Dodaj do ulubionych

moja porażka

19.11.17, 23:30
Narosło. I się przelało.  Czuję - sama nie wiem co... Porażkę. Smutek. Żal. Rozgoryczenie. Ulgę. Rozczarowanie. Strach. Wszystko na raz.
Narastało przez kilka lat a 2 ostatnie to już kropla do kropli. 2 lata temu - z takimi samymi emocjami powiedziałam po raz pierwszy, że boję się z nim kiedyś rozwiodę jak dalej będzie jak było. No i było. Jest. I dziś wiem, że to się stanie.
Chciałam o nas walczyć, on w słowach, deklaracjach też.  I na tym się kończy. Nie mam już siły.  Już nie chce. Poddaje się. 
Tak, to moja porażka bo moje życie miało być "inne".
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: moja porażka 19.11.17, 23:34
      Czasem coś musi się skonczyć, aby moglo się zacząć coś innego, nowego, fajnegi.
      Uszy do góry!
    • makurokurosek Re: moja porażka 19.11.17, 23:43
      Nie wydaje mi się aby rozwód był jednoznaczny z porażka , czasami jest oznaka dojrzałości . Porażka to jest sztuczne trwanie w związku który jest fikcja .
      • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 19.11.17, 23:54
        Związku już nie ma. Może rzeczywiście to oznaką dojrzałości? Mętlik mam. Żyłam / gryzłam się z tematem już długo ale to przekonanie, że nie udało się, że to koniec jest trudne i mimo tego że wiem/chcę - jednak bolesne.
    • phantomka Re: moja porażka 20.11.17, 00:25
      Kiedy przychodzi para na terapie, to czasem zdarza sie, ze sukcesem tej terapii jest rozwod pary. Takze ja bym rowniez nie okreslala takich decyzji jako porazki tak jednoznacznie.
      A co oznacza, ze zycie mialo byc inne? Jest takie, jakie mamy. A nie takie, jakie sobie wymarzylismy.
    • aj.riszka Re: moja porażka 20.11.17, 00:26
      Porażką jest trwanie ''w złym'' i udawanie przed samą sobą i światem, że jest dobrze!
      Trudno: nie wszystko idzie zgodnie z naszym planem.. ale taki już jest świat.
      I Ty zbudujesz wszystko od nowa, a to nowe może być dużo lepsze od tego, co się skończyło.

    • bergamotka77 Re: moja porażka 20.11.17, 00:51
      Rozumiem i współczuję ale twoje życie jest twoje. Miało być inne od czyjego? I znowu nie rozumiem po co zmiana Nicka. Rozwód to dość częsta sytuacja, żaden powód do wstydu. Zdarza się.
      • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 07:27
        Chciałam mieć rodzinę, szanujacą się, kochającą, wspierającą. W końcu...tak pełną.
        Rozgoryczenie dotyczące mojej osoby jest mniejsze, większy żal mam że się nie udało że względu na dzieci.
        Ale robię to też myśląc o nich, bo to co się dzieje w domu nie jest przykładem dobrych relacji.
        Zawsze w życiu sobie radzilam, ale byłam sama. Teraz - po prostu się boję czy sobie poradzę. Ale muszę, po prostu.
        • livia.kalina Re: moja porażka 20.11.17, 12:37
          >Ale robię to też myśląc o nich, bo to co się dzieje w domu nie jest przykładem dobrych relacji.
          Więc naprawdę trudno, żebyś miała sobie coś do zarzucenia. Nie na wszystko w życiu mamy wpływ. musimy sobie radzic z tym, co dostajemy od losu. Dobrze, że myślisz o dzieciach. Powodzenia.
    • maadzik3 Re: moja porażka 20.11.17, 07:31
      rozumiem. czasem trzeba, czasem warto, ale to zawsze ogromne emocje, zawsze wielki stres. przytulam
    • riki_i Re: moja porażka 20.11.17, 07:59
      O porażkach emateczki jak zwykle pod tymczasowym nickiem.
      • muchy_w_nosie Re: moja porażka 20.11.17, 08:07
        Żebyś nie wyciągał chwili smutku przez kolejne 10 lat.
        • bergamotka77 Re: moja porażka 20.11.17, 08:15
          Bez przesady z tym wyciąganiem. Może chodzi tylko o to, że taka sytuacja burzy pewien wizerunek jaki sobie na forum dana emama budowała. O tym wiem od morgen, bo bardzo boi się o swój. Porażki to część życia niestety. Nie na wszystko mamy wpływ.
          • morgen_stern Re: moja porażka 20.11.17, 17:43
            Co Ty bredzisz znowu? Jak choć raz nie wspomnisz mojego nicka, to chyba nie czujesz, że żyjesz. Może zacznij żyć własnym życiem, zamiast tym forumowym?
        • riki_i Re: moja porażka 20.11.17, 08:18
          Bardziej obstawiam, że autorka jest jedną z tych wiecznie zadowolonych żmijek, co na codzień dowalają każdej osobie, która o swoich problemach napisze pod stałym nickiem.
          • bergamotka77 Re: moja porażka 20.11.17, 09:20
            riki_i napisał:

            > Bardziej obstawiam, że autorka jest jedną z tych wiecznie zadowolonych żmijek,
            > co na codzień dowalają każdej osobie, która o swoich problemach napisze pod
            > stałym nickiem.
            >

            To też bardzo możliwe.
      • mamablue Re: moja porażka 20.11.17, 08:59
        riki_i napisał:

        > O porażkach emateczki jak zwykle pod tymczasowym nickiem.
        >
        Ale w czymś ci to przeszkadza?
        • triss_merigold6 Re: moja porażka 20.11.17, 09:04
          Być może właśnie do rozwodowej ściany doszła któraś z piewczyń swojego idealnego życia małżeńskiego. Zastanawiam się tylko czy forumka z typoszeregu tzw. tolerancyjnych (nie wnikamy z swoje życia towarzyskie, hobby, wydatki, nałogi); z kur domowych czy pani z kryzysem wieku średniego, która po 15 latach małżeństwa odkryła, że w sumie to mąż ma ją w dudzie.
          • mamablue Re: moja porażka 20.11.17, 09:11
            Ale czemu cię to interesuje? Jesteś typem babci na poduszce w oknie?
            • 1matka-polka Re: moja porażka 20.11.17, 09:15
              Mnie to tez interesuje big_grin
              • mamablue Re: moja porażka 20.11.17, 09:18
                O dżisasss ale wścibskie jesteście i riki do tego (facet - plotkarz, masakra). Dziewczyna przeżywa trudne chwile, a wy zamiast pomóc, wysłuchać, szukacie sensacji.
                • 1matka-polka Re: moja porażka 20.11.17, 09:29
                  Trudne chwile pod jednym nickiem a, dajmy na to, zajebistość i wredota pod innym. Jaki cel?
                  • alsk9 Re: moja porażka 20.11.17, 16:38
                    Ale chyba sądzisz foremkę po sobie? ty tak się zachowujesz więc myślisz, że wszyscy się tu kreują na nie wiadomo kogo?
          • lauren6 Re: moja porażka 20.11.17, 09:23
            Podpowiem, że rozwodzą się i piewcy życia małżeńskiego, i kury domowe i panie tolerancyjne, wyluzowane.

            Gorzej niż przekupy na targu.
          • obrus_w_paski Re: moja porażka 20.11.17, 11:45
            Bez przesady triss, ty tez o swoich problemach małżeńskich pisałaś na różnych forach gazety pod innym nickiem dopóki nie załatwiliście papierkowej roboty, wiec powinnaś akurat autorkę rozumieć. Ona chociaż przyznała się od razu, ze jest stała forumka i zmieniła nick, a nie udawała nowej

            triss_merigold6 napisała:

            > Być może właśnie do rozwodowej ściany doszła któraś z piewczyń swojego idealneg
            > o życia małżeńskiego. Zastanawiam się tylko czy forumka z typoszeregu tzw. tole
            > rancyjnych (nie wnikamy z swoje życia towarzyskie, hobby, wydatki, nałogi); z k
            > ur domowych czy pani z kryzysem wieku średniego, która po 15 latach małżeństwa
            > odkryła, że w sumie to mąż ma ją w dudzie.
            • alsk9 Re: moja porażka 20.11.17, 16:42
              Triss to na forach przede wszystkim pisywała o złej siostrze starej pannie. Bo przecież nie o sobie w wersji "nieudanej" pod stałym nickiem big_grin
          • martishia7 Re: moja porażka 20.11.17, 12:16
            To bez znaczenia, i tak się wyda. Albo forumka w końcu sama się "przyzna" pod stałym nickiem, albo powróci pod nowym już jako samodzielna mama, i jeśli jest wystarczająco charakterystyczna, to forum i tak ją rozpozna. Tymczasem chce sobie posmarkać anonimowo - to niech ma. Nic mądrego nie powiem, ale wątkodawczynię pozdrawiam wink - jak kobieta woli zostać samotną matką, to znaczy że stadło musi być wysoce niesatysfakcjonujące.
            • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 19:28
              Pisałam na ematce może że 2-3 razy więc na pewno nie można mnie nazwać stale piszacą bywalczynią. Udzielam się częściej na innym forum GW, stąd tymczasowy nick.
              Mam ludzka potrzebę wygadania, może uzyskania wsparcia (chocby anonimowego), dodania odwagi przez kogoś kto przez to samo przechodził.
    • nisar Re: moja porażka 20.11.17, 08:12
      Miałam identycznie - jak dojrzałam do rozwodu to zanim przyszedł smutek, czułam głównie zdziwienie. Że jak to? Ja? Rozwód? Porażka? To przecież innym się zdarza, nie mnie, przecież miało być na zawsze, w szacunku i miłości. (Tylko że nie było ani szacunku ani miłości.)

      Wszystko czego oczekiwałam od związku, męża i życia dostałam od drugiego męża. Nie każdemu się udaje, ale trzeba przynajmniej dać Losowi szansę. Życzę Ci, żebyś Tobie też się udało.

      Przytulam.
    • triss_merigold6 Re: moja porażka 20.11.17, 08:55
      Ten żal, smutek i rozczarowanie to normalne odczucia, jeszcze nie raz będziesz się zastanawiać czy podjęłaś dobra decyzję, czy nie za szybko, czy może warto było dać jeszcze szansę etc.
      Okres zniechęcenia do etapu "mam wyrąbane" też jest normalny, potem etap "mam wyrąbane" przechodzi w "muszę się natychmiast z tego uwolnić".
      • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 09:12
        Jestem raczej blisko tego drugiego. Wiem i zrozumiałam i przetrawiłam w sobie ze to jedyna słuszna droga.
        Teraz tylko mam jedno pytanie - kiedy? A to "kiedy" dotyczy dzieci. Który moment będzie dla nich najmniej bolesny - bo wiem, że robię rewolucję w ich życiu. I im dłużej o tym myślę tym częściej skłaniam się ku decyzji że teraz, szybko. Dzieci są jeszcze małe więc może teraz odrobinę lepiej. Z drugiej strony już nie wyobrażam sobie być z nim razem więc czekając dłużej krzywdzę siebie.
    • inguszetia_2006 Re: moja porażka 20.11.17, 09:20
      Witam
      Współczuję. A co zamierzasz robić? Separacja, czy od razu z grubej rury - rozwód? Musisz sobie wszystko poukładać w głowie z prawnikiem, żeby cię proza życia nie ścięła z nóg. Powodzenia, tak czy siak.
      Pzdr.
      Ing
      • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 09:27
        Zaczynam od prawnika - muszę mieć rozeznanie co i jak. A później? Chyba rozwod. Nie wierzę że separacja coś zmieni skoro dotychczas mimo jasnych sygnałów, nic się nie zmieniało.
    • mamma_2012 Re: moja porażka 20.11.17, 09:48
      Porażką byłoby poddanie się i trwanie w złym związku zamiast zawalczenie o swoje i dzieci szczęście.
      Gdybym się nie rozwiodła, zniszczyłabym życie swoje i dziecka, nie miałabym fajnych doświadczeń, a później szczęśliwej rodziny. Szybka decyzja o rozwodzie, chociaż byłam jeszcze bardzo młodą osobą z perspektywy czasu jest jedną z najlepszych jakie kiedykolwiek podjęłam.
      Kiedy? Jak tylko przygotujesz sobie bezpieczne odejście, bo dodatkowe stresy związane ze sprawami przyziemnymi i Tobie i dzieciom nie są potrzebne.
      I nie wstydź się. Wiele dziewczyn tu piszących w duchu zazdrości Ci odwagi.
    • bei Re: moja porażka 20.11.17, 10:24
      Przytulam.
      Po burzy słońce, nie bój się zmian...
    • mamusia1999 Re: moja porażka 20.11.17, 10:55
      wiesz, forum to jest może i dobre na codzienną szarpaninę z nastolatkami etc. ale w takim egzystencjalnym kryzysie zwróć się o wsparcie do przyjaciół w realu, żeby ktoś cię objął, posiedział z Tobą nad tymi skorupami w razie potrzeby dał dzieciom zupy.
      mocno ściskam i wierzę że sobie poradzisz.

    • asmarabis Re: moja porażka 20.11.17, 11:51
      Czy zakładałaś rodzine w bardzo młodym wieku ?
      • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 12:30
        Nie. Byłam po 30tce. 6 lat stażu małżeńskiego, 11 bycia razem.
        • bergamotka77 Re: moja porażka 20.11.17, 12:40
          Jesli dzieci małe to moze łatwiej się przyzwyczaja do nowej sytuacji ? W jakim są wieku?
          • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 12:48
            2 i 5
            • srubokretka Re: moja porażka 20.11.17, 17:48
              O to bardzo typowy czas na chec rozwodzenia sie.
              Naprawde nie widzisz innego rozwiazania?
              • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 19:21
                Dużo było rozmów. Nie skutkowało. Teraz to już chyba nie potrafimy rozmawiać.
                Jakiś czas temu proponowałam terapię - wydawało mi się że skoro sami nie potrafimy to potrzebujemy pomocy, wsparcia w tej komunikacji i wzajemnej próby zrozumienia swoich racji - bo każde z nas je ma. Niestety - mąż na terapię się nie zgadza. Jego stanowisko jest bardzo stanowcze.
                Nic innego nie przychodzi mi do głowy. Myślę o tym od dobrych kilku miesięcy, naprawdę jestem już "zajechana" psychicznie myśleniem o rozwiązaniach, próbami, rozmowami, wysiłkiem tylko z jednej strony.
                • srubokretka Re: moja porażka 20.11.17, 19:31
                  Ok. rzuc jakmis konkretami.
                  Siedzisz z dziecmi w domu? On pracuje, pomaga przy dzieciach, jak wygladaja dni wolne, mozecie liczyc na pomoc rodziny...?

                  >w tej komunikacji i wzajemnej próby zrozumienia swoich racji

                  Mozesz wymienic jakies jego , ktore zrozumialas?
              • bergamotka77 Re: moja porażka 20.11.17, 19:29
                Też czytalam gdzies ze koniec roku sprzyja decyzjom o rozstaniu. Tylko tu nie wiemy co się wydarzyło i czy rzeczywiście szansy dla tego małżeństwa już nie ma. Nie lubię takich niekonkretnych wątków, nie wiadomo co doradzić.
                • srubokretka Re: moja porażka 20.11.17, 19:34
                  Okres jesienno zimowy dorzuca do pieca, ale mi bardziej chodzilo o wiek dzieci. Jak dzieciaki ida do chociaz przedszkola i stabilizuja sie hormony po porodach wtedy latwiej jest poukladac to co sie zmienilo po zalozeniu rodziny.
                  Btw. moj_tymczasowy_nick bierzesz jakies antykoncepcyjne srodki?
                  • moj_tymczasowy_nick Re: moja porażka 20.11.17, 19:44
                    Dzieciaki przedszkolno-zlobkowe + dziadkowie chętni i gotowi do pomocy, z której korzystamy.
                    Oboje pracujemy.
                    Weekendy są zimne, smutne, wypełnione nerwami albo ciszą-mąż znika/zamyka się w pokoju. Nawet jak jest ciałem to i tak nieobecny. Minimalnie zainteresowany domem, rodzina. Najważniejsze jest jego, on sam.
                    • bergamotka77 Re: moja porażka 20.11.17, 20:00
                      Juz wiem!Jesteś ta forumka, która mieszka z dziecmi w jednym skrzydle domu a w drugim mąż, który ich nie widuje?
      • bergamotka77 Re: moja porażka 20.11.17, 12:37
        asmarabis napisała:

        > Czy zakładałaś rodzine w bardzo młodym wieku ?
        >
        I tu nie trafilas asma, choć miałas nadzieję, że może sprawdzi się twoja teoria by za mąż wychodzić i rodzic dzieci tuż przed menopauza wink Akurat wiek osób zawier. małżeństwo (o ile to nie 18-latki) i czas znajomości przed nim jak widać nie mają nic do rzeczy.
      • anorektycznazdzira Re: moja porażka 20.11.17, 19:52
        hieh, ale pudło
    • feliz_madre Re: moja porażka 20.11.17, 11:56
      Zamień słowo porażka na "szansa" i już się zarysuje lepsza perspektywa. Nikt kto się rozwodzie nie planuje tego w dniu ślubu, a osób szczesliwych po rozwodzie są miliony. Tobie też się uda! Tobie też się należy - życie jest za krótkie żeby je przepłakać lub przenarzekać. Trzymaj się! smile
    • princess_yo_yo Re: moja porażka 20.11.17, 12:26
      to ze zycie mialo byc inne (oczekiwania nie zawsze realistyczne) a wyszlo inaczej to nie jest porazka. porazka jest nieszczesliwe zycie tudziez onanizowanie sie wlasnym nieszczesciem I uprzykszanie z tego powodu zycia swojemu otoczeniu.
      jest to natomiast szansa mimo ze akurat teraz moze byc trudno tak to sobie przedstawic. trudno jest zaakceptowac niespelnienie oczekiwan ale to jest jedyna szansa na to zeby zyc lepiej, pelniej i pracowac nad szczesciem swoim i swojego otoczenia.
    • lady-z-gaga Re: moja porażka 20.11.17, 19:28
      Przykre. I przy okazji nasuwa się smutna refleksja, jak wiele kobiet decyduje się na kolejne dziecko w źle rokującym związku. Co nimi kieruje? nadzieja na poprawę? przecież narodziny dziecka to prędzej gwóźdź do trumny, niż cudowne remedium na kłopoty
      • mapt Re: moja porażka 20.11.17, 21:43
        A kto ma pełną świadomość, że związek źle rokuje? Mało kto. Chyba, że związek zakłada po 40tce i już cechy i schematy umie rozeznać nawet siedząc w środku związku jako podgotowana żaba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka