Dodaj do ulubionych

no i gdzie...

12.12.17, 10:24
... ci idealni mężowie jeszcze bardziej idealnych emateczek www.msn.com/pl-pl/styl-zycia/nowoczesne-zycie/facet-z-miotłą-czyli-wyznanie-domowego-obiboka/ar-BBGyVi4?ocid=spartanntp ??? No chyba, że te nikłe kilka procent zbliżonej do ideału męskiej populacji zgarnęłyście dla siebie... uncertain
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:30
      No mój obecny jest w tym nikłym procencie właśnie, mam kłamać, że jest inaczej? Po raz pierwszy jestem w związku, że suma sumarum ja robię w domu mniej. Niewiele, ale jednak smile Ale żeby było sprawiedliwie, to mój eks był właśnie takim obibokiem, którego czasem trzeba było awanturami zagnać do odkurzania, o gotowaniu zapomnij. Więc oni oczywiście istnieją. Wg moich obserwacji i opowieści koleżanek nie znam żadnej pary, gdzie facet robi w domu więcej od kobiety. Zawsze kobiety sprzątają, gotują, ogarniają więcej, nawet jeśli oboje pracują zawodowo.
      • pitupitt Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:42
        Właśnie takich odpowiedzi się spodziewam, bo przecież żadna jematka nie zburzy swojego idealnego image`u big_grin NA forum każda ma idealnego męża, partnera, chłopaka, tylko w realu nie znam ani jednego takiego przypadku. To daje do myślenia...
        • morgen_stern Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:51
          Nie rozumiem - mam wymyślać, żebyś się czuła usatysfakcjonowana? O poprzednim pisałam wprost, że nie gotuje i sprząta niechętnie. Do myślenia ci daje, szkoda tylko, że czytać nie umiesz.
          • lellapolella Re: no i gdzie... 12.12.17, 15:51
            Ja też cię zmartwię, bo mam takiego i co poradzisz? Więcej sprząta i, generalnie, ogarnia dom i zwierzaki, a kiedy dzieci były w wieku szkolnym, to jeszcze zgłosił się samorzutnie i całe lata wstawał wcześnie, by je wyprawiać do placówek. Na pociechę napiszę, że ja gotuję i piekę, ale żeby nie było tak kolorowo, nikt by mi łba nie urwał, jakbym nagle przestała. Przepraszam.
            PS. I jeszcze robi zakupy lepiej ode mnie ale o tym - szawink
          • semihora Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:29
            No właśnie. To ja jeszcze powiem więcej, żeby już do kompletu było niewiarygodnie - odkąd urodziłam dziecko, to ja jestem obibokiem. Chłop lata do pracy, a po pracy robi zakupy, a potem jeszcze sprząta chałupę. Ja nie mogę, bo trzymam dziecko big_grin Wystarczająco niewiarygodnie? To masz problem, bo to sama prawda - trzeba się umieć ustawić suspicious
        • cauliflowerpl Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:12
          O nie przesadzaj, wielokrotnie pisalam, ze moj obecny facet to nawet wg mojego wlasnego kryterium dotyczacego gospodarstwa domowego, to kompletny odpad atomowy. Z tego tez powodu nasze gospodarstwa domowe leza o 25 km od siebie i nikt do nikogo nie ma pretensji big_grin
        • miss_fahrenheit Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:27
          Ale jeśli rzeczywiście takiego ma, to powinna kłamać? Jak zawsze - część odpowiedzi to będą pospolite kłamstwa lub ubarwienia, część - to mocno subiektywne oceny, a część - po prostu opis stanu faktycznego.
        • lodomeria Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:27
          No to w końcu daje czy nie daje do myślenia? Bo póki co to trzymasz się kurczowo swojej wyssane z palca hipotezy zamiast pomyśleć, że może znajomych masz takich sobie?

          Ja pójdę krok dalej: już mój pradziadek był feministą. W rodzinie siłą rzeczy nie mam dennych facetów (jeden wuj trafił na strazniczkę patriarchatu, ale i tak w kwestii obowiązków domowych przyjęła jego pomysł na życie). Na przyjaciół tym bardziej sobie takich nie wybieram.
    • triss_merigold6 Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:39
      Mój jest daleki od ideału pod tym względem, ale wykonuje wszystkie zawieź, przywieź, odbiera młodszą z przedszkola, wydaje obiad jak mnie nie ma, ogarnia wszystkie kwestie remontowo-naprawcze, zmywarkę i swoje rzeczy. Po zakupy z kartką, sprzątanie wg. wskazania palcem.
      W weekendy przywozi dary spożywcze od swojej matki, co liczę mu jako gotowanie.tongue_out
      Syn rozwiesza pranie, wyrzuca śmieci i odkurza duży pokój.
      • pitupitt Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:45
        U nas podobnie - mnie nie interesują sprawy urzędowo-bankowo-rachunkowe, zakupy wszelkiego rodzaju, remonty, ogarnianie samochodu czy jeżdżenie z córką na turnieje szachowesmile. Go z kolei nie interesuje sprzątanie i pranie, cała reszta to kwestia dogadania co kto kiedy zrobi.
      • aqua48 Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:45
        Ja robię w domu więcej, mąż w domu głównie pracuje zawodowo, ale bez problemu przejedzie też odkurzaczem, umyje i pochowa naczynia, wyszoruje łazienkę czy wywiesi pranie. Generalne porządki robimy razem.
      • kropkacom Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:49
        Klękajcie narody big_grin
    • cauliflowerpl Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:45
      Kości jego bieleją w polu.
      • pitupitt Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:46
        Tak się rozpędziłaś przy porządkach??? big_grin
        • cauliflowerpl Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:03
          Doszlam do wniosku, ze moge miec w mieszkaniu syf, ale to bedzie moj syf, a jak wiadomo nawet dziecko wlasne nie denerwuje tak bardzo jak obce big_grin
      • aqua48 Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:49
        cauliflowerpl napisała:

        > Kości jego bieleją w polu.

        Prowadzisz swój pług przez kości umarłych?
    • kropkacom Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:48
      Ja się moim nie dzielę big_grin
    • lusitania2 Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:49
      a owszem, zagarnęłam jednego z tych paru procent dla siebie.
      • pitupitt Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:53
        Jak na razie nie zaskakujecie... big_grin
        • lusitania2 Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:57
          pitupitt napisał(a):

          > Jak na razie nie zaskakujecie...

          wcale mnie to nie martwismile
        • morgen_stern Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:00
          A czego się spodziewasz? Że na ematce dziewczyny będą się gremialnie przyznawać do tego, że mają z tym problem w domu? Jest jakiś odgórny obowiązek pisania o małżeńskich konfliktach i kłopotach, żeby ci się statystyki zgadzały i można było w razie czego wyciągnąć odpowiedni cytat w dyskusji?
          • pitupitt Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:06
            A co, masz coś do ukrycia? Real z fantazją się nie zgrywa??? To współczyję
            • morgen_stern Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:10
              Przestań fantazjować. Po prostu drażnią mnie te oczekiwania spowiadania się na forum ze szczegółów swojego prywatnego życia, zwłaszcza przykrych. Nie ma takiego obowiązku. Żadna z nas nie musi ci się z niczego zwierzać. Na ogół ludzie w realnym świecie nie wywalają wszystkim swoich bebechów na wierzch i nie zwierzają się przypadkowym i obcym osobom ze swoich kłopotów, więc nie rozumiem, dlaczego oczekujesz tego na forum? Możesz mi to jakoś sensownie wyjaśnić bez personalnych uwag i dziecinnych dosrywanek?
              • pitupitt Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:17
                Co tu dużo wyjaśniać? To co czytam na forum, w żaden sposób nie ma potwierdzenia w rzeczywistości. Tyle. A jak nie masz ochoty się spowiadać, to się nie spowiadaj.
                • morgen_stern Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:25
                  Czyli wątek jest z tezą, a ty nie umiesz czytać. Wyżej wyraźnie pisałam, jak u mnie jest, a jak było. To raz. A dwa, jeśli oczekujesz na forum odzwierciedlenia rzeczywistości, to jesteś jeszcze bardziej naiwna, niż myślałam.
    • same-old_mona Re: no i gdzie... 12.12.17, 10:54
      Mój w domu za dużo nie robi aktualnie, bo on pracuje poza domem a ja zdalnie z domu w czasie jaki mi odpowiada i za zwyczaj chałupę ogarniam z rana. Ale w weekendy gotuje on, albo jak mi się nie chce/ nie mam weny. Zakupy ogarniamy albo wspólnie albo jedzie sam jak mi się nie chce ( a ostatnio bardzo mi się nie chce). Ja jestem z takiego stanu rzeczy zadowolona.
    • aerra Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:03
      Mój zmywa (ale tylko to czego nie łyknie zmywarka), wiesza pranie i składa swoje. Od czasu do czasu odkurza (w weekendy, bo w tygodniu to ja), myje okna (ja nie tykam, czasem tylko szybę przetrę w czasie pomiędzy). Powiedziałabym mu o tym, że jest w elicie, ale jeszcze mi się zepsuje.
      I tak generalnie ja więcej sprzątam - zwłaszcza pod względem takiego codziennego ogarniania, odkurzania. Ja też gotuję, sortuję i wstawiam pranie (to faktycznie jakaś czarna magia dla facetów, nie wiem czemu, cholera inżynier, a prania nie umie posortować). Ale też ja więcej w domu jestem, bo on dłużej pracuje.
      Duże porządki ogarniamy razem.
      • triss_merigold6 Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:15
        Nie dałabym facetowi do wykonania tak subtelnej czynności jak sortowanie prania i wybór programu. big_grin Ja wrzucam do pralki, ustawiam program, a syn lub partner rozwieszają uprane.
        • same-old_mona Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:22
          A to mój może posortować I włączyć pralkę ale wiesza tak, że potem wszystko jak psu z gardła. Wolę to ogarniać sama.
    • jdylag75 Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:19
      Mam dobre wzorce wiec i wybrałam dobrze, dziadek pracował, ogarniał chałupę i gotował, tato mój to samo + opieka nad dziećmi, szwagier mój też, tak samo brat i mąż. Przy czym kobiety w rodzinie potrafią odśnieżyć, przybić gwóźdż i jeździć autem, no i zarobić, itd. Nie mam wpływu na to, że ktoś postronny sobie życia nie potrafi zorganizować i żeby sobie samopoczucie poprawić - umniejsza.
    • diona78 Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:25
      Jakieś te statystyki z doopy wyjęte. Może w starszym pokoleniu albo na wsi. Owszem, znam domy gdzie kobieta robi w domu sporo więcej, znam takie gdzie to idzie mniej więcej po równo ale takich gdzie facet nie ogarnia ani sprzątania ani prania ani gotowania, to nie znam. U nas po połowie bez pokazywania palcem. To był mój warunek żeby wyjść za człowieka za mąż w ogóle. Były wojny ( przed ślubem), musiałam nauczyć ale nie ma rzeczy których nie potrafi, chociaż dzielimy się wg upodobań i czasu pracy. Narzekać nie mogę.
    • ruscello Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:32
      Może trzeba jeszcze dzielić mężów według rocznika. Mój tata, teść i ojcowie znajomych (wiek 50-60) robią znacznie mniej niż żony. Wśród moich bliższych znajomych, liczmy związki na swoim - 24-32 lata, obowiązki są dzielone praktycznie po równo. Oczywiście niekoniecznie wszyscy robią wszystko, podział wedle ochoty danej pary. Takie podejście do obowiązków domowych i okołodziecięcych jest dla mnie oczywiste i jak wyczułam, że koleś ma starodawne oczekiwania, to szybko uciekłam. Moje koleżanki robią podobnie, więc ten odsetetek sparowanych leni trochę spada.
      • bazia8 Re: no i gdzie... 12.12.17, 11:45
        Mój wzorzec rodzinny był taki, tata robił zakupy i sprzątał "grubsze" rzeczy - odkurzanie, sprzątanie piwnicy, mycie okien. Mama gotowała i ogarniała dom, w wieku ok 10 lat ja przejęłam odkurzanie, sprzątanie łazienki i mycie okien (no, może około 13 roku życia). Nie przypominam sobie mamy z kubłem na śmieci, to był obowiązek taty. Aaa, dzieliłam jeszcze z nim wyprowadzanie i kąpanie psa, weterynarza.
        Teść nie robi sobie nawet herbaty, ale syn był wychowany normalnie tj. dużo spraw załatwiał w domu rodzinnym (pies, odkurzanie, mycie okien, śmieci, zakupy, pomoc na działce). Postanowiłam tego nie zmieniać smile

        Serio: w większości domów moich koleżanek facet nie leży na kanapie po przyjściu z pracy, może dlatego mam wypaczony pogląd na tę sprawę.
        Znam jedną, która przyznaje się do obsługiwania pana małżonka.

    • viridiana73 Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:11
      Bo chłopy takie som.
      Ja po kilku latach nakręcania się, zdałam sobie sprawę, że moje oczekiwania są zwyczajnie nierealistyczne.
      Przeszłam więc (stopniowo) na metodę listy zadań i paluszka wskazującego, i choć mierzi mnie to czasem, to egzamin zdaje. A jak mnie zmierzi (?) za bardzo, to powtarzam sobie: chłopy takie som.
      Z tym pomaganiem to też sprawa trudna; mój nieraz tak wypali: "Kochanie, w czym ci pomóc?". "W niczym" - odpowiadam - "po prostu weź odkurzacz i odkurz chałupę. Pod półką na buty też. I za koszem na pranie i pod dywanikiem w kuchni też." Za każdym razem to mówię, od tylu lat. Ale chłopy już takie som.
      • miss_fahrenheit Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:28
        viridiana73 napisał(a):

        > Ale chłopy już takie som.

        Wybiórczo niepełnosprawni?
        • cauliflowerpl Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:52
          To się nazywa "niepełnosprytni".
      • lodomeria Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:30
        Chyba Ci się fora pomylily, że tu z takim seksizmem wyjeżdżasz.
        • viridiana73 Re: no i gdzie... 12.12.17, 17:17
          To nie seksizm, ja po prostu nie lubię zaklinania rzeczywistości.
          A że rozwinę moją myśl/spostrzeżenie: jeśli tacy są, to musi być jakiś powód. Jeśli przez stulecia byłyśmy wtłaczane z automatu w rolę pani domu i strażniczki domowego ogniska, to schemat ten jest już bardzo mocno zakorzeniony w naszych (i męskich) głowach prawda? Trzeba pracy wielu pokoleń, żeby się z niego wyzwolić. A teraz wyobraźmy sobie: "siedzisz" sobie w pracy, pół godziny do fajrantu, a ty już swoje obowiązki ogarnęłaś. I jeśli szef Ci czegoś nie zleci, to co zrobisz? Pościemniasz, czy z pieśnią na ustach rzucisz się robić coś, czego Ci robić nikt nie kazał? Zakład, że 95% załogi palcem nie kiwnie?
          I w domu jest tak samo: jeśli pani kierowniczka czyli nasza pani domu nie każe, to so się będzie chłop wyrywał? W końcu wszyscy wiedzą, że za porządek to nie on jest odpowiedzialny...
          • miss_fahrenheit Re: no i gdzie... 12.12.17, 17:23
            viridiana73 napisał(a):

            > Trzeba pracy wielu pokoleń, żeby się z niego wyzwolić.

            Zgadza się. A postawa "chłopy takie są" dodatkowo utrwala dawny porządek rzeczy i raczej nie przyczyni się do zmian.
            • viridiana73 Re: no i gdzie... 12.12.17, 17:57
              Ale nie wszystko trzeba/da się zmienić rewolucją, metoda małych kroczków jest równie skuteczna.
              Wiesz, mój świat nie jest zero-jedynkowy, nie podoba mi się podejście: "Albo od jutra zmieniasz się o 180 stopni, albo wystawiam ci walizki za drzwi!"
              Może kiedyś i miałam bardziej radykalne podejście do wielu spraw, ale życie pokazało mi, że to czasem staje się wyłącznie zarzewiem konfliktów, a w końcu jakoś trzeba z ludźmi żyć. Nawet z własnym mężem.
              Myślisz, że nic nie robię w tej sprawie? Robię. Ale pozytywistycznie. Pracuję u podstaw. Syn jest wychowywany zupełnie inaczej, niż był wychowywany mój mąż, ogarnia swoje obowiązki, nie jest dziubdziusiem, któremu trzeba wyprasować koszulę czy umyć okno w pokoju. Pewnie, trzeba mu również i coś czasem palcem wskazać, ale to nie norma.
              Tak że sorry, ale żadna tam ze mnie "wolność prowadząca lud na barykady"big_grin
              • miss_fahrenheit Re: no i gdzie... 12.12.17, 18:11
                Przecież nie pisałam nigdzie o rewolucji jako jedynej metodzie prowadzącej do zmian, a o odrzuceniu akceptacji zastanego stanu rzeczy, bo wyrażenie, o którym pisałaś, jest taką akceptacją. Jeśli miałaś coś innego na myśli, to znaczy, że problem jest w komunikacji między nami, a nie w meritum.
                • viridiana73 Re: no i gdzie... 12.12.17, 18:40
                  Akceptacją to może nie do końca... raczej takim przeświadczeniem, że nie wszystko/wszystkich da się (całkowicie) zmienić. A jeśli się nie da, to trzeba działać w taki sposób, żeby było jak najmniej strat w ludziachwink
      • zosia_1 Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:38
        100/100 👏 myślałam, że to tylko moje spostrzeżenia
    • heca7 Re: no i gdzie... 12.12.17, 16:55
      Jeśli chodzi o porządki świąteczne lub przed jakąś imprezą to sprząta tylko mąż. Poza tym on ma jak dziecko wink kiedy szykuje mu się wyjście ze znajomymi (beze mnie, sami faceci) to najpierw bez jakiegokolwiek zaganiania sam sprząta w domu , ogarnia kostkę przed domem z szyszek, igieł i co tam spadnie. Przyniesie zapas drewna do kominka. Obowiązki odbębnione - może iść do kolegów wink
      Niestety za to nie gotuje , chyba że sushi (to robi tylko on). Kiedy rodzina przychodzi na wigilię stoi mimo to w kuchni, podaje, przynosi, nalewa, wkłada do zmywarki, robi herbatę/kawę, smaży pierogi. Takie prace pomocnicze.
      Okna myje tylko on- od lat.
    • jolie Re: no i gdzie... 12.12.17, 17:38
      Mój sprząta w tygodniu na pewno mniej niż ja z prostego logistycznego powodu - wraca o wiele później. W weekend jest w miarę po równo, oczywiście ja mam swoje obsesje <jatozrobięnajlepiej> typu pranie (lubię prać), mycie okien i mycie lodówki. Sprzątanie kuchni i łazienki przypada częściej mężowi, robi to dobrze. Oboje nienawidzimy gotowania oraz pilnowania lekcji u starszych chłopców, robimy to, co musimy, ja gotuję lepiej i mam lepsze pomysły, zatem ja częściej, ale i tak chłopcy jedzą też w szkole w tygodniu. Mąz w kwestii braku obiadu (co się zdarza jak najbardziej, miewam lenia, bo unikam nielubianych czynności) jest wyluzowany - coś tam sobie uszykuje, a i o mnie zapyta wink.
    • rosapulchra-0 Re: no i gdzie... 12.12.17, 18:39
      Mój jest w tym nikłym procencie. Ja gotuję, gdy mi się zachce i mam siłę na to. Praniem też się zajmuję. Ale mój mąż wstawia naczynia do zmywarki, zorganizował całą przeprowadzkę nie angażując żadnej firmy przewozowej i nie biorąc ani jednego dnia urlopu, a pracuje sześć dni w tygodniu. W domu odkurza, segreguje śmieci, karmi kota, samodzielnie się ogarnia, robi zakupy lepiej ode mnie, a i, jak np. dzisiaj o piątej rano najpierw zrobił mi kawę z czekoladą, a potem herbatę. I tylko dlatego, że miałam taką zachciankę.
      • rosapulchra-0 Re: no i gdzie... 12.12.17, 18:40
        Dodam, że ja nie pracuję i siedzę w domu.
    • jem.gluten.i.cukier Re: no i gdzie... 12.12.17, 19:33
      Mój mąż był pod tym względem okropny, więc wpuściłam na rynek matrymonialny z powrotem smile
      Z konkubentem podział następujący:
      Ja zajmuję się pralką on zmywarką
      On częściej sprząta kuchnię ja łazienkę
      Ja pilnuję porządku w sypialni, bo mam tu stanowisko do pracy, więc bardziej bałaganię i bardziej mnie bałagan wkurza
      Resztę mieszkania odurzamy i mopujemy oboje
      Ja wolę zrobić generalne porządki z wyrzucaniem, on woli bieżące ogarnianie
      On częściej robi zakupy, ja pilnuję płacenia rachunków
      On wstaje rano i wyprawia swoje dzieci do szkoły, ja w tym czasie wyleguję się z naszym dzieckiem smile
      Gotujemy oboje, choć inne rzeczy, on nie piecze, ja tak

      Przy czym nie jest ideałem, ma od cholery wad, tylko po prostu nie przerastają go codzienne czynności. Zresztą wie, że ze mnie służby domowej nie da się zrobić smile
    • triismegistos Re: no i gdzie... 12.12.17, 19:48
      Doszła do " tylko co 20. facet jest w stanie wrzucić za kobiety rzeczy do zmywarki!" i dalej mi się nie chce. Za kobiety, haha.
      • martishia7 Re: no i gdzie... 13.12.17, 08:55
        Haha! Ja tak samo! big_grin
    • 89mumin Re: no i gdzie... 12.12.17, 20:40
      Zastanawia mnie na jakiej próbie te badania były robione (jeśli takie były). Mieszkałam w swoim życiu z różnymi ludźmi, więcej wśród nich było mężczyzn niż kobiet i nie pamiętam żadnego, który by sobie prania nie ogarnął albo odkurzacza się obawiał. Wręcz przeciwnie - miałam wrażenie, że mężczyźni są bardziej pedantyczni niż kobiety. Żeby nie było podejrzeń o stronniczość - żaden z tych chodzących ideałów nie był moim partnerem. Nie wykluczam, że to się zmienia po wejściu w związek małżeński i zamieszkaniu wyłącznie z partnerką, ale w grupie wiekowej 20-30 takich nieogarniętych mężczyzn nie uświadczyłam. Nie odwołuję się do własnego partnera, bo oboje mamy swoje za uszami, jeśli chodzi o prace domowe...
    • kk345 Re: no i gdzie... 12.12.17, 21:48
      Procenty procentami, ale pierwszy raz widzę kogoś, kto korzysta z msn i binga...
    • onnomatopeja Re: no i gdzie... 12.12.17, 22:01
      Mój mąż wiele w domu potrafi zrobić, ale ja wolę sama. Lepiej posortuję i rozwieszę pranie, dokładniej pozmywam i odkurzę, smaczniej ugotuję. Poza tym nie cierpię, jak mi ktoś przestawia rzeczy - każdy przedmiot ma swoje miejsce, obudzona o północy potrafię dokładnie powiedzieć, gdzie coś jest. A mąż z upodobaniem zmienia położenie i potem muszę szukać. Niech tam sobie siedzi w rachunkach, pilnuje samochodów, pracy, pomaga w edukacji i wychowaniu dziecka, a ja sprawy domowe sobie z pomocą pani do sprzątania ogarnę. Chętnie zwalam na niego jedynie codzienne zakupy - ja nie cierpię.
      • nickbezznaczenia Re: no i gdzie... 12.12.17, 22:12
        Twoim zdaniem.

        Twoim zdaniem.

        onnomatopeja :Lepiej posortuję i rozwieszę pranie, dokładniej pozmywam i odkurzę, smaczniej ugotuję.

        Zapytałaś go kiedykolwiek co o tym sądzi?

    • martishia7 Re: no i gdzie... 13.12.17, 09:32
      No ale co poradzę na to, że mam jak mam. Najpoważniejszy obowiązek, który nie jest mój w domu, to codzienne gotowanie i aprowizacja. Czasami gotuję, ale wyraźnie rzadziej. Za to zgadza się - jestem jedynym nastawiaczem prania w chałupie big_grin Bo już wieszanie/zbieranie to różnie, stary często się włącza. Za to jako jedyna sprzątam łazienkę, ogarniam rachunki i sprawy urzędowe, pilnuję zaopatrzenia gospodarstwa w chemię. Rzadko odkurzam, nie myję okien. Nie mam źle, a i tak ciągle mam co robić w domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka