Dodaj do ulubionych

wpraszają się

06.05.18, 20:32
Nie lubię rodzenstwa męża. Widujemy się na szczeście rzadko z racji dużych odleglosci. Kiedyś odwiedzali nas często, mi to do pewno momentu nie przeszkadzało. Przyjeżdżać ma weekend z okazji imenin, dluzszego wolnego itp. Potem zapraszałam ich tylko na konkretne okazje typu chrzty, komunie dzieci itp. Dzieci już duże takie imprezy obowiązkowo rodzinne się pokończyły. Mi się z wiekiem oczy otwierały - u nich nigdy nie byliśmy, nie zapraszali nas. Można by to było tlumaczyc tym, że bezdzietni, wolne ptaki, nieformalne związki itp. Ale wszyscy jesteśmy już w okolicach 40+. Przez tyle lat ani razu nie zrobili dla blizszej rodziny chociazby proszonego obiadu. Zaznaczam, że nie oczekuję tego, bo nie lubię ich, nie mamy o czym gadać. Ale jest pewne ale. Zbliża nam się z mężem okrągła rocznica i podczas rozmowy telefonicznej siostra męża wypytywała czy planujemy imprezę. Nastepnym razem brat dopytywał kiedy się spotkamy jak powiedzialam że nie wiem to stwierdzilismy, że dawno się nie widzielismy więc żebym coś wymyslila. No i zaczynają mnie wkurzać te podchody i naciski między wierszami. Parcie na tą imprezę. Nie myślałam o tej rocznicy w taki sposób. Swietowalibysmy pewnie przy grila z tymi, których bym zaprosiła, bo lubię. Co o tym sądzicie? denerwują mnie te naciski i podteksty z ich strony.
Obserwuj wątek
    • mary_lu Re: wpraszają się 06.05.18, 20:39
      Ale jaki oni mają ukryty cel w przyjeżdzaniu do Was? Nażarcie się za darmo rekompensuje im podróż i przebywanie z ludźmi których nie lubią?
      • pani-noc Re: wpraszają się 06.05.18, 22:19
        Wystarczy, że autorka ma fajny dom lub mieszkanie w dobrej lokalizacji to mają darmowy urlop z darmową wyżerką.
    • mapt Re: wpraszają się 06.05.18, 20:45
      Co za problem odpowiedzieć "nie robimy imprezy, fundujemy sobie romantyczne spotkanie tylko sami z mężem".
      Jak mówisz "nieeee wiem" "moooożeee.." to nic dziwnego, że naciskają żebyś się wreszcie określiła czy tak czy nie, żeby wiedzieli jak sobie swoje terminy poukładać. Nie znoszę takich zaaaastaniawiającyyych się.. co to udają że mooooże, bo nie umieją powiedzieć że nie.
      A jak chciałaś żeby się zrekompensowali zaproszeniem to również wystarczyło im o tym powiedzieć, że teraz wasza kolej, więc czekasz na zaproszenie do nich.
      Pomijając drobny fakt że to twój mąż powinien te relacje ustalać i o nie dbać.
    • muchy_w_nosie Re: wpraszają się 06.05.18, 20:45
      Wyjedź z mężem na weekend do pensjonatu czy hotelu, jak nie umiesz powiedzieć: spadajcie.
    • jollyvonne Re: wpraszają się 06.05.18, 20:47
      Trudno, jak znow zadzwonia z pytaniem, to im powiedz, ze imprezy rodzinnej nie planujecie, a jak sie chca spotkac, to niech podadza date i jesli bedzie wam pasowal, to przyjdziecie. Jeden rewaznowy obiad jakos wytrzymasz.
      • aqua48 Re: wpraszają się 06.05.18, 20:51
        Właśnie jak zaczną mękolić że dawno się nie widzieliście i że trzeba.. to powiedz krótko - no to na kiedy zapraszacie.
    • agnes_topesto Re: wpraszają się 06.05.18, 21:02
      mówisz prosto z mostu, że nie robicie imprezy, chyba że mąż inaczej sie na to zapatruje i stąd problem.
      • barbarakrakus Re: wpraszają się 06.05.18, 21:09
        No mam opory tak prosto z mostu, bo to w końcu rodzina męża. No i impreza pewnie jakaś będzie. Ale planowałam, dla tych którzy są blisko nas, miejscowych, bez noclegów i pompy.
        • jollyvonne Re: wpraszają się 06.05.18, 21:22
          Dlatego mowisz ze imprezy RODZINNEJ nie bedzie. A impreza dla znajomych i miejscowych ich nie dotyczy, i to musza przelknac. To jest oczywiscie opcja w przypadku, kiedy jestescie oboje z mezem zgodni co do statusu imprezy, bp jesli maz chce rodzenstwo zaprosic, to musicie to miedzy soba ustalic, a nie z nami na forum.
        • cosmetic.wipes Re: wpraszają się 06.05.18, 21:22
          Czyli problemem nie jest rodzeństwo męża, a twój brak asertywności.
          Popracuj nad sobą.
          • barbarakrakus Re: wpraszają się 06.05.18, 22:02
            Ciężko byc asertywnym przy takich osobowościach. Kiedys szwagierka przy okazji długiego wekendu zadzwoniła z pytaniem co robimy. Ja na to, że odpoczywamy. Na to ona, że przyjedzie i poodpoczywamy razem. No to ja na to, że nam nie pasuje, bo południu idziemy do znajomych na posiadówę. Na to szwagierka wesoło, że z nami pójdzie, ze ona lubi poznawać nowe osoby. To jest taki typ osoby. Co Wy na to? Musieliscie kiedys kłamać, żeby uniknąc nachalnych gości???
            • cosmetic.wipes Re: wpraszają się 06.05.18, 22:15
              Nie trzeba kłamać , wystarczy mówić prawdę. I osobowość rozmówcy nie ma tu nic do rzeczy.
              • barbarakrakus Re: wpraszają się 06.05.18, 22:22
                No ale co dorosłej osobie powiedzieć w sytuacji, gdy ewidentnie wciska mi się do domu na długi weekend, gotowa iść z nami do naszych przyjaciół chociaż nieproszona.
                • cosmetic.wipes Re: wpraszają się 06.05.18, 22:28
                  barbarakrakus napisał(a):

                  > No ale co dorosłej osobie powiedzieć w sytuacji, gdy ewidentnie wciska mi się d
                  > o domu na długi weekend, gotowa iść z nami do naszych przyjaciół chociaż niepro
                  > szona

                  "Kaziu, nie przyjeżdżaj. Nie chcemy cię gościć, a tym bardziej nie chcemy, zebys wpraszała się do naszych przyjaciół."
                • koronka2012 Re: wpraszają się 06.05.18, 23:02
                  barbarakrakus napisał(a):

                  > No ale co dorosłej osobie powiedzieć w sytuacji, gdy ewidentnie wciska mi się d
                  > o domu na długi weekend, gotowa iść z nami do naszych przyjaciół chociaż niepro
                  > szona.

                  W najprostszy z możliwych sposób: "ależ oni cię nie zapraszali".

                  Sama sobie stwarzasz problemy tam, gdzie ich nie ma.
                • dzikka Re: wpraszają się 07.05.18, 10:40
                  Przepraszam, ale ty nie zachowujesz sie jak dorosla osoba. Mówisz po prostu: "nie przyjeżdżaj, chcemy być sami, nie organizujemy imprezy, tym razem chętnie wybierzemy się do ciebie" itd. dziewczyno, to twój dom i twoje życie, pozwalałaś sobie tyle lat jeździec po głowie to teraz się nie dziw ale masz jeszcze szanse naprawić te chore relacje.
              • heca7 Re: wpraszają się 06.05.18, 22:22
                Nie odbierać telefonu wink szczególnie stacjonarnego. Dzwoni szwagierka i już wiesz z góry co może być więc ją informujesz, że w domu was nie ma i nie będzie do późnej nocy.
                • arwena_11 Re: wpraszają się 06.05.18, 22:37
                  Tak robili moi rodzice w latach 80. Mieliśmy telefon, ale niektóre osoby z rodziny mojej babci - nie miały pojęcia do czego służą. Jak mojej babci nie było - to uważali, że u nas jest hotel - w drodze do domu.
                  2 razy pocałowali drzwi - bo o 19 wyłączaliśmy domofon ( mieli zwyczaj docierać do nas ok 23-24 ), poskarżyli się babci -jacy to jesteśmy wredni i więcej nie przyjechali. Potem babcia umarła, my zmieniliśmy mieszkanie - i nastąpił zero kontaktów - bo nikomu nie podaliśmy, gdzie mieszkamy big_grin
                  • nangaparbat3 Re: wpraszają się 06.05.18, 22:40
                    Fajna rodzinka.
                    • arwena_11 Re: wpraszają się 06.05.18, 22:55
                      No fajna. Przyjechali do teatru i zostawili dzieci u nas. Tzn przyjechali, weszli i powiedzieli, że idą do teatru a potem na dancing, więc dzieci zostawią u nas ( mieszkaliśmy wtedy w 1 pokoju ), bo X ( moja babcia ) nie ma.
                      To, że mieszkanie było mojej drugiej babci i ona też tam mieszkała - nie robił im różnicy. Do tego jedno z dzieci było chore i w nocy dostało 40 stopni. Jak się pytałam mamę - co się stało, że na to pozwoliła ( bo jest bardzo asertywna ) - odpowiedziała, że najpierw ją zatkało, a jak już doszła do siebie - to ich już nie było tongue_out
                      • rosapulchra-0 Re: wpraszają się 06.05.18, 23:20
                        Siedem plag spadło na was tego wieczora!
                        • arwena_11 Re: wpraszają się 06.05.18, 23:33
                          Na szczęście nigdy więcej tongue_out.
                  • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 09:32
                    Mieszkamy w dużym mieście na wybrzeżu. Brat męża odwiedzał nas z kolejnymi swoimi "drugimi połówkami", żeby pozwiedzać. Wpieniało mnie to, że nocuje u mnie obca dla mnie osoba.
                    • arwena_11 Re: wpraszają się 07.05.18, 10:18
                      a po co pozwalasz na to? Hoteli nie macie? Ja szybko ukróciłam takie zapędy rodziny męża. I od razu powiem - mąż mało asertywny jeśli chodzi o swoją matkę ( a to ona w tym celu zawsze dzwoniła w sprawie krewnych i znajomych królika ) - więc jest zachwycony mówiąc - mamo bardzo chętnie - ale Arwena nie zgadza się. Ja tam mogę robić za złą i wredną tongue_out. A i Teściowa nigdy nie zapytała się mnie.
                      • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 11:01
                        No moja teściowa też odgrywa tu pewną rolę. Teściowa co jakis czas mówi do męża, by zadzwonił albo zaprosił siostrę, bo ona znowu taka biedna i sama, że on ma rodzinę a ona znowu samotna i nieszczęśliwa.
    • koronka2012 Re: wpraszają się 06.05.18, 21:05
      barbarakrakus napisał(a):

      Nastepnym razem brat dopytywał kiedy się spotkamy jak powiedzialam
      > że nie wiem to stwierdzilismy, że dawno się nie widzielismy więc żebym coś wym
      > yslila.

      No to ja bym powiedziała na bezczela, że chętnie skorzystamy z jego zaproszenia i przyjedziemy do nich tongue_out choćby po to, żeby usłyszeć jak się wije

      No i zaczynają mnie wkurzać te podchody i naciski między wierszami. Par
      > cie na tą imprezę. Nie myślałam o tej rocznicy w taki sposób.

      Powiedziałabym, że planujemy romantyczny wyjazd we dwoje. W końcu to wasze święto.
      Zakładam, że mąż się dostosuje do chytrego planu...?
      • mapt Re: wpraszają się 06.05.18, 21:22
        A skąd pewność, że tamci by się nie ucieszyli na propozycję że autorka z mężem przyjadą do nich?
        Może do tej pory taki styl autorka utrzymywała, że ona ma dzieci rodzinę masę zajęć, że nigdzie jeździć, a tym bardziej dalekonie mają ochoty, więc tamci nie czuli się kompetentni albo nie mieli miejsca na goszczenie co najmniej 4 dodatkowych osób. Dużo łatwiej i taniej rodzinie kilkuosobowej ugościć samotną szwagierkę, niż samotnej szwagierce ugościć rodzinę 4+. Jak rozumiem przez lata ani autorka ani jej mąż nie byli zainteresowani odwiedzinami u tamtych, przez lata im to nie przeszkadzało, a autorka po cichu się cieszyła że nie musi się tłuc daleko z rodziną, wydawać kasy na dojazdy, by się zobaczyć z nielubianą szwagierką czy szwagrem. A teraz robienie z siebie pokrzywdzonej brakiem zaproszenia od nich, bo nie umie wprost odmówić ich chęci odwiedzin z okrągłej okazji..
        Pewnie jeszcze się okaże, że tamci nigdy dziecku prezentu nie kupili nawet na chrzciny, a na urodziny to przyjeżdżali się tylko nażreć i też żadnego prezentu dla solenizanta nie przywozili.
        • barbarakrakus Re: wpraszają się 06.05.18, 21:54
          Ale czy to ja powinnam proponować, że my do nich pojedziemy w odwiedziny? Z innymi znajomymi czy rodziną jest tak, że propozycja wychodzi od tego kto chce ugościć. My jezdzimy do tych którzy nas zapraszaja, a potem rerwizyta albo odwrotnie. Jakieś to naturalne u dorosych ludzi mi się wydaje.
          • nangaparbat3 Re: wpraszają się 06.05.18, 22:37
            Rewizyta rodzeństwa! Dla mnie to nie do pomyślenia. Jeżdżę do brata czy kuzynek kiedy chcę, oni do mnie też. Malo tego, ponieważ mieszkają w stolicy, ja cześciej bywam u nich, znacznie cześciej, bo w Warszawie studiowalam, czasem mam zlecone prace, więc tak wychodzi.

            Oni sie nie wpraszają,tylko po prostu odwiedzają najbliżśzą rodzinę - i pewnie nie sa w stanie wyobrazić sobie, że Ty czekasz na zaproszenie.
            Wygląda na to, że chowlaiscie sie w zupelnie różnych rodzinach.
            • barbarakrakus Re: wpraszają się 06.05.18, 22:50
              Hmmm, ja też jeżdzę tak do swojej rodziny, a oni przyjeżdzają do nas. Ale jest różnica w toku rozmowy. Np jak dzwonię do siostry z okazji imienin w środku tygodnia to ona zaprasza na obiad za tydzień w weekend czy kiedy jej tam pasuje. W drugą stronę jest tak samo. Z przyjaciółmi to wychodzi naturalnie " to teraz Wy do nas".
            • koronka2012 Re: wpraszają się 06.05.18, 23:06
              nangaparbat3 napisała:

              > Oni sie nie wpraszają,tylko po prostu odwiedzają najbliżśzą rodzinę

              Hmm, najbliższą rodzinę też się odwiedza na zaproszenie, a nie informuje, że ma się ochotę ich zwizytować.

              > Wygląda na to, że chowlaiscie sie w zupelnie różnych rodzinach.

              Być może istotnie w tym tkwi część problemu. W niektórych rodzinach panuje dziwne przekonanie, że wśród rodziny nie trzeba czekać na zaproszenie.
            • marcelina4 Re: wpraszają się 07.05.18, 09:04
              nangaparbat3 napisała:

              > Rewizyta rodzeństwa! Dla mnie to nie do pomyślenia. Jeżdżę do brata czy kuzynek
              > kiedy chcę, oni do mnie też. Malo tego, ponieważ mieszkają w stolicy, ja cześc
              > iej bywam u nich, znacznie cześciej, bo w Warszawie studiowalam, czasem mam zle
              > cone prace, więc tak wychodzi.

              masz najwyraźniej bardzo bliskie i dobre kontakty z rodziną, więc u was to zupełnie naturalne, że się odwiedzacie kiedy tylko przyjdzie ochota, ale autorka tak dobrze nie ma, sama pisze, że nie przepada za rodzeństwem męża, nie każdemu po drodze z rodziną i wizyty rodzinne to nie zawsze kupa szczęścia i radochy
              • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 09:18
                Racja. W pierwszym poście pisałam, że najpierw zapraszałam i gościłam ich chętnie, potem już raczej z obowiązku. Na stare lata nie chce mi sie robić czegoś bo tak wypada. Zaraszam tych co lubię.
            • tt-tka Re: wpraszają się 07.05.18, 12:22
              nangaparbat3 napisała:

              > Rewizyta rodzeństwa! Dla mnie to nie do pomyślenia. Jeżdżę do brata czy kuzynek
              > kiedy chcę, oni do mnie też.

              Dla mnie to z kolei nie do pomyslenia. Rodzenstwo czy kuzynki maja swoje zycie, wlasne plany i nie wyobrazam sobie komunikatu "przyjezdzam na weekend do X, zatrzymam sie u was". O to sie, po pierwsze, grzecznie pyta, a po drugie - czeka na odpowiedz. I te odpowiedz przyjmuje sie do wiadomosci, nawet jesli ona brzmi "nie". Nie w ten weekend, wpadnij na kolacje, ale nie na nocleg, chetnie cie zobacze, ale ciebie, siostra, a nie was wszystkich itp.


              > Oni sie nie wpraszają,tylko po prostu odwiedzają najbliżśzą rodzinę - i pewnie
              > nie sa w stanie wyobrazić sobie, że Ty czekasz na zaproszenie.

              Na stwierdzenie potencjalnych gospodarzy "nie bedzie nas, wychodzimy do znajomych" odpowiedziec "fajnie, to my pojdziemy z wami" to rzeczywiscie nie jest nawet wpraszanie sie. To jest bezczelne zwalanie sie na kark, i nie tylko rodzinie, ale i tym znajomym.
              • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 12:29
                Dla mnie też to mało grzeczne. Poza tym po takiej rozmowie to ja źle się czuję, mimo, że to nie ja nie umiem się zachować. Mam czasem wrażenie jakbym sie siłowała z jej tupetem.
          • koronka2012 Re: wpraszają się 06.05.18, 23:09
            barbarakrakus napisał(a):

            > Ale czy to ja powinnam proponować, że my do nich pojedziemy w odwiedziny?

            Chodzi o to, żeby się "odgryźć" i być może - dać im do myślenia, jak się czuje ktoś w sytuacji, w której oni was stawiają notorycznie. Z zaproszenia niekoniecznie trzeba korzystać.
            • nangaparbat3 Re: wpraszają się 07.05.18, 07:24
              Tak funkcjonujesz w relacjach z bliskimi? Odgryzasz się? To oni też sie odgryzą. Bedziecie sie gryźli do śmierci. Jaki sens w tym widzisz?
              • koronka2012 Re: wpraszają się 07.05.18, 22:30
                nangaparbat3 napisała:

                > Tak funkcjonujesz w relacjach z bliskimi? Odgryzasz się? To oni też sie odgryzą
                > . Bedziecie sie gryźli do śmierci. Jaki sens w tym widzisz?

                A to oni są autorce bliscy? serio? jakoś nie zauważyłam.
                Termin "bliscy" zarezerwowany jest dla osób lubianych, a nie takich, którzy są nimi jedynie z nazwy. Bliskie pokrewieństwo naprawdę nie świadczy o żadnej bliskości.

                Sens - to dać odczuć jak się czuje ktoś, komu narzuca się własną wizję spędzania czasu.
                • nangaparbat3 Re: wpraszają się 08.05.18, 09:13
                  1. Rodzeństwo jej męza, z którym mąż czuje się blisko.
                  2. Mozna o tym normalnie porozmawiac, bez odgryzania. Czegokolwiek komukolwiek.
                  • arwena_11 Re: wpraszają się 08.05.18, 09:26
                    Mąż chyba blisko też sie neie czuje - skoro popiera autorkę.
        • barbarakrakus Re: wpraszają się 06.05.18, 21:57
          I nie na tym mi zależy, by do nich jeżdzić, bo relacje mamy "żadne". Chciałam tylko opisać sytuację, w której czuję sie niekomfortowo.
          • tt-tka Re: wpraszają się 06.05.18, 22:33
            Trudno. To pocwicz do lustra "nie, nie przyjezdzajcie", "nie, nie planujemy", "nie, chcemy byc sami".
            A jesli bardzo ciezko ci to idzie, zwal klopot mezowi na glowe i niech on tlumaczy swojej rodzinie, ze wolicie bez nich.
          • nangaparbat3 Re: wpraszają się 06.05.18, 22:39
            A co mąż? Nie chce widywac swego rodzeństwa?
    • 71tosia Re: wpraszają się 06.05.18, 22:29
      zaplanujcie impreze wyjazdow, kto dojedzie ten bedzie sie z wami bawil, jak rodzenstwo nie dojedzie to milo spedzicie rocznice sami z mezem.
    • liliawodna222 Re: wpraszają się 06.05.18, 23:33
      Mam alergię na osoby, które się wpraszają, niezależnie od tego, czy to rodzina czy nie.
      • mapt Re: wpraszają się 07.05.18, 00:15
        Generalnie też, ale większość takich "wpraszań" można potraktować jako "propozycję na którą się można zgodzić lub nie". Zaś autorka od razu z tego robi problem. Jest strasznie nieasertywna i konfliktogenna w swoim zachowaniu.
        ps. znam takich którzy sami nie zaproszą, a potem mają pretensje że się nie przyjedze czy nie podtrzymuje kontaktów. Więc przegięcia bywają w obie strony, trzeba kogoś znać by wiedzieć co do kogo.
        Tu może nie być żadnego wpraszania, rodzenstwo wie, że jest okazja więc pytają -a autorka się nakręca bo sama nie umie odmówić ani udzielić prostej odpowiedzi "nie, nie robimy żadnej większej imprezy".
    • arwena_11 Re: wpraszają się 06.05.18, 23:35
      A może - to autorka skacze dookoła gości i jej się nie chce? Może mąż jak sam ma zorganizować coś dla swojej rodziny - to też nie ma chęci?
      • mapt Re: wpraszają się 07.05.18, 00:04
        na to wygląda, że mąż nie ma nic do gadania w sprawie kogo zapraszają a kogo nie. Bywają takie układy, gdzie żona wszystkim zarządza łącznie z bycia kuchtą domową i w sprawach domowo-gościowych facet jest bierny i robi co żona wymyśli, albo czeka na gotowe. Ciekawe czemu to autorka zarządza kontaktami z jego rodziną, jaka jest tego geneza.
        Czy jego rodzenstwo ma mieszkania tak duże że by ich pomieściło w gości?
        Dlaczego nigdy autorka nie zaprosiła kogoś z nich na wspólny wyjazd wakacyjny jeszcze z dziećmi? Czy dlatego, że zawsze wystarczała jej tylko własna rodzina i ukochana siostra, a tamci wydawali jej się zagrożeniem które może źle wpłynąć na jej relacje z mężem?
        A może rodzenstwo męża przyjmowane było i tolerowane do momentu jak ich małym dzieciom przywozili prezenty i dobrze było dla dzieci ciocie i wujka mieć jako okazjonalną rozrywkę, a później jak dzieci podrosły to się rodzenstwo okazało całkiem zbędne. Mimo ich prób podtrzymania więzi próbami spędzenia czasu razem.
        Rodzeństwo męża wielokrotnie wykazało inicjatywę, żeby te kontakty rodzinne utrzymywać i coś wspólnie robić. Gdyby nie wydzwaniali do autorki to ona do nich by nie zadzwoniła. Autorka ich nie lubi więc jest do nich niechętnie nastawiona, jeździć do nich nie ma po co, nie zaproponuje "super że byliście, to następnym razem zorganizujcie coś u siebie i nas zaproście" - nie powie tak, bo nie chce żadnych kontaktów, nie ma ochoty na jeżdżenie do nich, chce ich wykreślić z listy znajomych a nie bawić się w rewizyty, ale boi się sama do tego przyznać więc wymyśla nie wiadomo jak straszne cechy tegoż rodzeństwa żeby swoją niechęć usprawiedliwić i "winnych" braku poprawnych kontaktów określić tylko tamtych.
        • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 09:11
          To pytanie "Dlaczego nigdy autorka nie zaprosiła kogoś z nich na wspólny wyjazd wakacyjny jeszcze z dziećmi? ". Całkowicie nie wiem do czego nawiązuje, ale na wakacje jadę, żeby odpocząć, pobyć w miłym towarzystwe i być w miłym nastroju.
        • koronka2012 Re: wpraszają się 07.05.18, 22:24
          mapt napisała:

          > Dlaczego nigdy autorka nie zaprosiła kogoś z nich na wspólny wyjazd wakacyjny j
          > eszcze z dziećmi?

          Na głowę upadłaś? kto normalny pcha się do wakacji z nielubianą rodziną? naprawdę ludzie mają jakieś życie towarzyskie i nie muszą wszędzie ciągać pociotków.

          > Rodzeństwo męża wielokrotnie wykazało inicjatywę, żeby te kontakty rodzinne utr
          > zymywać i coś wspólnie robić.

          Snujesz projekcje. Próby podtrzymywania więzi są dość jednostronne - rodzina pcha się im na chatę bez najmniejszej chęci rewanżu. Ja miałabym gdzieś takie więzi. Pewnie, że wygodniej zwalić się komuś na głowę i oczekiwać obsługi, ale może nie nazywajmy tego dbałością o rodzinne kontakty, co?

          >Gdyby nie wydzwaniali do autorki to ona do nich
          > by nie zadzwoniła.

          No i...? Coś by się stało z tego powodu? och, więzi rodzinne by osłabły, no doprawdy, cóż za strata... tongue_out

          kulturalny człowiek sam by wyczuł, że jeśli nie jest zapraszany, to nie ma się po co tam pchać. Kulturalny człowiek wie też, że istnieje zasada rewanżu.
          Tu o kulturze nie ma jakoś mowy.
      • nangaparbat3 Re: wpraszają się 07.05.18, 07:22
        A po co skacze? Brat czy siostra w domu to powod do miłej rozmowy, a nie do skakania. Jak do mnie przyjeżdżają, nie skaczę, jak ja do kogoś jeżdżę, nie skaczą, może dlatego odwiedziny są przyjemnością, a nie udręką?
        • sabciasal Re: wpraszają się 08.05.18, 09:32
          ale tu nie ma miłej relacji ze szwagierką. więc spotkanie z nocelgiem jest obciążeniem dla autorki, szczególnie ze najprawdopodobniej na nia spada cała organizacja. ja nie lubię swojej szwagierki, a szwagra tak - i zapewniam cię, że ich wizyty traktuje inaczej.
          poza tym opisujesz sytuację, gdzie jednak jakieś rewizyty istnieją. tu -nie.
    • princesswhitewolf Re: wpraszają się 07.05.18, 00:15
      >Nie lubię rodzenstwa męża.

      to ze mowisz o tym w liczbie mnogiej raczej rzuca swiatlo niezbyt korzystne na siebie. Do jednego wora ile tego rodzenstwa" że bezdzietni, wolne ptako" wrzucilas lol!? I wszyscy zapewne tacy sami. Normalnie klony lol
      • anorektycznazdzira Re: wpraszają się 07.05.18, 08:12
        To akurat jest bardzo częste, bo rodzeństwo po pierwsze często wyznaje dokładnie te same systemy wartości i modele kontaktów z innymi ludźmi, więc nie lubiąc danego stylu wpadnie do jednego wora choćby i 3 osoby. Poza tym równie często "stają za sobą" w rodzinnych niesnaskach, czyli jak z jednym się bratowa posprzecza, to reszta miewa tendencję przyznawania racji najpierw rodzonemu bratu lub siostrze. Takie jest życie. Wyjątki nie zmieniają tej tendencji. Dlatego ja się nie dziwię.
    • panna.ze.dworku Re: wpraszają się 07.05.18, 07:17
      Zalecałabym - nic nie robić. Na wszelkie "Dawno się nie widzieliśmy" - odbijać piłeczkę "Fakt, powinniście coś zorganizować!", albo "Słusznie, niedługo będziemy w waszej okolicy to wpadniemy na obiad i kolację ze śniadaniem, świetnie, że to zaproponowaliście!"... Na pytania o imprezę "rocznicową" - spokojnie odpowiadać, że na razie nie macie konkretnych planów. Nie tłumaczyć, nie mówić że może. Po prostu na razie nie wiem czy w ogóle imprezę będziemy robić. Na "Zadzwoń, jak już się zdecydujecie" - odpowiadaj "Zobaczę.".
      Skoro to nie są blliscy wam ludzie - nie biologicznie, ale emocjonalnie, nie są z wami zżyci - to pal ich licho. smile
    • jola-kotka Re: wpraszają się 07.05.18, 07:28
      Moze meza warto zapytac co o tym sadzi ? Raz ze to jego rodzenstwo, dwa ze to tez chyba jego rocznica. To ze ty ich nie lubisz to jeszcze nie wszystko. A jak oboje nie chcecie ich zapraszac i maz ci to powiedzial ze nie chce to wprost powiedzcie ze imprezy nie robicie .
    • nangaparbat3 Re: wpraszają się 07.05.18, 07:29
      Oczy mi wylązą jak czytam wpisy w tym wątku. Odwiedziny u brata czy siostry jako "odbijanie piłeczki" lub "odgryzanie się".

      No i ponawiam pytanie do Autorki watku: czy Twoj maż nie chce się spotykać ze swoim rodzeństwem?
      • milva24 Re: wpraszają się 07.05.18, 07:51
        Też mnie to dziwi. I też się zastanawiam co na to mąż autorki. Może odpowie.
      • panna.ze.dworku Re: wpraszają się 07.05.18, 08:34
        Nie, no ja założyłam, że mąż autorki ma podobne zdanie jak ona i że w tej kwestii nie ma między nimi rozbieżności, a autorka pyta tylko jak to załatwić. big_grin Tak już mam, że zakładam iż ludzie w małżeństwie rozmawiają i podejmują decyzje wspólnie.
    • anorektycznazdzira Re: wpraszają się 07.05.18, 08:08
      U nas na 40kę męża (popijawa całonocna z ludźmi w naszym wieku) usiłowali się wprosić teściowa z teściem.
      Oni nie mogli zrozumieć, jak można mamusi nie zaprosić i byli dotknięci, a nam i znajomym nie mieściło się w głowie, że na chlaną bibę 40latek zabiera mamusię. Każdy pozostał przy swoim zdaniu, teściowa nie przyjechała, tylko mąż miał trochę problem bo kwasiła. Na szczęście ona się nie obraża na długo, więc jej przeszło.
    • anorektycznazdzira Re: wpraszają się 07.05.18, 08:17
      Jestem bardzo ciekawa co na to mąż?
      • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 08:56
        Odpowadam:
        Mąż nie jest za bardzo związany z rodzeństwem. Nie ma między nimi jednak jakiegoś konfliktu, ale życie sie tak potoczyło, że jesteśmy daleko od nich w sensie fizycznym (odległość) i mentalnie - podejście do życia. Można powiedzieć, że jest mało towarzyski, bo to raczej ja jestem motorem przedsięwzięć towarzyskich w naszym związku.
        Wrzuciłam rodzeństwo do jednego wora, by nie wdawać się w szczegóły zbytnio. Ogólny "zarys" jest podobny: osoby dobrze radzące sobie ekonomicznie, ale oględnie mówiąc nie potrafiące ułożyć sobie życia osobistego.
        • jola-kotka Re: wpraszają się 07.05.18, 10:38
          I to ze nie potrafia sibie ulozyc zycia osobistego jest wada w twoich oczach nie do przeskoczenia? Nadal nie napisalas czy maz chce spotkac sie z rodzenstwem w rocznice slubu. Jakos tak czuje, ze rozluznienie kontaktow miedzy mezem a jego rodzenstwem to tez twoj motorek.
          • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 10:57
            Mąż nie chce sie spotykać z nimi z okazji rocznicy, bo uważa, że to nasze świeto i pojedziemy sobie gdzieś na ten weekend. Ale gdy powiedział to siostrze to ona powiedziała, że w takim razie przyjadą jak my wrócimy. Przyjadą - ona i jej nowy facet.
            Siostra "nie ułozyła sobie życia osobistego" z wyboru, taki ma sposób na życie, mało ma on wspólnego z moralnoscią. No więcej nie moge napisać.
            • tt-tka Re: wpraszają się 07.05.18, 12:34
              barbarakrakus napisał(a):

              > Mąż nie chce sie spotykać z nimi z okazji rocznicy, bo uważa, że to nasze świet
              > o i pojedziemy sobie gdzieś na ten weekend. Ale gdy powiedział to siostrze to o
              > na powiedziała, że w takim razie przyjadą jak my wrócimy. Przyjadą - ona i jej
              > nowy facet.

              Prawidlowa odpowiedz "NIE PRZYJEZDZAJ". Po powrocie chcemy pobyc sami ze soba. Ze soba, a nie z osobamy trzecimi, w tym obcymi (ten nowy facet).
              Jezeli za trudno wam to powiedziec - napisz.
              Jezeli przyjada mimo wszystko, poczestuj kawa i niestety, na kolacje wychodzicie/przestaliscie jadac kolacje, a na wieczor zaplanowaliscie dziki seks i towarzystwo wam zbedne. Hotele istnieja, istnieja rowniez nocne pociagi powrotne.

              Kolezanka z Trojmiasta kiedys pisala, jak to cala rodzina urzadzala sobie u niej darmowe wczasy, jedni wyjezdzali, pojawiali sie kolejni, a ona nic, tylko zmieniala posciel i latala po zakupy. Od maja do konca wrzesnia i w okresie swiateczno-sylwestrowym smile - w pewnym momencie znarowila sie, poinformowala gosci, gdzie jest najblizszy spozywczy, kawa stoi tu, herbata obok, cukru nie uzywamy oraz przestaje gotowac. Opuscili wstrzasajaco niegoscinna pania domu po calej rodzinie rozglaszajac, jaka ona wredna, ale najazdy sie skonczyly. I od tamtej pory nie ma, ze Basia chce, a Michas musi. Gosci wylacznie osoby zaproszone, po uprzednim uzgodnieniu terminu i dlugosci pobytu.
              • panna.ze.dworku Re: wpraszają się 07.05.18, 12:48
                smile 100/100
            • lodomeria Re: wpraszają się 08.05.18, 01:24
              barbarakrakus napisał(a):


              > Siostra "nie ułozyła sobie życia osobistego" z wyboru, taki ma sposób na życie
              > , mało ma on wspólnego z moralnoscią. No więcej nie moge napisać.


              WOW!
            • sabciasal Re: wpraszają się 08.05.18, 09:36
              i to był ten dobry moment, żeby rzec: to my chętnie do ciebie wpadniemy na weekend, poznać twojego nowego faceta i zobaczyć jak mieszkasz.
        • anorektycznazdzira Re: wpraszają się 07.05.18, 23:39
          To chyba nie rozumiem, w czym problem.
          To, że rodzeństwo męża nie chce słuchać jego żony, to mnie nie dziwi. Zwłaszcza, jeśli nie są w przyjaźni. No ale skoro mąż i żona mają wspólny front, to jako żywo nie rozumiem, że nie da się uniknąć wizyty. Jak to możliwe???
          Zwyczajnie się mówi: nie, nie pasuje mi, nie będzie nas, będziemy zajęci, to nie jest dobry moment, nie przyjeżdżajcie.
    • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 09:24
      Mąż ma takie samo zdanie jak żona. Wie, że nie mają bliskich relacji, nie może na nich liczyć, poza więzami krwi niewiele ich łączy. Raczej nic. Ale też jest mało asertywny i nie potrafi wprost powiedzieć, że są nachalni.
    • natalia.nat Re: wpraszają się 07.05.18, 11:32
      barbarakrakus napisał(a):

      > Nie lubię rodzenstwa męża.

      Nie lubisz, to nie zapraszaj, nie kontaktuj się. Po co masz się katować. Nie wiadomo tylko, co na to Twój mąż. A on lubi Twoje rodzeństwo?
      • barbarakrakus Re: wpraszają się 07.05.18, 12:16
        Chyba lubi. Mężów sióstr lubi. Jeżdżą na rowery, piwkują.
    • ida_listopadowa Re: wpraszają się 08.05.18, 00:59
      Widze, ze autorka by chciala nic wprost nie mowic, a zeby "oni sie domyslili". I zeby tych mostow nie palic. I zeby uchodzic za mila i goscinna.
      Niestety tak sie nie da. Mozna probowac lawirowac i dawac do zrozumienia, ale nie kazdy to odczyta. Naprawde idtnieja ludzie empatii pozbawieni. Im trzeba powiedziec wprost ale bez szczegolow bo sie doczepia. "Elu rozumiem sie chcialas wpasc, ale nie zapraszam, bo mamy inne plany", "Jakie plany? inne plany wiec nie zapraszam".
      Z drugiej strony ja tez jestem wstrzasajaco niegoscinna. U mnie goscie gotuja z wlasnoportfelnie zakupionych produktow i jeszcze mnie czestuja. I robia herbate. Polskie goszczenie to jakis koszmar dla gospodarza! Odechciewa sie, zeby ktos przyjechal! A to ma sprawiac radosc.Ludzie, ktorzy wpraszaja sie w gosci i zadaja hotelowej obslugi za darmo to jakies buraki ostatnie.
      Mieszkam 800 m od morza i NAPRAWDE wiem co to znaczy "goscie"!
      • moadek Re: wpraszają się 08.05.18, 07:32
        Właśnie chciałem napisać że kluczem do problemów autorki jest słowo wybrzeże. Miło mieć darmowy nocleg z obsługą nad morzem. Albo przeprowadzka albo asertywność. Nie ma innego rozwiązania.
        • ravny Re: wpraszają się 08.05.18, 09:43
          To czy z obsługą i w jakim standardzie to zależy tylko i wyłącznie od gospodarzy.
          Autorka wątku wygląda na taką, która najpierw sama zakłada sobie kierat na szyję żeby robić dobre wrażenie na innych, miło się uśmiecha i podsuwa obiadki, a później kombinacje fochy krytykowanie gości i gadanie za plecami że skorzystali z tego co im zaoferowała.

          • barbarakrakus Re: wpraszają się 08.05.18, 11:17
            Ależ skąd. Jak kogoś lubię to i lubię go gościć. I wtedy szczerze "podsuwam obiadki" i jeszcze mam z tego radość. Gorzej własnie w takim przypadku, gdy gości nie darzę sympatią. Wtedy sama obecność takich osób przez weekend jest już męcząca.
    • kanna Re: wpraszają się 08.05.18, 10:38
      I będą się wpraszać, bo mogą :p
      Ludzie nie zmienią się tylko dlatego, że Tobie ich zachowanie nie pasuje.
      Możesz sobie ponarzekać na buractwo rodziny męża, ale oni dalej się będą wpraszać, bo tak lubią, mają z tego korzyści itp.

      Póki ktoś nie postawi im jasno granicy. Tak, Ty albo mąż. Innej możliwości nie ma.
      • barbarakrakus Re: wpraszają się 08.05.18, 11:28
        Dodatkowa trudność w tym stawianiu granic polega na tym, że one są z automatu forsowane. Ciężko być asertywnym wobec takiej postawy "drzwiami mnie nie wpuszczą to wejde oknem". Nie ma czegoś takiego jak "delikatnie dałam do zrozumienia, że nie chcę ich wizyty". W sumie przez te wszystkie lata zawsze po kontakcie zwłaszcza z siostrą męża byłam wymęczona tym jasnym stawianiem granic, tłumaczeniem jak dziecku, że np nie chce by mi zaglądała do szafek, że nie chce rozmawiać o finansach. Takie osoby którym trzeba wszystko dosłownie sa męczące.
        • chatgris01 Re: wpraszają się 08.05.18, 13:06
          Bo takim osobom trzeba walic prosto z mostu, nie delikatnie. Na ogol z wiekiem sie nabiera asertywnosci (ja nabralam), moze tez juz dojrzalas do tego, zeby tez wygarnac bez ogrodek, jak ktos Ci usiluje wejsc na glowe wink
    • klaudyna1974 Re: wpraszają się 09.05.18, 09:05
      Możliwe, że przyczyną jest Wasze miejsce zamieszkania, ale moja uwagę zwrócił fakt, że piszesz o nieułożonym życiu osbistym. To też może być przyczyna, że wciskają Ci sie do domu. Znam taki przypadek. Moja mama ma siostrę, która przez 25 lat była kochanką żonatego i dzieciatego. Strasznie chory układ. Sama nigdy za mąż nie wyszła i dzieci nie miała. Wigilię jadła ze swoim facetem tydzień przed prawdziwą, potem przyjeżdżała do nas i "opłakiwała"swój ciężki los, co wkurzało mojego ojca, który " jej prowadzenia się" nie akceptował.To była taka ciotka okazjonalna, mocno skoncentrowana na sobie. W wieku okołomenopauzalnym sprawa sie rypła i ciotka wtedy zaczęła torpedować nas swoimi wizytami i chorobliwym zainteresowaniem. Sądzę, że takie wciskanie się w rodzinę na siłę, może w pewnym wieku wynikać z tego, że jednak w rodzinie gdzie sa dzieci i wnuki jest więcej radości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka