Dziewczyny cierpiące na bóle dolnego odcinka pleców - podzielę się z Wami moim najnowszym odkryciem.
Niejako o tym już od dawna wiadomo, że siedzący tryb życia, ciąża, dziecko, dźwiganie szkodzą na plecy.
Od pierwszej ciąży też mnie te nieszczęsne bóle dopadły, mimo regularnej jogi ciążowej, pływania pięć razy w tygodniu i w ogóle.
Niby, po wielu miesiącach ćwiczeń na mięśnie core po porodzie, z przewlekłego bólu się wyciągnęłam, ale do ideału było daleko. Raz po raz ból mnie znienacka dopadał, a jak już w kolejną ciążę zaszłam, to w zasadzie od pierwszego trymestru mi mniej lub bardziej dokuczał.
W międzyczasie dopadła nas zmiana kraju i mega przeprowadzka z mega problemami ciągnąca się już 3 miesiące.
No i jestem sobie już w trzecim trymestrze ciąży, lekarz na wizycie współczująco pyta, jak moje plecy, czy dokuczają, że teraz, szczególnie gdy dzieć rośnie coraz bardziej, ten ból będzie się nasilał. A ja się tak na niego patrzę, usiłuję skontrolować stan moich pleców, przypomnieć sobie, kiedy te nieszczęsne plecy mnie ostatni raz bolały i ni huhu, no nie bolą wcale! Panie doktorze, pleców w takim stanie to ja od sprzed-dzieciatego stanu nie miałam!
Ta nieszczęsna przeprowadzka wyszła mi na zdrowie
Więc tak - ze względu na pięć miejsc tymczasowego zamieszkania żadne pływanie, zajęcia na zdrowy kręgosłup czy joga nie wchodziły w grę.
Co drugi dzień regularnie ćwiczyłam sobie coś tam sama - taki fitness dla ciężarnych, na pewno to pomogło, ale nawet jako ciążowa trenerka fitness szczerze Wam powiem, że TO NIE TO zdziałało cuda.
Ponieważ jesteśmy upupieni bez telewizora, książek, rozrywek, nawet głupich telefonów nie mamy!, bez własnych czterech kątów, a długi czas i bez samochodu, no i bo jest piekne lato, wdrożyłam regularne spacery. Tak średnio po 5-20 kilometrów* dziennie (ale bliżej 10-15km każdego dnia

często z wózkiem pchając 15-kilogramowe dziecię, często pod górę i po lasach.
*i już zażyczyłam sobie fitbita, bo mierzenie dystansu i kroków na iPodzie jednak perfekcyjne nie jest.
Ze względu na miejsca "zamieszkania" nie posiadamy kanapy, siedzimy najczęściej na twardych krzesłach/ stołkach może po 30 minut dziennie ŁĄCZNIE; reszta to chodzenie albo stanie. Internet działa tylko w jednym miejscu mieszkania, i żeby skorzystać tam z komputera, trzeba na stojąco
Na kanapie w ciągu ostatnich trzech miesięcy usiadłam w gościach - UWAGA - cztery razy. Od razu było mi niefajnie w plecach.
Śpimy na materacu i kładziemy się tam wyłącznie w celu spania - czyli nie ma leżenia z kompem czy książką. W ogóle nie ma leżenia, no, jest tylko stanie albo chodzenie
Małż też zauważył w swoich plecach nieziemską różnicę!
Niedługo wreszcie wprowadzamy się do nowego domu. Inwestujemy w stołki, nie krzesła, stojące biurka i w ogóle usiłujemy wyeliminować siedzący tryb życia na tyle, na ile to możliwe.
Dziewczyny, polecam.
Żadne fitnessy, zajęcia na zdrowy kręgosłup, jogi czy pilatesy nie przyniosą Wam takiej ulgi jak zwykłe chodzenie na piechotę i całkowita rezygnacja z siedzenia/ ewentualnie siedzenie na twardym stołku bez oparcia. Nas zmusiła sytuacja, ale po trzech miesiącach różnica w plecach jest po prostu niewyobrażalna, a już w ogóle w zaawansowanej ciąży trudno w to uwierzyć