Jest taka kwestia, która od dłuższego czasu mnie zastanawia.
Jak radzicie sobie z poziomem skomplikowania świata? Wiem, że są osoby, dla których więcej rzeczy jest skomplikowanych, jeśli nie większość (także tu, na tym forum) i takie, dla których większość jest do załatwienia od ręki (zwłaszcza tu, na tym forum

). A jednak mam przekonanie graniczące z pewnością, że przy tempie w jakim pędzi świat można co rusz pewnej kwestii nie ogarniać, wypaść z obiegu i nie bardzo wiedzieć jak wrócić.
Ostatnio rozmawiałam z moją znajomą w wieku mojej matki i wyszło na to, że ona w ogóle nie jest podłączona do internetu. Wspomniała coś o tym, że "się zablokowała". Nie miałyśmy wtedy czasu, by przegadać tę kwestię, ale hasło "zablokować się" jest mi bliskie. Żeby nie było - pani pracowała, jest na emeryturze, ale dalej pracuje na część etatu. Więc to nie jest tak, że "pewnie siedziała latami na dupie i teraz ma za swoje".
A rzeczy skomplikowanych jest więcej. Właściwie gdzie się nie obrócisz. Nowe technologie. Nowe metody zatrudnienia. Nowe diety. Nowe formy wypoczynku. Nowe tamto. Nowe siamto.
Jakie ma ematka sposoby na niewypadnięcie z obiegu? Kto/co pomaga? Wierzę, że np. dzieci - ale moje dziecko ma na razie 8 lat i np. technologicznie jeszcze mnie zasadniczo nie upgrade'uje, choć parę funkcji na smartfonie pokazało