jem.gluten.i.cukier
05.09.17, 18:30
Piszecie o tym, że małolaty głupio się ubierają i pacykują do szkoły, bo nie wiedzą, co wypada itp. A powinny się uczyć. Tylko, litości, od kogo? Szłam dziś koło szkoły (gimnazjum + liceum), akurat wychodziło sporo uczniów ale i grono nauczycielskie. Panowie w wytartych dżinsach i polarkach, panie z pazurem w szpic i na różowo, kolory na głowach nauczycielek też mało stonowane... Generalnie wieś tańczy i śpiewa.
I tak się zastanawiam. Z jednej strony, co wolno wojewodzie itp., ale z drugiej, czy nie powinno być tak, ze nauczyciele stanowią w kwestii stosownego wyglądu wzór? Jak wytłumaczyć małolacie, że szkoła to nie jest miejsce na jaskrawe pazury, jak pani nauczycielka takie prezentuje? W tej sytuacji wszystko sprowadza się do prostego przekazu: dorośniesz to też tak będziesz mogła. Stosowności to nie uczy. Może czas na to, żeby regulamin dotyczący wyglądu obowiązywał też nauczycieli?