duszyczka-ciemna
04.03.18, 18:06
Córka jest chora a ja w domu. Rozmawiałyśmy o szkole, kolegach i koleżankach. Czuje się teraz jak ostatni skur...Byłam ofiarą przemocy w szkole i dopiero dziś się przez przypadek dowiedziałam o różnych akcjach innych dzieci do mojej córki, że chyba jutro szkołę rozniosę. Nosi mnie, żeby pójść jutro do szatni i zaje...kilka potworów ''dzieci''. Nie zrobię tego. Jedna dziewczynka zabiera córce na przerwach telefon i na nim gra. Córka tylko raz o tym powiedziała wychowawczyni i jest ta co się skarży-skarżypyta. Innymi razy po prostu gapiła się, jak dziewczyna gra na jej telefonie. Trwa to od września. Przypadek drugi. Córka idzie do szatni, oczywiście sama i się przebiera. Kolega jej wyrzuca plecak i ubrania na zewnątrz szatni, patrzy jak zbiera ubranie i idą na lekcje. Pytam się córki, a nie możesz jak on pójdzie też mu ubrań po innych szatniach pochować? nie bo on czeka, aż córka pozbiera ubrania i idą do klasy. Ten drugi to jej miłość. Jutro zadzwonię do ojca tego chłopca i powiem co wiem,delikatnie, ale tyle czasu myślałam,że jest ok a tu taki koszmar. Dziecko mi płacze,żebym nic z tym nie robiła, bo będzie skarżypytą i w ogóle. Jakbyście się zachowały?