Dodaj do ulubionych

Dziubdziusie...

28.11.17, 08:26
Taka sytuacja: Nowo utworzona, tegoroczna klasa czwartoklasistów (w większości 9latków).
Nowa szkoła podstawowa po gimnazjum.
Wymagania edukacyjne wysokie, nauczyciele nie popuszczają, osobiście wolę taki wlaśnie system nauki. Problem pojawia się podczas organizowania wyjść/wyjazdów. Przede wszystkim dzieci są straszone, że jak Piotruś/Grzesiu/Kaziu nie będzie grzeczny to cała klasa nie wyjdzie na dwór/nie pojedzie do kina/będzie miała taki a taki zakaz. W trakcie mailowej dyskusji z nauczycielką, ta zaprzeczyła, ze dzieci nie wyjeżdżają bo ponoszą "solidarnie" kary za zachowanie kilkorga dzieci, natomiast stwierdziła że dzieci są, uwaga! za małe(sic!), by na przykład nocować w szkole (pomysł dyrektorki). Kiedy napisałam, że duża część tych dzieci ma już za sobą wyjazdy na zielone szkoły, obozy, kolonie, nastąpiła zmiana frontu ze strony wychowawcy. Okazało się teraz że niektóre dzieci są poza grupą, niektórych nie puszczają rodzice, niektórzy się boją, no i tym właśnie dzieciom byłoby przykro, bo takie wyjazdy służą integracji a nie można zintegrować grupy, jeśli kilkoro dzieci z jakiegoś powodu uczestniczyć w danym wydarzeniu nie chce/nie może. Właśnie w trosce o te dzieci nie będzie zielonej szkoły, wyjazdów do kina, na wycieczki...

Co robi więc ematka? Czeka grzecznie kilka lat, aż cała grupa się zasymiluje, dzieci dojrzeją, dorośli zmądrzeją, czy buntuje się przeciwko "wizji" nauczycielki.

Szczerze mówiąc korciło mnie by nie spytać, czy nauczyciele również w trosce o zdrowie psychiczne niektórych "wrażliwszych" dzieci, nie stawiają im złych ocen, tylko dostosowują do średniej ocen w grupie, tak by wszyscy byli zadowoleni....
Obserwuj wątek
    • anorektycznazdzira Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 08:31
      Życie uczy, że cokolwiek ematka nie zrobi, to niewiele wskóra. Nauczycielka ewidentnie nie chce i nie zamierza angażować się w dodatkowe aktywności. Te aktywności, o ile pamiętam, są zwyczajowo przyjęte i przez większość nauczycieli doceniane i organizowane, ale nie są (dla nauczycieli) obowiązkowe. Argumenty są ewidentnie dostosowywane do chwili i do odbiorcy, więc myślę, że jak pani się uparła to kaplica.
    • slonko1335 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 08:34
      W klasach moich dzieci tez są takie jednostki. Po prostu nie wychodzą i nikt się na nich nie ogląda. Natomiast nie ma wyjść wykluczających dzieci z powodów zdrowotnych jeżeli wyjścia nie można dostosować pod dziecko. Wczoraj właśnie uzgadniałam w wychowawcą wyjście i planując je braliśmy pod uwagę jedno z dzieci z porażeniem ręki i drugie mocnego alergika.
    • mamma_2012 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 08:46
      Czytając forum jestem dziwnie pewna, że przynajmniej połowa rodziców jest zadowolona z takiego układu, więc najpierw rozpoznałabym nastroje.
      • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 09:27
        No właśnie nie. Ponad połowa rodziców jest z mojej starej klasy, jak najbardziej za wyjazdami. Przypuszczam, że będzie się działo na najbliższym zebraniuwink Z tego co się zorientowałam, nie ma w klasie rodzica w typowo złej sytuacji materialnej, więc nie powinno być problemów z finansowaniem wycieczek, przynajmniej tych jednodniowych. Niestety życie nie jest bajką. Ostatnio tłumaczyłam swojej córce, dlaczego nie pojedzie wraz ze swoimi koleżankami na ferie zimowe...Trudno, żeby te zrezygnowały z wyjazdu, bo ich koleżanka nie jedzie.....
        • slonko1335 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 09:36
          obawiam się, że nie jesteście w stanie zmusić do wyjazdów nauczyciela który tego nie chcesad
        • makinetka82 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 23:50
          a to ty byś chciała, szanaszo, żeby nauczycielka zabrała twoją córkę wraz z połową/całą klasą na dłuższy wyjazd na ferie, tak?
    • chicarica Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 09:47
      Nauczyciel za wyjazdy nic nie dostaje, co więcej - często musi angażować własne środki (np. zorganizować sobie opiekę do własnych dzieci czy odwołać prywatne zajęcia które prowadzi jako pracę dodatkową), ponosi dużą odpowiedzialność za pomysłowe i nieposłuszne dziubdziusie, a w zamian dostaje przeważnie tylko pretensje rodziców i jeszcze się nasłucha, jak to nauczyciele pracują po 20 godzin w tygodniu i nic w pracy nie robią.
      • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:01
        Ja to rozumiem. Zrozumiałabym, gdyby powiedziała, że to dla niej pierwszy rok, nie zna jeszcze dzieci, chciałaby bliżej je poznać w warunkach szkolnych, szkoła nie ma jeszcze wypracowanych metod postępowania z tymi dziećmi itd.....
        Chciałam zaznaczyć, że wyjazdy do kina czy teatru odbywają się w ramach lekcji, więc kwestie nadgodzin nauczyciela nie dotyczą. Osobiście nie znam szkoły w której dzieci nie wyjeżdżają, więc zasłanianie się odpowiedzialnością itd jest słabe. Mnóstwo nauczycieli ogarnia dzieci w tym wieku, starsze i młodsze, więc jeśli ona tego nie potrafi, to jej problem. Zasłanianie się rezygnacją z wycieczek pod pretekstem dbania o samopoczucie dzieci mniej zintegrowanych jest słabe.
        • amsterdama Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 15:33
          Zasłanianie się odpowiedzialnością jest słabe? Tym mnie rozbawiłaś. Gdybym była nauczycielem nikt by mnie nie zmusił do wyjazdów. Byłam w czasie studiów raz na koloniach jako wychowawczyni. Nigdy więcej! Oczy dookoła głowy, w nocy nie spałam, bo pomysły dzieciaków różne. Podziwiam tych, którym się chce i mają na to siły. Ja dziękuję.
          • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:48
            amsterdama napisała:

            > Zasłanianie się odpowiedzialnością jest słabe?

            A gdzie napisałam, że zasłanianie się odpowiedzialnością jest słabe?
            • kurt.wallander Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 13:26
              saszanasza napisała:

              > amsterdama napisała:
              >
              > > Zasłanianie się odpowiedzialnością jest słabe?
              >
              > A gdzie napisałam, że zasłanianie się odpowiedzialnością jest słabe?
              >

              Tutaj?

              "więc zasłanianie się odpowiedzialnością itd jest słabe."
        • asia_i_p Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:14
          Wyjazdy do kina i do teatru odbywają się zazwyczaj częściowo w ramach lekcji, a częściowo poza lekcjami. Póki nie miałam dzieci albo przez krótki okres, kiedy córka była już samoobsługowa, a syna jeszcze nie było - OK. Teraz to jednak jest konkretny koszt rodzinny.

          W tym roku moje wyjazdy szkolne (wymiana międzynarodowa + wycieczka całodniowa + wycieczka trzydniowa) kosztują mojego męża 8 dni urlopu czyli prawie 1/3 jego całego urlopu. Uczniowie mają żal, że dłuższa wycieczka jest TYLKO trzydniowa. Wyjaśniłam, że więcej urlopu mój mąż na moją pracę już nie poświęci - zdziwili się. Od rodziców uczniów z wymiany nie usłyszałam "Fajnie, że tak panie załatwiłyście, że dzieci jadą za darmo na wymianę międzynarodową", usłyszałam natomiast, że oni jechaliby przez Ukrainę i szkoda, że nie spędzą więcej czasu w Bukareszcie.

          I ja wiem, że w sumie te dzieciaki na końcu z wycieczek są zadowolone i rodzice też. Ale to się obserwuje, a werbalizowane są głównie pretensje i za którymś razem człowieka jednak szlag trafia.
          • ewa_mama_jasia Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 09:56
            Asia, ale tak jest i w innych miejscach, w innych pracach. Organizuję szkolenia dla kadry - wyjazdowe, trzy dni. Na trzy dni ludzie muszą jechać przez pół / całą Polskę, często całą noc (np. z maleńkiego miasteczka w Zachodniopomorskim pod Białą Podlaskę) bo takie mamy połączenia PKP, są to najczęściej kobiety w wieku posiadania małych dzieci (bo zarobki....). I też zostawiają dzieciaki pod opieką innych członków rodziny, mężów, babć itp. I jak wyjadą we wtorek na noc, to do domu wracają w sobotę rano (dwie noce w pociągu). Organizuję dwutygodniowe szkolenia dla młodzieży - też pod Białą Podlaską. Instruktorzy też są z całej Polski. I oni zostawiają swoją normalną pracę, rodziny, dzieci, chorych rodziców i jada na dwa tygodnie na turnusy szkoleniowe. A praca instruktora na takim szkoleniu to nie jest od-do. To są często dodatkowe godziny na warsztacie (bo młodzież zainteresowana), rozmów z uczestnikami, rozwiązywania problemów (uczestnicy to często młodzież, której się w życiu nie układa) itp.
            • amsterdama Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 13:13
              Podejrzewam, że za prowadzenie szkolenia dostajesz kasę.
              • ewa_mama_jasia Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 13:18
                Żle podejrzewasz. I nie chodzi tu o mnie tylko o tych, o których pisałam. Oni nie mają za to dodatkowej kasy.
                • asia_i_p Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 18:43
                  Kwestia tego, jaka jest oficjalnie twoja praca, co masz wpisane w umowie, jaki masz wpływ na to, co robisz i jak tego typu obciążenia są rozłożone między pracownikami.

                  Oczywiście można znaleźć historyjkę, którą się zawstydzi każdego, w końcu niektórzy w ogóle nie biorą za swoją pracę ani grosza, całkowity wolontariat.

                  Jednak jeśli chcemy oprzeć edukację na profesjonalistach, a nie Siłaczkach - a na dłuższą metę, moim zdaniem, powinniśmy, bo są efektywniejsi i mniej podlegają wypaleniu zawodowego - to trzeba jednak ułożyć system, w którym dodatkowe obciążenia są równo rozłożone, a podejmowanie pracy ponad umowę wpływa na pensję lub pozycję zawodową.

                  A i Siłaczkom łatwiej będzie przetrwać w takich warunkach, bo w tej chwili ich energia rozprasza się na setki dupereli, które muszą robić w zastępstwie leserów.
                  • ewa_mama_jasia Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 20:24
                    Cóż, wysokość zarobkow naszej kadry ociera się prawie o wolontariat. A mimo tego chce się im. I dobrze,że im się chce, bo gdyby każdy robił odtąd-dotąd, to parę tysięcy młodzieży zostałoby zepchniete na margines spoleczenstwa. No ale to tylko młody suweren, nie ma się co przejmować. Najwyżej parę tysięcy dzieciaków zasili w konsekwencji domy poprawce albo ZK, po co mają się uczyć i pracować. I to się nie zmienia zbytnio bez względu na to kto rządzi. Żadna władza nie docenia pracy kadry na tyle, aby ich rzetelnie wynagrodzić. Dlatego muszą być silaczkami.
                    • amsterdama Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 22:43
                      Mamo Jasia- doceniamy. Ale dlaczego wybory jednych mają się przekładać na zmuszanie innych do tego czego nie chcą robić i do czego się nie zobowiązywali?
          • anorektycznazdzira Re: Dziubdziusie... 30.11.17, 10:59
            Asia, tak i powiem, że serdecznie współczuję- bo czasem widać, jak się nauczyciel wystarał, a i tak na wywiadówce wstanie jakaś mama i poda litanię tego, co można było zrobić lepiej.

            Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale to najwyraźniej ludzka mentalność w ogóle i tak samo dotyczy zupełnie innych branż i zagadnień. "Robię" u siebie w pracy remont kapitalny pokoju kuchennego. Wiesz, ludzie jedli kanapki i pili kawę w po-peerelowskim syfie, ma być ładnie. Załatwiłam zawrotną kasę, jaka była niezbędna (nawet podłogi trzeba wyrywać, że o futrynach nie wspomnę). Wszystkie pozwolenia, przetargi, cuda na kiju, kosztem swojego czasu i swoich ludzi. Robimy. Na to jedna z osób na piętrze, że... ona uważa, że lepiej było wyremontować toaletę big_grinbig_grin
    • miniulowa Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 09:59
      Powodów może być kilka.
      Może nauczycielka ma informacje, że kilkorga dzieci nie stać na wyjazdy.
      Może pani sama ma dziecko, które nie może zostać bez opieki.
      Może jej się zwyczajnie nie chce brać odpowiedzialności za grupę dzieci.
      Generalnie nie ma obowiązku wyjść/wyjazdów, więc ciężko ją zmusić.
      • aerra Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:38
        No dobra, zielona szkoła, czy jakiś obóz, to jest kilka dni. Ale czemu do kina nie czy na jednodniową wycieczkę?
        U nas jest tak, że owszem, jest zielona szkoła (a mój pojechał raz i stanowczo odmawia powtórki - nie ma opcji, żeby go przekonać), ale oprócz tego raz w miesiącu mają jakieś inne wyjście. Do kina, do muzeum, do opery, na wycieczkę typu: do stadniny koni, do miejscowości z jakimiś atrakcjami turystycznymi w zasięgu dojazdu i powrotu jednego dnia.
    • ga-ti Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:00
      Zdaje się, że nauczyciel nie ma obowiązku jeździć z klasą na wycieczki, czy tym bardziej zielone szkoły. A może pani ma złe doświadczenia z poprzednich wyjazdów, może nie lubi takich aktywności, może ma małe dzieci, chorą matkę, trzy koty ... i nie może zostawiać ich samych na kilka dni i nocy, może stwierdziła, że za małą kasę zarabia na 48, czy 72 godziny pracy pod rząd, może nie przyjaźni się z nikim ze szkoły i ma problem z namówieniem nauczycieli do wspólnego wyjazdu, a może ma zwyczajnie lenia, jej prawo. My mieliśmy kiedyś panią, która źle znosiła jazdę autokarem, powiedziała jasno, że dalszych wycieczek niż (nie pamiętam dokładnie ile) robiła nie będzie.
      A jesteś pewna, że sytuacja majątkowa uczniów nie stanowi problemu? Nie każdy rodzic się przyzna jednak. Może warto przedstawić na zebraniu możliwości pozyskania środków finansowych, dofinansowanie?
      A że dzieciom niejadącym byłoby przykro, to fakt niezaprzeczalny, wyjazdy integrują, dzieci pozostające na uboczu, byłyby jeszcze bardziej odrzucone.
      Może na początek zaproponujcie i pomóżcie w organizacji, wspólnego ogniska na przykład, nakład finansowy niewielki, odległość niedaleka, a zabawa fajna.
      • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:04
        Ok, no to w takim razie co w sytuacji w której nauczyciel chce na wycieczkę pojechać, natomiast trójki/4/5/6 rodziców na 28 osób nie stać na pokrycie kosztów wyjazdu?
        • slonko1335 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:11
          dobry nauczyciel postara sie o dofinansowanie RR dla tych dzieci, ewentualnie rodzice zrzucą się na dzieci których rzeczywiście nie stać
        • ga-ti Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 11:39
          Szukać wsparcia u RR, w urzędzie gminy, poszukać sponsorów, rozłożyć koszty na kilka dogodnych rat, jeśli dzieci niejadących z powodu zbyt wysokich kosztów jest sporo to niestety przeanalizować program wycieczki i z czegoś zrezygnować. Jeśli klasa zgrana to umówić się, że w tym roku wycieczka krótsza = tańsza, ale zbieramy kasę na za rok na dłuższą = droższą.
          Wiadomo, życie nie jest sprawiedliwe, czasem się nie da i ktoś nie pojedzie, ale warto szukać różnych rozwiązań.
      • mamma_2012 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:19
        Ja się wręcz dziwię tym nauczycielom, którzy się na to decydują. Trzy dni czy choćby jeden, poza domem, gigantyczna odpowiedzialność, brak wpływu na wynagrodzenie, zawsze komuś coś nie pasuje. To nie dla mnie.
        • ophelia78 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:46
          Jakie wynagrodzenie??? Za wycieczki nie dostaje sie NIC.
          • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:49
            ophelia78 napisała:

            > Jakie wynagrodzenie??? Za wycieczki nie dostaje sie NIC.


            Ano wlaśnie ja też nie mam pojęcia jak to jest rozliczane.
            • miniulowa Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 18:06
              oswiataiprawo.pl/porady/wynagrodzenie-nauczyciela-na-wycieczce-szkolnej/
              • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 18:12
                A to słabouncertain W sumie powinni tym nauczycielom zapłacić albo za nadgodziny, albo jakąś "delegację"...
                • miniulowa Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 23:23
                  "A to słabouncertain W sumie powinni tym nauczycielom zapłacić albo za nadgodziny, albo jakąś "delegację"..."

                  No coooo Ty. Przecież nauczyciele mają w zamian tyle wolnego 😉
            • asia_i_p Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 18:16
              Rozliczane jest to tak, że szkoła "zalicza" mi lekcje, które miałabym w danym dniu. Czyli przykład z końca października - we wtorek mam 4 lekcje planowe, wycieczka trwała 15 godzin, szkoła zalicza mi 4 godziny pracy.
      • ewa_mama_jasia Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 10:00
        To niekoniecznie do Ciebie, tylko takie przemyślenia. Owszem, nauczyciel nie ma obowiązku. Więc niech pójdą jasne wytyczne z Ministerstwa czy kuratorium, że likwidujemy szkolne wycieczki, zielone szkoły, wymiany itp i niech nauczyciele przestaną robić z siebie męczenników. Szkoła się od tego nie zawali, nauczyciele przestaną robić łaskę (tak, wychowawczyni syna z klas I - III robiła łaskę jak miała jechać nawet na jednodniową wycieczkę), rodzice przestaną się domagać i mieć pretensje.
        • asia_i_p Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 18:32
          Nie ma potrzeby likwidować. Starczy wprowadzić jasne zasady rozliczania wyjazdów - np. każdy nauczyciel ma obowiązek do iluś tam godzin opieki nad wycieczkami, imprezami, a reszta to już nadgodziny.

          W tej chwili to wygląda tak, że ja mam wychowawstwo zawsze, kolega nigdy, bo on się kłóci, jest kontrowersyjny i rodzice przychodziliby z awanturami do szkoły. Ja umiem łagodzić, więc w nagrodę za to dostaję zawsze takie klasy, w których się trzeba sporo nałagodzić. Wychowawstwo wiąże się z wycieczkami, pilnowaniem dyskotek, spotkaniami na temat uczniów z rodzicami (a że mam klasę, jaką mam, to to wcale nie jest marginalny czasowo punkt). Pracuję więc realnie dużo więcej godzin w miesiącu. Bo utarło się, że wychowawca nie może odmówić pilnowania klasy na wycieczce czy dyskotece, a niewychowawca jak najbardziej. Nasze pensje różnią się o dodatek wychowawczy, wysokości odpowiadającej 5 godzinom lekcyjnym.

          Gdyby były jasne zasady, obciążenie wycieczkami i imprezami rozkładałoby się na wszystkich, a nie na tych, którym się chce.
          • iwoniaw Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 18:40
            No i od zawsze powtarzam, że reformom powinny podlegać te kwestie, o których piszesz - i frustracja zawodowa byłaby wśród nauczycieli mniejsza i ludzie wykonujący ten zawód nie dzieliliby się na Siłaczki i tych, którzy uczą, bo do niczego innego się nie nadawali, a akurat w szkole mieli znajomości, żeby się zaczepić. To, że nauczyciele nie mają dodatku za wycieczki uważam za skandaliczne, nic dziwnego, że część z nich się wymiksowuje z czynności, które de facto nie są ich obowiązkami - nie jest to może popularne wśród rodziców i tych nauczycieli, którzy są gotowi na poświęcenia, ale oni po prostu walczą o swoje i zachowują się poprawnie - jak pani z pamiętnego wątku, która pracując 8-16 wychodziła "bezczelnie" o 16.00 do domu, zamiast wyrabiać niepłatne nadgodziny.
    • mikams75 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:01
      o ile wyjazdy z nocowaniem czy nocowanie w szkole sa srednio potrzebne i faktycznie moga miec przeciwikow (chocby koszty ielonej szkoly) to nie wiem co mozna miec przeciwko niskobudzetowym wyjsciom jednodniowym.
      • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:09
        mikams75 napisała:

        > o ile wyjazdy z nocowaniem czy nocowanie w szkole sa srednio potrzebne i faktyc
        > znie moga miec przeciwikow (chocby koszty ielonej szkoly) to nie wiem co mozna
        > miec przeciwko niskobudzetowym wyjsciom jednodniowym.

        Dokładnie. Ja nie mam problemu z tym, że dziecko nie nocuje, natomiast jeśli chodzi o wytłumaczenie tego faktu przez nauczycielkę (bo dzieci się boją, bo rodzice nie chcą zostawić na nocowanie, bo chodzi o integrację całej! klasy), powinnam nauczycielce odpisać, że w takim razie nie widzę również sensu zorganizowania tym dzieciom wieczorem 3h gier i zabaw, bo....nie wszystkie dzieci przyjdą, nie wszyscy rodzice puszczą dzieci, nie wszystkie będą się integrować i najważniejsze, że na pewno nie przyjdzie cała klasa, a przecież według nauczycielki tylko wtedy możliwe jest jej zintegrowanie.
        • mikams75 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:12
          ja podejrzewam, ze nauczycielka ma swoje prywatne powody, dlaczego nie chce sie pisac na taie wyjazdy. Mozecie jedynie przewalczyc jednodniowe/poldniowe wyjscia gdzies w okolicy. A jak sie jakies dziecko danego dnia rozchoruje, to trudno, wyjda bez niego. Zawsze bedzie sytuacja, ze ktos nie bedzie mogl gdzies tam isc.
    • lady-z-gaga Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:10
      Nauczycielka szuka pretekstu, ale jesli nie chce wyjazdow, to jej nie zmusisz, zawsze coś znajdzie smile
      Poruszcie temat na zebraniu, przekonasz się, jakie jest podejście innych rodzicow, jeśli takie, jak Twoje - w kupie siła smile
      • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:57
        lady-z-gaga napisała:

        > Nauczycielka szuka pretekstu, ale jesli nie chce wyjazdow, to jej nie zmusisz,
        > zawsze coś znajdzie smile
        > Poruszcie temat na zebraniu, przekonasz się, jakie jest podejście innych rodzic
        > ow, jeśli takie, jak Twoje - w kupie siła smile

        Na pewno ta kwestia będzie poruszona, już wcześniej rozmawialiśmy z innymi rodzicami, ale nie było jeszcze wywiadówki, zaznaczyłam tylko, że ja trgo tematu po raz drugi nie rozpocznę, niech teraz ktoś inny się produkujewink
        Swoją drogą nie zamierzam tej kobiety zmuszać do wyjazdów kilkudniowych, ale jednak jednodniowe wyjazdy edukacyjne są potrzebne i korona z głowy jej nie spadnie gdy zabierze dzieci do muzeum, teatru czy na jakąś lekcję edukacyjną.
        • komorka25 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 12:57
          Ja osobiście jestem za wyjściami/wyjazdami, ale rozumiem i takie nauczycielki, które odmawiają. Moja dobra koleżanka ma małe dziecko. Dziecko w godzinach, kiedy ona ma lekcje jest w żłobku. Wyjazd może być przed otwarciem żłobka, a powrót po jego zamknięciu. Co wtedy z dzieckiem? Rodziny bliskiej na miejscu nie ma, a mąż jeździ "na tirach".
    • muchy_w_nosie Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:15
      Trafiła się wam, wychowawczyni stacjonarna.
      Mój syn w zerowce co miesiąc gdzieś jeździ. Szkoła organizacje zimowiska i wakacje dla uczniów.
      U nas w zeszłym roku, jak ktore było niegrzeczne to jechało pod warunkiem, że rodzic cobie opłaci i pojedzie jako opiekun swojego dziubusia - nie było problemu.
      W 4 klasie troche siara, że za jare ktoś z rodzicem jedzie, no ale co począć, zawsze może nie jechać.
      • muchy_w_nosie Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:18
        Jeszcze dopiszę, wychowawczyni syna, ma małe dziecko i na pierwszym czerwcowym zebraniu mówiła, że ona na wycieczki 2-dniowe jeździć nie może ale spokojnie, jak będzie okazja wyjazdu to pojedzie inny opiekun wybrany z pośród nauczycieli którego zna klasa.
    • zlababa35 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:35
      Prawdę mówiąc, jakbym dotąd uczyła, to ostatnie, o czym bym myślała to mieć na głowie uczniów przez parę dni i nocy non stop, no i podrzucac w tym czasie komuś moje własne dziecko tongue_out. Odpowiedzialność ogromna, zarobki słabe, za ten wyjazd służbowy chyba nie ma delegacji?
      • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 10:52
        zlababa35 napisała:

        > Prawdę mówiąc, jakbym dotąd uczyła, to ostatnie, o czym bym myślała to mieć na
        > głowie uczniów przez parę dni i nocy non stop, no i podrzucac w tym czasie komu
        > ś moje własne dziecko tongue_out. Odpowiedzialność ogromna, zarobki słabe, za ten wyjaz
        > d służbowy chyba nie ma delegacji?
        >
        Nasza wychowawczyni nie ma dzieciwink Co do zwierzaków, to nie wiemwink To młoda dziewczyna, nie mam zastrzeżeń do niej jako nauczycielki, chociaż mogłaby czasami skrócić dystans fo dzieci, bo jak na tak młodą osobę, jest bardzo zasadnicza i zdystansowana. Nikt nie oczekuje od niej wylewności, ale jest dość oschła.
        Pamiętam, że na początku zorganizowana była taka lekcja integracyjna na której m.in. dzieciaki miały powiedzieć, jakie cechy powinien mieć dobry nauczyciel.
        Wymieniły "poczucie humoru", na co wychowawczyni, że poczucie humoru nie jest potrzebne nauczycielowiuncertain
        • lady-z-gaga Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 11:02
          >na co wychowawczyni, że poczucie humoru nie jest potrzebne nauczycielowiuncertain

          o matko... uncertain
        • ga-ti Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 11:45
          "To młoda dziewczyna" - no to może spędza weekendy z narzeczonym smile albo tym bardziej boi się odpowiedzialności za 28 dzieciaków przez kilka dni i nocy z rzędu.
          A to, że utrzymuje dystans to niestety chyba lepiej, u dzieci w szkole właśnie obserwujemy młodych nauczycieli, którzy dystansu nie mają i zasadniczy nie są i dzieciaki wchodzą im na głowę, zwłaszcza te starsze.
          Ale poczucie humoru pomaga wink
        • zlababa35 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 14:34
          Może Pani dała im ekhm subtelnie do zrozumienia, że nie będzie tolerować na lekcjach pajacowania i że te wszystkie niby żarciki i popisy uczniów na nią źle działają wink.
      • kub-ma Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 19:17
        Nauczyciel nie ma płaconych delegacji
    • anika772 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 12:46
      Szuka pretekstu, bo z jakichś powodów nie chce jeździć na wycieczki.
    • triss_merigold6 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 14:38
      Jedyne co by mi przeszkadzało w tej wizji nauczycielki to brak wyjść do kina/teatru/muzeów/na jednodniowe wycieczki, które mają wartość edukacyjno-poznawczą.

      Nocowanie czwartoklasistów w szkole uważam za doskonale zbędne, obowiązkowe zielone szkoły również.
    • daisy Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 14:46
      Olewałabym. Wycieczki, zielone szkoły i nocowanki w salach gimnastycznych nie wydają mi się do niczego potrzebne.
      Jednodniowe wyjazdy ze szkoły, zamiast lekcji, też nie. W szkole mojego dziecka nie ma tego w ogóle i jakoś wszyscy żyją sobie zadowoleni. Do kina dzieciaki chodzą już same albo z rodzicami.
      • triss_merigold6 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 14:56
        Osobiście jestem za jednodniowymi wyjazdami pod warunkiem, że wycieczki mają konkretną wartość edukacyjną, łączą się z intensywnym zwiedzaniem, warsztatami. Jeśli chodzi o dłuższe wycieczki, to z chęcią wysłałabym dzieci na szkolne wyjazdy do Zakopanego i Krakowa, ponieważ sama tych miejsc serdecznie nie znoszę i wolę, żeby poznawanie przez dzieci tych fragmentów ojczyzny szkoła odwaliła za mnie.
        • daisy Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 15:02
          Z własnej szkolnej przeszłości z czasów podstawówki nie pamiętam ani jednego sensownego edukacyjnie wyjścia. Może teraz są inne możliwości, ale mało w to wierzę. Dzieciaki w tym wieku najbardziej interesują się sobą nawzajem, otoczenie mało je obchodzi. W tym wieku sens mają wyjścia towarzysko-rekreacyjno-plenerowe, typu ognisko albo wycieczka rowerowa.
          • triss_merigold6 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 15:10
            Teraz są zupełnie inne możliwości i zupełnie inna oferta.
            Tematy typu ognisko czy wyjścia plenerowe starszakowi załatwia harcerstwo więc zupełnie nie oczekuję tego od szkoły.
    • magata.d Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:07
      saszanasza, jesteś typową, niepracującą matką dziubdziusia winkwinkwink Twoje posty na to wskazują.

      Nie przejmuj się tak, nie analizuj, nie rozkminiaj tak sytuacji szkolnych dziecka, ono sobie poradzi. Skoro nauczycielka nie chce jeździć na wycieczki to sobie pretekst znajdzie i ty nic nie zrobisz, podobnie z innymi rodzicami - na ich decyzje nie wpłyniesz. Wyluzuj , to szkoła, bywa różnie, niech dziecko organizuje sobie czas z przyjaciółmi po szkole.
      • aaa-aaa-pl Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:30
        Mądrze gadasz.
      • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:44
        magata.d napisała:

        > saszanasza, jesteś typową, niepracującą matką dziubdziusia winkwinkwink Twoje posty n
        > a to wskazują.
        >
        > Nie przejmuj się tak, nie analizuj, nie rozkminiaj tak sytuacji szkolnych dziec
        > ka, ono sobie poradzi. Skoro nauczycielka nie chce jeździć na wycieczki to sobi
        > e pretekst znajdzie i ty nic nie zrobisz, podobnie z innymi rodzicami - na ich
        > decyzje nie wpłyniesz. Wyluzuj , to szkoła, bywa różnie, niech dziecko organizu
        > je sobie czas z przyjaciółmi po szkole.


        Hehe, no chyba takwink Osobiście drażni mnie jednak, że dzieciaki są tymi wycieczkami straszone: jak nie bedziecie grzeczni, to nie pojedziecie na wycieczkę/do kina/do teatru. No i nie jeżdża. Myślą, że za karę, a nie jeżdżą dlatego, że nauczycielka nie chceuncertain
        • magata.d Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 18:00
          saszanasza napisała:

          > magata.d napisała:
          >
          > > saszanasza, jesteś typową, niepracującą matką dziubdziusia winkwinkwink Twoje p
          > osty n
          > > a to wskazują.
          > > Myślą, że za karę, a nie jeżdżą dlatego, że n
          > auczycielka nie chceuncertain
          >
          saszanasza, to powiedz pani, żeby nie mowiła do dzieci w ten sposób, bo przecież i tak nie jeżdżą. No i dzieciaki, jak mądre, to też już chyba się zorientowały, że to puste gadanie i nie powinny się tym przejmować.
          • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 18:04
            magata.d napisała:

            > saszanasza napisała:
            >
            > > magata.d napisała:
            > >
            > > > saszanasza, jesteś typową, niepracującą matką dziubdziusia winkwinkwink T
            > woje p
            > > osty n
            > > > a to wskazują.
            > > > Myślą, że za karę, a nie jeżdżą dlatego, że n
            > > auczycielka nie chceuncertain
            > >
            > saszanasza, to powiedz pani, żeby nie mowiła do dzieci w ten sposób, bo przeci
            > eż i tak nie jeżdżą. No i dzieciaki, jak mądre, to też już chyba się zorientowa
            > ły, że to puste gadanie i nie powinny się tym przejmować.


            No właśnie już się zorientowały i zaczynają mieć w "dudzie" takie straszenie, więc wychowawcze toto nie jestuncertain
            • ginger.ale Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 18:25
              To powiedz to na zebraniu, może Pani sobie odpuści takie czcze gadanie..

              Do wycieczek nie zmusisz. Ewentualnie, jak wychowawczyni zacznie podawać 50 argumentów przeciwko wyjazdom, możecie spytać wprost czy w ogóle nie zamierza zabierać klasy gdziekolwiek, niech nie owija w bawełnę, bo szkoda czasu/nerwów waszego i jej.
              Sama nie podjęłabym się opieki na wycieczce z noclegiem, ale wyjść do teatru czy na jakieś warsztaty, wycieczek jednodniowych szkoda.
        • ewa_mama_jasia Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 10:07
          No to niech nie jeździ. Tak jak ktoś tu napisał wcześniej, nauczyciele nie mają obowiązku robić wycieczek. Tylko niech powie jasno, a nie wymysla głupie preteksty. Wychowawczyni syna z klas 0-4 też nie jeździła z nimi, czasami wychodziła do parku, wycieczki jednodniowe były z tego co pamiętam w ciągu 4 lat ze 2, dłuższych wcale. Parę wyjść do kina / teatru. Ale pani powiedziała jasno, że nie będzie jeździć, bo boi się że sobie z klasa nie poradzi.
    • iwoniaw Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:22
      Ja w takiej sytuacji nic bym nie zrobiła. Owszem, wszelkie zielone szkoły, wycieczki czy wyjścia do teatru/muzeum/kina/na warsztaty bywają ciekawe i pożyteczne (lecz powiedzmy sobie szczerze - bywa również, że zupełnie nie), ale ostatecznie mieszkam w mieście z dość szeroką ofertą muzealno-dydatktyczno-rozrywkową i to, co uważam za stosowne, mogę zapewnić dzieciom bez szalonej logistyki i innych nakładów (a już na pewno nie większych niż w przypadku opłacenia wyjścia ze szkołą). Najwyraźniej trafiliście na panią, która nie ma ochoty/możliwości wyjeżdżania na cały dzień/kilka dni - no bywa. Trochę dziwne, że nie wychodzą nigdzie w godzinach lekcji (mam na myśli jakiś teatr czy muzeum), bo takie rzeczy są przeważnie w planie dydaktyczno-wychowawczym szkół i chyba nie znam klasy/szkoły, gdzie całkiem nic i nigdy nigdzie. No ale czy to naprawdę taki dramat?

      Nie wiem, czy rozpoczynanie dyskusji na zebraniu ma sens, zwłaszcza że pani już właściwie wyraziła swoje stanowisko, a opinie rodziców - jak widać choćby w tym wątku - bywają skrajnie różne. I piszę to ja, wysyłająca dzieci na wszelkie szkolne wyjścia/wyjazdy klasowe.
      • magata.d Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:51

        > Nie wiem, czy rozpoczynanie dyskusji na zebraniu ma sens, zwłaszcza że pani już
        > właściwie wyraziła swoje stanowisko, a opinie rodziców - jak widać choćby w ty
        > m wątku - bywają skrajnie różne. I piszę to ja, wysyłająca dzieci na wszelkie s
        > zkolne wyjścia/wyjazdy klasowe

        Myslę, że inni rodzice nie zwracają uwagi na takie błahostki, nie jest to dla nich problem spędzający sen z powiek i szkoda im bedzie czasu na analizowanie, dlaczego pani nie chce jeździć na wycieczki.
        • saszanasza Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 18:07
          magata.d napisała:

          >
          > > Nie wiem, czy rozpoczynanie dyskusji na zebraniu ma sens, zwłaszcza że pa
          > ni już
          > > właściwie wyraziła swoje stanowisko, a opinie rodziców - jak widać choćb
          > y w ty
          > > m wątku - bywają skrajnie różne. I piszę to ja, wysyłająca dzieci na wsze
          > lkie s
          > > zkolne wyjścia/wyjazdy klasowe
          >
          > Myslę, że inni rodzice nie zwracają uwagi na takie błahostki, nie jest to dla n
          > ich problem spędzający sen z powiek i szkoda im bedzie czasu na analizowanie, d
          > laczego pani nie chce jeździć na wycieczki.


          O nie nie! To właśnie "dzięki" innym rodzicom zaczęłam dostrzegać problem, więc na zebraniu na pewno bedzie to poruszone, tylko ja już nie zamierzam się udzielać. Poudzielałam się w korespondencji z nauczycielką, zna moje zdanie i w zasadzie to wszystko.
        • iwoniaw Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 19:04
          Myslę, że inni rodzice nie zwracają uwagi na takie błahostki, nie jest to dla n
          > ich problem spędzający sen z powiek i szkoda im bedzie czasu na analizowanie


          No tu się stanowczo nie zgodzę, nie po tym, jak od lat jestem uczestniczką tzw. zebrań z rodzicami i widzę i słyszę, co im spędza sen z powiek i nad czym zawzięcie dyskutują big_grin
          • magata.d Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 11:18
            iwoniaw napisała:

            > Myslę, że inni rodzice nie zwracają uwagi na takie błahostki, nie jest to d
            > la n
            > > ich problem spędzający sen z powiek i szkoda im bedzie czasu na analizowa
            > nie

            >
            > No tu się stanowczo nie zgodzę, nie po tym, jak od lat jestem uczestniczką tzw.
            > zebrań z rodzicami i widzę i słyszę, co im spędza sen z powiek i nad czym zawz
            > ięcie dyskutują big_grin
            >
            To chyba trafiłaś na jakiś klub matek niepracujących, które nie mają innych, ciekawszych zainteresowań w życiu winkwinkwinkwink
            • magata.d Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 11:27
              Mam niepracującą sąsiadkę i ona żyje praktycznie tylko życiem dzieci. Na jakie rzeczy, błahostki, sceny z życia szkolnego (nie tylko własnych dzieci) zwraca uwagę, to ja jestem w szoku winkwink

              Zamierzam zmienić pracę i wiem, że czeka mnie krótszy lub dłuższy czas bez pracy i mam nadzieję, że mi nie odbije winkwinkwink
            • saszanasza Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 13:03
              magata.d napisała:

              > To chyba trafiłaś na jakiś klub matek niepracujących, które nie mają innych, ci
              > ekawszych zainteresowań w życiu winkwinkwinkwink

              Jeżeli uważasz, że tylko matki niepracujące mają takie problemy najwyraźniej nie masz dziecka w wieku szkolnym.
              Znam status zawodowy większości matek ponieważ się z nimi koleguję i bynajmniej nie siedzą w domu z dziećmi.
              • iwoniaw Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 14:10
                Jeżeli uważasz, że tylko matki niepracujące mają takie problemy najwyraźniej ni
                > e masz dziecka w wieku szkolnym.


                No więc mam identyczne zdanie jak szaszanasza - matki "niepracujące", które znam, nie mają czasu ani głowy na takie dyrdymały, bo zazwyczaj ich "niepracowanie" wynika z tego, że mają 3+ dzieci do ogarnięcia plus inne "bonusy życiowe". Natomiast gdybyś - to do magata.d - bywała na zebraniach szkolnych, to mogłabyś w praktyce zaobserwować problemy i sposób ich poruszania przez matki jak najbardziej zaangażowane zawodowo i nie pisałabyś takich rzeczy. Z moich obserwacji wynika, że "takie problemy" mają najczęściej matki jedynaków, ostatecznie mające pozostałe dzieci młodsze niż to szkolne, po raz pierwszy "przeżywające" szkołę potomka. wink
                • magata.d Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 18:54
                  Na zebraniach szkolnych bywam od niedawna. Znam matki dzieci starszych, które do szkoły chodzą od dłuższego czasu. Tylko jedna przejmuje się takimi drobiazgami.
    • pearl3434 Re: Dziubdziusie... 28.11.17, 17:24
      Wycieczki są fajne pod warunkiem,że ciekawe.Ja zawsze z moimi gdzieś jeżdże.Do muzeum,krajoznawcze,wystawy.Natomiast co do dłuższych wycieczek-tylko 2-dniowe,bo logistyka z moimi dziećmi jest okropna.Opieka nad nastolatkami jest bardzo obciążająca.Przeważnie jak któreś zachoruje( a leków nie podajemy) lub mamy kogoś z uczuleniem konczącym się wstrząsem anafilaktycznym.(takiego mam).Odpowiedzialnosc duża,bo pomysły dzieci różne a odpowiadam ja.Ale jeżdże.Bo lubię.Niektóre moje koleżanki nie.I tu już powodów milion....
    • mgla_jedwabna Re: Dziubdziusie... 29.11.17, 13:37
      Podejrzewam lenistwo pani nauczycielki i rodziców, którym nie chce się ogarniać wyjść do kina, nocowania w szkole, wycieczek edukacyjnych...
    • tsaria Re: Dziubdziusie... 30.11.17, 13:21
      Jeszcze się taki nie narodził, coby wszystkim dogodził.
      U mojego 3 kl. (klasa 8 latków) jest dokładnie na odwrotnie. Dzieciaki ciągle gdzieś jeżdżą, jednodniowe wyjścia edukacyjne są w prawie każdy piątek, do tego wycieczki dalsze, jednodniowe, planuje wyjazd dwudniowy zagranicę. Jutro jadą na jednodniową, wyjazd o 5:30, wracają o 21. Pani się chce, ale pretensje też są. Takie częste wyjazdy kosztują, nie każdego rodzica stać, a przecież większość rodziców i tak na głowie stanie, żeby dzieciakowi dać, aby gorszy się nie czuł.
      Dla mnie fajnie, dzieciaki jeżdżą, poznają, integrują się, muszę przyznać, że wycieczki są dobrze dobrane i pod względem wieku dzieci i zainteresowań, syn często opowiada co widział i co się dowiedział.
      Mnie tylko jedno uwiera, że te wycieczki zawsze są w piątek i od początku roku mój syn miał tylko 3 razy zajęcia kompensacyjne, które zawsze przez wyjścia przepadają, ale wiem ile te wyjazdy i wyjścia mu frajdy sprawiają, więc przeboleje to jakoś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka