Dodaj do ulubionych

Job i sprawa Nangaparbat

31.01.18, 09:27
Czytam sobie o Jobie, świetny esej Tadeusza Żychiewicza. I jest tam takie zdanie:

Nic tak nie podnieca moralnej czujności, jak zawiść.

I myslę sobie, ze to wiele wyjasnia. O co ta zawiść? Sądzę, że przede wszystkim o slawę. Czy modniej - o "rozpoznawalność".
Okazuje się, że nic nowego pod slońcem, jak zawsze.
Obserwuj wątek
    • spanish_fly Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:31
      Myślę, że chodzi raczej o profity z tej rozpoznawalności płynące. Że w obliczu nieszczęścia jednego, znanego człowieka ludzie są w stanie się zorganizować, chcą się dorzucić do akcji ratowniczej, podjąć ryzyko w celu ratowania go, a nieszczęścia innych nikogo nie obchodzą i nikt poza najbliższymi nie jest zainteresowany ich ratowaniem.
      • ichi51e Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:24
        Pamietajmy tez ze nakrecanie histerii sie oplaca mediom. Na kazdym kolejnym watku wywiadzie opinii ktos zarabia.
    • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:40
      A ja mysle, ze bez przesady. Strasznie przedszkolne tłumaczenie. Jesli krytykujesz to zazdroscisz. Zarowno krytyka jak i bardziej agresywne wyrazanie niecheci moga wyplywac z mnostwa roznych pobudek, pewnie u drobnego procenta z zazdrosci.
      Zwlaszcza, ze akurat panu Tomkowi zazdroscic totalnie, absolutnie nie ma czego.
      • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:57
        Jesli mialabym sie kusic o jakies spekulacje to dziala bardziej mechanizm pewnego poczucia niesprawiedliwosci - osoba, ktora uczciwie pracuje, pcha swoj kawalek rzeczywistosci rzetelnie, zarabia na rodzine, wychowuje dzieci - ogolnie jest odpowiedzialna i wypelnia swoje obowiazki w strukturze spolecznej, nagle nie tylko nie dostaje za to “głaskow” ale widzi jak oto ktos, kto zupelnie ( w jej pojeciu) sie nie stara, nie wypelnia swoich rol, dziala tylko dla siebie i pod siebie - otrzymuje “nagrode” za owo dzialanie dla wlasnej przyjemnosci a nasz wzorowy obywatel dostaje po nosie i jest pogardliwie traktowany jako piecuchowata szara masa. U czesci moze stad agresja i zlosc - bo taki himalaista ( ten szczegolnie) prezentuje soba to wszystko czego osoba nie toleruje a jest za to czczony i chwalony.
        Za siebie moge powiedziec co mnie irytuje. Irytuje mnie ( na topie obecnie) zdejmowanie odpowiedzialnosci za siebie z doroslych ludzi i przerzucanie jej na innych. Ktorzy “maja obowiazek”. Nie twierdze, ze tak mysla himalaisci bo nie znam zadnego ale postawa czesto prezentowana w sieci - ze zostal, ze “trzeba” po niego isc, ze “czeka na pomoc”, a czemu helikopter tak pozno a czemu drugi nie poleci, a czemu... Dorosly swiadomy ryzyka czlowiek poszedl dobrowolnie w miejsce, z ktorego ratowanie go wymaga nieludzkich sil i srodkow a i tak bedzie w wiekszosci przypadkow skazane na niepowodzenie. Ratujacy ( tez pilot) ryzykuja zyciem. I tak dlugo jak pojda koledzy BO CHCA i bo maja mozliwosc i sa wyjatkowymi ludzmi - ok. Ale nie podoba mi sie spoleczne oczekiwanie, ze “ma byc” akcja ratunkowa. A jesli ktos ( absolutnie nie ten ktory krzyczy zeby ratowac) przy tym zginie to wszak piekne takie i bohaterskie. I humanistyczne. Plus oblesna nagonka na Francuzke i himalaistow, ktorzy nie poszli po Mackiewicza.
        • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:03
          Mogę się tylko podpisać.
          Tłumaczenie krytyki zawiścią czy zazdrością to przedszkole.
          • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:13
            nie wiem, pod czym się podpisujesz
            przecież Iskierka opisała - trafnie- mechanizm tej zawiści, a nie zaprzeczyła jej istnieniu

            "mechanizm pewnego poczucia niesprawiedliwosci - osoba, ktora uczciwie pracuje, pcha swoj kawalek rzeczywistosci rzetelnie, zarabia na rodzine, wychowuje dzieci - ogolnie jest odpowiedzialna i wypelnia swoje obowiazki w strukturze spolecznej, nagle nie tylko nie dostaje za to “głaskow” ale widzi jak oto ktos, kto zupelnie ( w jej pojeciu) sie nie stara, nie wypelnia swoich rol, dziala tylko dla siebie i pod siebie - otrzymuje “nagrode” za owo dzialanie dla wlasnej przyjemnosci a nasz wzorowy obywatel dostaje po nosie i jest pogardliwie traktowany jako piecuchowata szara masa. U czesci moze stad agresja i zlosc - bo taki himalaista ( ten szczegolnie) prezentuje soba to wszystko czego osoba nie toleruje a jest za to czczony i chwalony.
            • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:20
              To nie zawiść tylko wkurzenie.
            • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:35
              Zawiść jest uczuciem, którego podłożem jest zazdrość.
              Widzę różnicę między poczuciem niesprawiedliwości, a zazdrością.
              Iskierka może czuć, że "zwyczajny" człowiek jest niesprawiedliwie traktowany w stosunku do swego rodzaju celebryty (bo himalaiści po troszkę są takimi celebrytami sportu). Ale nie zazdrości, bo nie ma czego. Ta sława i sukcesy są okupione niszczeniem zdrowia bądź niestety tragicznym końcem, tak jak w przypadku Tomasza.
          • semihora Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:44
            triss_merigold6 napisała:

            > Mogę się tylko podpisać.
            > Tłumaczenie krytyki zawiścią czy zazdrością to przedszkole.

            Nie zawsze. Czasami to trafna diagnoza.
            • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:48
              Ale chyba nie dotyczy alimenciarza, który wolał zginąć w górach i zostawić dzieciom długi niż pokornie chodzić do roboty?
              • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:06
                "wolał" tak samo, jak niektórzy "wolą" umrzec na raka
                zapytaj tutejsze ematki palące (ktore na pewno wierzą, że im nic nie będzie), czy uważają się za menelice, nie dbające o dzieci
                • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:28
                  Jakie jest prawdopobieństwo śmierci na raka przez palacza w przeciagu np 5 lat?

                  W innym wątku podano statystyki, że z takich wypraw w wysokie góry nie wraca co 10 osoba. Własciwsze porownanie to gra w rosyjską ruletke niż zapadnięcie na chorobe.
                  • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:54
                    >Jakie jest prawdopobieństwo śmierci na raka przez palacza w przeciagu np 5 lat?

                    A nie wystarczy, że w ogole jest prawdopodobieństwo? nie wiedziałam, że taką bezgraniczną troskę o dzieci mierzy się w procentach -do ilu procent wolno matce/ojcu ryzykowac, a powyżej tej granicy już nie?
                    • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:56
                      Siebie chcesz przekonać, że akcja pana alimenciarza himalaisty była w porzo?
                • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:34
                  lady-z-gaga napisała:
                  > "wolał" tak samo, jak niektórzy "wolą" umrzec na raka

                  Widziałaś o jakimś palaczu artykuły na wszystkich portalach na czerwono przez tydzień? Tytuły "Pasja palenia doprowadziła go do śmierci", "Bohaterska akcja ratunkowa polskiego palacza w Pcimiu Dolnym", "Palacz Kazimierz X. pierwszym Polakiem, który w zimie wypalił 1000 paczek!'.
        • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:04
          Dla mnie ta sprawa została rozdmuchana w prasie dużo bardziej niż na to zasługiwała. Jedynka gazety.pl przez kilka dni wyświetlała topik na czerwonym tle, jakby chodziło o super ważną sprawe dla wszystkich Polaków. A skoro sprawa taka ważna to ludzie o tym dyskutowali i każdy został ekspertem od wspinaczek wysokogórskich.
        • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:09
          Bo większość ludzi to jest szara masa i o co tu się sprzeczać. Zdecydowana większość z nas nie zrobi i nie robi nic ponad dostępną zwyczajność, w tym nie ma pogardy, taka jest rzeczywistość, którą sami zaburzamy stawiając na piedestale wyjątkowość i wmawiając ją ludziom od małego. Wyjątek to wyjątek, a nie powszechność.
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:45
            No nie. Nigdy nie myslę o ludziach jako o szarej masie, ze zbyt wieloma prowadzilam dlugie rozmowy, by nie wiedzieć, ze kazdy to osobna wielka ksiega. Kazdy jest wyjatkowy, roznica tylko w tym, że niektóre wyjątkowosci są dostrzegane przez większą liczbe ludzi, czasami z banalnych lub śmiesznych przyczyn.
            • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:30
              O, i to pięknie napisałaś smile
        • ichi51e Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:25
          Mechanizm stary jak swiat przeciez to historia o synu marnotrawnym i jego bracie...
          • jolie Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:40
            Nie tylko syn marnotrawny. Jeszcze ta owca zbłąkana, dla której pasterz zostawia całe stado, które szło za nim...
        • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:40
          Dla mnie nagonka na Eli i ratujacych ja wspinaczy miesci sie calkowicie w tym moralnym wzbudzeniu.
          • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:55
            Nagonki na ratujących wspinaczy to ja nie słyszałam. Wszędzie mówią, że to bohaterowie, którzy ryzykowali życie i powodzenie swojej wyprawy, do której się przygotowywali bardzo długo, dla nieodpowiedzialnych szaleńców. Ale czasami słychać, że Bielecki poszedł, żeby odkupić Broad Peak ( co dla mnie jest już głupim myśleniem )
            • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:21
              Tu na tym forum przeczytałam, że nie ratują mackiewicza, żeby nie opaść z sil i jednak zdobyć K2.
              • black.emma Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 18:09
                To sa slowa amerykańskiej himalaistki.
              • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 19:06
                Ale jednak Nanga, przyznaj ze na slynny watek zlejbaby jednak forum zareagowalo solidarnym oburzeniem.
                • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:13
                  Przyznaje, i z wielką radością.
        • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:30
          iskierka3 napisała:
          > Jesli mialabym sie kusic o jakies spekulacje to dziala bardziej mechanizm pewne
          > go poczucia niesprawiedliwosci - osoba, ktora uczciwie pracuje, pcha swoj kawal
          > ek rzeczywistosci rzetelnie, zarabia na rodzine, wychowuje dzieci - ogolnie jes
          > t odpowiedzialna i wypelnia swoje obowiazki w strukturze spolecznej, nagle nie
          > tylko nie dostaje za to “głaskow” ale widzi jak oto ktos, kto zupelnie ( w jej
          > pojeciu) sie nie stara, nie wypelnia swoich rol, dziala tylko dla siebie i pod
          > siebie - otrzymuje “nagrode” za owo dzialanie dla wlasnej przyjemnosci a nasz w
          > zorowy obywatel dostaje po nosie i jest pogardliwie traktowany jako piecuchowat
          > a szara masa. U czesci moze stad agresja i zlosc - bo taki himalaista ( ten szc
          > zegolnie) prezentuje soba to wszystko czego osoba nie toleruje a jest za to czc
          > zony i chwalony.

          Ja by powiedziała, że to nawet nie kwesita chwalienia konkretnych osób tylko POSTAW:
          - jesteś odpowiedzialny, ograniczasz własny egoizm - jesteś 'szarą masą w kapciach przed telewizorem'
          - jesteś nieodpowiedzialny, stawiasz własne ego ponad wszystko, narażasz siebie i innych w imię pogoni za ekstremum - jesteś 'wybitnym człowiekiem z pasją'

          O ile jestem w stanie przymknąć oko w sytuacji, gdzie pasja daje coś światu (np. naukowiec poświęcający czas rodzinny dla wynalezienia leku, który uratuje życie wielu ludziom) tak w przypadku osiągania tylko własnych korzyści promowanie tego typu zachowań uważam za szkodliwe społecznie.
          • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:43
            "nie kwesita chwalienia konkretnych osób tylko POSTAW"
            Ja bym powiedziala, ze te postawy sa o wiele bardziej wrodzone niz swiadome. W zwiazku z tym tak naprawde wszelkie winy, czy zaslugi sa tylko konstruktem kulturowym. A chwalenie czy ganienie bedzie miec znikomy wplyw zarowno na jednych jak i na drugich. Bo nikt tak naprawde wyzej swojej dupy nie podskoczy...
            • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:56
              Czyli kolejny powod tego calego cyrku to przekonywanie siebie na temat wlasnej decyzyjnosci i sprawczosci. Pod tytulem, "ja jestem odpowiedzialna, ja to bym nigdy czegos tam nie zrobila, chocby mnie wolami ciagneli."
              • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:09
                Ale o tym pisze tez himalaista otwarcie krytykujacy Mackiewicza.
              • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:16
                A jak kogos pochwale albo zganie to bede miec wplyw na jego przyszle decyzje...
                • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:45
                  Tu nie chodzi o wplyw na przyszle decyzje tej osoby ale kolejnych ktore chcialyby isc w jej slady.
                  • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:01
                    nathasha napisała:

                    > Tu nie chodzi o wplyw na przyszle decyzje tej osoby ale kolejnych ktore chcialy
                    > by isc w jej slady.

                    I ty ich będziesz chronić? Na razie o wiele więcej ludzi umiera z powodu braku ruchu od siedzenia przed tv i kompem.
                    • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:08
                      Rownie dobrze mozna powiedziec ze o wiele wiecej umiera na raka niz w wypadkach z udzialem pijanych kierowcow. Nic z tym nie robic? Przypomne ze w F1 wprowadzono rygorystyczne zasady bezpieczenstwa i ulepszano auta nie tylko pod kątem predkosci wlasnie pod wplywem wielu nieszczesliwych wypadkow.
                      • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:15
                        Daj dobry przykład i odejdź od kompa choćby na kilka dni. Dlaczego tu nie nawołujesz do dbania o zdrowie i bezpieczeństwo?
                        Żądać zmian i moralizować tam gdzie nas nie dotyczy najłatwiej. Nie martwisz się o biedne sierotki, których rodzice padną na choroby układu krążenia? Iluż ludzi na to umiera? Albo od otyłości? A jak się na forum podniesie na forum temat otyłości i nadwagi to nagle 80% oburzonych jak można? Po co ta troska? Tyję z choroby ty świnio!!! No bo fajnie się wciąga pączka przed kompem grzmiąc w tłumie na egoistycznych himalaistów, których jest garstka na świecie.
                        • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:26
                          Alez w sprawie otylosci, kwestii chorob, czy poprawnego jezdzenia panstwo niesamowicie duzo robi: kampanie uswiadamiajace, kary, zmiana ustawodawstwa. I spoleczenstwo takze, chocby nie pozwalajac prowadzic pod wplywem alkoholu, wprowadzajac zdrowe nawyki zywieniowe,etc. Wyprawa Mackiewicza byla nawet nie jazda na krawedzi i to mowia specjalisci - wiesz dlaczego o tym mowia? Nie dlatego ze sa zazdrosni badz zyczyli mu smierci ale zeby nie nasladowac takich zachowan.
                          • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:31
                            nathasha napisała:

                            > Alez w sprawie otylosci, kwestii chorob, czy poprawnego jezdzenia panstwo niesa
                            > mowicie duzo robi: kampanie uswiadamiajace, kary, zmiana ustawodawstwa. I spole
                            > czenstwo takze, chocby nie pozwalajac prowadzic pod wplywem alkoholu, wprowadza
                            > jac zdrowe nawyki zywieniowe,etc. Wyprawa Mackiewicza byla nawet nie jazda na k
                            > rawedzi i to mowia specjalisci - wiesz dlaczego o tym mowia? Nie dlatego ze sa
                            > zazdrosni badz zyczyli mu smierci ale zeby nie nasladowac

                            No widzisz, tyle robią a ty dalej, i miliony tobie podobnych, non stop przed kompem...to jest dopiero marnowanie publicznych pieniędzy...
                            No ile ludzi twoim zdaniem poszłoby na 8 tysięcznik i weszło na niego bez butli? Znaj proporcje...
                            • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:42
                              Co mi po tym ze jakis debil wlazl na gore, ale z niej nie zlazl? mam to w doopie czy polazl z butla czy bez.Powinien siedziec na doopie i na wlasne dzieci zarabiac,teraz dzieci zostaly polsierotami bez kasy bo tatus wolal adrenaline.
                              • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:58
                                Twoje też zdaje się bez tatusia. Poradziłaś sobie to i pani sobie poradzi. Już ty się o innych nie martw, bo raczej z dobrego serca na forum nie słyniesz.
                                • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 15:11
                                  Moj ex zyje i placi.Obrona jakiegos debila, ktory nawet slawny nie byl,pies z kulawa noga goscia nie rozpoznawal.Jakby nie postanowil popelnic samobojstwa to dalej bylby nn dla wiekszosci.Zazdrosc o samobojce, hue hue hue.
                                  • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 15:26
                                    Poczytaj sobie jaki wpływ na dziecko ma rozstanie rodziców i nieobecny ojciec. To, że płaci nie zrekompensuje tego, że źle wybrałaś tatusia. Nikt nie jest ideałem, i nie chodzi o obronę, a o krytykę dokonywaną przez ludzi, którzy powinni najpierw zacząć od siebie.
                                    • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 15:32
                                      ty przeciez nie masz zielonego pojecia jak my mamy ustawione zycie😂 ten bzdet o zle wybranym tatusiu zachowaj dla kogos naiwnego kto uwierzy iz mamy jakis wplyw w tym zakresie.😂
                                      • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:54
                                        edelstein napisała:

                                        > ty przeciez nie masz zielonego pojecia jak my mamy ustawione zycie😂

                                        A ty wiesz jak ktoś inny ma ustawione życie? Bo w prasie przeczytasz?
                                        • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 18:36
                                          chcesz powiedziec,ze wcale nie zginal i placi😂
                              • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:18
                                Edel, Tobie nic, a mnie coś.
                                Ale na przyklad możemy sobie wyobrazic, że jest jakis muzyk, ktorego Ty uwielbiasz (a on się zaćpa, bo nie wytrzyma presji), a mnie on nic. Czy mam powiedzieć, żeby siedział na doopie zamiast koncertować?
                                • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:27
                                  Jesli cpa, bo nie wytrzymuje presji to tak powinien siedziec na doopie.Co mi po martwym muzyku?
                            • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 15:38
                              Snyig, czy ty wiesz co to sa proporcje? Problem wiekszy wiec i relatywnie w jego zwalczanie trzeba wiecej inwestowac. Inaczej bysmy w ogole z rzadkimi chorobami nie walczyli bo w koncu ile osob na nie choruje. Od kompa i kanapy sie nie umiera. Od wejscia na 8tysiecznik bez butli z checia pokonania wyimaginowanego rekordu juz jest wieksze prawdopodobienstwo.
                    • maslova Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:41
                      > ? Na razie o wiele więcej ludzi umiera z powodu braku ruchu od siedzenia przed tv i kompem
                      Od kogo więcej? Od alpinistów/ himalaistów? Może dlatego, że wspinaczkę na kilkutysięcznego uprawia znikomy procent społeczeństwa?
                  • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:25
                    nathasha napisała:

                    >nie chodzi o wplyw na przyszle decyzje tej osoby ale kolejnych ktore chcialy
                    > by isc w jej slady.

                    I tak pójdą.
              • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:54
                Nie. Ja zupelnie co innego napisalam.
          • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:24
            Postaw, postaw, tak. To mialam na mysli.
        • la_mujer75 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:35
          Też się podpisuję. To nie zawiść, to poczucie pewnej niesprawiedliwości.
          Wyobraźcie sobie, że z koleżanką z pracy macie jakiś projekt do zrealizowania. Koleżankę akurat ogarnęła jej pasja, no, biedna nie może Wam pomóc. Wy, z wywieszonym jęzorem, dokańczacie projekt, nie śpiąc po nocach, olewając rodzinę, bylęby się wyrobić. Uff, udało się. Szef zadowolony. Zaczyna przydzielać premię. I okazuje się, że koleżanka dostaje większą, bo ona taka twórcza, ma tyle pasji... Jak się czujecie? Czyżbyście czuły się skrzywdzone? O, nie, nie, nie wolno mieć negatywnych myśli...

          Tak jak już wielokrotnie pisałam - pasja to piękna rzecz, dopóki nie koliduje z zobowiązaniami, które człowiek ma.
          Najpierw obowiązek, a potem przyjemność...jeżeli możesz !
          Jestem za solidarnością społeczną, rozumiem potrzebę rozwijania i kształtowania pomocy między społecznej i licząc, że jak najpóźniej poproszę o pomoc.
          Rozumiem, że pomagamy alkoholikom, narkomanom, ludzią społecznie nieogarniętym, niepełnosprawnym, ba nawet usiłujemy resocjalizować ludzi, którzy złamali prawo. Rozumiem pomoc ratunkową dla Tomka. Nie ma z tym problemów.
          Natomiast jestem przeciwna GLORYFIKOWANIU nieodpowiedzialnych zachowań, gdyż idzie niepedagogiczny przekaz do społeczeństwa - zrób coś głupiego , nieprzemyślanego, a może uda ci się zostać bohaterem!
          A tu właśnie tak się stało. Koleś, olewając swoje zobowiązania, oddał się pasji, więc oddajmy mu pośmiertny hołd- zbierzmy kasę dla jego biednych dzieci.
          A co z dziećmi "normalnych" rodziców,które zostają sierotami, bo rodzice mieli mniej spektakularną śmieć?
          Tym bardziej, że on nie oddał życia ratując np., dziecko z pożary, ani nie dla ojczyzny ! Zginął, bo miał taką niebezpieczną pasję.
          • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:56
            la_mujer75 napisała:

            > Też się podpisuję. To nie zawiść, to poczucie pewnej niesprawiedliwości.
            > Wyobraźcie sobie, że z koleżanką z pracy macie jakiś projekt do zrealizowania.

            A jaki wspólny projekt masz z himalaistami? Zadziwiające jest to oczekiwanie, że inni ludzie będą żyli jak EMATKA uzna za właściwe. Ciekawe, że głównie u kobiet, które tak walczą o prawo do samostanowienia.

            > A tu właśnie tak się stało. Koleś, olewając swoje zobowiązania, oddał się pasji
            > , więc oddajmy mu pośmiertny hołd- zbierzmy kasę dla jego biednych dzieci.

            My? Nie, ci co chcą? Zaczyna się znowu dysponowanie cudzą kasą. "Jak można wpłacać na koty jak dzieci głodują?"

            > A co z dziećmi "normalnych" rodziców,które zostają sierotami, bo rodzice mieli
            > mniej spektakularną śmieć?

            Też na nie zbierają, całkiem niedawno była zbiórka na dziecko zmarłej motocyklistki zabitej przez nieostrożnego kierowcę. Zawsze też możesz rozdmuchać taką akcję, zamiast narzekać, że inni coś robią niegodnie z twoimi oczekiwaniami.
            • la_mujer75 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:07
              O tej koleżance- to forma paraboli.... co by lepiej zobrazować dlaczego ludziom nie podoba się traktowanie Tomka, jako prawie bohatera. Widocznie głupi przykład, skoro nie zrozumiałaś/łeś.
              Absolutnie rozumiem, że innych duda swędzi, gdzie ja bym tylko wolałą leżec i czytać książki. Ba, podziwiam takich, którym się chce robić rzeczy, których ja bym za największe pieniądze nie robiła.
              Wyznaję zasadę- rób, ale z głową. No, a w tym przypadku to była mocna samowolka. TO głupota i jej nie należy chwalić.

            • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:42
              "całkiem niedawno była zbiórka na dziecko zmarłej motocyklistki zabitej "

              chciałaś napisać "znanej", nie zmarłej? no to akurat była właśnie taka kolejna medialna śmierć
              • helka.z.porcelany Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 19:36
                A to po medialnej śmierci jest się mniej martwym? Czy po prostu chcesz nam powiedzieć, że motocykliści to takie same tępe typy jak himalaiści? Mniej warci, których można pośmiertnie obrzucać obelgami na publicznym forum.

                Już ci chyba ten jad zaczyna zalewać mózg...

                Otóż te Wasze jałowe wynurzenia, że alpiniści tacy są fatalni jako rodzice - zostawcie do oceny ich dzieciom. Nie macie bowiem BLADEGO POJĘCIA o pożyciu rodzinnym tych ludzi. Jest natomiast pewne, że to co uznajecir za własne opinie, wynikające z troski o dobro osieroconych dzieci, ostatecznie sprawia tym dzieciom dodatkowy ból i przykrość. Bo przypominam, że te wszystkie obelgi, chamskie porównania i oskarżenia padły wobec zmarłego człowieka na PUBLICZNYM FORUM. Prędzej czy później żona czy dzieci mogą na nie trafić. Po co Wam to?

                A co do nieśmiertelnego argumentu, że z „z waszych podatków”, to zaraz rozwiąże Wasze problemy i już nie będziecie musiały wtykać nosa w cudze życie. Proponowałam to już komuś i ponawiam. Jeśli 0,000001 grosza, które pojdzie na te akcje z Waszym podatków jest dla Was warte tego wylewania jadu, to zróbcie notatke na PIT, że ja za Was zapłacę.
                • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:23
                  helka.z.porcelany napisała:
                  > Otóż te Wasze jałowe wynurzenia, że alpiniści tacy są fatalni jako rodzice - zo
                  > stawcie do oceny ich dzieciom. Nie macie bowiem BLADEGO POJĘCIA o pożyciu rodzi
                  > nnym tych ludzi.


                  W wątku obok masz wypowiedź forumki, której ojciec zginał w Himalajach.
                • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:42
                  "A to po medialnej śmierci jest się mniej martwym? Czy po prostu chcesz nam powiedzieć, że motocykliści to takie same tępe typy jak himalaiści? Mniej warci, których można pośmiertnie obrzucać obelgami na publicznym forum.

                  Już ci chyba ten jad zaczyna zalewać mózg..."

                  normalna jesteś? opanuj się. przecież ja niczego takiego nie napisałam, ani nie miałam niczego takiego na myśli. jad to Tobie zalewa mózg, że wymyślasz takie rzeczy.

                  sniyg podał (a?) to jako przykład zbiórki na normalnych rodziców, wiec wskazalam, że nie do końca, bo ta śmierć motocyklistki była też nagłosniona i osoba była znana.
                • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:46
                  w ogóle weź zimny prysznic, bo się gorączkujesz nie wiadomo o co.

                  podatki? ktoś tu pisał w tym wątku o podatkach? emocje odbierają Ci zdolność racjonalnego myślenia, może odstaw to forum na jakiś czas.
          • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:02
            >Natomiast jestem przeciwna GLORYFIKOWANIU nieodpowiedzialnych zachowań, gdyż idzie niepedagogiczny przekaz do społeczeństwa - zrób coś głupiego , nieprzemyślanego, a może uda ci się zostać bohaterem!

            alez nic takiego nie miało miejsca, ani w mediach, ani na forum
            za to negowano samą akcję ratunkową, na ktorą wg ematek himalaiści nie zasługują
            a g.wnoburza była z tego powodu tak wielka, jakby wysyłano na tę akcję ematkowcyh mężów i ojców, za ematkowe pieniądze

            >Rozumiem, że pomagamy alkoholikom, narkomanom, ludzią społecznie nieogarniętym, niepełnosprawnym, ba nawet usiłujemy resocjalizować ludzi, którzy złamali prawo. Rozumiem pomoc ratunkową dla Tomka. Nie ma z tym problemów

            Sęk w tym, że niektore forumki alkoholikom i narkomano by wybaczyły ich "pasję" i wybaczyłyby wydawanie na nich panstwowych pieniędzy, za to nie mogły przebolec pomocy dla Mackiewicza. Czy to jest normalna reakcja?
            • la_mujer75 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:10
              To ja zupełnie inaczej odebrałam wiele wypowiedzi broniących tego kolesia.
              Sama trzymałam kciuki za akcję ratunkową.
              I nie zauważyłąm żadnej wypowiedzi, w której ktoś by wolał pomóc narkomanowi, czy tam alkoholikowi, a nie temu człowiekowi.
              • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:35
                Ja też nie zauważyłam, żeby akurat na ematce ktoś odmawiał pomocy... Albo wieszał psy na ratownikach, że uratowali akurat Francuzkę. Albo wylewal "wiadra jadu". Za to jest mnóstwo o zawiści, zazdrości, tyłach na kanapie i walkach we włosach.
                • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:39
                  No ja tez “wiader jadu” nie odnotowalamwink ma ratownikach to jednak troche psow zawislo vide watek zlejbaby.
        • minor.revisions Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:48
          > Plus oblesna nagonka na Francuzke i himalaistow, ktorzy nie poszli po Mackiewicza.

          Za to mieli czelność uśmiechać się na zdjęciu.
          • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:41
            No wlasnie. Bezczelniwink i te teksy “ja tu czegos nie rozumiem”, “ cos tu sie nie zgadza”, “ rozne wersje daja do myslenia”. Autorow wszystkich tych tekstow wytarzalabym w smole i pierzu i pogonila przez rynek!
      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:37
        Nie chodzi o krytykę, ale o emocjonalne zaangazowanie.
      • mrs_jedi Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 04:21
        Dokładnie. Szkoda człowieka, ale zazdrościć mu nie ma czego.
    • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:45
      Myślę, że to niczego nie wyjaśnia. Głupotą jest tłumaczenie każdej krytyki zawiścią. Nie wiem po co założylaś wątek, w którym cytujesz ludzi gadających głupoty.
      • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:51
        >Głupotą jest tłumaczenie każdej krytyki zawiścią.

        a czym jest tłumaczenie każdej krytyki troską o bliźnich? chyba tylko obrazą inteligencji słuchacza/czytelnika
        • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:53
          > a czym jest tłumaczenie każdej krytyki troską o bliźnich?

          A gdzie ktoś takiego sugeruje? Wymyślasz.

          Krytyka to krytyka. Nie wiem po co dopisywac do niej ideologię.
          • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:04
            Bo wszystko z czegoś wynika. To nie ideologia ale próba zrozumienia co stoi za ludzkimi reakcjami.
          • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:08
            Nie rznij głupa, Lauren. Wszystkie wątki na ten temat pełne są hipokryzji i "pochylania się" nad dziecmi i żonami himalaistow, chociaż nigdzie w mediach nie widziałam ich skarg na ojców i mężów. Krytyka w wydaniu ematkowym to nie krytyka, a hipokryzja. Jest okazja, żeby dowalić komuś, kto jest inny, to się dowala, zapominając spojrzeć we własne gniazdo - czy na pewno wszystko w nim porządku. Bo samo siedzenia na dupie i na forum nie daje gwarancji, że się dostatecznie dobrze wypełnia rodzinne obowiązki.
            • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:15
              Święte słowa. Zresztą to forumowe ubolewanie nad dziećmi i żonami nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości. Za to gdyby takowa żona czy córka trafiła na jeden czy drugi wątek, zapewne lektura by ją załamała.
            • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:25
              > chociaż nigdzie w mediach nie widziałam ich skarg na ojców i mężów

              To jesteś ślepa. W wątkach na temat himalaistów kilkakrotnie były przytaczane wypowiedzi dzieci wspinaczy z lat 70-tych, które w begatywny sposób wspominaly opuszczenie przez ojca, dla którego liczyly się tylko góry. Widzisz tylko to co ci pasuje do z góry wymyslonej tezy.

              > Krytyka w wydaniu ematkowym to nie krytyka, a hipokryzja.

              Które z ematek nie płacą alimentów na swoje dzieci? Nicki tych hipokrytek poproszę.
            • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:39
              Forum w ogóle jest specyficzne, mnóstwo sfrustrowanych osób czekających tylko na to, żeby na kogoś naskoczyć i obrabiać to w pierdylionie wątków, to może być forumka z mężem przemocowcem czy trudnym dzieckiem, może być celebrytka, a może też być czasami wyższa, nomen omen, półka problemów, czyli np. taki himalaista.
              Nie odważyłabym się mierzyć rzeczywistych ludzi miarą z forum, nie odważyłabym się nawet zanadto oceniać realnego "ja" forumek po tym, co piszą, a nie, co robią (i czego o nich nie wiem) i dziękować za to Najwyższej Istocie wink.
            • spanish_fly Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:44
              Ja widziałam takie skargi w internecie, a i słyszałam je na żywo. Ba, sama mam ojca, który wprawdzie w Himalaje nigdy nie dotarł, ale też miał swego czasu pie...a na punkcie gór i wspinaczki, co kosztowało mnóstwo nerwów moją matkę, a nawet mnie, chociaż byłam tylko dzieckiem.

              Nie przypominam sobie, żebym krytykowała akcję ratunkową czy postaci ostatniego górskiego dramatu, ale tego typu hobby może być bardzo niszczące dla rodziny i nie ma co do tego żadnych wątpliwości.
            • rosapulchra-0 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 15:13
              Jak rzadko, zgadzam się z lady. 100/100!
      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:47
        Nie każdej. Tu chodzi o krytykę o bardzo silny natęzeniu emocjonanym, usprawiedliwiajacą się wzgledami moralnymi.
    • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:49
      Tak, moralne wzmozenie, to doskonaly sposob na ukrycie swoich prawdziwych intencji.
      Do tego latwo jest byc moralnie lepszym, kiedy samemu nie czuje sie rzadnego cisnienia. Czyli wielu ludzi nie robi roznych rzeczy, nie dlatego, ze sa niemoralne, tylko dlatego, ze im sie wcale nie chce robic takich rzeczy.
      Maja wrodzona sklonnosc do zachowan spolecznie akceptowalnych a mysla, ze to ich zasluga, ze sie tak idealnie kontroluja big_grin
      • jola-kotka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:36
        10/10
      • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:16
        100/100
        Napisałaś tak mądrze, że nawet "rzadnego" Ci wybaczam big_grin
        Ja nie lubię ryzyka, boję się go, boję się wielu rzeczy. Odczuwam to raczej jako upośledzenie, a nie zaletę. Rozumiem, że ludzie są różni i pewnie wszyscy mają jakąs swoją rolę do odegrania. Tacy, jak ja, nigdy niczego nie pchną na nowe tory, ani w ogole do przodu, nie zrobią nic spekatakularnego, będą szukac tylko przetartych i bezpiecznych ścieżek. Odważniejsi (nie mam na mysli szaleńcow, himalaistow też nie) zdziałają więcej, z czego i pozostali skorzystają. Ci zachowawczy z kolei mogą być pożyteczni, bo widząc więcej możliwych konsekwencji , od czasu do czasu zapobiegną brawurze, albo przynajmniej uświadomią kogoś o niebezpieczeństwie. I tak się ten świat toczy, a pomijając ekstremalne sytuacje, wartościowanie ludzi wg ich skłonności do ryzyka jest bezsensowne. Nie mam pojęcia, jak zbudowany jest mózg wyczynowcow, na pewno inaczej niż mój i inne procesy chemiczne w nim zachodzą smile nie probuję oceniać tak bezkompromisowo, jak inne ematki - bo szaleńcy i ryzykanci widocznie są potrzebni, po to, by wszyscy mogli zaznać emocji związanych z ich ryzykiem - w koncu jedni jeżdżą w wyścigach samochodowych, a inni kupują na to bilety smile
        • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:41
          Te "erzety" to jakas zmora, ciagle je sprawdzam.
      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:31
        >>>Czyli wielu ludzi nie robi roznych rzeczy, nie dlatego, ze sa niemoralne, tylko dlatego, ze im sie wcale nie chce robic takich rzeczy.

        O wlasnie. Zawsze powtarzam, ze gdybym po alkoholu mogła przespać cala noc, bylabym pijaczką. A tak - żadna przyjemność.
    • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:50
      Krytyka pod adresem turystów w klapkach, których musi ratować TOPR to zazdrość o sławę? Dobrze wiedzieć.
      • alicia033 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:53
        araceli napisała:

        > Krytyka pod adresem turystów w klapkach, których musi ratować TOPR to zazdrość
        > o sławę? Dobrze wiedzieć.


        w samo sednosmile
        • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:10
          Raczej mylenie pojęć w celu prostej manipulacji.
          • alicia033 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:22
            sniyg napisał:

            > Raczej mylenie pojęć w celu prostej manipulacji.

            jak widać niektórzy nawet wersji łopatologicznej nie są w stanie przyswoić.
            Smuteczekcrying.
      • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:11
        Krytyka tych turystow to raczej nieskrepowane wyrazenie swojej wyzszosci nad nimi pod kazdym wzgledem. Albowiem nikt z krytykujacych nie ma watpliwosci, ze zszedlby stamtad nawet w klapkach i z torba z biedronki na glowie.
        • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:16
          Mialam na mysli tych z Morskiefo Oka.
        • ichi51e Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:28
          No wiec mamy jeszcze jeden aspekt ktory tez sie zgadza. Kazdy przeciez kto pisze ze uwaza ze pan byl glupi uwaza ze jest madrzejszy
          • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:31
            Czyli +10 do zajebistosci.
        • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:43
          A raczej nikt z krytykujących nie wybrałby sie w góry w klapkach i z torbą z biedronki.
        • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:55
          nie, raczej, że by NIE WSZEDŁ w klapkach. zejście dla każdego byłoby trudne, wiec sęk w tym, by w tych klapkach tam nie wchodzić.
      • domowapani Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:04
        Najlepsze podsumowanie tych wszystkich dyskusji na ten temat. 👍🤛👏
    • a.va Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:52
      A mnie się wydaje, że ta sprawa jest taka poruszająca wszystkich, bo bardzo silnie jest związana z fundamentami człowieczeństwa: życie, śmierć, ryzyko, egoizm, poświęcenie (powinna go ratować czy zostawić?), bohaterstwo (ratowników), poczucie sprawiedliwości (dlaczego na niego się składają, a na chore dzieci nie), skrzywdzone dzieci (które tracą ojców). To są sprawy najbardziej pierwotne, każdy ma związane z tym jakieś lęki, jakieś nadzieje, same bardzo mocne uczucia.
      • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 09:59
        A mnie sie wydaje, na podstawie komentarzy ma fb, ze ludziom sie z reality show pomylilo. Zachowuja sie jakby film sensacyjny ogladali.
        • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:17
          Cóż, himalaiści czy inni wannabe zdobywcy ekstremalni od dawna robią ze swoich działań reality show, celowo i świadomie.
        • fadilla Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:39
          To był taki stream, akcja na żywo, a umierający himalaista stał się bohaterem wszystkich aktualnych narracji. A przecież będąc świadkiem takiej akcji odruchowo chcesz, żeby mu sie udało. Trzymasz kciuki za bohatera filmu? No trzymasz, jesteś z nim.
          • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:01
            No właśnie nie. Ja trzymałam kciuki za ratowników. Żeby wyszli z tego cało i żeby ich przygotowana wyprawa na K2 nie została przerwana.
            Mówiąc szczerze, było mi wszystko jedno czy dwoje szaleńców przeżyje. Nie chciałam, żeby pociągnęli za sobą innych.
            • fadilla Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:21
              A ci z wyprawy na K2 realizują takie samo szaleństwo.
              • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:29
                Na K2 idzie 6 osob, maja leki, inny sprzet, Botor jest ratownikiem medycznym. Inny jest takze cel wyprawy
                • fadilla Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:42
                  Cel jest taki sam - wejście na szczyt. Zimą!
                  • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:44
                    fadilla napisała:
                    > Cel jest taki sam - wejście na szczyt. Zimą!

                    Cel ten sam - sposób wykonania jednak inny.
                  • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:46
                    Nie Fadilla cel jest unifikacyjny polskiej grupy narodowej. Co oznacza ze przy ryzyku nie beda szarzowac.
              • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:35
                No nie do końca - nie porównuj aktualnie dwóch najlepszych wydolnościowo i kondycyjnie wspinaczy, którzy mają całe zaplecze logistyczne i ogromne doświadczenie na ośmiotysięcznikach do Mackiewicza, który 8 k m przekroczył pierwszy raz w czwartek.
              • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:00
                Są przygotowani, mają sprzęt i pomoc. Tam nie ma 2 ludzi - tylko cała ekipa, która zajmuje się sprawami "około wspinaczkowymi". To też pasja i niebezpieczeństwo - ale nie pójście na żywioł. Oni sami mówią, że wyżej pójdą, jak będzie bezpiecznie, zrobi się okno pogodowe itd. Ale nie będą wchodzić "za wszelką cenę".
            • rosapulchra-0 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:25
              arwena_11 napisała:

              > No właśnie nie. Ja trzymałam kciuki za ratowników. Żeby wyszli z tego cało i że
              > by ich przygotowana wyprawa na K2 nie została przerwana.
              > Mówiąc szczerze, było mi wszystko jedno czy dwoje szaleńców przeżyje. Nie chcia
              > łam, żeby pociągnęli za sobą innych.

              arwena i jej chrześcijańska, katolicka miłość do bliźniego.. sciana
              • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 19:49
                Rosa i jej wspieranie alimenciarzy i szaleńców.
              • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:32
                Akurat tutaj Arwena popiera najwazniejsze przykazanie o milosci blizniego jak siebie samego, egoizmu nie wolno.popierac
      • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:12
        poprawka , tak sparwa nie porusza WSZYSTKICH , mnienie poruszyła

        za to siekło mnie niweymownie to co dawno temu zdarzyło sie na okrecie podwodnym KURSK - to bylo prawdziwe nieszczescie i powolna smierc w meczarniach kilkudziesieciu ludzi , ludzi kótrzy pod rządami Putina nie mieli zadnych szans odmówic tej przyjemnosci ani liczyc na fachową pomoc ( Rosja zabronila udzialy wysoko wyspecjalizowanych skandynawskich )jednostek ratowniczych . Pamietacie jak caly swiat liczyl te pukania w kadłub ? oni umierali chyab przez tydzień ,wstrząsające .
        Oni zasłgują na pomnii a nie jakis ćpun .
        • ichi51e Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:29
          O wlasnie musisz byc tym samym typem co ja! Dla mnie kursk to byla wlasnie taka poruszajaca tragedia i koszmar. Do dzis jak sobie przypomne i pomysle to plakac mi sie chce.
          A pan ktory umarl realizujac marzenia? Daj nam pani boze...
          • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:40
            Też.
            Drugie, czego nie mogę zapomnieć - szkoła w Biesłanie.
            • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:45
              O tak. Szkoła w Biesłanie i Kursk.
              • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:18
                o walsnie , choc Biesłan to jzu zupelnei inny kaliber, to ne tragedia losowa choc o wiele potworniejsza
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:39
            W zalodze Kurska na pewno było wielu ludzi, ktorzy realizowali marzenie - o morzu, okrecie podwodnym, marynarce wojennej. O ich śmierci do dzisiaj myslę ze zgrozą i bardzo, bardzo mi ich szkoda.
            Moj dziadek też mial marzenie - skończył kurs dla lekarzy okretowych, chcial plywać. Babcia mu nie pozwoliła, w imię obowiązkow męża i ojca. I jego tez mi szkoda, że nie pływał.
        • a.va Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:14
          No oczywiście, że pisząc "wszystkich" miałam na myśli jakiś ogół, dużą skalę poruszenia, a nie to, że absolutnie wszyscy są poruszeni, to chyba jasne, że są też osoby, których to w żaden sposób nie poruszyło - nie oburzyli się ani nie wzruszyli, nie skrytykowali ani nie współczuli, tylko byli zupełnie obojętni. Jednak większość osób się tą sytuacją w jakiś sposób wzburzyła, to widać choćby po wątkach na ematce, niewiele osób nie wypowiedziało się w żadnym z wątków o tej wyprawie.
      • alicia033 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:23
        trawestując klasyka: ale jak porusza, jak nie porusza?
        Not at all.
    • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:00
      Ja nie rozumiem czemu zakładasz, że każdy (!!!) chce być sławny i rozpoznawalny....? I że każdy (!!!) zazdrości sławnym i rozpoznawalnym? Ja na przykład zupełnie nie chcę i nigdy nie chciałam być na jakimkolwiek świeczniku. Pogubiłam się już w dyskusjach kto kogo za co krytykuje (Pan Tomek/ratownicy/czemu Pakistan nie ma helikopterów/ czemu nie da się polecieć na 8 yltys metrów śmigłowcem) i kto komu czego zazdrości (mu, grube, nudne kobiety w walkach na głowie pierdzace w kanapę itd), w każdym razie jak się nie obrócić to d.pa z tyłu...
      • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:04
        Bo zawsze znajduje sie w dyskusji grupa osob, dla ktorych paliwem napedowym jest poczucie wlasnej wyzszosci moralnej. Nad motlochem.
        • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:52
          No nie wiem- mnie w ostatnich dyskusjach najbardziej uderzyło poczucie wyższości "himalaistek" typu: wy, grube, nudne kobiety z kanap nie rozumiecie pasji, bo jesteście ograniczone, nieszczęśliwe i zawistne.
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:46
            Zgadzam sie, że to głupie i niepotrzebne, ale czytając kolejne wątki, mialam wrażenie, ze te wykwity były sprowokowane atakami naprawde niżej pasa.
      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:51
        Nie każdy, bo nie wszyscy opluwaja himalaistów.
        • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:55
          Ale nie rozumiem - stwierdzenie, że to niebezpieczny sport, który powinny sobie odpuścić osoby mające dzieci na utrzymaniu to jest opluwanie? Stwierdzenie, że każda taka pasja odbywa się kosztem rodziny, to jest hejt? Stwierdzenie, że pan, który mówi, że żyje tylko i wyłącznie dla siebie, jest egoistą- to nie jest stwierdzenie faktu? Dla mnie to jest po prostu opinia, do której każdy ma prawo...
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:48
            Chyba jednak widzialaś, że nie takim jezykiem wypowiadało sie wiele osób. I o ten jezyk mi chodzi, jezyk swiadczacy o jakimś niezwykle silnym emocjonalnym zaangażowaniu.
        • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:39
          nangaparbat3 napisała:
          > Nie każdy, bo nie wszyscy opluwaja himalaistów.

          Bo oczywiście opluwanie niehimalaistek jako "grubych matek na kanapie przed telewizorem' już jest ok i wcale nie oznacza poczucia moralnej wyższości big_grin


          -
          Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
        • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:59
          Ja bym nawet powiedziala, ze bardzo nieliczne, nawet pojedyncze wyppwiedzi mozna nazwac “opluwaniem”. A i to z duzym naddatkiem. Jest sporo wypowiedzi krytycznych ale to nie to samo.
          • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:03
            hahahahaha, żarty sobie robisz? Takiego hejtu w internecie dawno nie było.
            • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:27
              sniyg napisał:
              > hahahahaha, żarty sobie robisz? Takiego hejtu w internecie dawno nie było.

              Wzywanie do tolerowania a wręcz gloryfikacji nieodpowiedzialności również.
            • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:37
              Pisze o forum. Bylo duzo krytyki, “hejtu” -nie.
              • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:46
                Przed wyprawa nawet PZA go krytykowal i w wyprawie pomoc nie chcial.
              • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:51
                No prosze Cię. A wątek "Eli." chociażby?
                • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:04
                  Ale ile osob zalozylo ten watek? Cale forum wspolnie?
                  • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:18
                    To zupełnie jak z tą ustawą o IPN.
            • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:39
              A co mnie internet obchodzi, jesteś na ematce teraz.
              • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:51
                No i na ematce była kupa hejtu.
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:50
            Mnie sie wydawało, że hejtu było naprawdę ponad miarę.
            • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:24
              nangaparbat3 napisała:
              > Mnie sie wydawało, że hejtu było naprawdę ponad miarę.


              Może ktoś w końcu zdefiniuje co to jest ten sławetny 'hejt'? Bo jak na razie to 'krytyka z którą się nie zgadzam'.
              • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 08:28
                To jest krytyka, ktora obraża. W masie.
                • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 08:38
                  Czyli co? Albo głaszczemy po główce albo siedzimy cicho? Wielkie zdziwienie, że większość ludzi uważa pana za szaleńca? Że nie mówią "jaki on fantastyczny, ma pasję, więc trzeba go pochwalić".
                • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 08:58
                  nangaparbat3 napisała:
                  > To jest krytyka, ktora obraża. W masie.


                  Często, według osoby krytykowanej i ją popierających KAŻDA krytyka obraża.
                  • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 17:15
                    Bo my, i to jest nasz poważny problem, nie potrafimy krytykować tak, żeby nie obrazać.
                    W obraźliwy sposób odzywamy sie do naszych dzieci, i tak się tego uczymy.
                    Krytykowac powinno sie z wielką delikatnością, no chyba że chcemy zranić krytykowanego.
                    • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 18:00
                      Zgadzam się. Ale myślę, że niewielu zgodzi się z tobą co do ostatniego zdania. Spójrz, co się dzieje w mediach - ludzie ze świecznika nazywają siebie nawzajem zerami, szmalcownikami, podważają czyjeś zdrowie psychiczne. Przykład idzie z góry, a w internecie na dobrą sprawę jedynym hamulcem bezpieczeństwa jest prędkość reakcji moderatora. Kiedyś można było pewne rzeczy najwyżej zasugerować, teraz wali się w twarz.
                      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 22:19
                        bo nie chodzi o rozwiązanie problemu, tylko o wygraną, niechby i to było Pyrrusowe zwyciestwo.
                    • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 07:19
                      nangaparbat3 napisała:
                      > Bo my, i to jest nasz poważny problem, nie potrafimy krytykować tak, żeby nie o
                      > brazać.
                      > W obraźliwy sposób odzywamy sie do naszych dzieci, i tak się tego uczymy.

                      Chyba Ty smile

                      Podam przykład, bo chyba nie zrozumiałaś - w tej dyskusji określenie "leży martwy jak padlina" zostało określone... wiadrem jadu. Litości!

                      Sposoby dyskusji są różne - jedni używają ostrych słów - inni (jak Ty czy Sumire) zmanierowanego tonu moralnej wyższości. Problem nie polega na języku tylko na tym, że się o problemu nie rozmawia a przerzuca analizowaniem oponenta i wymyślaniem jakież to on ma (złe oczywiście) intencje. Cały wątas popełniłaś, żeby udowodnić, że osoby o innym zdaniu niż Twoje mają złe motywacje (zazdroszczą!) big_grin A skoro mają złe motywacje to oczywiście się mylą!
                      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 08:26
                        To nie kwestia intencji, tylko motywacji. Uświadamiane intencje sa jak najlepsze.
                        • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 08:43
                          nangaparbat3 napisała:
                          > To nie kwestia intencji, tylko motywacji.

                          Starasz się udowodnić, że u podstaw działania osób, którzy mają inny pogląd na sprawę niż ty leży coś złego. Nie rozmawiasz ad meritum ale ad personam.
                          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 08:47
                            Juz mnie nudzisz.
                            Po raz enty napiszę: nie chodzi mi o osoby wyrażające poglady, ale o atakujące wspinaczy z pozycji moralnych i w niezwykle silnych emocjach.
                            • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 08:56
                              nangaparbat3 napisała:
                              > Po raz enty napiszę: nie chodzi mi o osoby wyrażające poglady, ale o atakujące
                              > wspinaczy z pozycji moralnych i w niezwykle silnych emocjach.

                              Skoro chodzi ci o osoby to tak jak piszę - ad personam a nie ad meritum. W moralnym wywyższeniu, zupełnie nietrafnie, próbujesz przypisać ludziom określone motywacje.
                            • mrs_jedi Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 10:57
                              Dlaczego od razu ataki? Daj każdemu możliwość wyrażania swojej opinii. Fajnie, że ludzie mają różne poglądy.
      • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:06
        ja też nie chcę być sławna i rozpoznawalna. to byłby jakiś koszmar!
        himalaistom niczego nie zazdroszczę. jeśli chodzi o tę dwójke, to na początku czułam złość, że poszli zdobywać szczyt w takim stylu, potem strach, że to wszystko się źle skończy i w końcu żal, że Mackiewicz tam został.
        • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 22:20
          No nie jestes i nie zauważylam, żebyś ich atakowala z pozycji moralnych - chyba ze cos przeoczylam big_grin
    • joa66 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:10
      Tak, moje dziecko zawsze marzyo o tym, żeby jego ojciec świadomie ryzykował życie, tak na granicy niemal samobójstwa. Wkurzało go to, że przychodzi po pracy do domu, rozmawia z nim, mają swoje "męskie" sprawy, gotuje , pójdzie do lekarza, zabiera na wakacje. Nuda. Jak żyć tak niekolorowo. Dlatego zazdrość go zalewa kiedy myśli o tamtych dzieciakach. Dlaczego inni to mają a on nie miał. Czegoś go pozbawiono, z wygody lub tchórzostwa.
      • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:15
        Cóż, najczęściej jest tak, że my współczyjemy komuś a ktoś nam. Dzieci alpinistów same często zostają alpinistami, jak chociażby bracia Berbeka, więc może zostawmy to współczucie dla tych którzy faktycznie go potrzebują bo ja czytam kolejny apel wdowy po himalaiscie że to "współczucie" im do niczego nie potrzebne.
        • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:22
          Berbeka, Kukuczka, Wolf (który stracił dwoje rodziców w gorach). Można wymieniać i wymieniać.
          Moi znajomi himalaiści wspinają sie z dziećmi, od małego ciągają je w gory. Ostatnio jeden spędził z młodym sylwestra na wspinaczce w Tatrach. Facet z niesamowita kariera zawodowa, odpowiedzialny, troskliwy. Jedynie w gorach zakochany.
          • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:23
            Och, to coś jak DDA przekazywane z pokolenia na pokolenie.
            • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:30
              To zalezy, bo i himalaiści są różni - nie każdy bije rekordy, idzie za wszelka cenę itp. Nie każdy idzie, aby kolekcjonować kolejne szczyty. Niektórzy lubią dostać w kość, zmęczyć sie, posparowac sie z własnymi ułomnościami i deficytami, obcować z przyroda. Ten gość od sylwestra ma prawie 50-tle a wyglada doskonale i jak jyz napisałam, ma za sobą pełne pasmo sukcesów zawodowych. Nie wszyscy żyją tylko górami, dla niektórych to tylko odskocznia
            • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:46
              Och, nie ma jak coś uprościć na maxa.
            • antyideal Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:59
              To zależy na jaki grunt trafi, np.żaden z 4 synów M.Berbeki nie został wspinaczem, tak samo synowie Kukuczki (jeden chyba rekreacyjnie chodzi po skałkach, zaliczył Everest bo była możliwość i tyle, mówił, że rozczarowanie ogromne)
        • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:08
          współczucie im niepotrzebne? acha. bo mi się wydawało, że ludzie wpłacają na tę rodzinę pieniądze właśnie ze współczucia.
    • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:15
      Doprawdy, Nanga, brak zachwytu spontaniczną nieodpowiedzialnością pana męża i ojca dzieciom to niekoniecznie zawiść ze strony szaraczka kursującego pokornie trasą dom - praca - zebranie w placówce - wyjazd na ferie.
      • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:28
        To nie jest "brak zachwytu". To jest szósty dzień rzygania na człowieka. Ba, teraz już rzyganie rozciąga się na wszystkich "ludzi z pasją", którzy dla niektórych są z założenia kalecy emocjonalnie i mentalnie.
        • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:33
          Nie, nie na wszystkich. Tylko na tych, którzy swoją pasję realizują szeroko pojętym cudzym kosztem, zwłaszcza kosztem osób od siebie zależnych tj. dzieci i realizując ww. pasję, zaniedbują podstawowe obowiązki.

          To jest rzyg na gloryfikowanie niefrasobliwego braku odpowiedzialności. Potrzebny i cenny, bo może podziała hamująco na jednego czy drugiego pana, któremu roi się odkrywanie siebie w Tybecie.
          • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:47
            Myślisz, że jeden czy drugi pan czyta to forum albo komcie pod newsami na WP? big_grin
            • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:50
              To forum może nie, ale teksty z komentarzami na innych mediach - owszem. Ponadto chyba do panów docierają opinie ich własnych małżonek, koleżanek w pracy, znajomych, a to stanowi element nacisku i tzw. opinii społecznej.
              • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:01
                A co twoje koleżanki mówią o jeździe konnej w wykonaniu matki, która gdyby zginęła, to jej dzieci zostałyby rozdzielone? I sugerujące, ze jej dziecko ma cos a la DDA, bo uprawia ten sam sport co matka? Hmm?
                • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:12
                  Nic, tak samo jak nic nie mówią o spacerze po Górach Stołowych latem czy innej Ścieżce nad Reglami albo żeglowaniu po Mazurach.
                  Ciut inny kaliber ryzyka niż próba zdobycia ośmiotysięcznika zimą i w klapkach.
                  • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:16
                    Ale wiesz, ze większość himalaistów to inny kaliber niż P. Mackiewicz? Czy sadzisz, ze tam wszyscy sa tacy sami, a w twój sport to jak leżenie na kanapie.
                    A fundowanie dziecku - z rozmysłem - ojca, tykająca bombę, to czym jest?
                    • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:21
                      Wciąż są to osoby ryzykujące życiem w celu wejścia na dużą górę, ryzykowanie życiem jest wpisane w himalaizm.

                      Wprawdzie nie uważam osoby ojca młodszej za tykającą bombę, ale jeśli już miałabym wartościować ryzyko, to wolę faceta, który nie pije od kilkunastu lat od kogoś, kto pije. Nawet jeśli pije elegancko i drogo, do mitycznego obiadu/kolacji/kręgu znajomych, grunt że wali % regularnie.
                      • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:27
                        Oczywiście, masz świętą rację - dlatego z tymi pijącymi to w ogóle lepiej się nie rozmnażać. wink))

                        Nie myśl, triss, że ja ci dowalam - mnie czasami zastanawia ludzka wybiórczość, czyli - pojadę po innych, a sama choć mam wiele za skórą, to przemilczę lub wybielę to, co robię. Ci ryzykujący zapewne myślą tak samo - "eee, ryzykuję, ale jak ten Wiśniewski spod 7 ryzykuje, on to dopiero przegina".

                        Ryzykowanie życiem/zdrowiem jest wpisane właściwie w każdą aktywność, ci himalaiści/alpiniści/taternicy których znam to nie są młode, narwane wilki. Oni jeszcze przed posiadaniem dzieci byli ostrożni. Naprawdę, nie każdy wspina się na czas/na akord/w celu bicia rekordu itp.
                  • rosapulchra-0 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:52
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Ciut inny kaliber ryzyka niż próba zdobycia ośmiotysięcznika zimą i w klapkach.
                    Prawda? Jazda na motorze też się do tego kalibru zalicza, prawda, odpowiedzialna matko?
              • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:02
                Myślę, że małżonka maniaka gór czy innego kosztownego i niebezpiecznego hobby wie, za kogo wyszła - i taki jej pasował.
                • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:48
                  A co mysli zona alkoholika? Albo notorycznego pirata drogowego? Wszystkie licza ze po slubie sie zmieni a Mackiewicz sam przyznawal ze zmiane obiecywal.
                  • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:43
                    A to nie Bielecki obiecywał? Bo już się pogubiłam wink.
          • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:52
            Tak, z całą pewnością pan jeden z drugim weźmie pod uwagę słowa ematki czy innego tam anonimowego internetowego bytu, którego w życiu na oczy nie widział i którego opinia ma dla niego takie samo znaczenie, jak zeszłoroczny śnieg. Jeśli to rzyganie, przepraszam, brak zachwytu jest komuś potrzebny, to wyłącznie tym, którzy go z taką lubością uprawiają.
            • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:57
              Panowie mają matki, żony, koleżanki etc. które potrafią (mam nadzieję) głośno zwerbalizować swoją opinię. Ich zdanie ma/powinno mieć dla panów znaczenie.
              • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:00
                Może ma? Skąd głęboka pewność, że nie?...
            • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:59
              Zaraz się poplaczę ze wzruszenia. Sama celowo podsycalaś hejt, zalozyłaś watek, a teraz zgrywasz pierwszą oburzoną rzyganiem na pana. Wiesz, że gdyby nie ty to temat umarlby juz na watku claudel6? Hipokryzja level master big_grin
            • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:06
              Krokodyle lzy forumowej hipokrytki, ktora pod plaszczykiem troski i wspolczucia obrzyguje wszystkich jak leci. Gleboka emocjonalna patologia.
              • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:11
                big_grin Pozdrawiam cię bardzo serdecznie. Napisałaś już do tego pedofila?
                • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:15
                  A ty juz wizytowalas psychiatre, czy wolisz zyc w takim bagnie do konca swoich dni?
                  • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:29
                    Myszko, chodzenie do psychiatry dawno przestało być czymś wstydliwym, jak i obraźliwym argumentem też przestało być. Zatem tak, wizytowałam. Nawet więcej niż raz. Trochę ci z tym docinkiem nie poszło.
                    • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:12
                      Ale ja wcale nie uwazam, ze to cos wstydliwego. I skoro wizytowalas juz pare razy a nadal piszesz, to co piszesz, to oznacza, ze te wizyty za bardzo ci nie pomogly. Oprocz lekow warto wiec, zebys wlaczyla terapie.
                      • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:33
                        Bardzo się cieszę, że troszczysz się o moje zdrowie psychiczne, ale to nie ono jest tematem tego wątku, więc nie musisz tego robić dalej, bo tylko utwierdzasz mnie w przekonaniu, które na temat twojej argumentacji mam.
                      • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:49
                        Bez przesady, naprawde uwazanie ze za inne zdanie powinno sie isc na terapie jest niepowazne.
          • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:19
            triss_merigold6 napisała:
            > To jest rzyg na gloryfikowanie niefrasobliwego braku odpowiedzialności. Potrzeb
            > ny i cenny, bo może podziała hamująco na jednego czy drugiego pana, któremu roi
            > się odkrywanie siebie w Tybecie.

            100/100.
          • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:17
            triss_merigold6 napisała:

            > Nie, nie na wszystkich. Tylko na tych, którzy swoją pasję realizują szeroko poj
            > ętym cudzym kosztem, zwłaszcza kosztem osób od siebie zależnych tj. dzieci i re
            > alizując ww. pasję, zaniedbują podstawowe obowiązki.


            Mój boże, a to nie ty afiszujesz się na forum zdradzaniem ojca pierwszego dziecka i w konsekwencji doprowadzeniem do tego, że twój pierworodny nie ma rodzonego taty na co dzień? Nie mogłaś sobie odpuścić bzykanka a moralizujesz na forum o pasjach?
            • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:50
              Afiszujesz? Sprawdz slownik
            • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:00
              Nie rozumiem o czym piszesz.
              • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:05
                Czego nie rozumiesz? Jako matka świadomie pozbawiłaś dziecko codzienności z jego własnym ojcem. Jednym słowem zrobiłaś sobie dobrze kosztem dziecka.
                • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:19
                  IMO to ojciec dziecka, świadomie zaniedbując dbanie o małżeństwo, działał na niekorzyść dziecka i dążył do rozbicia rodziny.
                  • rosapulchra-0 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:37
                    Tak, tak, twój eks jest winien temu, że go zdradzałaś. Paradne!
    • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:18
      Raczysz żartować. Zazdrościć komuś pośmiertnej sławy? Połowicznego sukcesu?
      Jedyne czego mogłabym zazdrościć, to spokój w głowie - a ten jest niezależny od stanu majątkowego, szerokości geograficznej, koloru skory, wykształcenia. I zwyczajnie nie wiem, czy jest choć jedna osoba na świecie, która osiągnęła ten stan.
    • fadilla Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:19
      Ale chyba chodzi o zawiść w środowisku himalaistów.

      Aktualni zdobywcy ośmiotysięczników kombinują w ten sposób, że: ty tam wlazłeś latem, a ja wejdę zimą, (ha, no i kto jest lepszy?), ty miałeś butle z tlenem, a ja wchodzę bez, ty ścianą południową, a ja północną, ty masz szerpów, a ja nie mam, ty masz poręczowanie... chore to, a jeszcze: pierwsza kobieta, pierwszy Polak/Polka, pierwsza, najmłodsza Polka... I tak można wymieniać. Konkurowanie z poprzednikami, ale także z tymi, którzy wchodzą w tym samym czasie. Oni znają umiar? Kiedy można przestać robić, coś czego ktoś inny jeszcze nie zrobił?
      • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:48
        Większość dyscyplin sportu profesjonalnego to w tej chwili robienie tego, czego jeszcze nikt nie zrobił. I tak, przekracza to granice zdrowego rozsądku i zdrowia.
        • fadilla Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:16
          Ale takie niuanse i szczegóły sa istotne tylko dla kogoś z branży. No przynajmniej do momentu, gdy media mainstreamowe nie nagłośnią tematu. Teraz poddaje się pod rozważania, czy Eli i Tomek weszli na ten szczyt, czy nie weszli. Bo nie wiadomo gdzie ich wpisać.
          • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:48
            To, czy weszli, czy nie, to już takim niuansem nie jest.
            Nie znam się, ciekawe, jak to się udowadnia. Bo powiedzieć każdy może, że gdzieś wszedł wink.
      • leann32 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:32
        Dlatego Janusze ubierają klapki i idą z buta pod Morskie Oko o 17.00, a jak na złość zawsze ich TOPR zwozi do hoteli i atak szczytowy sie nie udaje crying ale co roku wielu próbuje ja tam mysle ze w wiki w koncu podadzą w kategorii wejscie w sandałach z jedną reklamówką jakiegos naszego rodaka.

        A w ogole to himalaizm zimowy faktycznie jest wytworem polaków, wlasnie po to by moc na nowo kreować zwyciezcow. Niby mowia ze to przez warunki / aczkolwiek letni tez jest ciezki bo jest moze i -20 ale za to lecą lawiny i trzeba sie wkopywać w snieg ktorego jest mnostwo.
        Tak czy siak faktycznie troche jest tak ze jak juz historia odnotuje jegnego szczesciarza ktory tam wlezie to potem inni kombinuja jak ten wynik pobic wiec jak juz wejda na K2 to moze faktcznie ruszy seria smialkow w stylu alpejskim i duzo wieksze zniwo zbierze jesli chodzi o smiertelnosc, niestety. No bo tak jak pisalyscie wyzej - coz jeszcze mozna zrobic aby sie wybic? Nic tylko wchodzic mniej zabezpieczonym ale potem to wyglada tak jakby Stoch w ramach pobicia rekordu zaczal skakac przy wietrze 130km/h, w samych majtkach, nartach zjazdowych i bez kasku.
        • zlababa35 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:50
          Niedawno widziałam, jak gość zjeżdżał na nartach z jakiegoś 4-tysięcznika, widzę duże pole dla konkurencji. Kto pierwszy zjedzie np. z K2 do podnóża? big_grin
          • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:59
            zlababa35 napisała:
            > Niedawno widziałam, jak gość zjeżdżał na nartach z jakiegoś 4-tysięcznika, widz
            > ę duże pole dla konkurencji. Kto pierwszy zjedzie np. z K2 do podnóża? big_grin


            Eeee... nuudda pani... na nartach to już i z Gaszerbruma zjeżdżali (8068 m n.p.m.) i to w latach 80-tych a latach 90-tych to ktoś nawet na snowbordzie zjechał. Byyyyyło...


            Za to Mackiewicz może wyznaczyć trend 'romantycznie po taniości' czyli wszędzie da się za kilka dolarów - czasami tylko w jedną stronę.
      • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:18
        To nie zawiść, to rywalizacja. Zrób coś kiedyś czego nie zrobił nikt inny, może zrozumiesz.
        • fadilla Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:34
          Akurat Mackiewicz właśnie we własnym środowisku był wykpiwany. O ile na ematce krytyka skupia się na jego stosunku do odpowiedzialności za dzieci i rodzinę, to wśród jego "kolegów" wypominano mu nieprofesjonalizm, niskobudżetowe wyprawy i słaby sprzęt. Czyli on dla swoich był tym, kim dla nas są ludzie idący w klapkach na Giewont. Uznajmy te osoby, jako pierwsze w tej kategorii.
        • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:00
          Challenge z gatunku "Skoczę na główkę do wodospadu Niagara"? Fakt, mało kto próbował.
          • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:47
            no Tony Scott próbował sad
        • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:44
          Oj, ale w zyciu nie chodzi o to, żeby "zrobić coś kiedyś czego nie zrobił nikt inny", tylko żeby zrobić coś, czego się samemu jeszcze nie robiło... Wtedy się rozwijamy mądrze.
          • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:17
            piękne zdanie, bardzo mi sie podoba.
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:21
            To Twoja opinia, z którą w pełni się zgadzam.
            Jest jednak masa ludzi, ktorzy uważają, że trzeba zrobic w zyciu coś, czego dotąd nikt.
    • ichi51e Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:23
      Jesli juz o cos to
      1. Wkurzenie na glupote
      2. Wkurzenie ze sa ludzie ktorzy (byc moze sa na tyle glupi zeby) realizowac swoje marzenia kosztem wszystkiego.
      3. Wkurzenie ze teraz (potencjalnie) za marzenia pana ktos bedzie musial zaplacic (czyli ja)
      Tyle ze to myslenie z wioski nie do konca przeklada sie na globalne tzn no owszem ktos bedzie musial pani pomoc pewnie ale nie ja i nie ci krytykujacy - to nie te czasy ze w wiosce bylo 10 osob i jak ktos nawalil to reszta musiala nadrobic.
      Atawizm
    • fornita111 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:42
      Tylko ja mam wrazenie, ze coraz bardziej naciagane i na sile te watki na wiadomy temat? tongue_out
      • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:07
        Bo krytyka himalaisty to jest hejt i rzyganie. Jechanie po innych ematkach w stylu lady-zgagi, joli-kotki czy sumire hejtem nie jest, a jedynie prawdą objawiona oraz wyższością moralną.
        • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:02
          Jechanie po innych matkach, ktore wylały potoki jadu i chamstwa na umierającego być może w tym momencie, lub zmarłego przed godziną człowieka jest jak najbardziej słuszne. Człowieka, ktory im osobiście żadnej krzywdy nie zrobił, a w ogole jedynym wystepkiem, jakie popełnił ,było niepłacenie alimentow - a mozna by pomysleć, że to co najmniej zbrodniarz wojenny, albo seryjny morderca czy pedofil.
          A Ty przestań używac słowa "krytyka", bo te wątki wciąz wiszą i Wasze popisy też, więc nie wiem na co liczysz - na zbiorową amnezję?
          Poza tym przypominam, że ja się nie udzielałam w dyskusjach o tym, czy pasja himalaisty jest godna szacunku, czy potępienia. Na ten temat kazdy może mieć swoje zdanie, za to na temat tego, co działo sie na tym forum w ostatnich dniach, zdanie może byc tylko jedno.
          • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:12
            Nazwanie kogoś alimenciarzem jest hejtem jesli to pomówienie, bo pan sumiennie płaci alimenty. W przeciwnym wypadku to jest stwierdzenie faktu.

            Pisanie, że dzieci są niepełnosprawne, bo powrociła do nich karma rodziców (by jola) to jest szczucie, rzyg i hejt w najczystszej postaci.

            Zakladanie kolejnego wątku z cyklu "jacy to krytykanci himalaistów są niemili" to jest brandzlowanie się do wlasnej rzekomej wyższości moralnej.

            Nadal mi nie odpisałaś, ktore ematki to hipolrytki, bo krytykuja alimenciarza, a same nie płaca alimentów na dziecko. Czekam.
          • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:19
            Otóż to. I powtórzę - naprawdę jest na skali ocen tej sytuacji trochę więcej niż "ach, jak cudownie umrzeć, robiąc to, co się kocha, my hero" i "debil, psychol, narkoman". A mam wrażenie, że są jakby tylko dwie opinie i jeśli ktoś nie wyraża tej drugiej, to z automatu staje się fanem ryzykownych zachowań.
            • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:30
              sumire napisała:
              > Otóż to. I powtórzę - naprawdę jest na skali ocen tej sytuacji trochę więcej ni
              > ż "ach, jak cudownie umrzeć, robiąc to, co się kocha, my hero" i "debil, psycho
              > l, narkoman". A mam wrażenie, że są jakby tylko dwie opinie i jeśli ktoś nie wy
              > raża tej drugiej, to z automatu staje się fanem ryzykownych zachowań.

              No na przykład profesjonalnie przygotowana wyprawa na K2, ludzi z wieloletnim doświadczeniem, osiągami, zapleczem, sprzętem itd. pewnie nie staje na tej skali w kategorii "debil, psychol, narkoman". Natomiast wyprawa Mackiewicza zdecydowanie otarła się o granicę skali. Trudno wyobrazić sobie co jeszcze można zrobić bardziej niebezpiecznie i nieodpowiedzialnie, choć nie mów hop - teraz zapewne taki się znajdzie...
            • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:41
              > A mam wrażenie, że są jakby tylko dwie opinie

              Ja mam wrażenie, że jest dokładnie odwrotnie. Ty masz na serio coś nie tak z głową, skoro nie potrafisz rozróżnić nateżenia w postach róznych osób. Trzeba miec na prawde problemy ze sobą by odbierac krytykę jako życzenie komuś śmierci. Ty nam wszystkim zarzucilaś, że cieszymy się z czyjegoś zgonu, co w moim odczuciu jest czystym hejtem pod adresem ematek.
              • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:02
                Em, pozwolę sobie zauważyć, że wątku o zadowoleniu nie założyłam ja. To po pierwsze. Po drugie, jestem na forum już dość długo, by wiedzieć, jak tu krytyka potrafi wyglądać - czemu zresztą dałaś przykład w swoim poście smile
          • snakelilith Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:48
            lady-z-gaga napisała:

            > Jechanie po innych matkach, ktore wylały potoki jadu i chamstwa na umierającego
            > być może w tym momencie, lub zmarłego przed godziną człowieka jest jak najbard
            > ziej słuszne. Człowieka, ktory im osobiście żadnej krzywdy nie zrobił, a w ogol
            > e jedynym wystepkiem, jakie popełnił ,było niepłacenie alimentow - a mozna by p
            > omysleć, że to co najmniej zbrodniarz wojenny, albo seryjny morderca czy pedofi
            > l.

            Chyba mocno przesadzasz, nie wykluczam też, że świadomie manipulejsz, bo przeczytałam też większę część wpisów na temat dramatu na Nanga i potoków jadu i chamstwa w takim natężeniu jak sugerujesz nie zauważyłam. Większość wypowadających się tu ludzi krytykowało postawę, a nie osoby himalaistów. Niektóre napisały, że los tych ludzi na górze jest im obojętny, co jest przecież całkiem zrozumiałe, mnie też ani grzało ani ziębiło, co z nimi się stanie, czy ja podjęłam bowiem stosunkowo absurdalną decyzję o wejściu zimą bez odpowiedniego przygotownia na górę z przydomkiem góra śmierci? Ale kto niby życzył im śmierci? Kto porównywał ze zbrodniarzem wojennym? Aburdalne wydaje mi się też porównywanie ryzyka podejmowanego codziennie przez ludzi, nawet przez tych uprawiających sporty ekstremalne, z wejeściem na Nanga Parbat. Halo! To co próbował zrobić Mackiewicz i jego koleżanka z Francji to NIE JEST SPORT i wypraszam sobie takie porównywanie i obrażanie przy tym sportowców. Osobiście nie mam nic przeciwko wariatom z przerośniętym ego i ich "pasjom". Niech robią co chcą. Drażni mnie tylko, gdy robi się z nich medialnych bohaterów i ich nierozsądne zachowanie podtyka jako wzór geniuszu ludziom, którzy nie czują strzelania endorfin w mózgu już nie tylko przy skakaniu z lampy, ale co dopiero z reklamy świetlnej 20 piętrowego wieżowca. Oczywiście jako niedościgniony wzór, bo wiadomo, że nikt z nas żuczków tego robić nie będzie próbował. No nie będzie i tej wątpliwej przyjemności też nie zazdrości. Jaka to przyjemność odmrozić sobie tyłek i każdą wyprawę opłacać kolejnym amputowanym palcem u nogi?
            • nathasha Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:53
              Nawet PZA krytykowal Mackiewicza. Idac torem myslenia niektorych forumek zyczyl mu smierci.
            • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:24
              Nieporozumienie, nie pisałam, że ktoś porownywał ich do zbrodniarzy wojennych - ja zrobiłam to porownanie, bo skala hejtu pod adresem tego człowieka mnie poraziła i nie moge pojąc, jak himalaista, nawet głupi czy lekkomyslny, może zasłużyć , żeby pisać o nim takie rzeczy. A było tego niemało, choćby stawianie go na równi z menelem, narkomanem, alkoholikiem, albo pisanie, jakim prawem panstwo wydaje pieniądze na ratowanie kogoś, kto wg ematek zasłuzył sobie na śmierć. To jest mało?
              Przecież nie chodzi o stawianie za wzór, ale o zrozumienie, że nawet tak pokręcony psychicznie i niedoskonały człowiek zasługuje na odrobinę szacunku w chwili, kiedy toczy swoją samotną i przegraną walkę. A przede wszystkim o to, że w ten sposob niszczy się rodzinę tego faceta, ktorej takie opinie odbierają szacunek do samych siebie. Dzieci nie mają ojca, renty, a do tego mogą dowiedziec, że żadna wielka pasja, żadne osiągnięcia nie są tego przyczyną, ot - to samo, jakby menel zapił się na śmierć w melinie.
              • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:57
                Przesadzasz. Żadnej fali hejtu czy rzygania nie było. Nie na ematce. I uważam, że pytanie czy i na ile państwo powinno finansowo partycypowac w takich sytuacjach jest jak najbardziej tematem do dyskusji, bo kiedyś pewnie temat powróci. Czy z podatków powinniśmy płacić za ściąganie żeglarza ze środka oceanu...? Za wydobycie nurka z głębin jakiejś kopalni...? Za ściągniecie turystów spod Morskiego Oka albo z Gubałówki...? Zaszła taka okoliczność, państwo pomogło, ludzie zrobili zbiórkę - pięknie, ale czemu nie zastanowić się JAK to powinno wyglądać w przyszlosci? Czy wypływając w samotny rejs katamaranem mogę sobie założyć, że w razie czego Szydlo przyleci po mnie helikopterem na sam środek oceanu czy jednak bezwzględnie powinnam wykupić stosowne ubezpieczenie?
                • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:44
                  Lub tez pogodzic sie z faktem, ze prawdopodobnie uratowac sie mnie nie da i w wielu wypadkach i najlepsze ubezpieczenie nie pomoze. I przyjac to na klate z kanadyjskim lifewink
                • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:48
                  >Przesadzasz. Żadnej fali hejtu czy rzygania nie było. Nie na ematce

                  Kto chce, niech udaje ślepotę. Nawet w tej chwili wisi post, w ktorym Mackiewicz został nazwany padliną. Nikomu nie przeszkadza, żadnej reakcji. Nic to, niech forum się napawa swoją szlachetnościa i troską o cudze dzieci i cudze alimenty.
                  • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:55
                    lady-z-gaga napisała:
                    > Kto chce, niech udaje ślepotę. Nawet w tej chwili wisi post, w ktorym Mackiewic
                    > z został nazwany padliną. Nikomu nie przeszkadza, żadnej reakcji.

                    Aż poszukałam. Chodzi Ci o wyrażenie "On nie zyje, lezy jak padlina na gorze"? To są te sławetne wiadra jadu?
                  • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 18:47
                    lady-z-gaga napisała:

                    > >Przesadzasz. Żadnej fali hejtu czy rzygania nie było. Nie na ematce
                    >
                    > Kto chce, niech udaje ślepotę. Nawet w tej chwili wisi post, w ktorym Mackiewic
                    > z został nazwany padliną. Nikomu nie przeszkadza, żadnej reakcji. Nic to, niech
                    > forum się napawa swoją szlachetnościa i troską o cudze dzieci i cudze alimenty
                    > .

                    Bo jedni się wspinają w Himalajach, a drudzy na Himalaje obłudy. Jakie jest forum - każdy widzi i te hasła o "martwieniu się" o "trosce" powtarzają się od lat, kiedyś celowały w tym niektóre emigrantki, rzygając na kraj z rzekomej "troski". Trudno uderzyć się we własne piersi i powiedzieć - tak lubię to, lubię krytykować, czuję się wtedy idealny, nieomylny i naprawdę w to wierzę. Znikają własne błędy za to wyostrzają się cudze. Czarna owca nie wzięła się znikąd. Grupa zawsze potrzebuje kogoś na kogo zrzuci swoje wady i zalegające emocje. Na forum aż buzuje, czasem w wątkach widać, jak się szuka ofiary, hura jest, znalazła się, już jedna gryzie, druga, trzeci, osaczają jak hieny, każdy powód dobry, literówka, przejęzyczenie, lapsus, odrobina słabości. No jak czując się tak szlachetnym i prawym można się do tego przyznać. Nie, ja to wszystko "z troski", nie "ja się martwię", "chcę by ludzkość miała lepiej" itd. itd. Himalaje hipokryzji i zafałszowanie własnej motywacji.
                    • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:05
                      "Trudno uderzyć się we własne piersi i powiedzieć - tak lubię to, lubię krytykować, czuję się wtedy idealny, nieomylny i naprawdę w to wierzę. Znikają własne błędy za to wyostrzają się cudze. Czarna owca nie wzięła się znikąd. Grupa zawsze potrzebuje kogoś na kogo zrzuci swoje wady i zalegające emocje. Na forum aż buzuje, czasem w wątkach widać, jak się szuka ofiary, hura jest, znalazła się, już jedna gryzie, druga, trzeci, osaczają jak hieny, każdy powód dobry, literówka, przejęzyczenie, lapsus, odrobina słabości. No jak czując się tak szlachetnym i prawym można się do tego przyznać. Nie, ja to wszystko "z troski", nie "ja się martwię", "chcę by ludzkość miała lepiej" itd. itd. Himalaje hipokryzji i zafałszowanie własnej motywacji. "

                      Lubię to!
                    • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:28
                      "Na forum aż buzuje, czasem w wątkach widać, jak się szuka ofiary, hura jest, znalazła się, już jedna gryzie, druga, trzeci, osaczają jak hieny, każdy powód dobry, literówka, przejęzyczenie, lapsus, odrobina słabości. "

                      pokaż mi przyklad takiego wątku. gdzie za "przejęzyczenie., lapsus" forumki zbiegają się jak hieny i rozrywaja ofiarę. jestem bardzo ciekawa.
                  • iskierka3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 19:02
                    Ale FALI nie bylo. Owszem byla fala krytyki. I fala krytykowania czesto brzydkiego krytykujacych. I pojedyncze glosy zachwytu oraz pojedyncze hejtu. Czyli krzywa w normiewink
              • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:48
                No ale zaraz. Samotną walkę - to by toczył, gdyby nikt o nim nic nie wiedział. A tu wszystkie tv, internet itd tylko o nim. Jaki on biedny, pokrzywdzony i ratujcie go.
                • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:51
                  Dziwi Cię to? a może wszystkie telewizje powinny śledzić, jak baby naparzają się na forum? należy rozumieć, że też masz syndrom niesprawiedliwości, o ktorym mowa w tym wątku?
                  • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 19:01
                    Nie po prostu nagłaśnianie szaleństwa i głupoty - nie jest moim zdaniem sensowne. Zachęca innych szaleństw. Bo jakoś to będzie, a w ostateczności ludzie się rzucą na ratunek/zrobią zrzutkę. Akurat takie postawy powinno się potępiać.
                    Podobnie jak idiotów idących w klapkach w Tatry czy niedzielnych turystów z Morskiego Oka, którzy nie mogą zejść 10 km w dół.
                    Jakby za każdą taką akcję idiota zapłacił z własnej kieszeni - pomyślałby pięć razy.
                    • lady-z-gaga Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 19:24
                      >Nie po prostu nagłaśnianie szaleństwa i głupoty - nie jest moim zdaniem sensowne.

                      Ano nie jest. Skoro jednak istnieje nagłaśnianie sukcesu, pisanie o polskiej szkole himalaizmu, polskich sukcesach, to i w razie klęski też wypada o tym mowić, a nie odwracać się i udawać, że sprawy nie ma.
                      Co do szaleństwa i głupoty to są to po prostu igrzyska, towarzyszące ludziom od wieków. Mnostwo dyscyplin sportowych do nich należy, przy obecnym wyśrubowanym poziomie profesjonalistow. Podróżnicy, odkrywcy, żeglarze też narażają życie, a media o tym mówią. Widocznie ludzie potrzebują właśnie o tym czytac i słuchac, nawet jesli nie wszystko jest tam przemyślane, przygotowane i skalkulowane.
                      Niestety, heroizm dnia codziennego polegający na uprawie ogródka,zmianie pampersów, spłacie kredytu czy borykaniu się z chorobą najbliższych to nie są tematy interesujące dla postronnych osob. Trzeba czuć dumę i satysfakcję bez oglądania się na publiczny poklask, i nie zazdrościć nikomu tego poklasku, skoro wg nas na to nie zasługuje.
                      • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 08:26
                        Tylko ja jednak widzę różnicę w powiedzeniu o sukcesie/porażce kogoś kto się porządnie do czegoś przygotował, nie chojrakował ale mu się nie udało - a pokazywać kilka dni we wszystkich wiadomościach szaleńca, który sobie poszedł na 8000 bez przygotowania. To tak jak potępiamy "turystów" w klapkach idących na Giewont. Dla mnie to ten sam poziom głupoty - tylko góry inne i ci drudzy mają więcej szans.
                        Większość ludzi do czasu tej tragedii nie słyszało o tym człowieku. I nic by się nie stało jakby nie słyszało dalej.

                        I to nie tak, że ludzie potrzebują o tym słuchać, oglądać. Przecież nikt nie zainteresowany nie wchodzi na specjalistyczne portale. A jak cię bombardują na wszystkich kanałach informacjami o tym - to siłą rzeczy słuchasz.
                        • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 09:13
                          arwena_11 napisała:
                          > Tylko ja jednak widzę różnicę w powiedzeniu o sukcesie/porażce kogoś kto się po
                          > rządnie do czegoś przygotował, nie chojrakował ale mu się nie udało - a pokazyw
                          > ać kilka dni we wszystkich wiadomościach szaleńca, który sobie poszedł na 8000
                          > bez przygotowania. To tak jak potępiamy "turystów" w klapkach idących na Giewon
                          > t. Dla mnie to ten sam poziom głupoty - tylko góry inne i ci drudzy mają więcej
                          > szans.

                          No właśnie ja też nie rozumiem czym się różni pan Mackiewicz od turysty w klapkach na Giewoncie - poza skalą rzecz jasna.

                          Proszę - przypadek z przedwczoraj:
                          krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,22960369,wybrala-sie-w-tatry-w-miejskich-kozaczkach-sprowadzili-ja.html
                          Można by powiedzieć, że pani miała 'pasję' i chciała udowodnić, że do zdobywać góry można po taniości, bez wydawania kasy na odpowiednie buty... niech nikt nie waży się krytykować jej pasji!
          • vasaria Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:41
            jeśli kobieta nie wstydzi się napisać, że jedyną jego przewiną było niepłacenie alimentów, to cóż dziwić się, że alimenty są u nas nieściągalne ?
            tylko nie płacił alimentów, był tylko bankrutem i tylko komornik pukał do jego drzwi. poza tym - wzór cnót uncertain.
          • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:54
            jedyny wystepkiem powiadasz? przeciez tu na tym forum nieplacenie alimentów jest wystarczajacym powodem aby ojcu odebrac dzieci, uniemozliwic kontakt, naslac komornika , znienawidzic do konca zycia , upodlic i przyrównac do robaka

            bede pamietac - przypomne wam ten "jedyny wystepek" gdy bedziecie plus na Kijowskiego np.
      • fadilla Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:19
        Nick założycielki zobowiązuje, tylko nie wiem, czy to zachwyt górką jako widoczkiem ze zdjęcia, czy faktycznie jest w branży.

        PS. Moderacjo usunęłaś watek triss, gdzie bardziej by pasowała moja odpowiedz, teraz to bez sensu.
    • vessss Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:50
      Sławę i rozpoznawalność? 90% oglądających akcję ratunkową nie miało pojęcia wcześniej o istnieniu tych osób, w tym i ja, bo zupełnie mnie ta dziedzina nie interesuje. Wzmiankę o zdobyciu przez Polaków jakichkowiek szczytów może i przeczytam, ale nazwisko wyleci mi z głowy po paru sekundach.
      Ale masz rację, to ta zawiść wepchnęła T.Mackiewicza do grobu: nie mógł znieść, że Simone Moro pierwszy zdobył ten szczyt zimą i stąd styl alpejski bez sprzętu, choć chyba 6 razy nie udało się z ekwipunkiem; stąd zlekceważenie stanu własnego organizmu; stąd bezzasadne podważanie osiągnięcia konkurenta, który dowody przedstawił. Owszem, moglo boleć.
    • beataj1 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 10:55
      No litości.
      Bez większego problemu jestem w stanie przyznać się do zazdrości w stosunku do Jobsa, Hawkinga, czy nawet Jennifer Lawrence. Bo mają talent, umiejętności których ja nie mam. Zazdroszczę czegoś co podziwiam, a co jest w takim układzie poza moim zasięgiem.
      Ale nie przeceniajmy sławy pana himalaisty.Dla znakomitej większości komentujących, w tym dla mnie za miesiąc (albo i wcześniej) pan himalaista będzie tylko nie znanym bliżej z nazwiska facetem, który bez sensu zamarzł na jakiejś stercie kamieni. Szczerze, nie dam sobie głowy uciąć czy w mojej głowie zostanie to na której konkretnie górze został - jest to dla mnie tam mało istotna informacja.
      Oczywiście pozostanie niesmak i będzie przykładem głupiego ryzykowania życiem ale zazdrości to ja z siebie nie wykrzeszę.
      To tak jakbym miała zazdrościć ofiarom wypadków które są dzięki temu przez chwilę sławni. Bez sensu.
      • vasaria Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:27
        mam dokładnie tak samo. albo zazdrościć komuś, że głupio umarł. większej bzdury dawno nie słyszałam/czytałam.
      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:13
        A Ty hejtowalaś? Bo jeśli nie, to niepotrzebnie bierzesz wszystko do siebie.
        • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:33
          a ja myślę, ze ta cała teza o "zazdrości" jest po prostu bez sensu. jak mało co, nie pasuje do tej sytuacji. może do innej tak, ale nie do tej. dziwię się, ze zniesmaczona tym wszystkim, co tu się odbyło na ten temat, zakładasz kolejny watek.
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 08:38
            O zawiści, to co innego niz zazdrość. Zazdrość ma jakiś sens, powód konkretny i zrozumialy, zawiść nie.
            Zalozyłam impulsywnie, bo przeczytalam te slowa o zawiści i moralnym wzmozeniu, napisane ponad 30 lat temu, i od razu zalozylam wątek - bo nie widze innego wyjasnienia tej napasci (nie mowie o spokojnej krytyce, chociaż czasem pozornie spokojny tekst może zawierać zawoalowana agresję, ot "krew wytoczy, a dziurki nie zrobi) uzasadnianej sytuacją dzieci (Boze, ile dzieci cierpiacych z najrożniejszych przyczyn znam osobiscie, i zapewne zna kazda z piszących).
            Bardzo mozliwe, ze myle sie co do powodu (tej rozpoznawalności), ale mechanizm jest jaki jest. Napaść na obcego, cierpiącgo, przed chwila zmarlego czlowieka uzasadniana moralnymi przesłankami.
            • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 09:03
              nangaparbat3 napisała:
              > O zawiści, to co innego niz zazdrość. Zazdrość ma jakiś sens, powód konkretny i
              > zrozumialy, zawiść nie.

              Polecam zajrzeć do słownika:
              zawiść «uczucie silnej niechęci do osoby, której się czegoś zazdrości»
              sjp.pwn.pl/szukaj/zawi%C5%9B%C4%87.html
              Tak więc mylisz się całkowicie. Tak - wiele osób czuje niechęć do tego pana ale nie dlatego, że mu zazdrości tylko, że uważa jego postępowanie za złe, nieodpowiedzialne, szkodliwe.
              • 1matka-polka Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 09:13
                Jestem w szoku, że to już druga osoba na forum, która nie rozumie znaczenia tak popularnego słowa! Ja sam usłyszałam zarzut, że nie rozumiem słów, którymi się posługuję, mimo że używałam ich zgodnie ze słownikową definicją... Jak jest w takim razie z innymi słowami? Jak można się skutecznie porozumiewać w takich warunkach? Tyle pytań...
              • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 11:38
                araceli napisała:

                > Tak więc mylisz się całkowicie. Tak - wiele osób czuje niechęć do tego pana ale
                > nie dlatego, że mu zazdrości tylko, że uważa jego postępowanie za złe, nieodpo
                > wiedzialne, szkodliwe.

                Ale dlaczego do tego pana, bo umarł? Logiczniej byłoby czuć niechęć do wszystkich himalaistów. Jak rozumiem dążeniem oburzonych i krytykujących jest zakaz himalaizmu. Czego jeszcze? No bo to chyba nie jedyne potencjalnie śmiertelne zajęcie.
                • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 12:23
                  sniyg napisał:
                  > Ale dlaczego do tego pana, bo umarł?

                  Bo aktualnie dyskusje są na jego temat. Na inne tematy swój stosunek wyrażają forumki w innych wątkach.
                  • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 13:05
                    No dobrze, ale dlaczego tylko jego? Sam tam nie poszedł - to raz. Dwa - od lat się wspinał i jakoś do tej chwili nikogo to nie obchodziło.
                    • tt-tka Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 17:21
                      sniyg napisał:

                      > No dobrze, ale dlaczego tylko jego? Sam tam nie poszedł - to raz.

                      Bo nie wrocil ?

                      Dwa - od lat
                      > się wspinał i jakoś do tej chwili nikogo to nie obchodziło.

                      Do tej chwili wiekszosc w ogole o nim nie slyszala.
                • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 13:12
                  No nie, sniyg, inni himalaiści się aklimatyzują. A oni?
                  • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 13:28
                    A ci co się aklimatyzuję nigdy nie zginęli?
              • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 17:19
                Nie widze sprzeczności. silna niechęc powodowana zazdrością nie ma racjonalnych przyczyn, tylko wylacznie emocjonalne.
                • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 20:26
                  nangaparbat3 napisała:
                  > Nie widze sprzeczności. silna niechęc powodowana zazdrością nie ma racjonalnych
                  > przyczyn, tylko wylacznie emocjonalne.

                  Widzisz zazdrość, której nie ma. Widząc negatywne emocje szukasz negatywnych jej przyczyn a one leżą w tym co jest oceniane.

                  Nie jest niczym dziwnym silna niechęć do zła. Wręcz powiedziałabym, że to absolutna racjonalność. W niechęci do pedofila też upatrywałabyś 'zazdrości'?
                  • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 22:22
                    Do kogo jeszcze porownasz tych nieszczęsnych ludzi?
                    • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 07:26
                      nangaparbat3 napisała:
                      > Do kogo jeszcze porownasz tych nieszczęsnych ludzi?

                      Naprawdę nie potrafisz odróżnić człowieka od postawy czy czynów? Mackiewicz mógł być kapitalnym człowiekiem ale nie zmienia to faktu, że postępował głupio i nieodpowiedzialnie.
                      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 08:31
                        Mnie to nie obchodzi - nie wybieram się w Himalaje, ani juz niestety nawet w tatry, to nie jest moj problem. Jakie bledy popelnił, niech sie zastanawiają i wypowiadają inni himalaiści, bo oni wiedzą, o czym mówić. I im sie te wnioski mogą do czegoś przydać.
                        Każdy z nas popełnia blędy, na swoją skale, w ramach wlasnych możliwości. Lepiej opowiadać o swoich niz potepiać cudze.
                        • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 08:41
                          nangaparbat3 napisała:
                          > Każdy z nas popełnia blędy, na swoją skale, w ramach wlasnych możliwości.

                          Błąd to można popełnić jak się zbyt ostro przyhamuje na oblodzonej drodze i wpadnie w poślizg. Walenie 200km/h starym trupem i skończenie na drzewie nosi już znamiona w pełni świadomego działania autodestrukcyjnego, którego jakoś nikt nie stara się usprawiedliwiać "pasją".

                          > Lepiej opowiadać o swoich niz potepiać cudze.

                          No pacz pani - od wczoraj mamy wątek o "głupich" wypadkach przy dzieciach i jakoś nikt nie ma problemu do przyznania się do błędu.
        • beataj1 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:53
          Szczerze, nie pamiętam czy hejtowałam, i nie jestem pewna czy moje zdanie wyrażone w tej kwestii może być uznane za hejt.
          Z wątku wycofałam się dosyć szybko bo nie lubię kilometrowych wątków. Ale zdanie mam całkiem zbieżnie z tymi co hejtowały.
          Zatem, sumie mogę to brać do siebie, nawet jeżeli hejtu nie wyartykuowałam.
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 08:40
            No wiec nie, to nie jest wszystko jedno, bo myslimy sobie najróżniejsze rzeczy, ale dopoki ich nie wypowiemy, nie maja dla innych znaczenia.
    • tanebo2.0 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:03
      Krytyka zawiera tylko jeden konkret:"bo dzieci nie dostaną alimentów". Dość słaby bo może żona jest bogata?
      • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:10
        A jak nie jest?
      • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:14
        Renty też nie dostaną. Ani opieki osobistej pana, ani spadku po nim.
        • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:34
          ej no , moze jaki spadek jest ?
          • lauren6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:13
            Tak, mogą odziedziczyć po nim dlugi.
        • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:52
          Mogą ubiegać się o rentę specjalną. No i dostaną dużą bańkę do podziału po dwóch zbiórkach. Z głodu nie umrą.
          • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:55
            Jest też 1%.
            • triss_merigold6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:00
              A to z jakiego tytułu?
              Nie widzę żadnego powodu do przyznania przez premiera renty specjalnej. Pan nie był funkcjonariuszem publicznym, nie zginął na służbie, nie zginął podczas ratowania czyjegoś życia lub zdrowia, nie miał żadnych zasług sportowych, naukowych, artystycznych etc.
              • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:20
                No ty nie widzisz, ale tam często logiki brak i czasami zdarzały się przypadki przyznania renty dzieciom, które znajdowały się w niedostatku.
            • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:41
              sumire napisała:
              > Jest też 1%.

              I komu przekazać - dzieciom nieodpowiedzialnego pana, który zabił się w imię pasji czy dzieciom ciężko chorym, których 'nudni' rodzice trwają przy szpitalnych łóżkach zamiast 'się realizować'?
              • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:46
                A jaka organizacja PP zbiera 1% na dzieci szaleńca? Bo chyba, żeby móc zbierać ten 1% to trzeba spełnić całkiem sporo warunków.
                • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:11
                  Proszę: www.fundacjakukuczki.pl/
                  Założona m.in. przez Wandę Rutkiewicz.
                  • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:26
                    Ta fundacja wspiera właściwie wszystkie rodziny, które straciły himalaistów/alpinistów. Wspierała p. Morawską, która potem też założyła swoją fundację.

                    I tak to się kręci. wink
              • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:08
                Ale wiesz, że nie masz obowiązku?... Można dać, komu się chce, prywatna decyzja każdego człowieka.
                • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:25
                  sumire napisała:
                  > Ale wiesz, że nie masz obowiązku?... Można dać, komu się chce, prywatna decyzja
                  > każdego człowieka.

                  Oczywiście. Tylko nie oburzaj się, że komuś nie podoba się świat, w którym 'nudny' rodzic, który z odpowiedzialności za dziecko zrezygnował z pasji, żeby trwać przy szpitalnym łóżku żebrze miesiącami o potrzebne pieniądze a jak nieodpowiedzialny człowiek ginie w imię swojej pasji to się ludziom portfele szeroko otwierają...


                  A może właśnie to poradiłabyś rodzicom chorych dzieci - idź się zabić w Himalajach to ludzie kasą sypną?
                  • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:33
                    Wiem, że masz skłonność do egzaltacji, ale z ostatnim zdaniem przesadziłaś trochę.
                    I nie twierdzę wcale, że świat, w którym konieczne są zbiórki na ratowanie czyjegoś zdrowia, jest doskonały. Można jednak próbować go zmienić, a rodzicom przy szpitalnym łóżku pomóc.
                    • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:36
                      sumire napisała:
                      > I nie twierdzę wcale, że świat, w którym konieczne są zbiórki na ratowanie czyj
                      > egoś zdrowia, jest doskonały. Można jednak próbować go zmienić, a rodzicom przy
                      > szpitalnym łóżku pomóc.

                      Można go zmienić na przykład ostro krytykując nieodpowiedzialne postawy, które powodują, że kasa idzie tam, gdzie nie powinna. I o to wszystkim rzekomo 'hejtującym' chodzi.
                      • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:56
                        Nie, araceli. Można go zmienić, otwierając portfel i robiąc coś konkretnego dla tych ludzi. Bo bicie w bęben pod tytułem "krytykujemy nieodpowiedzialne postawy" nikomu realnie nie pomoże.
                        Podejrzewam zresztą, że wielu z tych, którzy dorzucili się do tej niesławnej zrzutki na Mackiewicza, dorzuca się też do zrzutek na chore dzieci. Świat mimo wszystko nie działa zerojedynkowo.
                        • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:59
                          Ja się dorzuciłam do zbiórki na Mackiewicza i regularnie wpłacam pieniądze na chore dzieci. Zresztą nikt mnie nie będzie rozliczał z mojej dobroczynności albo jej braku, niech taki troll jak araceli patrzy na swój własny nos i rozporządza swoimi środkami.
                        • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:03
                          sumire napisała:
                          > Nie, araceli. Można go zmienić, otwierając portfel i robiąc coś konkretnego dla
                          > tych ludzi.

                          No i otworzyłaś portfel... dla Mackiewicza. I kasa, która poszła na niego NIE PÓJDZIE na chore dzieci.

                          Tak owszem możesz dać 50zł na ratowanie Mackiewicza i 50zł na chore dzieci. Tyle, że gdyby Mackiewicz był odpowiedzialny to mogłabyś dać 100zł na chore dzieci. Nie przekonasz nikogo, że pierwsza opcja jest lepsza.
                          • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:25
                            No, akurat ja w tej zbiórce udziału nie brałam, więc moralizowanie kierujesz pod zły adres.
                            Co nie zmienia faktu, że nie wpłyniesz na to, na co ludzie wydają swoje prywatne pieniądze, jeśli chcą. Możesz słać pogardliwe spojrzenia człowiekowi, który do koszyka w Biedronce wkłada butelkę wódki, bo przecież mógłby kupić jabłka - ale to jest jego decyzja, jego pieniądze, jego życie koniec końców. Nie musi tłumaczyć się innym, dlaczego rozdysponował swoje środki w taki, a nie inny sposób, ani nie musi czuć się winny, że dał nie temu, co trzeba. Pomógł, bo chciał. Pomógł, komu chciał. Nikogo do tego nie zmuszał. Nie wydał niczyich pieniędzy poza własnymi.
                            • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:30
                              sumire napisała:
                              > Co nie zmienia faktu, że nie wpłyniesz na to, na co ludzie
                              > wydają swoje prywatne pieniądze, jeśli chcą.

                              I tu się mylisz. Istnieje coś takiego jak presja społeczna, która ma wpływ na to jak się zachowujemy.
                              • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:37
                                tjaaaa i dlatego wlasnie cos takiego jak reklama nie istnieje, wo góle , nie istnieje i nigdy nie istniała

                                sumire - ile ty masz latek dziecko ? tsy ?
                                • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:49
                                  I pół.

                                  Reklama to reklama, dość skomplikowany zresztą proces i nie zawsze skuteczny.
                                  Potępienie w wykonaniu anonimowych bytów ma skuteczność raczej wątpliwą. Ani nie widzę, by ktoś żałował, by przystąpił do zbiórki wskutek krytyki, ani nie podejrzewam, by pan czy pani marzący/-a o zdobyciu wielkiej góry wycofała się z tego marzenia pod wpływem głosów w internetach. Przeceniacie swoje możliwości, drogie panie. Dodajmy jeszcze, że tego, co się wydarzyło, odkręcić już się nie da, więc tym bardziej "presja" niczemu nie posłuży.
                                  • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:40
                                    sumire napisała:
                                    > Potępienie w wykonaniu anonimowych bytów ma skuteczność raczej wątpliwą.

                                    Absolutnie nie masz racji. Dyskusja jaka wokół tego tematu się wywiązała, jej skala i temperatura pokazuje, że kwestia jest istotna. Jazdę po pijaku też początkowo potępiały 'anonimowe byty' a czas pokazał, że społeczeństwo się zmieniło.


                                    Na pewno jeżeli nikt głośno nie zacznie protestować to dalej będzie jak było. Samo się nie zmienia.
                                    • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:48
                                      A ludzie jak jeździli po pijaku, tak jeżdżą.
                                      • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:52
                                        sumire napisała:
                                        > A ludzie jak jeździli po pijaku, tak jeżdżą.

                                        Ale jest ich coraz mniej.

                                        Swoją drogą skoro głośne, społeczne wyrażenie potępienia postawy jest według Ciebie bezsensowne to może podziel się sposobem na eliminowanie niepożądanych zachowań? Tak żebyśmy do jutra mieli raj - żadnych alimenciarzy, pijaków, narkomanów... big_grin
                                        • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:01
                                          araceli napisała:

                                          > Swoją drogą skoro głośne, społeczne wyrażenie potępienia postawy jest według Ci
                                          > ebie bezsensowne to może podziel się sposobem na eliminowanie niepożądanych zac
                                          > howań?

                                          Sposób jest bardzo prosty i natychmiastowy, po prostu każdy zamiast skupiać się na poprawie innych skupia się na poprawianiu siebie. To wystarczy. Tyle, że ludzie są tacy "szlachetni" i tak się "martwią" o innych, że wolą skupiać się na poprawianiu tych innych, co już zresztą ponad 2 tys. lat temu ktoś zauważył mówiąc o belce i źdźble.
                                          • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:12
                                            sniyg napisał:
                                            > Sposób jest bardzo prosty i natychmiastowy, po prostu każdy zamiast skupiać się
                                            > na poprawie innych skupia się na poprawianiu siebie.


                                            Dziękuję ja się mam dobrze. Obowiązki wypełniam, bliskich nie krzywdzę, społeczeństwa swoim 'pasjami' nie obciążam.
                                            • sniyg Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 18:35
                                              Ale bardzo często i od dawno siedzisz na forum, czyli prowadzisz niezdrowy tryb życia. Teraz nie obciążasz, a dużym prawdopodobieństwem będziesz.
                                        • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:05
                                          Nie mam. Bo nie mam żadnej misji zbawiania świata, ani mocy eliminowania niepożądanych zachowań. Od walki z alimenciarzami, pijakami i narkomanami są odpowiednie służby i instytucje, mniej lub bardziej skutecznie niestety (co też dowodzi, że o eliminowaniu najłatwiej się mówi). Natomiast eliminowanie niepożądanych zachowań typu próby zdobycia góry czy pobicia rekordu w nurkowaniu jest po prostu nierealne, bo człowiek ogarnięty obsesją nie będzie zastanawiał się, co jakaś pani w internecie pisała o jego poprzednikach. Tacy ludzie byli, są i będą. Jeśli ktoś w ogóle może na nich wpłynąć, to ludzie, którzy mają dla nich jakiekolwiek znaczenie.
                                          • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:11
                                            sumire napisała:
                                            > Nie mam. Bo nie mam żadnej misji zbawiania świata, ani mocy eliminowania
                                            > niepożądanych zachowań.


                                            Acha. To może odczep się łaskawie od innych, którym nie zwisa. Wychodzi na to, że te potoki postów w kilku dyskusjach sobie walnęłaś sztuka dla sztuki.
                                            • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:22
                                              Hmm, jeśli ktoś tu się do kogoś przyczepił, to raczej ty do mnie. Ale dobrze, jeśli wierzysz, że wystarczy dużo pisać krytycznie w internecie i już nigdy nie przeczytamy o kolejnej podobnej historii, to próbuj. I nie, nie zwisa mi. Po prostu patrzę na to wszystko realnie, bez łudzenia się, że mam moc - czy prawo w ogóle - wpływać na wybory nieznajomego człowieka, który nie pyta mnie wcale o zdanie. W kwestii doradzenia proszku do prania być może i mogę, ale w kwestii czegoś, co sobie obmyślił i do czego dąży za wszelką cenę - nie. Nawet jeśli okropnie mi się to coś nie podoba.
                                              • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:33
                                                sumire napisała:
                                                > Hmm, jeśli ktoś tu się do kogoś przyczepił, to raczej ty do mnie.

                                                Nie piszę o Twoich postach do mnie czy moich do Ciebie. Piszę o Twoim nawoływaniu we wszystkich dyskusjach do milczenia, niewypowiadania się, niepotępiania itd. Do nieustannego kontrowania krytykujących.

                                                > Ale dobrze, jeśli wierzysz,
                                                > że wystarczy dużo pisać krytycznie w internecie i już nigdy nie
                                                > przeczytamy o kolejnej podobnej historii, to próbuj.


                                                Nigdzie nic takiego nie napisałam. Dyskusje toczą się nie tylko w internecie wyobraź sobie. Chłop mi dzisiaj zrelacjonował dyskusję u niego w robocie. U mnie też parę słów na temat było zamienione. W internecie komentarze są bo portale zamieszczają artykuły i jak wszystkie inne są one komentowane.

                                                A casus Lecha Kaczyńskiego pokazuje, że postępowanie w myśl "o zmarłych mówi się dobrze ale wcale" pokazuje, że z każdego można milczeniem zrobić bohatera. Nie - nigdy więcej.
                                                • sumire Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 18:16
                                                  Ja chrzanię. Naprawdę milczenie o kimś to nie jest robienie z niego bohatera! Ale wiara w to, że ludzie zrezygnują z czegoś, co jest dla nich ważne z powodu komentarzu ludzi, którzy nie są dla nich ważni, jest cokolwiek naiwna. Poza tym w tym konkretnym przypadku, jak wiemy, to już musztarda po obiedzie.
                                                  • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 18:18
                                                    sumire napisała:
                                                    > Ja chrzanię. Naprawdę milczenie o kimś to nie jest robienie z niego bohatera!

                                                    Jeżeli zamilkną krytykujący to zostają popierający, którzy nie milkną. Ogarniasz?
      • arwena_11 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:49
        Dlatego prosi o datki na utrzymanie dzieci?
        • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:15
          kogo prosi ? te nudne grube baby z grubymi nudnymi mężami pierdzącymi w kanapę?
          • araceli Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:28
            mozambique napisała:
            > kogo prosi ? te nudne grube baby z grubymi nudnymi mężami pierdzącymi w kanapę?

            10/10.
          • memphis90 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:01
            Tych, co "są mocni tylko w gębie"...
    • inguszetia_2006 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 11:52
      Witam
      Nie... Nietrafiony cytat. Zawiść, że ktoś idzie na mróz - 60 i może się udusić? Tu nie ma miejsca na zawiść. Ludzie raczej oddadzą wiele, by nie kosztować takiej sławy. Dopłacą jeszcze, żeby nikt im nie kazał iść na ośmiotysięcznik. Pal licho z tlenem czy bez. Jakby ktoś mi kazał za karę iść na Nangę to bym zbierała na łapówkę dla sędziegowink
      Pzdr.
      Ing
      • claudel6 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:38
        big_grin
      • ichi51e Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 09:26
        big_grin dosyc prawdziwe.
      • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 22:23
        Moglabys mieć pecha i trafić na nieprzekupnego sad
    • purchawkapuknieta Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:26
      Wiesz, ja o gości usłyszałam dopiero, gdy umarł, ani jego hobby mnie nie interesuje, ani jego zycie, tym bardziej śmierć. Jest mi tak doskonale obojętny, jak śniadzi mieszkańcy Palestyny, czy innego Dehli.
      • vasaria Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:43
        mnie też by było, gdyby państwo nie zmuszało mnie do sponsorowania jego hobby.
        • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:47
          A piłka nożna? Skoki? Siatkówka? Piłka ręczna? I dziesiątki innych dotowanych przez państwo już jest ok?
          Oł plis, każdy może mieć jakieś "ale".
          • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:50
            a po jakiego pilkarza czy siatkarza trzeba bylo słac helikopter za 50 tys zł? cos przeoczyłam ?
            • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 13:52
              Sprawdź sobie ile kasy idzie na PZPN i na wynagrodzenie kopaczy. Itp., itd.,
              • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 14:03
                zgadzam sie ze to skandal
                i to wlasnie oznacza ze pieniedzy publicznych nalezy pilnować
            • minor.revisions Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 16:51
              > a po jakiego pilkarza czy siatkarza trzeba bylo słac helikopter za 50 tys zł? cos przeoczyłam ?

              biorąc pod uwagę inwestycje typu budowa stadionu za kilka miliardów z kasy podatnikow żeby panowie mogli pokopać piłkę przez kilka dni to tak, przeoczyłaś.
              • mozambique Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 09:56
                nie wiem czy juz zajarzyłas ale te stadiony nie zostały zaorane po imprezie tylko stoja do dzisiaj i wiekszosc z nich jest aktywna sportowo i kulturalnie , kopacze pilki zajmuja te stadiony maxymalnie w 10 % czasu
                • thank_you Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 10:00
                  No, w takiej Warszawie bardzo potrzebne były dwa plus rozbudowa trzeciego 😁
    • alpepe Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 12:46
      OJP, normalnie cud rozmnożenia jak na pustyni. Pycha kroczy przed upadkiem. Znasz?
    • edelstein [...] 31.01.18, 15:17
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • stephanie.plum Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:28
        to dobrze, że marzysz o byciu padliną, bo to chyba jedyne marzenie, które ma 100% szans na spełnienie. gratki!
        • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:33
          Jak widac niektorzy zachwycaja sie samobojcami,a tak naprawde to ten gosciu(o juz zapomnialam nazwisko)nie rozni sie od Ryska co sie na pasku od spodni powiesil.
          • stephanie.plum Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:45
            no co Ty. Rysiek w tym celu wszedł najwyżej na zakurzony strych, a ten - ile się niesamowitych widoków naoglądał...
            i jak bardzo czuł, że żyje, zanim, hm, cóż.
            • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 01.02.18, 08:57
              Jak zamarzal, jak slepnal czy jak nie potrafil oddychac czul,ze zyje? najwieksze jaja beda jak sie okaze, ze wcale tego szczytu nie zdobyl.
    • jollyvonne Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:46
      Przeczytalam okolo 1000 wpisow w tematach Nangaparbat i w zadnym z nich nie znalazlam ani okrucha zawisci. Moglabys pokazac gdzie ty zawisc znalazlas? Kto zazdrosci i komu slawy albo rozpoznawalnosci i chcialby sie sam znalezc na talerzu?
    • madi138 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:54
      Jak komuś brakuje sensownych argumentów, to zarzuca oponentom zazdrość. A może by tak pochylić się nad krytyką i przyznać, że pan pasjonat może i zadziwiał samozaparciem, ale w wielu kwestiach zwyczajnie zawalił i nie da się tego ignorować.
      Nie wszyscy chcą być sławni i nie wszyscy muszą podnosić sobie adrenalinę do maksimum, żeby czuć że żyją. I to wcale nie oznacza, że są nudni, ograniczeni czy zawistni.
      Ale jak sobie tak psychologizujemy, to ja bym raczej powiedziała, że ci wszyscy, którzy teraz stawiają pana wspinacza na piedestale robią to z egoistycznych pobudek-bo jeśli lekkomyślność i błędy tego pana da się zracjonalizować i przekuć w sukces, to kiedy im samym powinie się w noga im też może się upiecze. wink
      • madi138 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 17:57
        ... to może też się im upiecze. Coś mi się poprzestawiało w ostatnim zdaniu. Sorry!
      • la_mujer75 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 18:19
        Dobrze ujęte!
    • onnomatopeja Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 20:54
      Ja nie jestem zawistna. I nigdy nie byłam. Miałam swoje pasje, wielkie pasje, ale je porzuciłam, bo urodziło mi się dziecko. I od dziesięciu lat robię placki (mam kilka pizzerii) , żeby to dziecko utrzymać, zapewnić mu byt, wikt, opierunek i przyszłość. Mimo ukończonych studiów, doszkalania, nieskończonej ilości kursów, znajomości kilku języków. Nie znalazłam takiej pracy, która pozwalałaby być mi również matką. A ja kocham swoje dziecko i jestem odpowiedzialna. Być może przesadnie. Ale to ja powołałam do życia mojego małego człowieczka i mam zakichany obowiązek dać mu wsparcie. Bo na świat się nie prosił.
      • stephanie.plum Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:50
        te Twoje pizze muszą być znakomite, skoro ciasto wyrosło na tak fajnej motywacji!

        mam nadzieję, że kiedyś posmakuję.
        wielkie gratulacje!
    • stephanie.plum Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:03
      ja w ogóle nie pojmuję tego świętego oburzenia które wciąż aż kipi.
      ale ja mam mentalność Himalaisty, wiem o tym, jednak jestem zbyt wielkim słabeuszem i tchórzem, żeby mieć coś więcej, niż mentalność.
      ach, no i zapomniałam, że jestem wygodnicka, więc himalaizm naprawdę odpada.

      jednak były w moim życiu epizody, związane z samotnymi eskapadami pływackimi (bez asekuracji, oczywiście...), kiedy najintensywniej czułam, że żyję i jestem sobą.
      mój mąż, niestety, czuł w tym czasie coś zupełnie innego. raz wróciłam o wiele później, niż planowałam. powiedział, że myślał, że jest już wdowcem.

      i co? teraz już w morze nie wypłynę tak swobodnie, tak daleko, żeby nie widzieć brzegu.
      i czuję się z tym OKROPNIE. jakby mnie ktoś na łańcuchu trzymał.

      moralnie w kwestii takich rzeczy zupełnie nie jestem czujna...
      • madi138 Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 21:38
        I sama widzisz, że życie to szuka wyboru. Nie da się zjeść ciastka i mieć ciastka. Ekstremalne pasje związane z narażaniem życia są nie do pogodzenia z odpowiedzialnością za rodzinę.
        • stephanie.plum Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:40
          a chciałoby się tylko na jeden dzień wszystko zawiesić na kołku, a potem wrócić i być wzorem odpowiedzialności...
      • edelstein Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:35
        natura wie co robi.
        • stephanie.plum Re: Job i sprawa Nangaparbat 31.01.18, 22:43
          no ale nie giną tylko tacy fiśnięci...?
          • nangaparbat3 Re: Job i sprawa Nangaparbat 02.02.18, 08:33
            www.kigalczynski.pl/gesi/ostroznosc.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka