25.09.17, 13:58
podzielcie się proszę Waszymi doświadczeniami.
czy adopcje zawsze są ciężkim doświadczeniem? czy dzieci adoptowane zawsze muszą wymagać terapii, wspierania itp bo nie potrafią tak po prostu być szczęśliwe i spokojne życiowo?
czy w Polsce trudno jest zostać rodzicem adopcyjnym?
może niektóre z Was maja dxieci zarówno z własnego brzucha jak iz serducha czyli adoptowane-jeśli tak to jak wyglądają ich relacje?
moja znajoma którą dziś spotkałam adoptowała rodzeństwo,mieli chyba 2i 4 lata w momencie przysposobienia. znajoma jak sama twierdzi-nawrt po kursach itp nie spodziewała się że będzie tak ciężko. inna znajoma ma adopcyjną córkę ale bez terapii i ciągłego wsparcia psychologa nue było szans na potozumienie-adomcja w pierwzzych miesiącach życia,zaś problemy pojaeiły się w okresie dojrzewania-ucieczki z domu,kradzieże,wagary, przygodne współzycie,niechciana ciàża.
dzielcie się doswiadczeniami
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: adopcje 25.09.17, 14:01
      Wśród bliższych znajomych mamy trzy rodziny adopcyjne. Wszystkie adoptowały dzieci gdy te były malutkie(poniżej roku). Wychowują się normalnie jak wszystkie inne dzieci i też "normalne" z nimi problemy.
      • mebloscianka_dziadka_franka Re: adopcje 25.09.17, 18:05
        A ile teraz dzieci mają lat?
        • slonko1335 Re: adopcje 26.09.17, 08:09
          wszystkie są w wieku szkolnym-podstawówkowym obecnie
    • kochamruskieileniwe Re: adopcje 25.09.17, 14:03
      Hm. Znam dwa przypadki w najbliższym otoczeniu i jeden w dalszym (koleżanka z pracy).
      Wszyskie trudne. Co gorsze - w dwóch przypadkach dziecko było diagonozowane przez rodziców zastępczych/adopcyjnych.
      O tym , co słyszałam i widziałam w kwestii Domów Dziecka - mam o nich bardzo złe zdanie.
      Aha - na pocieszenie - dwa przypadki już dorosłe, różnie sobie radzą, ale jakoś im sie życie układa, Na zasadzie raz gorzej, raz lepiej. W każdym razie nie są "czystą żywą patologią". Chociaż przejścia były .
      Co do trzeciego przypadku - zobaczymy. Na razie ma 12 lat.
      • kochamruskieileniwe Re: adopcje 25.09.17, 14:05
        Jakoś nie po polsku napisałam.
        Mam bardzo złe zdanie o Domu Dziecka. Wręcz fatalne. Przynajmniej o jednym, z którego pochodzi ten 12stolatek. Elaborat można byłoby napisać.
    • beataj1 Re: adopcje 25.09.17, 14:05
      Znam jedną adoptowaną dziewczynę. I piszę z punktu widzenia dorosłej opisującą dorosłą. Normalna miła kobieta z ustabilizowaną sytuacją rodzinną, jednym wciąż tym samym od lat mężem i fajnymi dzieciakami.
      Przyznaje, nie wiem jakie problemy były w procesie wychowania ale ta kobieta jako dorosła jest zupełnie "normalna".
      Co nie zmienia faktu że sama bym się w życiu nie odważyła adoptować.
    • princy-mincy Re: adopcje 25.09.17, 14:10
      Moi sasiedzi adopotowali dziecko- wtedy 2 mce. Wg tego, co deklarowali, zaznaczyli, ze chca dziecko bez FAS i bez obciazen chorob psychicznych w rodzinie. Bylo im obojetne, czy dostaną dziewczynkę czy chlopca, niemowlaka czy starsze dziecko, byli chetni na rodzenstwo.
      Dziecko ma obecnie 7 lat, chodzi do szkoly, rozwija sie normalnie. Ma lekka wade wzroku i wade postawy, ale to sa rzeczy, ktore przeciez wystepuja u wielu dzieci. Na razie nie ma z dzieckiem zadnych problemow, ktore sa ponad to, co wystepuje w spoleczenstwie. Oni tworza bardzo szczesliwa rodzine, widac tam milosc, przywiazanie, ot tak jakby to bylo ich rodzone dziecko. Zadnego psychologa nie maja, poki co- wszystko gra i oby tak zostalo.

      Mam tez kolezanke z pracy, ktora adoptowala rodzenstwo- chlopiec byl wtedy w wieku wczesnoszkolnym, dziewczynka w przedszkolu. Dzieci stracily biologicznych rodzicow, nikt z rodziny biologicznej nie podjal sie opieki nad nimi. Dzieci przezyly stratę i byly mocno straumatyzowane, ale nowych rodzicow bardzo pokochaly, choc oczywiscie troche to trwalo, nim pogodzily sie ze smiercia tamtych. Z tego, co opowiadala kolezanka- oni jako rodzice nie maja zadnych problemow z tym, ze dzieci wspominaja zmarlych rodzicow, chodza z nimi na cmentarz odwiedzac ich grob, jak dzieci chca. Z drugiej strony te dzieci bardzo szybko zaczely nazywac kolezanke i jej meza mamą i tatą. Z chlopcem bylo troche problemow szkolnych, mial duze zaleglosci z I i II klasy, byl w koncowce, ale dzieki pracy mojej kolezanki i jej meza nadrobil zaleglosci i teraz jest gdzies w srodku- nie odstaje od innych dzieci. Oni jako rodzina mieli dlugi czas wsparcie psychologa przed i po adopcji, glownie ze wzgledu na traume dzieci po stracie rodzicow.
    • kopiko-lol Re: adopcje 25.09.17, 14:21
      Ja chodziłam do klasy w sp z chłopcem adoptowanym. Byl to jeden z bardziej inteligentnych dzieci, dzisiaj można spotkać jego artykuły w czasopismach z wyższej półki zawsze byl spokojny i raczej nie bylo z nim problemów. Druga osoba jaka wiem, ze jest adoptowana obecnie ma 15 lat i tez kłopotów nie ma. Jedno i drugie dziecko bylo adoptowane krotko po urodzeniu i może w tum tkwi cala tajemnica.
      • lauren6 Re: adopcje 25.09.17, 15:20
        Przebywając krótko w DD/RZ pewnie nie zdążyły nabawić się RAD. Poza tym niemowlaki z uregulowaną sytuacją prawną to są pewnie dzieci oddawane do adopcji z biedy, a nie odbierane z pato rodziny, gdzie matka miała dawaną piatą i dziesiątą szansę zanim jej odebrano prawa rodzicielskie.
        • lucy-luka Re: adopcje 25.09.17, 20:30
          Bzdury piszesz, RADu nie nabawia się dziecko przez krótki pobyt, to raczej cechy osobnicze decydują. Czasem zdarza się, że maluchy adoptowane jako wczesne niemowlaki mają, innym razem dziecko po pobycie w RZ/DD i wielu przejściach nie ma. To raczej loteria, chociaż wiadomo, że im mniej zmian i lepsza opieka od początku tym lepiej.
    • szarsz Re: adopcje 25.09.17, 15:12
      > czy adopcje zawsze są ciężkim doświadczeniem?

      Ja znam kilka rodzin z dziećmi adoptowanymi i są to normalne rodziny, bez specyficznych problemów, o które pytasz. Dzieci adpotowane były malutkie, jedno zupełnie malusieńkie, inne poniżej pół roku.
    • olena.s Re: adopcje 25.09.17, 15:31
      O matko, przecież to zależy i od dziecka, i od skali jego obciążeń jak i od rodziców adopcyjnych a wreszcie - od pomocy fachowców. Problemy najczęściej intensyfikują się w okresie dojrzewania, jezeli rozmawialabś z rodzicami ado nastolatków/dorosłych najprawdopodobniej mialabyś znacznie czarniejszy obraz niż po rozmowie z rodzicami przedszkolaków-podstawówkowiczów.
      Faktem bowiem jest, że w Polsce niemal nie ma do adopcji zdrowych noworodków z normalnych (niepatologicznych, normalnie funkcjonujących) środowisk. To sa z reguly sieroty społeczne odebrane niewydolnym rodzicom przez sąd. Więc i skala problemów rodzin adopcyjnych będzie znaczna - o wiele wieksza niz, powiedzmy, przy adoptowaniu chińskiej dziewczynki porzuconej ze względu na płeć, albo sierot wojennych.
      W pobliżu mam dwa przypadki adopcji, jeden skończony bardzo źle, drugi - dobrze.

      • chyba.ze Re: adopcje 25.09.17, 18:32
        olena.s napisała:

        > Faktem bowiem jest, że w Polsce niemal nie ma do adopcji zdrowych noworodków z
        > normalnych (niepatologicznych, normalnie funkcjonujących) środowisk.

        A w którym kraju są?
        • maadzik3 Re: adopcje 25.09.17, 21:12
          sporo takich dzieci z Chin, Indii czy innych azjatyckich a czasem afrykańskich krajów adoptuje się np. w USA. Często jedynym powodem ich odrzucenia przez rodzinę i oddania do adopcji jest "ponadnormatywność" (Chiny) lub płeć. W takich wypadkach obciążeń jest niewiele choć sama adopcja jest dla każdego dziecka trudna.
        • olena.s Re: adopcje 27.09.17, 21:56
          Dziewczynki z Chin i Indii (płeć nie ta, ale ciąża zdrowa, wyczekana).
          Trzeci świat ogólnie - z biedy.
          Sieroty wojenne - stamtąd gdzie wojna.
          Pamiętaj, że wiele krajów podpisało umowy umożliwiające legalną adopcję zagraniczną. Polska, o ile wiem, nie.
          No, ale są też noworodki dobrowolnie oddawane, często w adopcjach ze wskazaniem - przez matki, które nie moga wychować, ale im zależy. To np. USA, gdzie nie ma takiej osławy związanej ze zrzeczeniem się dziecka.
    • semihora Re: adopcje 25.09.17, 15:34
      Znam jedno adoptowane dziecko. Pamięta dom dziecka i zawsze mówi o nim "ten straszny dom". Ogólnie jest niełatwe, ponieważ siedzi w nim wiele zadr, ale nie niesympatyczne - garnie się do ludzi, towarzysko nawija jak szalone, tyle że ma swoje odchyły i być może nigdy się ich nie pozbędzie.

      No i tak, dość mocno wymaga wspomagania rozwoju.
    • ichi51e Re: adopcje 25.09.17, 15:43
      Ja mialam w rodzinei przypadek. Glownym problemem bylo ogolne zaniedbanie dziecka w okresie przedadopcyjnym. Do tego slabo trafilo bo dziecko bylo sredniakiem a rodzina byla ambitna i dosc mocno oczekiwania sie rozjezdzaly. Ogolnie dziewczyna teraz zyje szczelsiwa z mezem - kombinuja zyja z mopsu jego renty i emerytury tesciowej. Z rodzina jako tako kontaktu nie utrzymuja (dalsza w sensie z najblizsza adopcyjna oczywiscie tak). Drugi przypadek - adopcja dziewczynki z celiakia do wlasnego dziecka w tym samym wieku rowniez z tym schorzenim. Jakies jazdy byly ale dziewczyna sie ogarnela i dzielnie daje rade - tu akurat jakis strasznych poczatkowych zaniedban nie bylo. Znam tez przypadek mojego dziadka (jako 3 latek osierocony przez matke i odeslany do ojca ktory tez wkrotce umarl i adoptowala go ciotka) bardzo udana adopcja do konca wszyscy sie uwazali za ukochana rodzine rodzenstwo przyrodnie za faktyczne rodzenstwo.
    • tsaria Re: adopcje 25.09.17, 16:01
      Znam dwoje dorosłych adoptowanych, obydwoje byli niemowlakami w chwili adopcji. Jeden chodził ze mną do podstawówki, bardzo cichy i wycofany chłopak, bardzo słaby uczeń, w zasadzie przechodził tylko z klasy do klasy, bo rodzice bardzo mu w nauce pomagali i był grzeczny, więc nauczyciele jakoś się nad nim litowali. Skończył zawodówkę, pracuje, ma rodzinę, jego matka adopcyjna już nie żyje, z ojcem relacje utrzymuje.
      Druga to dziewczyna, teraz ma 20 lat i ona to zupełnie bez problemowa była, a może problemowa tak jak statystyczne dziecko w jej wieku. Studiuje, jest fajna, ładna i mądra.
      Kolega ma adoptowaną jeszcze córę, teraz 7 lat ma i z nią problemy są, ale kolega mało o tym mówi, ale wiem, że chodzą na terapię, jak była mała miała ciągłe rehabilitacje. Adoptowana w wieku 6 miesięcy.
    • konwalka Re: adopcje 25.09.17, 16:12
      Znam trzy rodziny, ktore adoptoway dzieci. wszytskie trzy przypadki z bardzo niefajnym zakonczeniem
      • mama.nygusa Re: adopcje 25.09.17, 16:24
        Sasiedzi pare domow dalej adoptowali syna gdy ten mial 2 latka, fajny chlopak z niego wyrosl, jakis tydzien temu spotkalismy cala jego rodzine w mc donaldzie, widac ze swietnie sie dogaduja, rodzina zamozna, chlopoakowi nie odbilo.Zawsze dobrze sie uczyl, bral lekcje gry na fortepianie, skonczyl dobre liceum, studiuje.
        Tak czasem patrze na niego i mysle sobie, ciekawe czy jego biologioczna matka(jesli zyje) zastanawia sie czasem co wyroslo z jej synka, oj bylaby z niego dumna smile
    • asia_i_p Re: adopcje 25.09.17, 16:25
      Wśród rodziny/ powinowatych mam trzy rodziny adopcyjne. Chłopczyk adoptowany w wieku 9 miesięcy, obecnie prawie pięciolatek, brak problemów wychowawczych, są rozwojowe (afazja); chłopczyk adoptowany jako niemowlę, brak problemów rozwojowych, są pewne wychowawcze, ale niedrastyczne (nie kocha szkoły); chłopczyk adoptowany w nieznanym wieku, problemów brak.
      Adopcje nie niemowląt są trudne, twoja znajoma porwała się na dużą rzecz.
    • heca7 Re: adopcje 25.09.17, 17:33
      Tak się składa , że mam w otoczeniu kilka par co adoptowały dzieci. Najstarsze "dziecko" ma już dobrze po 30 i własną rodzinę. A najmłodsze 7 lat. To najstarsze skończyło studia, zrobiło doktorat, nie sprawia rodzicom żadnych problemów, kontakt doskonały. Wnuki kontakt z dziadkami mają.
      Inna rodzina z dwójką , jedno w gimnazjum, drugie pdst. Większych problemów nie ma, zupełnie zwykłe. Kolejni mają dwójkę i trzecie na końcu urodziło się po 43r. matki. Starszy syn uczy się idealnie- postanowił zostać księdzem, córka jak zwykłe dziecko tylko trochę nadpobudliwa.
      Kolejne to dziewczynka, 7 lat kłopotów na razie żadnych, grzeczna i miła. Jakoś tak na razie wszystko się szczęśliwie układa.
      • heca7 Re: adopcje 25.09.17, 17:35
        Aha wszystkie te dzieci były adoptowane od razu albo najwyżej po 4m. Najstarszy to było dawno , nie będę wchodzić w szczegóły ale rodzice adopcyjni zabrali go 7 dnia ze szpitala do domu. Matka i ojciec wiadomo, że byli studentami.
        • heca7 Re: adopcje 25.09.17, 17:44
          Aaa zapomniałam o jeszcze jednej dziewczynce. Adoptowana w wieku 6 lat. Dość chyba dramatyczne miała wcześniej przeżycia. Bo jak kiedyś mi powiedziała (ma teraz 16) ona uwielbia oglądać zdjęcia z dzieciństwa swoich koleżanek- swoich nie ma w ogóle. Teraz ma 16 lat. Do szkoły poszła z młodszą klasą bo miała okropne zaległości. I emocjonalnie reagowała dziwnie. Wiele rzeczy wywoływało u niej zdziwienie albo przerażenie choć to były jakieś normalne sprawy. Potem z tego wyszła, rodziców ma kochanych. Nie sprawia problemów wychowawczych, uczy się przeciętnie ale nie olewa szkoły. Spokojna, z rodzicami świetny kontakt.
    • capa_negra Re: adopcje 25.09.17, 17:47
      Znam 4 rodziny z adopcyjnymi dziećmi .
      Rodzina 1 zamożna, dziecku zaadaptowane w wieku przedszkolnym. odbiło w okresie dojrzewania, ale potem się ogarnęło - pracuje i przejmie rodzinną firmę
      Rodzina 2 literacko-dziennikarska, dziecko zaadoptowane w wieku wczesnoszkolnym spokojne, dużo otrzymało od rodziny w sensie emocjonalnym, ogólnorozwojowym. Rodzina akceptowała je jakie jest. Skoczyło zawodówkę, ma dobry fach i dużo zainteresowań: nurkuje, jeździ, na nartach, pasjonuje się baloniarstwem
      Rodzina 3 powrót po wielu latach do Polski - rodzeństwo 2 i 4 lata - rodzice adopcyjni kompletna porażka . On niedługo po adopcji wyjechał za granicę gdzie znalazł "miłość", ona bez niego kompletnie nieporadna, nigdy nic nie robiąca, mająca już wcześniej skłonności do nadużywania alko rozpiła się. Dzieci bardzo fajne , zdolne i tłamszone... On wrócił zbyt późno i niedługo potem zmarł m, ona finalnie wylądowała na odwyku. Jedno dziecko kłopoty z prawem, zakład wychowawczy, aktualnie samodzielne - wynajmuje pokój, pracuje. Drugie dziecko dopalacze, seks za pieniądze, aktualnie w ośrodku wychowawczym. Zapitamatka adopcyjna mieszka sama w wielkim domu z "kolegą". Uważam że to "rodzina" zniszczyła te dzieci.
      Rodzina 4 - dziecko adoptowane w wieku 8-9 miesięcy, aktualnie przedszkolak na tą chwilę jest super, myślą o kolejnej adopcji.
      Różnie bywa....
    • livia.kalina Re: adopcje 25.09.17, 17:50
      Wielokrotnie tu linkowałam książkę mojej przyjaciółki:
      Hanna Barełkowska - Będziesz moim wszystkim...
      Nie dlatego, żeby jej zwiększyć sprzedaż, tylko dlatego, ze to bardzo dobra książka (czyta się ją jednym tchem, w sumie na jeden dzień- trudno przestać) i moi zdaniem bardzo dużo mówi o świecie adopcji. Ja też warto imo przeczytać, żeby nagrać dystansu do swoich codziennych problemów bo doprawdy trudno pewnie będzie znaleźć kogoś, kto będzie mógł powiedzieć- mam w życiu trudniej. Dotyczy to zarówno rodzin, jak i dzieci.
      Tak się składa, że cześć tych rodzin znam osobiście i to dobrze ale i tak się dowiedziałam nowych rzeczy z książki.

      To są historie i dobre i złe. I szczęśliwe i bardzo nieszczęśliwe. Niestety z przewagą tych drugich. A opisane historie biją historie z bloga "prawie jak mama" na głowę.

      Trudno mi te wszystkie historie tu streścić. Sa bardzo różne - dzieci są w rodzinach przysposabiane na różnych warunkach prawnych, mają w momencie adopcji różny wiek i bardzo różny bagaż doświadczeń. Pochodzą z różnych domów dziecka a adopcje sa prowadzone przez różne ośrodki adopcyjne. To co te historie łączy to ogromne pragnienie dziecka przez rodziny, które dziecko pod swój dach przyjmują. Morze miłości, jakim zalewają te dzieci i problemy, jakie się pojawiają. Żadna z rodzin łatwo się nie poddaje. O każdej z rodzin, w trakcie czytania myślałam, ze ja to chyba bym aż tak nie potrafiła.
      • karme-lowa Re: adopcje 25.09.17, 18:01
        Moja przyjaciółka adoptowała 2 dzieci. Pierwszego chłopca, w OA zaznaczyła że dziecko może być chore fizycznie, ale nie psychicznie. Faktycznie, jest bardzo chory (nerki itp). Nie przeszkadza im to w ogóle. Natomiast OA zataił chorobę umysłową. Wydało się, że ośrodek wiedział. Dluga historia.
        Następnie adoptowali dziewczynkę poniżej 6 miesiąca życia od totalnej patologii. Matka piła i ćpała w ciąży. U dziecka FAS nie stwierdzili, ale dziecko ma ogromne problemy z nauką.
        Ale po mimo tego, dzieci fajne☺.
    • edelstein Re: adopcje 25.09.17, 18:42
      Znam dwie,zadnych problemow.
    • hermenegilda_zenia Re: adopcje 25.09.17, 18:55
      Znam blisko tylko jedna taka rodzine, a dziecko jest z adopcji ze wskazaniem, wiec na jego szczęście nie spędziło w domu dziecka ani jednego dnia, rodzice adopcyjni byli przy porodzie i przez cały czas pobytu w szpitalu, ze szpitala maluch zabrany do domu. Dzieciak ma teraz 5 lat, fizycznie i psychicznie rozwija sie bez żadnych problemów, zobaczymy co dalej.
    • 0ldjoanna Re: adopcje 25.09.17, 19:13
      Sąsiedzi moich teściów adoptowali niemowlaka. Chłopiec grzeczny, porządny, skończył szkołę średnią, wyjechał do pracy za granicą (teraz ma już ok. 35 lat), nie wiem czy się ożenił. Ogólnie bardzo ok.
    • green_agula Re: adopcje 25.09.17, 19:54
      Ja byłam adoptowana jako niemowlę. Teraz mam już swoją rodzinę. Raczej nie było ze mną żadnych problemów wynikających z adopcji.

      Pozdrawiam
    • koronka2012 Re: adopcje 25.09.17, 20:06
      Znam 3 takie rodziny, z czego co nieco wiem tylko o jednej. Tam dziecko było adoptowane jako niemowlę, niby z biedy (o ile pamiętam rodzice oddali po urodzeniu bo mieli już gromadkę), ale chyba coś więcej też było na rzeczy bo w szkole wyszło lekkie opóźnienie umysłowe, więc edukacja szybko zakończona. Poza tym w miarę - jak na okoliczności - ok. Bez używek itp hardcorowych atrakcji.
    • gojdap Re: adopcje 25.09.17, 20:15
      To jest bardzo trudny temat. Pracuję w tej, że tak powiem, "branży" i mam pełen przegląd- niektóre dzieci nie wymagały terapii, może trochę w wieku nastoletnim trudno im było pogodzić się z tym, że zostały przysposobione, ale w zasadzie "wyszły na ludzi". Znam niestety mnóstwo przypadków dzieci adoptowanych jako niemowlęta, u których ewidentnie potem na jaw wychodziły problemy wynikające z FAS, choroby sierocej, pojawiał się zespół zaburzenia więzi. Znam dzieci, które rodziców adopcyjnych okradały, okłamywały, a nawet biły ( jako nastolatki). Ale też wiele dzieci trafiło do rodzin, które nie zdawały sobie sprawy z tego, że z dziećmi mogą być problemy. Znam matki adopcyjne, które mianowały dziecko " pomiotem szatana", bo podglądało inne dzieci w toalecie w przedszkolu, które nie mogą znieść, że pięcioletnia dziewczynka się moczy i przez to tego dziecka nie akceptują. Znam adoptowane dzieci tak bardzo skrzywdzone przez rodziców adopcyjnych, że byście nie uwierzyły. Znam tez dzieci, które zostały oddane przez rodziców adopcyjnych i oczekują na rozwiązanie adopcji.
      • ga-ti Re: adopcje 25.09.17, 21:25
        Bardzo smutne, straszne jest to, co piszesz o rodzicach adopcyjnych sad
        Moi znajomi przeszli bardzo długą drogę zanim dostali dziecko, przebadani z każdej strony, nie był to łatwy czas. Ale mimo że to trwa to jednak takich przyszłych rodziców trzeba porządnie wybrać i przygotować.
        A czy rodziny adopcyjne mają później jakieś wsparcie specjalistów z ośrodków adopcyjnych?
        • gojdap Re: adopcje 25.09.17, 21:57
          Oczywiście teoretycznie mogą się udać z prośbą o wsparcie, ale w zasadzie po adopcji rodziny jednak pozostawione są same sobie. Myślę, a nawet wiem na podstawie rozmów z rodzicami adopcyjnymi, że często dziecko pojawia się, bo presja rodziny, bo wypada mieć, a nawet ( autentyk!): " bo jak moje koleżanki gadają o dzieciach to czuję się głupio, bo nie mam nic do powiedzenia". A potem, gdy pojawiają się problemy, pojawia się też mechanizm: no jak to, to ja dałam temu dziecku drugie życie, szansę, a ono tego nie docenia?! Pewnie mi robi na złość! Tak, to prawda, proces adopcyjny jest długi i żmudny, ale nie zawsze tak jest, zresztą nawet jeśli tak jest, to przecież istnieje coś takiego jak "oczekiwania kontra rzeczywistość" i ludzie, którzy na szkoleniu sprawiali wrażenie rodziców idealnych, modelowych, nagle nie potrafią sobie poradzić z codziennością. Niestety temat adopcji jest tematem w Polsce wciąz jeszcze wstydliwym i takie rodziny naprawdę nie mają się do kogo udać. Znam sytuacje, gdy psycholog powiedział matce adopcyjnej: pani tego dziecka nie kocha. Wiadomo, taka matka drugi raz do psychologa nie pójdzie. Czuje się urażona, oceniona i ja się jej wcale nie dziwię. A wiedza na temat FAS, fAE itp wciąz jeszcze jest znikoma. Niektórzy rodzice nie chcą dostrzec problemów, inni szukają pomocy, ale w zasadzie nie bardzo mają jej gdzie szukać. Cały proces adopcyjny jest naprawdę mocno niedoskonały- cała ta długa droga, o której piszesz, wcale jak się okazuje nie zdaje egzaminu. Znam rodziny odrzucone w jednym ośrodku, kurs i kwalifikacje zdobyły w innym- z dwójki dzieci jedno po trzech latach oddały do Domu Dziecka. Dodam, że ten chłopiec już raz miał mamę adopcyjną i ona również go oddała. Oczywiście, żeby nie było, znam też wspaniałych rodziców adopcyjnych i ich dzieci, które rozwijają się, kształcą, pokonują trudności w nauce i pewnie wyrosną na naprawdę szczęśliwych ludzi.
          • claudel6 Re: adopcje 26.09.17, 22:28
            to mozna tak dziecko po adopcji oddać z powrotem? jak psa do schroniska? co takiego ten chłopiec robił?
            czytam Twoje wpisy z sercem w gardle sad
            • gojdap Re: adopcje 27.09.17, 09:09
              Można- potem sądownie rozwiązuje się adopcję. Czasem też sąd zgadza się, aby dzieci zamieszkały z rodziną jeszcze przed rozprawą i kilkukrotnie zdarzyło się, że jednak rodzice tej rozprawy nie doczekali i dzieci zwróciły, bo te nie spełniały ich oczekiwań. Wtedy sprawa jest prostsza.
            • mama303 Re: adopcje 27.09.17, 21:44
              claudel6 napisała:

              > to mozna tak dziecko po adopcji oddać z powrotem? jak psa do schroniska? co tak
              > iego ten chłopiec robił?
              znam przypadek rozwiązania adopcji. Rodzice byli wrakami ludzi po problemach z córką, która miała RAD.
        • kochamruskieileniwe Re: adopcje 25.09.17, 22:00
          Chyba żartujesz, pytając o wsparcie.....uncertain
    • ga-ti Re: adopcje 25.09.17, 21:17
      Znam osobiście 2 rodziny, w jednej dziecko już dorosłe, kończy szkołę średnią, planuje iść na studia, zdrowe, ogarnięte, normalne 'problemy' wieku nastoletniego zarejestrowano, ani większe, ani mniejsze w porównaniu z dziećmi wychowywanymi w biologicznych rodzinach.
      W drugiej dziecko w wieku przedszkolnym, cudowne jest smile zdrowe, śliczne, wesołe, normalne problemy typu bunt trzylatka itp.
      Dzieci adoptowane maleńkie, kilkumiesięczne, ze szpitala i z rodziny zastępczej.
    • busqueros Re: adopcje 25.09.17, 21:38
      cóż można powiedzieć - bywa różnie.
      znam panią, która adoptowała dwie dziewczynki. jedna skończyła studia, wyszła za mąż, dziś ta pani z wielką radością trójkę wnuków bawi. druga, niestety, nie żyje - zbyt mocno ukochała narkotyki.

      mój własny brat, adoptowany w wieku lat dziesięciu, doskonale pamiętający swoją biolo rodzinę (ojczulek na dzielni miał pseudonim ćwiara)...., jest dziś człowiekiem po studiach, z dobrą pracą, szczęśliwie żonaty i zakochany w córeczce. śmiem twierdzić, że ogarnięty bardziej niż my, czyli reszta rodzeństwa, nie adoptowana.

      słyszałam takie historie, i takie uogólnienia (jak np. to, że NIE MA zdrowych dzieci do adopcji), że kiedy zaczynaliśmy z mężem proces ado, trzęśliśmy gaciami ze strachu.
      tymczasem, choć w momencie decyzji o synku wiedzieliśmy bardzo mało (był wcześniakiem z niepełnymi badaniami), to rzeczywistość przerosła nasze marzenia.
      tak więc - u nas na razie niebo raj, ale młody ma trzy lata, i wszystko jeszcze przed sobą...
    • miniulowa Re: adopcje 25.09.17, 21:48
      Kilka par.
      W dwóch przypadkach dzieci wymagają pomocy specjalistów.
      W pozostałych okazy zdrowia, większość na lub po studiach, jedno z doktoratem, jedno w trakcie.
      Dzieci adoptowane jako max roczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka