 24.05.17, 10:56
        a masz kogokolwiek obok siebie życzliwego Tobie? czy tak zyjesz jak zaszczuty pies, nie majac szans na pocieszenie/przytulenie/wygadanie sie?
        Uciekaj od niego nie patrząc na nic. Nie wiem jaka jest twoja sytuacja majatkowa, ale jestes młoda i poradzisz sobie, byleby psychika odpoczęła, a przy nim nie odpocznie i będziesz się pogrążać coraz bardziej, az w koncu "zwariujesz", bo tak sie nie da zyc.
    • iwoniaw Przeklejone - zdublowany wątek 24.05.17, 10:46
      Re: Muszę się wyzalic - yvona73pol 24.05.17, 03:34
      Wiesz co, Konsta, z calym szacunkiem, ale po cholere pytasz ojca dlaczego tak zareagowal. Wchodzisz w jego gierki. Riposta wujka Staszka i niech tatko sie wynosi.
      Masz jakis mus utrzymywac z nim tzw stosunki rodzinne? Pytam z ciekawosci, bo moja rada na chwile obecna jest, ze najlepiej by bylo sie tymczasowo odciac zdecydowana krecha od JAKICHKOLWIEK kontaktow, dopoki nie poukladasz sobie i nie zdecydujesz co dalej. I tak dziwie sie, ze nic mu nie odpysknelas, ja bym po takich komentach wywalila z domu zaraz za panem "fachowcem" "taktezbedziedobrze". To moze zaplac mu dwa zlote i rzeknij "taktezjestdobrze".
      Oj, za bardzo ci ojciec w glowie siedzi. Przepral mozg w dziecinstwie? Grubsza sprawa i koniecznie musisz to przepracowac.
      Aha, mieszkacie razem? Blisko? Jakies radykalne kroki, nie wiem, sprzedac mieszkanie, znalezc cos innego daleko? Cos chyba chcesz zrobic, czy tylko sie tutaj na forum wyrzygac? Tez masz prawo, choc jednak warto by pojsc za ciosem i wziac byka za rogi.
      Re: Muszę się wyzalic - inka754 24.05.17, 07:07
      Wiem o czym piszesz niestety. Spotykam (spotykałam) się z panem, który zachowuje się identycznie. Też jest wrednym cha.em, z którym nie da się normalnie porozmawiać bo nic do niego nie dociera. Kiedyś też się obwiniałam za wszystko, ale ostatnio dotarło do mnie, że nie ma w tym żadnej mojej winy. Niestety są tacy ludzie, z którym nie da się żyć dobrze, yvona73 dobrze radzi, tylko trudno niestety tą radę wprowadzić w życie. Mój pseudochłopak ostatnio mnie tak zniszczył, że od kilku dni staram się go unikać. Nie wiem jak długo dam radę, bo on ma to do siebie, że potrafi nie odzywać się do mnie trzy miesiące a potem znowu zaczyna wciągać mnie w swoje gierki.
      I to wszystko doskonale wiem i jednocześnie nie wiem jak zrobić inaczej - to jest bardzo mądre zdanie, ja mam tak samo. Wiem, że nie powinnam pozwolić się upokarzać, a pozwalam od kilku lat. Najgorsze jest to, że pracujemy razem, a zmiana pracy w moim przypadku nie wchodzi w grę. Trzymam za Ciebie kciuki, moja propozycja jest taka, żebyś po prostu się ojcem i jego fochami tak nie przejmowała. Szkoda życia. Ja się staram tego nauczyć, skoro nie umiem "usunąć" go ze swojego życia definitywnie. Mam nadzieję, że mi się uda.
      To nie jest normalne, tacy ludzie powinni się leczyć. I bądź asertywna, walcz o siebie, bo są niestety tacy ludzie, którym jeśli pozwolisz to wejdą Ci na głowę.
      Re: Muszę się wyzalic - arwena_11 24.05.17, 07:23
      Qrcze współczuję. Mój ojciec by wypunktował błędy i powiedział co myśli. Dzięki latom pracy mojej mamy - nie kazałby płacić. Ale kiedyś byłoby różnie - ale nie dlatego żeby mi dowalić, tylko dlatego że był w ogóle nie asertywny. Na szczęście to się zmieniło. Ale takich słów do mnie i takiego zachowania by nie tolerował.
      Daleko mieszkasz od ojca? Nie możesz się odciąć? Powiedzieć ojcu, że jak nie zmieni swojego zachowania - to więcej cię nie zobaczy? Może jakaś terapia?
      A i po kilku doświadczeniach - żadnych znajomych fachowców - zawsze jest problem. A jak znajomemu nie zapłacisz - to są kwasy.
      Re: Muszę się wyzalic - ichi54 24.05.17, 07:44
      Wspolczuje. Twardo nie plac. W takich sytuacjach najlepiej zacznij narzekac na ojca skoro "tato daj spokoj nie twoja sprawa"nie dziala. "O widzi pan jaki ojciec - nawet w takiej pie... do niczego, niech pan zrobi jak chcialam juz wystarczy ze mam jego na karku nie musze jeszcze gapic sie na sciany ktore mi sie nie podobaja"
      Re: Muszę się wyzalic - mama.nygusa 24.05.17, 07:47
      Ale o co chodzi, po co utrzymujesz kontakty z ojcem chamem, po co " zatrudniasz" do pracy niewiadomo kogo.Wez kogos obcego, normalnie mu zaplac i wymagaj.
      no i w jakim celu wpuszczasz ojca do swojego mieszkania.
      Re: Muszę się wyzalic - nangaparbat3 24.05.17, 07:53
      Straszne. Jest przemocowcem po prostu.
      On sobie daje prawo, by tak się zachowywać.
      Ograniczylabym kontakty z nim samym do minimum, a z jego znajomymi do zera.
      Wyuczylabym się (powtarzając NA GŁOS, wielokrotnie, przy kazdej okazji) zdań typu: Nie mow tak do mnie - wydaje sie krótkie i proste, ale naprawdę trzeba je ćwiczyc powtarzając głośno, wyobrażając sobie, że mowisz do niego.
      I przy nastepnej akcji powtarzalabym jak zdarta płyta. Spokojnie, nie podnosząc glosu. Ojca nie zmienisz, ale tego typu reakcje umozliwia Ci zachowanie poczucia godnosci. Zresztą - czasem trochę zmieniają.
      Trzymaj się, przytulam mocno smile
      Re: Muszę się wyzalic - nangaparbat3 24.05.17, 07:54
      Acha - jesli musisz utrzymywać kontakty, chodź raczej Ty do niego - zawsze łatwiej samej wyjść niż wyrzucać ojca za drzwi. I wychodź od razu po pierwszym ataku. Zawsze.
      Re: Muszę się wyzalic - kawka74 24.05.17, 08:56
      Tak po ludzku - to nie jest normalne.
      Nie walcz, nie dyskutuj, pokaż drzwi. Wszystkie rozmowy, domaganie się wyjaśnień, pytania są z góry skazane na klęskę. Z takim człowiekiem nie da się zrobić nic poza wywaleniem go z własnego życia. Nie zmienisz go, możesz zmienić tylko swój stosunek do niego - czyli 'tam są drzwi'. I tak będzie Cię obgadywał, i tak nie nabierze do Ciebie szacunku, ale Ty będziesz poza tym. Chyba że dasz się z powrotem wciągnąć na stary szlak, a wtedy już mu się nie wywiniesz.
      Re: Muszę się wyzalic - aqua48 24.05.17, 09:42
      Cała sytuacja jest wybacz, ale na Twoje życzenie. Znasz swojego ojca. Musisz nauczyć się że:
      -ojciec nie ma prawa mieć do Twojego mieszkania kluczy
      -nie musisz mu opowiadać o TWOICH planach remontów
      -nie musisz zgadzać się na jego "pomoc" w tych remontach, ani w niczym innym, ani tym bardziej zatrudniać jego koleżków
      -nie ma dla Ciebie absolutnie żadnego znaczenia co Twój ojciec o Tobie myśli i co do kogo mówi na Twój temat - to wyłącznie jego problem
      -Ty decydujesz co i jak robisz i ojciec nie musi tego akceptować, może mieć kompletnie inne zdanie na ten temat i nawet je wypowiadać, ale to nie zmienia Twoich postanowień. Są takie bo są Twoje, a to jest absolutnie najważniejsze
      Re: Muszę się wyzalic - lusitania2 24.05.17, 09:55
      aqua48 napisała:
      > Cała sytuacja jest wybacz, ale na Twoje życzenie. Znasz swojego ojca. Musisz na
      > uczyć się że:
      > -ojciec nie ma prawa mieć do Twojego mieszkania kluczy
      świetna rada, ona z tym ojcem mieszka pod jednym dachem.
      Re: Muszę się wyzalic - lady-z-gaga 24.05.17, 10:02
      Zastanawia mnie, czy ematki w realu też tak się zachowują. Tzn udzielają dobrych rad, ale nie zadają sobie wysłuchania osoby, ktora się skarży.
      Tutaj mamy wątek dość dramatyczny i oczywiście odpowiedni odzew - a jednak w tym oceanie bezinteresownej pomocy mało kto doczytał wszystko dokładnie i do końca. Szkoda im czasu na czytanie, ale na pisanie elaboratów bez sensu zawsze znajdzie się dłuższa chwila.
      Re: Muszę się wyzalic - aqua48 24.05.17, 10:03
      lusitania2 napisał:
      > > -ojciec nie ma prawa mieć do Twojego mieszkania kluczy
      > świetna rada, ona z tym ojcem mieszka pod jednym dachem.
      Napisała: "mieszkanie moje i ja płacę za remont". Pozostaje pójść na noże - rozmówić się ojcem i kazać mu się wyprowadzić, albo mieszkanie sprzedać i kupić sobie nowe gdzie indziej.. już bez niego..a ojcu coś wynająć i zapłacić za trzy miesiące z góry. A potem niech sobie radzi sam..
      Re: Muszę się wyzalic - aqua48 24.05.17, 09:53
      konsta-is-me napisała:
      > Ale , powiedzcie mi, tak po ludzku, czy to jest normalne.
      Tak to jest normalne, że fachowiec coś robi źle. Bywa też, że strzela focha lub nawet krzyczy po zwróceniu mu na to uwagi i rzuca robotę. Normalne, że za takie zachowanie nie dostaje ani grosza.
      Nienormalne jest, że TY czujesz się w tej sytuacji winna. Normalne, że jesteś zdenerwowana reakcją fachowca i ogólnie wytrącona ze spokoju ducha całą nieprzyjemną zawieruchą.
      > Jak zareagowałby wasz ojciec?
      Mojego ojca przede wszystkim nie byłoby przy moim remoncie smile Skonsultowałabym z nim plany, zapytała co myśli o kolorach czy ewentualnie ma jakiś jeszc
      • iwoniaw c.d. 24.05.17, 10:48
        i zaprosiła dopiero po skończonej robocie, żeby ocenił jak wyszło, ewentualnie pomógł w sprzątaniu. I pochwalił, że dałam sobie ze wszystkim sama doskonale radę i jest pięknie/ładniej niż było. Moim zdaniem tak działa dorosły człowiek. I właśnie tak swoje remonty przeprowadzają moje dorosłe dzieci.
        Re: Muszę się wyzalic -zabka141 24.05.17, 10:05
        Moj ojciec nie zalwtwialby by mi malarza ani nie byl przy malowaniu w moim mieszkaniu. Dlaczego ojciec z toba mieszka?
        Re: Muszę się wyzalic - kolibeer2 24.05.17, 10:14
        to nie jest normalne zachowanie rodzica, ciężko coś doradzić, skoro musicie mieszkać razem, po prostu spodziewaj się zawsze po nim wszystkiego co najgorsze, bo lepiej nigdy nie będzie, staraj się odcinać emocjonalnie, nie wdawaj się w dyskusje, rób po swojemu bez tłumaczenia się - tak zdecydowałaś i tak ma być, unikaj interakcji
        ten "malarz" to też jakiś "artysta" - nie wpuściłabym więcej do domu nawet kosztem straconej farby, poszukaj kogoś obcego, kto zrozumie , że ty płacisz i wymagasz, bo znajomki ojca zawsze bedą bardziej jego zdanie cenić


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka