manala
16.08.17, 21:37
W ostatnim półroczu miałam nieprzyjemność zapoznania się z działalnością MOPR w moim mieście. Nigdy wcześniej nie korzystałam z pomocy socjalnej więc było to nowe doświadczenie...Starałam się o pomoc dla bliskiej mi osoby. Chodziło o przyjęcie do DPS.
W trakcie, jakże skomplikowanego, postępowania (tu dodam, że przechodziliśmy przez to 2 razy...) zauważalny był brak zrozumienia problemu przez pracownika socjalnego. To jednak nie wszystko...Urzędniczka przekazywała chorej osobie i mi (występującej w roli opiekuna) informacje, które nie były zgodne z faktycznym stanem prawnym. Zresztą po co owijać w bawełnę - beszczelnie, w żywe oczy kłamała. Myślę, że z pełną świadomością. Kłamstwo miało na celu stworzyć fałszywą wizję rzeczywistości i miało skutkować dobrowolną deklaracją dodatkowego płacenia za coś, za co prawo przewduje już określoną odpłatność.
W pewnym momencie zorienowałam się, że kłamie. Próbowałam dysktuować, wydrukowałam jej stosowne przepisy. Twardo trzymała się swojej kłamliwej wersji.
Ponieważ nie ugieliśmy się pod wywieraną presją MOPR wydał kuriozalną decyzję administracyją zobowiązującą do dodatkowej odpłatności. Odwołałam się w imieniu tej osoby do SKO i oczywiście decyzja została uchylona a postępowanie umorzone.
W międzyczasie (czyli po miesiącu) daliśmy sobie spokój z usługami MOPR...Napisałam również skargę do Rady Miasta, w której opisałam próbę wyłudzenia pieniędzy przez tą instytucję.
MOPR się jednak nie poddał...1,5 miesiąca po rezygnacji z ich usług dostaliśmy kolejną idiotyczną decyzję dotyczącą odpłatności za pobyt w DPS. Aby pokazać jak idiotyczne było to pismo - naliczono odpłatność za pobyt w miesiącu, w którym osoba już w DPS nie przebywała...Odwołałam się ponownie. Okazało się, że decyzja została wydana w oparciu o przepis, który nie ma zastosowania w danej sprawie. Decyzja została ponownie uchylona...
W ciągu tych kilku miesięcy odbyłam kilka wywiadów, spotkań. Bezprawnie kazano bliskiej mi osobie pospisywać jakieś dziwne oświadczenia, wyjaśnienia, itd. Cała ta sytuacja zburzyła moją wiarę w jakąś ludzką uczciwość i praworządność...choć wróć...pisząc te odwołania do SKO nie liczyłam na zbyt wiele. To małe miasto i ręka, rękę myje...A jednak! Dwukrotnie wygrałam z MOPREM. Musiałam przeczytać wiele wyroków sądowych, nauczyłam się pisać odwołania od decyzji oraz skargi (to była pierwsza w moim życu skarga...) Nerwów napsuli mi sporo...ze stresu zaczęłam miewać migreny. Teraz jest już dobrze...I obym nigdy więcej z MOPRem nie musiała mieć NIEprzyjemności.
Współczuję wszystkim, których sytuacja życiowa zmusza do korzystania z ich usług.