Dzień dobry, to pierwsza moja wypowiedź na forum więc chciałam się najpierw przywitać

Proszę o obiektywne spojrzenie na następująca sytuację: jakiś czas temu w życiu męża pojawiła się przyjaciółka z pracy. Mąż wyraźnie ożywiony opowiadał o ich przyjaźni, rozmowach itd., ponieważ pani miała oczywiście ciężką sytuację rodzinną (standard - zły mąż, problemy finansowe) więc mój mąż służył jej radą i wpierał w trudnych chwilach. Oczywiście zapewniając mnie przez cały czas o platonicznym charakterze ich relacji. Ponieważ nigdy nie kontrolowałam jego telefonu, wysyłanych wiadomości itd i nie miałam podstaw, aby mu nie wierzyć. Jakiś czas temu miała miejsce firmowa impreza integracyjna, po której przyjaźń się gwałtownie zakończyła. Na moje pytanie, co się stało z tak piękną przyjaźnią, usłyszałam wyjaśnienie, że przyjaciółka opacznie zrozumiała jego intencje i dążyła do czegoś więcej, chciała związku, zakochała się. Doszło do konfrontacji, podczas której rzekomo pokłócili się. I ok, przyjęłam to do wiadomości. Niestety parę dni temu odezwała się do mnie w bardzo ważnej sprawie jego była już "przyjaciółka". Spotkałyśmy się i usłyszałam historię - jakże inną. Podobno przez cały okres "przyjaźni", mąż dążył do fizycznego kontaktu, usiłował dotykać, całować, obiecywał prezenty, wspólne życie, zapraszał do domu pod moją nieobecność (posiadam screeny moich rozmów z jego przyjaciółką, która chętnie dzieliła się ze mną tymi informacjami). "Przyjaciółka" zapewnia, że do niczego nie doszło. A na wypomnianej już imprezie integracyjnej, mąż publicznie całował ją po rękach i wyznawał miłość. Kontakt został zerwany zaś z jej inicjatywy. Czuję się z tym bardzo źle. Nie wiem co mam robić. Uznać że sprawa zakończona i nie poruszać tematu? Uznać że jest to próba zemsty i kłamstwa odrzuconej kobiety, która postanowiła namieszać trochę w życiu byłego "przyjaciela"? Obiecałam jej że nie powiem jej o naszej rozmowie, ale wydaje mi się że nie mam obowiązku lojalności w takiej sytuacji. Jeśli chodzi o sytuację domową - jesteśmy typowym małżeństwem w średnim wieku, z dwójką nastoletnich dzieci, osiemnastoletnim stażem związkowym. Mąż w przeszłości miewał podobne fascynacje (wiem o jednej), ale nigdy nie przyłapałam go na zdradzie.