Dodaj do ulubionych

Jeszcze pytanie o protest lekarzy

06.10.17, 08:43
Jednym z postulatów jest zwiększenie liczby pracowników.
Oook, rozumiem, ale jak jakikolwiek rząd ma to zrobić?
Połowa siedzi za granicą (rozumiem), ściągnięcie ich możliwe jest tylko dzięki trwałej zmianie społeczno-ekonomicznej. A to długi proces.
Cele trzeba stawiać realne, inaczej będą zmuszeni zaglodzic się na śmierć... sad
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 09:41
      Jak to jak? Więcej miejsc dla płatnych rezydentów - nie zapominajmy, że oprócz tych słabo zarabiajacych rezydentów sa także rezyndenci, he, he "wolontariusze".
    • lauren6 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 09:57
      Przecież dostać się w tej chwili na specjalizację w szpitalu zakrawa na cud/znajomosci.

      Moja znajoma lekarka robila doktorat, bo na dostanie się na wybrana przez nią specjalizację bez znajomości było niemożliwe. Tym samym wyszkolenie jej jako lekarza specjalist zajęlo 10 lat zamiast 8. I takich przykładów bezsensu w szkoleniu lekarzy można mnożyć.
      • thea19 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 10:05
        rozmiawialam ostatnio z lekarka mojego dziecia nt obecnej sytuacji. powiedziala, ze szpitale za darmo przyjmuja na specjalizacje, moze nei na wszystkie ale przyjmuja. malo jednak chetnych do siedzenia po kilka lat bez jakiegokolwiek wynagrodzenia i uciekaja za granice.
      • livia.kalina Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 16:01
        >Przecież dostać się w tej chwili na specjalizację w szpitalu zakrawa na cud/znajomosci.

        też mam takie informacje. Znajome mi małżeństwo lekarzy musiało się wynieść z Poznania do N. Tomyśla bo mimo stawania na głowie całej rodziny w Poznaniu nie udało im sie zaczepić.
    • mamma_2012 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 10:04
      Można skrócić studia i zmienić sposób kształcenia.
      Wprowadzić nowy zawód "pracownik POZ". Wieki i majątek kosztuje wykształcenie kogoś kto przez 80% czasu diagnozuje 15 podstawowych przypadłości i przedłuża recepty, a z rozciętym kolanem czy kleszczem wysyła na sor, bo nie potrafi zszyć rany. W pracy towarzyszy mu pielęgniarka po studiach, która przez 30 lat pobiera krew i robi zastrzyki.
      • dziennik-niecodziennik Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 10:26
        <facepalm>
      • memphis90 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 10:46
        To nie jest kwestia "nie potrafi", tylko "nie ma jak". W POZ nie ma podstawowych środków znieczulających, odkażających, szwów itd. Nawet głupich steri-stripów nie ma. Czy lekarz rodzinny ma szyć ranę na żywca nitką wyprutą ze swetra? Tak samo w POZ nie bada się ciśnienia w gałce ocznej - brak sprzętu i środków; nie prowadzi się zdrowych ciąż - brak sprzętu i środków, nie robi podstawowych testów skórnych alergicznych. Teoretycznie lekarz POZ mógłby nawet zrobić usg (brak sprzętu), choć tu bym się nie rozpędzała - specjaliści uczą się co prawda wybiórczo badać konkretny narząd np. tarczycę (endokrynolog), długość szyjki (ginekolog) czy oceniać mózgowie (neurolog), ale żeby tak badać od sasa do lasa, to jednak powinien być wykwalifikowany radiolog. Ale na to nie ma środków, NFZ nie kontraktuje takich usług, poza tym wówczas należałoby wyprodukować więcej lekarzy I kontaktu, bo obecni ledwie wyrabiają z receptami, nadciśnieniem, kaszlem i biegunką. Gdyby doszło więcej obowiązków, to pacjenci z kleszczem czekaliby tydzień na wizytę- takie szycie rany to jest do pół godziny roboty, w tym czasie rodzinny ma 4-6 innych pacjentów...
        • mamma_2012 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 11:16
          Nie mam pretensji do lekarzy czy pielęgniarek, tylko wskazuje, że system jest zły, niedostosowany do potrzeb i możliwości współczesnego świata. Przez zbyt wiele lat kształcenie neurochirurga i lekarza POZ wygląda i kosztuje tyle samo.
          Lekarz POZ powinien, wspomagany programem komputerowym, diagnozować podstawowe choroby, kierować na badania, dobierać leki. To wszystko są dość proste algorytmy, bawiłam się takimi programi (nieprofesjonalnymi), zaskoczyło mnie, że zadają bardziej trafne pytania niż padłyby w gabinecie. Sprawnie posługiwać się stetoskopem (to ważne), mieć sprzęt do obejrzenia ucha, ekg, innych podstawowych pomiarów, właśnie sprzęt do zszycia rany, pomiaru cukru. Potrafić udzielić pierwszej pomocy, pobrać krew, podać szczepionkę. Platforma do konsultacji ze specjalistami (np. wątpliwego ekg, nietypowej wysypki).
          Takich punktów medycznych powinno być dużo. I dopiero na drugiej linii specjaliści, zabiegowcy, kształceni inaczej.
          • rybadenna Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 21:31
            Kształcenie neurochirurga i LR ani nie wygląda ani nie trwa tyle samo... Przejrzyj programy specjalizacji, są dostępne na stronie CMSP.
            • mamma_2012 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 07.10.17, 06:16
              Najpierw przez przynajmniej sześć lat uczą się razem, to za długo. Dwa lata razem, a potem albo ścieżka POZ albo specjalistyczna (przykład).
        • afro.ninja Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 16:06
          A w Norwegii tak nie leczą?! Pamiętam te sprawę polskiej lekarki co tam nie chciała spirali założyć. Ona byla internista, a nie ginekologiem i wzbraniala się nie tylko z pobudek religijnych, ale też czysto praktycznych.
          • mamma_2012 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 07.10.17, 06:21
            W bardzo biednym kraju jakim jest Kuba w każdej wsi jest gabinet lekarski i lekarz POZ, gotowy nawet przyjąć poród. Gdyby taki punkt, w europejskim standardzie, był w każdym miejscu bylibyśmy dużo zdrowsi.
            • afro.ninja Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 07.10.17, 10:37
              Od przyjmowania porodu jest położna.
    • szeera Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 14:36
      Na dobry początek może coś trzeba zrobić żeby pracownicy przestali uciekać. To nawet jeszcze bardziej pielęgniarki niż lekarze. Lekarze żyją nadzieją, że będzie lepiej, mają jednak prestiżowy zawód. A pielęgniarki nie mają ani prestiżu, ani pieniędzy, a za to dyżurową, nocną, świąteczną pracę, przy za małej ilości pewrsonelu. Popatrzcie na statystyki - zaraz większość pielęgniarek przejdzie na emeryturę. Młode absolwentki pielęgniarstwa często wybierają jakąkolwiek inną pracę, nawet nie wyjeżdzając z Polski.

      Co je zatrzyma? Pewnie pieniądze plus lepsza organizacja pracy. Z lekarzami trudniej, bo nie wierzę, że ci co wyjechali wrócą. Czyli tylko szkolić więcej, co jednak zajmie sporo czasu.
      • afro.ninja Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 16:08
        Pielegniarkom skrócić studia, wprowadzic licea medyczne, podnieść pensje i błagać by ktoś szedł do tego zawodu, ewentualnie liczyć na Ukrainki. Ja będąc ostatnio w szpitalu miałam kontakt z ukrainska lekarka, więc pielęgniarki też powinny być.
    • tryggia Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 16:32
      Bo mi przychodzi do głowy tylko takie (na szybko)rozwiązanie , żeby przyjmować lekarzy że wschodu....
      • mamma_2012 Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 16:41
        Czytałam historię specjalisty neonatologa z Ukrainy, z wieloletnim stażem pracy, który w Polsce chodzi na zajęcia ze studentami, chociaż latami sama ich szkoliła. Lekarzom w Polsce konkurencja ze wschodu jest wybitnie nie na rękę.
        • demodee Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 19:58
          A może po prostu pozamykać szkoły medyczne w Polsce i zatrudniać gotowych lekarzy z zagranicy? A pieniądze, które nie zostaną wydane na kształcenie ludzi, którzy wyjeżdżają po studiach za granicę wydać na igły jednorazowe i co tam jest potrzebne do leczenia.
    • rybadenna Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 06.10.17, 21:41
      Postulat nie brzmi zwiększenie liczby lekarzy tylko pracowników - mogą to być sekretarki medyczne, pielęgniarki, technicy, dobrze przygotowane rejestratorki do wstępnego przesiewu chorych przy rejestracji. Na ich zatrudnienie zwykle necie ma pieniędzy - moja koleżanka jest sekretarka medyczną - ma 3/4 etatu podczas dnia pracy krąży między pediatria a anestezami - drukuje wypisy, wydaje druki zaświadczeń, robi zgłoszenia do Sanepidu, pilnuje kolejki do pobytów planowych. Mam też koleżankę lekarkę pediatrii w innym szpitalu - tam akurat sami wypełniają zglosżenia do Sanepidu o każdej chorobie zakaźnej która podlega zgloszeniu, dzwonią odwoływać pobyty dzieci gdy tomograf jest w naprawie itp. - tylko dlatego że nie ma środków na zatrudnienie sekretarki.
    • turzyca Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 07.10.17, 11:54
      1. Niech lekarze lecza. Jak ide do mojej niemieckiej ortopedki, to ona wchodzi do mnie na max. 10 minut, rozmawia, maca, dyktuje diagnoze i leczenie, podpisuje odpowiednia ilosc recept, wychodzi. Otworzenie karty, wklepanie danych do komputera w trakcie dyktanda, wyszukanie odpowiedniego produktu w katalogu, wyszukanie w jakich dawkach sa lekarstwa, wydrukowanie recept, zwolnienia oraz przeczekanie lub ew. pomoc w ubieraniu sie, rozbieraniu i wchodzeniu i schodzeniu z lezanki - to wszystko lezy w gestii pomocy. Gabinecikow w rozmiarze mini, miesci sie lezanka, bo juz ekran i klawiatura sa na scianie, jest chyba 5.
      A potem jestem z czlonkiem rodziny u urologa w Polsce - pod gabinetem siedza same osoby 70+, w srodku dwa obszerne pomieszczenia, w jednym pielegniarki, mierza cisnienie i wypelniaja wstepnie karte, w drugim lekarz, biurko, lezanka itd. I stres, bo 80-latek rozbiera sie przez 15 minut czyli w sumie przez caly zaplanowany czas wizyty. A obejrzenie pacjenta? A czas na ubranie? Lekarz zdenerwowany, bo go czas cisnie, pacjent skrepowany. Niby mozna podjac decyzje, czy chce sie miec kogos z rodziny do pomocy przy ubieraniu ale jak sie chce zachowac dyskrecje w zakresie leczenia to trudno. Nie mozna tam zrobic czterech mini pokoikow i dac ludziom czasu na spokojne rozebranie i ubranie sie?

      Kolejny przyklad - pacjentka umowiona do lekarza w szpitalu, urywa sie z pracy, jest punktualnie, lekarza nie ma. Po kwadransie zaczyna go szukac, znajduje, siedzi w recepcji i stempluje sobie pieczatka szpitala druczki zwolnien. I oczywiscie lekarz potrzebuje tych druczkow, do recepcjonistek kolejka bez ustanku, ale serio czy po to ksztalcimy przez 15 lat lekarza specjaliste, zeby zamiast zajmowac sie pacjentkami, robil cos, co ogarnie absolwent zawodowki? Naprawde nie mozemy lepiej sprawy zalatwic?
      Mnostwo rzeczy w Polsce zalatwiaja wysocy specjalisci, a powinien personel pomocniczy. Plus mnostwo rzeczy zalatwia sie recznie zamiast komputerowo, zarowno wewnatrz przychodni, jak i na zewnatrz, typu zapisy do lekarza czy rezygnacja z wizyty. A potem brakuje kasy na zatrudnienie personelu medycznego...

      2. Brakuje miejsc na specjalizacjach. Spory odsetek absolwentow medycyny rezygnuje z kariery lekarskiej nie do konca dobrowolnie, ale z braku miejsc na specjalizacjach. I podczas nawracajacych dyskusji o odplatnosci studiow lekarskich powinien sie pojawic temat - dlaczego nie gwarantujemy miejsc pracy dla ludzi, ktorzy zdali LEK? Oni swoja czesc umowy dopelnili, my - jako panstwo - zawalamy nasza.
      Brakuje nam lekka raczka liczac 80 000 specjalistow, obecnie na specjalizacjach jest ca. 23 000, my naprawde powinnismy brac kazdego, kto zda LEK, a nie wypychac ich z rynku i potem jeszcze pomstowac, ze marnuja nasze pieniadze.
    • agusiah Re: Jeszcze pytanie o protest lekarzy 07.10.17, 13:35
      Nie mogę pojąć, jakim cudem za kosmiczne pieniądze ksztaalcimy bystrych młodych ludzi po to, żeby potem nie mieć dla ńich żadnej sensownej oferty. Mój syn zaczął medycynę, sama nie wiem, co mu radzić. Studiować, i liczyć, ze coś się zmieni, szukać innego pomysłu na siebie...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka