mika_p
23.04.18, 21:20
Jest sobie chłopczyk, tak ze 4 lata. Jeździ sobie na czterokołowym rowerku pod okiem dziadziusia.
Jeździ po parkingu, dziadziuś sobie siedzi u wrót garażu, mały nie oddala się bardziej niż na jakieś 50 metrów. Dziadziuś uważa, że tak jest OK, bo mały gdzieś musi nauczyć się jeździć, a kierowcy przecież jeżdżą wolno, bo to parking, i uważają.
Powiedzmy, że nie wszyscy się z dziadziusiem zgadzają. Po drugiej stronie bloku jest asfaltowy placyk, nawet ławka tam stoi, więc to nie jest tak, że nie ma gdzie pojeździć. Parking coraz ruchliwszy, bo ludzie zaczynają wracać z pracy. Nie ma znaku "strefa zamieszkania" na wjeździe.
A co sądzi ematka?