13.10.17, 17:49
Małżeństwo z około dwudziestoletnim stażem, dwoje dzieci, układa się ok, chociaż związek po przejściach sprzed lat. Mąż od 2-3 lat ma przerywany romans z młodszą od siebie koleżanką z pracy, oczywiście, no bo z kim.

1) Jesteście żoną - czy chciałybyście o tym wiedzieć, czy spokój domowego ogniska i brak rozterek byłyby ważniejsze? Czy w tym kontekście znaczenie miałoby, czy romans nadal trwa, czy już się zakończył?
2) Jesteście koleżanką żony. Taką, z którą znacie się od podstawówki, ale żadne najlepsze przyjaciółki, widujecie się raz na kwartał, dzwonicie do siebie może raz na miesiąc. Dowiadujecie się o romansie męża. Mówicie żonie?
3) Jesteście kochanką. Tak, wiem że ematka przenigdy i się brzydzi, ale uruchomcie wyobraźnię. Czy powiedziałybyście o romansie żonie, gdyby ruszyło was sumienie? A czy gdyby pan zachował się bardzo niefajnie, to powiedziałybyście żonie dla własnej satysfakcji bądź "satysfakcji", bez patrzenia na to że dzieci, rodzina, jakieś tam problemy, itp?
Obserwuj wątek
    • mail-na-gazecie Re: romans 13.10.17, 17:54
      Ziew! Wymyśl coś lepszego.
      • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 17:55
        Wiem, że aż trzy punktu widzenia, ale wierzę w ciebie. suspicious
      • zawsze-w-drodze Re: romans 13.10.17, 17:57
        Eeeeeee.... A miałam nadzieje na jakiś krwisty wątek na piątkowy wieczór. A tu teoretyzowanie.
        • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 17:59
          Mogłam napisać, że jestem kochaną lub zdradzającym mężem. smile
          • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 17:59
            * kochanką
            • zawsze-w-drodze Re: romans 13.10.17, 18:01
              No mogłaś, moglaś... taki zdaje...fajny tydzień za mną zawodowo, ze z przyjemnością bym se poczytała o czyichś życiow-sercowych problemach.... a tu teoria. Phi.
              • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 18:02
                To podejdź do tego tak, że z życia wzięta. wink
    • fil.lo Re: romans 13.10.17, 17:57
      1. Nie wiem sama, ale chyba wolałabym się nie dowiedzieć.
      2. Powiedziałabym mężowi koleżanki, żeby się opamiętał. Koleżance raczej nie, przynajmniej na początku.
      3. Nie.
      • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 18:01
        1. Często spotykałam się z opinią, że kobiety wola nie wiedzieć o jednorazowym skoku w bok, ale o romansie już chcą wiedzieć.
        2. Załóżmy, że tego typu podejście, jak to strofuje się kogoś i narzuca się dorosłej osobie, co ma robić, jest wam obce. Zwłaszcza, jeśli jesteście osobą z zewnątrz.
        • fil.lo Re: romans 13.10.17, 18:21
          1. Trudno mi tutaj odpowiedzieć jednoznacznie. Tak mi się teraz wydaje, że może lepiej nie wiedzieć, ale czy ja wiem? Czy istnieje tu w ogóle jakieś dobre wyjście?
          2. No może, może coś bym delikatnie zasugerowała w rozmowie z żoną. Ale może ona uważa, że wolałaby nie wiedzieć? wink
      • miniulowa Re: romans 13.10.17, 18:55
        To samo
    • 21mada Re: romans 13.10.17, 18:00
      Uwielbiam romanse w pracy! Zna ktos moze jakis film?
    • mail-na-gazecie Re: romans 13.10.17, 18:04
      Jakoś nie mogę się wczuć. Zdrada, romans...ale o co chodzi?
    • miss_fahrenheit Re: romans 13.10.17, 18:08
      regina-phalange napisała:

      > 1) Jesteście żoną - czy chciałybyście o tym wiedzieć, czy spokój domowego ogniska i brak rozterek byłyby ważniejsze? Czy w tym kontekście znaczenie miałoby, czy romans nadal trwa, czy już się zakończył?

      Wolałabym wiedzieć. Wiedza daje przede wszystkim wybór. Co do "spokoju i braku rozterek" - kwestia ustaleń między małżonkami, może mają otwarty związek i przelotne romanse są akceptowalne.

      > 2) Jesteście koleżanką żony. Taką, z którą znacie się od podstawówki, ale żadne najlepsze przyjaciółki, widujecie się raz na kwartał, dzwonicie do siebie może raz na miesiąc. Dowiadujecie się o romansie męża. Mówicie żonie?

      Tak.

      > 3) Jesteście kochanką. Tak, wiem że ematka przenigdy i się brzydzi, ale uruchomcie wyobraźnię. Czy powiedziałybyście o romansie żonie, gdyby ruszyło was sumienie?

      Trudno mi sobie to wyobrazić, ale jeśliby do tego doszło - tak.

      > A czy gdyby pan zachował się bardzo niefajnie, to powiedziałybyście żonie dla własnej satysfakcji bądź "satysfakcji", bez patrzenia na to że dzieci, rodzina, jakieś tam problemy, itp?

      Nie, bo więcej tam byłoby mściwości, niż uczciwości z mojej strony. Bez sensu.
      • nangaparbat3 Re: romans 13.10.17, 18:11
        A po co bys mowiła kolezance, oraz żonie powodowana sumieniem?
        • miss_fahrenheit Re: romans 13.10.17, 18:44
          Bo lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć (patrz: punkt pierwszy). To oczywiście moje zdanie.
    • nangaparbat3 Re: romans 13.10.17, 18:09
      1) nie
      2) nie
      3) - a.raczej zrobilabym wszystko, żeby się zona nie dowiedziala.
      b. musialaby żona zrobić coś bardzo zlego, zebym jej z zemsty powiedziała - ale jakoś trudno mi wyobrazić sobie, co by takiego mogła zrobić
      • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 18:13
        A z zemsty na facecie, bo zalazł ci za skórę?
        • triss_merigold6 Re: romans 13.10.17, 18:27
          Trudno, wypadałoby wziąć na klatę. Zemsta kochanki rękami żony to trochę słabe.
          • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 18:33
            Lol, i kto to pisze.
            • triss_merigold6 Re: romans 13.10.17, 18:34
              Nie przypominam sobie, żeby informowała jakieś kobiety o tym, że przespałam się z ich misiem.
              • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 18:47
                Przypominam sobie wątki, gdzie przyklaskiwałaś koncepcjom, ze prawowita właścicielka, dumnie dzierżąca smycz, może wszystko, bo liczy się skuteczność. Ale kochanka też może wszystko, zwłaszcza jeśli jest wolna, bo co jej zależy.
    • aqua48 Re: romans 13.10.17, 18:16
      3 x NIE!
    • leyre1 Re: romans 13.10.17, 18:20
      regina-phalange napisała:

      > 1) Jesteście żoną - czy chciałybyście o tym wiedzieć, czy spokój domowego ogniska i brak rozterek byłyby ważniejsze?

      Jesli to nie jest malzenstwo otwarte to tak, jasne ze chcialabym wiedziec, romans to nie jest jednorazowy skok w bok.

      Czy w tym kontekście znaczenie miałoby, c
      > zy romans nadal trwa, czy już się zakończył?

      Nor mialoby.

      > 2) Jesteście koleżanką żony. Taką, z którą znacie się od podstawówki, ale żadne
      > najlepsze przyjaciółki, widujecie się raz na kwartał, dzwonicie do siebie może
      > raz na miesiąc. Dowiadujecie się o romansie męża. Mówicie żonie?

      Now, wysylam anonim ze szczegolami.
      Wiele bab to idiotka ktore wybacza misiowi a na osobe ktora poinformowala sie obraza.

      > 3) Jesteście kochanką. Tak, wiem że ematka przenigdy i się brzydzi, ale uruchom
      > cie wyobraźnię. Czy powiedziałybyście o romansie żonie, gdyby ruszyło was sumie
      > nie?

      Z powodu sumienie nie powiedzialabym.

      A czy gdyby pan zachował się bardzo niefajnie, to powiedziałybyście żonie
      > dla własnej satysfakcji bądź "satysfakcji", bez patrzenia na to że dzieci, rodz
      > ina, jakieś tam problemy, itp?

      Z zemsty moze bym i powiedziala.
    • alpepe Re: romans 13.10.17, 18:24
      1. jeśli nie zabierałoby to zbytnio wspólnego czasu, który mógłby być poświęcony dzieciom i domowi, ani nie byłoby to poświęceniem finansowym, a pan nagle by się nie zaczął czepiać, że żona jest nieatrakcyjna, to nie zrobiłabym nic.
      2. tylko, jeśli by się sama zwierzyła, że chyba ma poroże.
      3.powiedziałabym w jednym przypadku, gdyby mi ta żona jakoś mocno zaszła za skórę. W innym przypadku buzia na kłódkę i tyle.
    • kota_marcowa Re: romans 13.10.17, 18:27
      1. Tak, chcę wiedzieć. W przypadku romansu natychmiastowy rozwód. Generalnie myślę, że żadnej zdrady bym nie wybaczyła, ale powiedzmy, że może jeszcze jakiś pijacki jednorazowy wyskok, bym po długim czasie pokuty gada może i jakoś przełknęła, o tyle romansu nigdy. Zarabiam z palcem w de na siebie i dziecko, mieszkanie mam, więc tak, wystawiłabym walizki bez cienia jakiegokolwiek dylematu. Jeżeli chodzi o uczucia, to w tym wypadku miłość zmieniłaby się w nienawiść i dosyć konkretną chęć zemsty i dos*rania. Gnojek by to gorzko odpokutował.

      2. Tak powiedziałabym żonie. Zresztą raz powiedziałam i jedno małżeństwo uratowałam, wszystko było w miarę świeże, państwo romansowali przez net, do zdrady fizycznej jeszcze nie doszło, ale już wykupili wspólny wyjazd do Chorwacji. Pan otrzeźwiał, opamiętał się, szczerze żałował, teraz z żoną mają dwójkę dzieci i są szczęśliwi. gdybym nie powiedziała i do tego wyjazdu by doszło, nie wiadomo jak by się to skończyło. Sama chciałabym żeby ten co wie mi powiedział, a nie być ostatnią idiotką, która jako jedyna nie wie.

      3.Mam żelazną zasadę, że omijam żonatych szerokim łukiem, zwłaszcza dzieciatych. Ale teoretyzując, gdyby mi kiedyś odwaliło i bym się z takim związała, oczekiwałabym NATYCHMIASTOWEGO rozwodu i zakończenia poprzedniej relacji, jak nie to WON.
      • kota_marcowa Re: romans 13.10.17, 18:41
        Aha i w opcji 3, z zemsty jak najbardziej bym powiedziała, jeżeli bym wiedziała, że zaboli.
    • triss_merigold6 Re: romans 13.10.17, 18:31
      1.) tak, o romansie tak, o jednorazowej przygodzie typu wydymanie hostessy czy impreza integracyjna - nie.
      Ma znaczenie czy romans się skończył czy nie. W niezakończony pan inwestuje jakieś zasoby - czas, kasę, emocje, zainteresowanie (niekoniecznie wszystkie na raz, ale jakieś inwestuje).
      2.) tak, chyba że romans się skończył, wtedy bym nie powiedziała.
      3.) nie, zakładam że w romanse bawią się ludzie dorośli i biorą na klatę swoje bóle emocjonalne.
    • aagnes Re: romans 13.10.17, 18:32
      1. Nie, 2. Nie, 3. Nie.
      wiem o kilku romansach i skokach na boki, ale nic nie mowilam, nie moja sprawa, mam to gleboko gdzies. ludzie sami sobie taki los gotują i niech sobie z tym radza. zreszta znakomita wiekszosc facetow chodzi na boki i nie ma co rozdzierac szat z tego powodu.
      • triss_merigold6 Re: romans 13.10.17, 18:37
        Kluczowe czy inwestują coś w te skoki w bok i czy rodzina traci np. czasowo, finansowo, organizacyjnie, emocjonalnie. Bo jeśli to tylko sporadyczna rozrywka w czasie szkoleń czy innych integracji to pragmatycznie rzecz biorąc, kwestia nie ma znaczenia. No chyba, że się trafi jakaś samotna desperatka, która się zakocha albo przyzwyczai i uzna, że może czegoś chcieć.
        • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 18:51
          Przyjmijmy, że są żony, dla których sam fakt posiadania posłusznych, wywiązujących się ze zobowiązań portek w domu nie jest wystarczający i interesuje je też, co mąż robi poza domem i jak wyglądają ich wzajemne relacje uczuciowo-emocjonalne.
          • koronka2012 Re: romans 13.10.17, 19:06
            Ale pytałaś o nasze subiektywne zdanie tongue_out
            ja się zasadniczo zgadzam z Triss, z zastrzeżeniem, że wolałabym wiedzieć tylko wtedy, gdybym z dowolnego powodu czuła się w związku kijowo - dałoby to kopa do odejścia.

            punkt 2 i 3 - nie.

            • regina-phalange Re: romans 13.10.17, 19:15
              Spoko, tylko przypominam, że nie u każdego związek jest układem biznesowym. wink
          • triss_merigold6 Re: romans 14.10.17, 10:07
            Przyjmuję, niemniej pytałaś o opinie subiektywne, a nie takie, które będą Ci odpowiadały.
            Żona może być bardzo zainteresowana tym, co robi mąż poza domem, ale jeśli facet wychodzi rano, spędza w pracy 8-9 godzin i wraca po południu do domu bez wyraźnych śladów używania, to niby skąd pani ma wiedzieć, że mąż korzysta czasami z jakiegoś pracowego dymadełka?
            Wiele okazjonalnych romansów trwa, a zdradzający zachowuje się w domu normalnie - sypia z żoną (ba, dziecko jej potrafi zrobić), jest miły, dziećmi się zajmuje, na wspólne wczasy jedzie etc.
            • regina-phalange Re: romans 15.10.17, 15:50
              Wiesz, niezbyt odkrywcze to co napisałaś.
              Subiektywnie się wyraziłaś, spoko, a ja uprzejmie zauważyłam, że nie każdy ma taki związek i podejście jak ty.
              • triss_merigold6 Re: romans 15.10.17, 16:04
                Przyznaję, że nie miałam okazji weryfikować owego podejścia w praktyce, ponieważ nie mam wiedzy czy podejrzeń, że mój osobisty facet mnie zdradza. Zakładam, że nie.
                Odnośnie do romansów - jeśli ów pan z Twojej historii w ciągu 2-3 lat nie zdecydował się na odejście od żony to już raczej się nie zdecyduje, wygodnie mu, a cenę za rozbicie rodziny uważa za zbyt wysoką.
                • regina-phalange Re: romans 15.10.17, 16:16
                  Nie wiem, dlaczego teoretyzujemy na temat odchodzenia od żony, skoro nic na ten temat nie było.
                  • triss_merigold6 Re: romans 15.10.17, 16:44
                    Czyli przyjmujemy założenie, że panu obecny układ pasuje. Małżonce również pasuje, przy założeniu, że nie wie o romansie czy wiedza jest tą kluczową zmienną (posiadanie wiedzy).
                    Pytałaś czy na miejscu żony etc. e-matki chciałyby wiedzieć o romansie i tu masz chyba 100% odpowiedzi na TAK + zasadne rozróżnienie, że czymś innym jest romans, a czymś innym jednorazowe skorzystanie z okazji. Po prostu, romans niesie ze sobą inne ryzyko i inne zagrożenia dla owej żony, domowego ogniska, związku etc. niż jednorazowy skok w bok.
                    O zakończonym też bym chciała wiedzieć.
        • aagnes Re: romans 14.10.17, 09:48
          Mało tego, znam dwoch panów, ktorzy równoczesnie ciągną dwie rodziny z dziecmi, nie wiem czy panie o tym wiedzą, czy udaja ze nie wiedzą?
          chce tylko napisac, ze takie dziecinna egzaltacja i ekscytacja, ze ojejejjejee jakby misiaczek mnie zdradzil to bym natychmiast sie rozwiodła jest śmieszna - wiadomo, ze nie ma co sie kurczowo trzymac jakiegos cymbała, ale uwierzcie mi - czasem lepiej olać to i żyć dalej
          • regina-phalange Re: romans 15.10.17, 15:51
            > chce tylko napisac, ze takie dziecinna egzaltacja i ekscytacja, ze ojejejjejee
            > jakby misiaczek mnie zdradzil to bym natychmiast sie rozwiodła jest śmieszna

            Kiedyś gdzieś czytałam, że po zdradzie, która wyszła na jaw rozpada się 1/5 małżeństw. Tylko w teorii większość wystawia walizki.
            • triss_merigold6 Re: romans 15.10.17, 16:08
              Koszty rozstania mogą być duże - to raz. Pan kaja się i błaga, bo chciał się tylko pobawić, a nie zostawiać żonę - dwa.
              Trzy - nie wszystkie kobiety mają identycznie rygorystyczne podejście do obcowania fizycznego i stuknięcie jakiegoś biurowego dymadełka odbierają jako kopniaka w swoją godność i poczucie wartości.
              Jeśli pan chce odejść to odejdzie i wystawianie walizek/niewystawianie mu nie przeszkodzi.
              • regina-phalange Re: romans 15.10.17, 16:19
                Cóż, w praktyce częściej jest tak, że kobietom zdrada jakakolwiek jawi się tragedią, ale przeboleją ja ze względu na życiowe i praktyczne podejście do związku, rodziny. Nie oceniam, czy słusznie, piszę jak jest. I najczęściej polega to właśnie na chowaniu do kieszeni lub przepracowaniu podkopanej godności i poczucia beznadziejności. Takich co podchodzą lightowo do tematu, jest raczej niewiele.
    • fornitta69 Re: romans 13.10.17, 18:42
      1) Czy chcialabys, zeby maz Cie zdradzal? Jezeli odp brzmi:"nie"... Nie wiesz o romansie- dla Ciebie nie ma zadnego romansu. Czego oczy nie widza i tak dalej. A ze to zycie zludzeniami? Co z tego? Wszyscy, w mniejszym lub wiekszym stopniu, zyjemy zludzeniami smile
    • lusitania2 Re: romans 13.10.17, 18:59
      Ad.1 - dopóki osobiście jestem zadowolona ze związku jest mi obojętne, czy mąż zaspokaja tylko moje potrzeby, czy nie tylko.
      Jestem za starasmile, żeby wykopywać z życia satysfakcjonującego intelektualnie i nie tylkosmile) towarzysza, dlatego, że bywa w łóżku z inną.
      Ad.2. Tylko gdybym była w koleżance zakochana do szaleństwa i chciała się konkurencji pozbyć (czytaj: nigdy).
      Ad.3. Dobry bógwink oszczędził, żadnego sumienia mi nie dał. Radości z cudzego bólu ikrzywdy tym bardziej nie.
      • kota_marcowa Re: romans 13.10.17, 20:04
        Tylko, że, tylko bywanie w łóżku, to pobożne życzenie większości zdradzanych żon. A gdyby pan był zaangażowany emocjonalnie, a gdyby zrobił dziecko? Jednak zwykle długoterminowa kochanka nie jest panom obojętna, na dodatek wyzbyta szarzyzny codzienności, bo to jednak nie ona pierze brudne gacie.
    • anika772 Re: romans 13.10.17, 19:55
      1) O dwu-trzyletnim romansie chcę wiedzieć, kończę małżeństwo. O jednorazowym wyskoku nie informować.
      2) Nie, koleżance nie powiem, przyjaciółce tak.
      3) Wykluczone- ani jako kochanka nie miałaby, do czynienia z żoną, ani jako żona z kochanką.
    • afro.ninja Re: romans 14.10.17, 10:11
      1.tak, wolę wiedzieć i niech koleś spada na drzewo, nawet po dwudziestu latach małżeństwa. Piszę. Zp u nktu widzenia oosby w długotrwałym związku.
      2. Nie, to nie moja sprawa.
      3. Nie, nie mowie nic zonie kochanka, to nie moja żona.
    • cosmetic.wipes Re: romans 14.10.17, 10:42
      1. Wolałabym wiedzieć, żeby precyzyjnie opracować logistykę usunięcia misia z mojego życia.
      2. Nie mówię.
      3. A jednak moja wyobraźnia nie jest aż tak bujna big_grin
    • thank_you Re: romans 15.10.17, 16:36
      1. O romansie 2-3 letnim sama bym się dowiedziała.

      2. Nie powiedziałabym.

      3. Nie powiedziałabym.
      • annajustyna Re: romans 16.10.17, 13:32
        Niekoniecznie bys sie dowiedziala...
        • thank_you Re: romans 16.10.17, 13:37
          Gdybym miała męża, który nagle zmienił tryb życia albo "wyjazdowego" i zależałoby mi na jego wierności, to od czasu do czasu podrzuciłabym mu coś do auta. Albo do telefonu. Proste i skuteczne.

          Pytanie tylko ile kobiet jest w stanie zmierzyć się z tym, co potem odsłuchają. wink))

          Naprawdę jest wiele skutecznych metod na wykrycie romansu misiaczka (podkreślam, to zabawa dla tych, którym na tym zależy), bo inaczej jest gdy panowie udają się na numerek do prostytutki. wink
    • 89mumin Re: romans 15.10.17, 17:16
      1) Wolałabym wiedzieć i zapewne byłby to główny powód rozstania. Nie mam problemu z tym, że mój partner ma potrzebę współżyć z kim innym, pod warunkiem że mnie o tym poinformuje. Skoro mnie o tym nie informuje, to znaczy, że chęć nie jest czysto seksualna, ale potrzebuje czegoś więcej - zapewne adrenaliny związanej z potajemnym romansem. Z mojej perspektywy to jest oszustwo, którego nie toleruję. Dodatkowo, jeśli on od 2-3 lat sypia z jedną i ta samą koleżanką, to zdecydowanie nie wierzę, że chodzi tu wyłącznie o zaspokojenie potrzeby odmiany, po 2 latach ta odmiana staje się tą samą rutyną, co dom, więc chodzi dodatkowo o co innego (pewnie jakiś związek emocjonalny), czego chyba nie potrafię zaakceptować. No chyba, że ja też sobie poszukam drugiego mężczyzny na stałe - wtedy do rozważenia, ale pod warunkiem, że wszystkie strony o wszystkim wiedzą i to akceptują.
      2) Zależy od potrzeb tej żony, ale raczej nie, wydaje mi się, że większość żon woli jednak nie wiedzieć i ja to szanuję, nie mam potrzeby narzucania im własnego światopoglądu.
      3) Chyba nie chciałabym mieć do czynienia z żoną w tej sytuacji.
    • mozambique Re: romans 16.10.17, 13:28
      od wielu wątków zastanawiam sie na znaczeniem owego wyrazenia gramatycznego : jesteście żoną faceta, macie męża itp

      do dzis tego nie rozgryzłam
    • princesswhitewolf Re: romans 16.10.17, 13:37
      1. Tak. Nie chcialabym zyc w oszustwie. Nikogo tez nie oszukuje
      2. Tak bo to moja kolezanka.
      3. Nie romansowalabym z zonatymi. Solidarnosc jajnikow. Podrywajacych zonatych zbywam. Nie nabieram sie na "nieudane malzenstwa" opowiastki
    • czarniejszaalineczka Re: romans 16.10.17, 13:41
      1) chciałabym wiedzieć
      2) zależy jak bliska jest ta kolezanka, bliższej przyjaciółce zdecydowanie bym powiedziała, przy mniej bliskiej jakos dyskretniej bym to zrobila , ale dopilnowałabym żeby się dowiedziała
      3) nie bylabym kochanka
    • loola_kr Re: romans 16.10.17, 13:43
      nie
      nie
      nie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka