werdipurke
23.03.18, 09:09
Żeby było jasne. Jestem przeciwna inicjatywie Pani Godek aby wykreslic z ustawy prawo do zakonczenia ciąży jesli płód ma ciężkie nieodwracalne wady. Uważam że jest to dramat sam w sobie i zmuszanie rodziny i lekarza do przedłużania tego czasu na siłę do czasu naturalnego porodu jest drakońskie.
Sama w ciąży badałam się i nie wypbrażam sobie nie mieć dostępu do tych badań. Bo dużo dziś można zrobić mając wiedzę, pomóc dziecku, pomóc sobie przygotować się rodzicom itp.
Ale! w moim środowisku, może dlatego że dalekie od wielkiego miasta, dalekie od stolicy ale naprawdę temat „badania prenatalne” jest traktowany przez wielu źle. Przykładów mam sporo w najbliższym otoczeniu. Kobiety najeżają się i obrażają się na lekarzy którzy sugerujà wykonanie badań. Od razu mają myśl że ten lekarz chce im zabić dziecko, temat badań prenatalnych zlewa im się z aborcją w jedno. I wiem że to pobożne życzenie i pewnie w naszych warunkach jeszcze mało prawdopodobne ale myślę sobie że gdyby jednak ten zakaz aborcji w tym pkt. został wykreślony to może ludzie chętniej poddawaliby się badaniom prenatalnym bez posadzania lekarza o kierunek—>aborcja.
A druga teza retoryki to że kobieta ma prawo decydować bo to jej życie. No ok, ale czy nie uważacie że skoro tak to i po uridzeniu powinna mieć prawo decydować? No przecież to jej życie, to ona będzie musiała wychowywać. No to może eutanazja dla zamkniętego katalogu chorób i wad genetycznych?
Podsumowujàc, nie zgadzam się z retoryką w następujących tezach:
- każda wada genetyczna to masakra, upośledzenie itp
- kobieta ma prawo decydować - no to skoro tak to może eutanazja po urodzeniu, wszak nie każda wada jest wykryta, dopiero po urodzeniu można ocenić jak jest naprawdę
- dopuszczenie aborcji ze względu na wady powoduje wrzucenie do jednego wora wielu wad także takich które się stosunkowo dobrze leczy (artrezje przewodu pokarmowego, wytrzewienie jelit).
Może trzeba byłoby coś pomiędzy zero jedynkowym wyborem: aborsja wad lub rodzenie wszystkoch dzieci nawet z zagrożeniem własnego życia.