Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      Wywiad z Markiem Citko - polecam

    IP: 157.25.125.* 04.02.03, 11:05
    Dzisiejsza "Rzeczpospolita" - Handlowano mną jak workiem kartofli.

    Troche odslania kulisy m.in. działań naszych "menedzerów". Szkoda chlopaka.
    A tak na marginesie jest to jakaś przestroga dla naszych futbolistów - nie
    wykorzystanie szansy transferu do przyzwoitego klubu.

      • Gość: duch olabogi Gracze spoza boiska IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 11:13
        Artykul w Newsweeku na ten sam temat:


        Gracze spoza boiska

        Sport

        Polscy menedżerowie piłkarscy polują na zawodników niczym łowcy głów.


        To, co dzieje się w świecie polskich menedżerów piłkarskich, przypomina wojnę
        dzikich. Codziennością jest namawianie zawodników, by zrywali kontrakty z
        agentami i klubami, obiecywanie lepszych posad i występów w reklamach.
        Zdecydowana większość menedżerów działa nielegalnie, bez licencji Polskiego
        Związku Piłki Nożnej, wymaganego ubezpieczenia i poza kontrolą urzędów
        skarbowych. Prezesi polskich klubów i ich zawodnicy, widząc piłkarskiego
        agenta, najczęściej myślą: "idą kłopoty". Zawodowe licencje menedżerów ma
        zaledwie
        11 osób. Kilkadziesiąt kolejnych uprawia ten zawód nielegalnie. Pośrednictwem
        zajmują się trenerzy, działacze klubowi, biznesmeni, byli piłkarze, piekarze,
        nawet żony zawodników.
        Małżonka Ryszarda Czerwca przeprowadzała jego transfer z Wisły Kraków do
        Szczakowianki Jaworzno. Pięciu pośredników chciało sprzedać do Niemiec Andrzeja
        Niedzielana, najlepszego obok Macieja Żurawskiego strzelca ligi. Dzwonił w tej
        sprawie do piłkarza m.in. emerytowany polski dziennikarz z Niemiec, były
        piłkarz Ruchu i lekarz. W końcu Martin Kind, prezydent Hannoveru, klubu
        zainteresowanego zatrudnieniem Polaka, wściekł się i powiedział, że zrywa
        rozmowy, bo co tydzień dzwoni do niego kilku pośredników i już nie wie, z kim
        rozmawiać. I Niedzielan zamiast do Bundesligi trafił do Grodziska
        Wielkopolskiego.
        Ale piłkarze wciąż ryzykują i robią interesy z kim popadnie. - Część nie wie,
        że przepisy zakazują im podpisywania umów z przypadkowymi ludźmi, niektórzy być
        może liczą, że pośrednik bez licencji będzie tańszy i skuteczniejszy - mówi
        Włodzimierz Lubański, menedżer działający na rynku belgijskim.
        Im więcej jednak przypadkowych agentów, tym więcej kłopotów i zmarnowanych
        karier. Gdy klub nie wywiązuje się z kontraktu wobec zawodnika, piłkarz nie ma
        nawet co prosić nielegalnego menedżera o pomoc i interwencję w PZPN, bo w
        związku nikt nie będzie z nim rozmawiać. Ale agentów chałupników przybywa. Nęci
        ich szansa zrobienia szybkiego interesu. Menedżer dostaje zwykle od 7 do 12
        proc. prowizji od sumy, za jaką klub kupuje zawodnika. Czasem jeszcze agenci
        umawiają się z piłkarzem na dodatkowe honorarium - kilka procent od jego
        rocznej pensji.
        Dobrą transakcję ustrzelić trudno, ale gdy się uda, w kilka dni można zarobić
        nawet kilkaset tysięcy złotych. Menedżer Ryszard Szuster, który miał
        przeprowadzić transfer Niedzielana do Niemiec, wycenił piłkarza na 1,5 mln
        euro. Był o krok od sfinalizowania transakcji i pobrania prowizji w wysokości
        100 tys. euro. Do sprzedaży nie doszło, ale kwota prowizji rozbudziła emocje i
        apetyty.
        Uzyskać licencję menedżera nie jest ławo. Nie można być karanym, trzeba wysłać
        zgłoszenie do PZPN i zapłacić 5 tys. zł za egzamin. Potem zdać niełatwy test z
        przepisów i prawa sportowego. Ostatni krok to rejestracja działalności i
        wykupienie ubezpieczenia od błędów w sztuce menedżerskiej na 100 tys. franków
        szwajcarskich, co kosztuje kolejne kilka tysięcy złotych. Po tych
        formalnościach można zakasać rękawy.
        Pośrednicy zachodni prowadzą wyspecjalizowane agencje, zatrudniają prawników,
        organizują zawodnikom sesje zdjęciowe, umawiają wywiady. Bo w futbolu promocja
        jest tak samo ważna jak w supermarkecie. - To dlatego jednego gracza można
        sprzedać za 5 mln euro, a drugiego, o podobnych umiejętnościach, za 500 tys. -
        mówi Ryszard Szuster. Wie coś o tym Jerzy Dudek, którego od sześciu lat
        wspomaga holenderski menedżer Jan de Zeuw. To głównie dzięki jego staraniom o
        Dudka zabiegały takie kluby jak Arsenal Londyn. Polak trafił w końcu do
        Liverpoolu. Takiego doradcy nie miał sześć lat temu Marek Citko, za którego
        angielski Blackburn oferował 4 mln funtów. Piłkarz odrzucił propozycję, licząc
        zapewne na lepszą. A teraz negocjuje z nim tylko II-ligowa Piotrcovia.




        Krzysztof Olejnik
        kolejnik@newsweek.pl
        • Gość: www Re: Gracze spoza boiska IP: 157.25.125.* 04.02.03, 11:15
          A tak tez dobre. Może jestem naiwny ale ciagle wierze, że moze byc normalnie,
          uczciwie, takze w naszym futbolu. Eeh
          • Gość: duch olabogi Re: Gracze spoza boiska IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 11:19
            Boj sie Boga www... taka naiwsnosc, w tym wieku????.... znaczy, Boj sie
            Grzegorza!!!
            • Gość: www Re: Gracze spoza boiska IP: 157.25.125.* 04.02.03, 11:50
              Wiem, wiem w tym wieku naiwność to eufemizm na głupotę...
      • Gość: duch olabogi jeszcze o transferach IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 12:32

        Rozpoczął się okres transferowy w Polsce

        4.2.Warszawa (PAP) - W większości krajów Europy 31 stycznia minął
        dla piłkarzy okres transferowy. W Polsce barwy klubowe można
        zmieniać od 1 do 28 lutego. Kolejna taka okazja - "okno
        transferowe", nadarzy się dopiero w lipcu 2003 roku.

        Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA) wprowadziła zmiany
        przepisów transferowych w 2001 roku. W polskim futbolu po raz
        pierwszy "okno transferowe" - ściśle określony czas, w którym
        zawodnicy mogą zmieniać klub - wprowadzono w lipcu ubiegłego roku.

        Transfery piłkarskie można przeprowadzać dwa razy w roku - latem
        i zimą. Zgodnie jednak z przepisami, każdy piłkarz może tylko raz
        w ciągu roku zmienić klub. Oznacza to, że jeśli przykładowo
        zawodnik przejdzie z klubu do klubu w lutym, to kolejnej zmiany
        będzie mógł dokonać również w lutym, ale 2004 roku. W przypadku
        wypożyczeń zasada "jednokrotnej zmiany" barw klubowych dotyczy
        przynajmniej sześciu miesięcy.

        UEFA początkowo chciała scentralizować terminy "okien
        transferowych", ale ten plan nie powiódł. Wiele krajów Europy
        Zachodniej zdecydowało się na przeprowadzanie zmian w styczniu,
        bowiem tam rozgrywki toczą się bez przerwy, albo wznawiane są
        właśnie w tym miesiącu lub na początku lutego.

        M.in. ze względów klimatycznych Polski Związek Piłki Nożnej
        ustalił czas dokonywania roszad w składach drużyn na luty. Równie
        dobrze mogłyby się one odbywać np. od 5 lutego do 5 marca.

        Nie należy się spodziewać wielu zmian w polskich klubach.
        Podobnie jak miało to miejsce w innych krajach, dominować będą
        wypożyczenia. Kluby przede wszystkim będą pozyskiwały zawodników
        wolnych, dysponujących własnymi kartami zawodniczymi lub bardzo
        tanich.

        Do tej pory "najgłośniejsze" transfery - to przejścia Krzysztofa
        Gajtkowskiego z Dospelu Katowice do Lecha Poznań oraz Andrzeja
        Niedziela z Górnika Zabrze do Groclinu Dyskobolii Grodzisk
        Wielkopolski.

        Nie tylko w Polsce, ale również na całym Starym Kontynencie,
        nasiliło się zjawisko wypożyczeń zawodników. Np. w Hiszpanii przez
        31 dni stycznia (w tym czasie obowiązywało tam okno) nie
        przeprowadzono żadnego transferu, kluby na zakup nowych zawodników
        nie wydały ani jednego euro.

        Wiele klubów czeka, aż interesującym ich zawodnikom (w wieku
        młodzieżowca) wygasną kontrakty z poprzednim pracodawcą, przez co
        nie będą musiały płacić za nich żadnych pieniędzy.

        Często bywa też tak, że piłkarze mający wieloletnie umowy,
        decydują się na odejście z zespołu za porozumieniem stron. Tak
        było np. w przypadku części zawodników Polonii Warszawa, którym
        klub zalegał z wypłatami. W ich sytuacji, w zamian za zrzeczenie
        się praw do wynagrodzeń, zawodnicy otrzymali karty i mogą teraz
        dowolnie wybrać sobie nowy klub, w kraju lub zagranicą.

        Piłkarz, który np. rozwiązał kontrakt z klubem 15 stycznia, może
        od 1 do 28 lutego przejść do innej drużynie. Gdyby w tym terminie
        nie zdążył znaleźć nowego pracodawcy, kolejną szansę otrzyma
        dopiero w lipcu, w czasie "letniego okna transferowego".

        W futbolu pojawiło się zjawisko bezrobocia. Nie wiadomo
        dokładnie, ilu polskich graczy pozostawało "na lodzie" od 31
        sierpnia 2002 roku (wtedy zakończyło się pierwsze okno
        transferowe), ale w ostatnim okresie nigdzie nie grali m.in. byli
        reprezentanci kraju - Sławomir Wojciechowski i Adam Matysek.
        Matysek podobno, zniecierpliwiony ciągłymi poszukiwaniami nowego
        klubu, postanowił nawet zakończyć karierę.

        W przepisach dotyczących transferów jest wiele luk i niejasności.
        W październiku ubiegłego roku sporym echem w Polsce odbiła się
        sprawa czeskiego bramkarza Garbarni Szczakowianki Jaworzno, Ivo
        Schmuckera. W polskiej ekstraklasie zadebiutował 19 października,
        w meczu przeciwko Ruchowi Chorzów (6:2). Po spotkaniu klub z
        Chorzowa domagał się walkoweru, tłumacząc, że Schmucker został
        potwierdzony do rozgrywek niezgodnie z polskimi przepisami, po
        upływie okresu transferowego.

        Tymczasem FIFA i UEFA dopuszcza możliwość zmian w składach po
        upływie "okien transferowych". Władze Garbarnii zatrudniały w
        połowie października 2002 roku bezrobotnego Schmuckera, ponadto -
        na podstawie innego przepisu FIFA - prawo zmiany barw klubowych
        poza oknami mają w określonych przypadkach bramkarze. Chodzi o
        sytuacje, kiedy taki zawodnik przechodzi do innego zespołu, gdzie
        kontuzjowani są jego dotychczasowi bramkarze. Kilka miesięcy
        właśnie taka sytuacja miała miejsce w zespole z Jaworzna.
        Kontuzjowani byli Michał Wróbel i Tomasz Rogala, a jedynym zdrowym
        bramkarzem był Jarosław Matusiak.

        Obowiązujące w sumie od niedawna nowe przepisy transferowe
        wzbudzają także wiele kontrowersji. Kilka dni temu austriacki
        piłkarz Mario Sara zakwestionował międzynarodowe i europejskie
        regulacje. Prawnicy jego agenta, Axella Sperra, przygotowują nawet
        wniosek sądowy. Ich zdaniem Sara, który latem 2002 roku trafił z
        Tirolu Innsbruck do SV Pasching, powinien mieć możliwość zmiany
        klubu, gdy tego się domaga.

        Sara ma małe szanse gry w Pasching (występuje tam Tomasz Wisio) w
        tym sezonie, a ponadto władze klubu stwierdziły, że już go nie chcą.



        "To jest skandal, że piłkarz który też nie chce zostać w klubie i
        którego klub nie chce, musi tam zostać" - uważa Sperr.

        "Coś, co zostało stworzone, aby chronić interesy klubów, czyli
        okna transferowe, teraz jest przeciwko nim. Zawodników, których
        już kluby nie chcą, nie mogą zwolnić i muszą im płacić pensje,
        mimo że ci nie grają" - powiedział dyrektor ds. transferów Austrii
        Wiedeń, Peter Svetits.

        W Polsce coraz częściej praktykowane jest zawieranie porozumień
        pomiędzy zawodnikami, a klubami w sprawie rozwiązania kontraktu.
        Prawdopodobnie na taki ruch będzie musiał zdecydować się również
        Sara i władze Pasching.

        Radosław Gielo (PAP)
      • bzyk7 Re: Wywiad z Markiem Citko - polecam 04.02.03, 18:49
        "Miałem taki luz, że w II lidze potrafiłem wziąć piłkę, przebiec z nią przez
        całe boisko, mijając po drodze kilku przeciwników i bramkarza. A ponieważ
        kopnięcie do pustej bramki było zbyt proste, poczekałem, aż bramkarz wstanie i
        minąłem go jeszcze raz. Jak w Brazylii. Widział to trener Smuda, nic więc
        dziwnego, że znalazłem się w Widzewie."


        Facet jest niesamowity.
        Co za przeklenstwo dla polskiej piłki, że zmarnowano jego talent.
        • Gość: gazza Re: Wywiad z Markiem Citko - polecam IP: webcacheP* / *.visp.energis.pl 04.02.03, 18:57
          bzyku,on pomógł sobie sam.
          • bzyk7 Re: Wywiad z Markiem Citko - polecam 06.02.03, 03:05

            > bzyku,on pomógł sobie sam.

            Wkładając sobie nogę w gips?

            A to co mówił Citko o metodach Grajewskiego też wiele mówi.
            Facet zrobił coś dla Widzewa (wtedy najlepszego klubu w Polsce), ale w koncu
            okazał sie tylko kupczykiem.
      • Gość: m04 Re: Wywiad z Markiem Citko - polecam IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 04.02.03, 21:46
        Nic nowego. Czytalem gdzies juz wywiad, w którym opowiadal o tym wszystkim
        Koseckiemu.
    Pełna wersja