paloma_blauwinder
09.09.17, 23:22
to, co wyczytałam w kilku postach w wątku o wpadkowej ciąży studentów.
Że gdyby aborcja była dozwolona bez podania przyczyny to powinno być tak, że facet mógłby zażądać aborcji, a jak kobieta się nie zgodzi to on mógłby nie płacić na dziecko - bo przecież go nie chciał.
Czy tylko mnie przeraża bezduszność tego pomysłu? Czy naprawdę tak rozumuje przeciętna osoba opowiadająca się za dostępnością aborcji na życzenie? Nawet kobiety? Bo faceci o umysłowości ameby pewnie tak.
I jeszcze szersze pytanie - czy naprawdę jedna i druga strona skrajna nie boi się tego wychylenia wahadła w drugą stronę?