Dziś oficjalnie otarłam się o zawał, jeszcze nigdy w życiu nie byłam tak przerażona 🙁
Mamy w ogrodzie spory basen i 8-latka na stanie. Dobrze pływa, ale jednak zawsze ktoś jest w ogrodzie, kiedy on sam w basenie.
Dziś go pilnowałam. Usiadłam przy stole, oddalonym jakieś 5 metrów. Dziecko szaleje, ja coś czytam, wymieniamy się zdaniami. W końcu proszę: "Popływaj spokojnie, chcę poczytać". Ok, mamo ....
Po 2 minutach przychodzi moja mama i pyta, gdzie dziecko. Mówię, że w basenie. Wołamy - CISZA 😱 Lecimy obie do basenu, dziecko leży nieruchomo, z głową w wodzie, ręce na boki, usta otwarte. Mnie zmroziło, mama krzyczy przerażona

Nagle kochany synek "ożył" i zdziwiony pyta, co się dzieje.
Moja mama się rozpłakała, mnie się ręce trzęsły, nogi miałam z waty, usta zdrętwiały. Mąż jakoś całe towarzystwo uspokoił ...
Najlepsze było podsumowanie Młodego: "Boże, to już nie mogę się odprężyć, trochę zrelaksować?"
Dzieciaki ... dają masę radości, ale o dobre 15 lat życie skracają 😆