W zasadzie pytanie jest retoryczne, bo chodzi o teściową, więc w sumie i tak z bazy wiadomo, że robić.
A za co? Ano za zarządzanie naszym budżetem. Ostatnio była próba zarządzenia składki na drogi sprzęt kuchenny dla szwagierki "bo jej się popsuł". No mnie się akurat nie popsuł, bo w ogóle nie mam gdyż za drogi

Tu mi się udało sprawie ukręcić łeb w porę. Ale teściowa głupia nie jest, uczy się, z następnym pomysłem ominęła mnie szerokim łukiem i uderzyła prosto do męża. Zażyczyła sobie zakupienia prezentu dla dziecka w dalszej rodzinie z jej strony, bo mój mąż jest chrzestnym "a ona tam właśnie jedzie". W domyśle trza stopy całować, wszak zabierze prezent i nie będzie fatygi. W praktyce, zawiezie prezent i wręczy dziecku. Ona, nie ofiarodawca

No i taki mały szczegół, że kilka powodów, żeby się nie wyrywać to namiętnych kontaktów z tą dalszą rodziną jest, inaczej byśmy tam jechali