Dzieci koleżanki rok w rok są zabierane na wakacje z babcią a (matka koleżanki). Najpierw pierwsze dziecko - jak miało rok, a potem to już standard był i doszło kolejne. Wyjątkiem był rok ubiegły. Jedyny rok, w którym babcia a nie wyjechała nigdzie, bo miała remont. Babcia owa zabrała wnuki na wakacje nawet w roku, w którym straciła męża (zmarł na wiosnę, babcia latem pojechała z wnukami na tydzień wakacji)
Babcia b (mama raty dziecka) zabrała pierwszy raz wnuka - tylko starszego, jak miał 5 lat. Jak miał 6 lat, a wnuczka 3, babcia została zaproszona do synowej i syna, żeby odreagowala rozwód - zrozumiałe było że nie stać jej na wyjazd, a chciała spędzić czas z wnukami. Rodzice wnuków w tym czasie pracowali i gdyby nie przyjazd teściowej, dzieci byłyby w tym czasie u prababci.
Babcia b po 3 dniu strzeliła focha, bo synowa poprosiła ja o przestrzeganie kilku zasad i starszy wnuk nakablowal, że babcia synowa olala. Skończyło się wyjazdem babci w 4 dniu i jej tekstem, że nie będzie robić za darmowa nianię.
W kolejnym roku babcia b stanęła na nogi i z naszym dofinansowaniem wyjechała z dziećmi. No i nastąpiły zeszłoroczne wakacje. I również babcia b zaoferowała wyjazd.
Ale tym razem babcia a no nie mogła.
Pierwszy raz.
Przez 10 lat.
I teraz wczoraj koleżanka dowiedziała się od babci a, że wnuk powiedział jej, że na ostatnich wakacjach babcia b się wkurzyła i powiedziała, że ona też mogła ich nie zabierać i powiedzieć że ma remont....
Wnuk potwierdził rodzicom i dodał cały kontekst - babci b dzieci powiedziały, że wola jeździć z babcią a, a babcia b na to, że ale babcia a was nie zabrała. Wnuczek na to, że babcia a nie mogła bo ma remont. A babcia b, że ona też by se tak mogła powiedzieć zamiast ich zabierać.
Uroku sytuacji dodaje fakt, że babcia b wraz ze swoją mama czyli prababcia z Ikei

prowadzą od 13 lat wojnę pojazdowa z synowa. Na zasadzie: przy synku są idealne i słodkie. Gdy synowa zostaje sama jest prowokowana, a kiedy traci cierpliwość, wychodzi na wariatke.
Syn nie dawał wiary w to, że jego mama to klasyczna podpielaczka. I twierdził że żona jest uprzedzona do jego rodziny.
Zbliżają się wakacje. Synowa zastanawia się, czy ma iść w kierunku "dzieci są coraz starsze i coraz bardziej dadzą babci b do wiwatu, sprowokuja i będzie dalszą pozywka pod uwiarygodnienie tego, co próbuje udowodnić mężowi" czy też poprostu przekonać męża, że może lepiej niech babcia b sobie wyjazdy odpuści.
Babcia a jedzie w tym roku na 2 tyg z trójka wnuków....