Dodaj do ulubionych

zmanierowanie w szpitalu

    • noalle Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 17:14
      Po porodzie jadłam szpitalne jedzenie, były nawet moje ukochane zupy mleczne. Mąż mnie dokarmiał bo kolacja o 16 to trochę za wcześnie na ostatni posiłek
    • panna.ze.dworku Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 17:16
      Skoro obydwu stronom pasowało wożenie tych obiadków - to bym się nie wcinała między wódkę a zakąskę, bo co mnie to? Natomiast gdyby mnie w tej kwestii pytano - to odpowiedziałabym, zgodnie z prawdą, że bardzo mi w tej kwestii wszystko jedno czy pańcia zje ze styropianu, z porcelany miśnieńskiej, czy zje szpitalne czy mamusine. Odmówiłabym roztrząsania dylematu czy wieźć jej ten obiad czy nie.
      Na marginesie - w ostatnich latach trzykrotnie leżałam na oddziale chirurgicznym jednego z trójmiejskich szpitali - za każdym razem żywienie było bezdyskusyjnie w porządku, i to zarówno w kwestii jakości jak i ilości! I nie podawano w styropianie, a na normalnych talerzach i w normalnych kubkach - można było mieć swoje, jeśli ktoś nie lubi "ogólnych".
    • szmytka1 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 17:31
      TAM, GDZIE BYŁAM W SZPITALU były naczynia i sztućce ale za to żarcie niejadalne. jakby mnie eni dokarmiali to bym miaął rpzymusową głodówkę. Obejrzyj taki profil na fejsie www.facebook.com/szpitalnyposilek/ to bedziesz wiedziała o czym mówię
    • mamablue Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 17:33
      Po pierwsze słowo "zmanierowanie" tutaj nie pasuje.
      Po drugie od kiedy kobieta nazywa inną kobietę laską?
      Po trzecie to nie rozumiem, czemu ci ta sytuacja przeszkadza. Rodzina chce wozić, a ona jeść, więc gdzie masz problem?
    • cauliflowerpl Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 17:34
      Nigdy nie byłam w szpitalu, ale wpisałam w google "jedzenie w polskim szpitalu" i gdybym w razie tam wylądowała a rodzina mi NIE przynosiła obiadków, to po moim wyjściu ma jak w banku proces o znęcanie się nade mną. Również psychiczne.
      A szpital, za molestowanie, gdyby podał mi coś takiego jak na pierwszym zdjęciu:
      www.nowosci.com.pl/torun/a/jakie-jedzenie-serwuja-szpitale-zdjecia,11538010/
      • manon.lescaut4 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 19:24
        O Boziu, cauliflower co zes narobiła?? smile Bleh, dawno tak obrzydliwej fotki żarcia nie widziałam, aż mi się coś skręciło w żołądku. Co to jest to różowe? Znaczy domyślam się, ze to jakaś parowkokielbasa, niestety wyglada jak pofarbowane wiadomo co. Dlaczego to wszystko pływa i w czym?
        • cauliflowerpl Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 20:34
          To jest na moje oko penis męski.
          Nie chce myslec, w czym plywa.
          • manon.lescaut4 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:49
            smile
            • miwusia1977 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:59
              leżałam z 4 szpitalach w 3 jedzenie było smaczne ale jak byłam z dzieckiem na pediatrii jedzenie było najzwyczajniej paskudne i nie nadające się nawet dla psa....Więc jestem w stanie zrozumieć ludzi którzy ni są w stanie w niektórych szpitalach przełknąć jedzenia. Al co do meritum to mi nie przeszkadza styropianowe pudełko byle zawartość była zjadliwa
    • werdipurke Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 18:09
      a co Cie to boli? chcą go gotują. fajna rodzina-lubią się, pomagają sobie a Ty ich krytykujesz?
      moglabys miec wąty gdyby to od Ciebie ktos oczekiwal gogowania

      ja swojemu mezowi gotowalam lub wozilam smakołyki z knajp
      mi tesciowa i mama tez gotowaly, to bylo bardzo mile mimo ze ja zjem chyba wszystko i nie narzekam nawet na szpitalne
    • katriel Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 18:39
      Leżałam w życiu w czterech różnych szpitalach i w żadnym z nich nie dawano jedzenia w styropianie, tylko normalnie na talerzu. Fajansowym, czasem ukruszonym, trochę jak w barze mlecznym.
      Gdyby mi się zdarzyło leżeć w szpitalu, w którym karmią ze styropianu, to pewnie poprosiłabym o przywiezienie z domu talerza, ale nie robiłabym z tego sprawy życia i śmierci. Zresztą w tych szpitalach, co leżałam, kubki i sztućce też się zasadniczo przynosiło z domu (tzn. jak ktoś nie miał to wydawali służbowe, ale jeden komplet na pobyt, myć sobie trzeba było samemu).
      Szpitalne jedzenie było w większości niezbyt smaczne, ale ogólnie znośne. Podstawowy problem miałam z nim taki, że kolację podawano najpóźniej o 16:30, a śniadanie najwcześniej o 9:00 - jak jestem zdrowa i w pełni sił, to mogę się bawić w intermittent fasting, ale jak np. leżałam w zaawansowanej ciąży, to zwyczajnie głodniałam przez ten czas (a z wcześniejszych posiłków niespecjalnie było jak sobie coś odłożyć na później). No więc mąż przynosił mi jakieś serki albo sałatki na kolację i ja to sobie zjadałam koło 20. Ale taki pełny obiad to nie.
      Obiad dostałam raz, jak byłam z dwumiesięczniakiem na obserwacji na oddziale chirurgii - bo tam posiłków dla rodziców po prostu nie było i już, nie można było sobie nawet zamówić za opłatą.
      • aqua48 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 18:59
        Ja mojej Mamie gotowałam i woziłam do szpitala, bo to co podawali było niejadalne. Pierwszy raz w życiu tam widziałam zupę pomidorową z ziemniakami w kolorze czarnym. Przynajmniej pacjenci chudli - jeśli mieli z czego. Podczas mojego ostatniego mojego pobytu w szpitalu owszem podawali jedzenie na styropianie - miał on utrzymywać ciepło posiłków, niestety dochodziły zupełnie zimne...
    • kota_marcowa Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 19:11
      Ja żarcie ze styropianu uwielbiam, zwłaszcza jak przywożą mi je od mojego ulubionego chińczyka.
      Żarcia szpitalnego też bym nie zjadła, ale akurat to nie kwestia styropianu wink
    • hopsi-daisy Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 19:12
      Ja rodziłam w kraju, w ktorym "chorym" (tzn przebywającym w szpitalu) dają normalne jedzenie na normalnych talerzach a do tego normalne sztucce.
      • asmarabis Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:34
        Ile dostawałas kromek w tym normalnym szpitalu ?
        • hopsi-daisy Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:39
          Tyle ile chcialam. Chodziłam do restauracji szpitalnej i z bufetu z jedzeniem cieplym, zimnym i barem salatkowym wybieralam co chcialam i ile chcialam. Jak nie mialam sily albo ochoty isc to przynoszono mi menu i wybieralam i mąż jak byl, a jak nie to polozna, przynosili mi do pokoju.
          • asmarabis Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:45
            I ten bar sałatkowy za friko?
            • hopsi-daisy Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:07
              Nie, przedpłacony w podatkach...
              • hopsi-daisy Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 23:15
                Za to mąż placil jakies grosze (moze 1/4 tego co by zaplacił barze), mlodsza corka miala wtedy 3.5 roku i nie placila. Nie pamietam dobrze ale.dziecko towarzyszace placi od 5 lub 6 rz.
    • 18lipcowa3 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 20:18
      jak smaczne to jem ze styropianu
    • mary_lu Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 20:44
      Nie znam sposobu na to, aby przy dzisiejszych warunkach udało się podać coś jadalnego w szpitalach.

      Kuchnie szpitalne od zawsze były flagowymi przykładami złodziejstwa, to ile stamtąd personel wynosił to w głowie się nie mieści. Kucharki w domu ledwo nadpite przez skacowanych syneczków bobofruty do zlewów wylewały i nadziewaly pyzy schabem, handlowały produktami z kradzieźy, a dla pacjentów przygotowywały pomyje. Nie znam dyrekcji, która by sobie z tym poradziła.

      Outsourcing kończy się na tym, że przetarg wygrywa firma z sąsiedniego województwa i kwota, która przy bardzo zmyślnym gospodarowaniu wystarczyłaby na skromne ale pełnowartościowe posiłki, w połowie jest wydawana na transport i znów pacjent dostaje zlewki z pomyjami, do tego już zimne.

      Do tego na oddziałach zarabiający minimalną krajową pracownicy rozkradają wszystko, co choć trochę nadaje się do zjedzenia.

      To jest po prostu dramat.
      • asmarabis Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:33
        A mogliby was przeciez przestać karmić, i rozkradania by nie było i taniej by wyszło
        Jak byście powiedziały dzień o suchym pysku to i zlewki z pomyjami dostawane za darmo by posmakowały
        Ze tez nikt z dyrektorów szpitali na to jie wpadł !!!
    • pelissa81 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:11
      Czytajac watki na ematce zaczynam doceniac jaka ja jestem bezproblemowa i elastycznasmile Szok.
      Zjem w styropanie, szpitalne obiady byly niezle, wyprozniam sie poza domem, moglabym spac na kempingu, przezyje bez bidetu big_grin Musze siebie zaczac bardziej doceniacbig_grin
      • bergamotka77 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:20
        pelissa81 napisała:

        > Czytajac watki na ematce zaczynam doceniac jaka ja jestem bezproblemowa i elast
        > ycznasmile Szok.
        > Zjem w styropanie, szpitalne obiady byly niezle, wyprozniam sie poza domem, mog
        > labym spac na kempingu, przezyje bez bidetu big_grin Musze siebie zaczac bardziej doc
        > eniacbig_grin

        Mam takie same odczucia. Jesteśmy easy-going 😃
        • pelissa81 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:26
          Ale to samo jest na imprezach i wyjsciach. Nigdy nie narzekam jak mi sie cos nie podoba - muzyka, albo otoczenie. Bawie sie na ile umiem i dlatego wiem, ze fajnie ze mna wyjsc na miasto, nigdy nie marudze - i ktos sie nie musi przy mnie napinac, ze ksieznej sie nie spodoba. Po prostu nastepnym razem tu nie przyjde, ale zeby psuc sobie humor tu i teraz - bez sensu.
      • aaa-aaa-pl Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:23
        Też się umiem dostosować.Jem wszędzie i nie marudzę.Kiedyś, podczas wakacji, wynajmowałam pokój " u chłopa".Trzeba było ustawiać ( w prysznicu) temperaturę- nie wiedziałam o tym ( umyłam się zimną).Wyszłam z zalozenia, że nie bedę przeszkadzać wieczorem właścicielom pokoju ( było dość późno).Na drugi dzień gospodyni przyznała, że czasami zapomina poinstruować wczasowiczów o mechaniźmie pozwalajacym skorzystać z ciepłej wody.I dodała, że byłam jedyną osobą, która nie zrobiła jej z tego powodu awantury.
      • pani-noc Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:29
        Mam tak samo. W szpitalu jadłam to co podali i nie narzekałam. Na wakacje nie jeżdżę z własną pościelą i ręcznikami, bo w hotelu NA PEWNO nie piorą i podają uzywane przez poprzednich gości. Gdy zamawiam jedzenie to spokojnie zjem ze styropianu czy plastikowego pojemnia.

        Każdego dnia człowiek dowiaduje się czegoś nowego o sobie big_grin
        • zasiedziala Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:41
          Fajna licytacja - ja w szpitalu spałam w cudzej piżamie <wylądowałam nagle> i zakrwawionej pościeli <ktoś chyba spierał krew na gorąco i zostały plamy> i też mi to nie przeszkadzało. A ze styropianu nie zjem, ten dźwięk mnie wykańcza już przy samym otwieraniu pudełka. I co teraz - zmanierowana jestem czy nie? big_grin
          • aaa-aaa-pl Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 23:14
            Ciupeczek ( jak mawia mój mały chrześniak ).
            • zasiedziala Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 23:18
              No na ciupeczek mogę przystać wink
          • pani-noc Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 08:30
            Ja rozumiem, że komuś może przeszkadzać styropian. Serio, serio. Ale przecież jedzenie ze styropianu można przełóżyć na talerz i zjeść. Przywiezienie talerza to jednorazowa sprawa, a obiady trzeba wozić codziennie.

            Po drugie niedawno był wątek o wyrzucaniu jedzenia. Wiele ematek chwaliło się, że u nich w domu nic się nie marnuje, kupują dokładnie to co zjedzą itd. W tym wątku nie widzą problemu, że cały obiad się marnuje, bo pańci styropian przeszkadza. Nie będę wskazywać palcem, które forumowe nicki cierpią na takie rozdwojenie jaźni. Jak ktoś chce się pośmiać to polecam porównać ten wątek z tamtym.
            • zasiedziala Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 08:40
              Ale nie wiemy co się z tym jedzeniem szpitalnym stało. Ja, jak wcześniej pisałam nie zjadłam w szpitalu nic - nie ze względu na styropian, zresztą dostawałam jedzenie na talerzu, ale niesprzyjające okoliczności - do mojego jedzenia ustawiała się kolejka szpitalnych głodomorów. Jestem pewna, że nawet parówkoczłonek w sosie chrzanowym by się nie zmarnował
            • cauliflowerpl Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 09:34
              Ale mowimy o wyrzucaniu jedzenia i "jedzenia".
              Nie wyrzucamy jedzenia nadmiarowego, prawdziwego jedzenia, potencjalnie smacznego. W dodatku nie zjadamy go w bylejakiej postaci tylko mrozimy i wykorzystujemy do smacznych potraw.
              Jak szpital podaje wymiotopodobna papke to wywale ja bez mrugniecia okiem ani wyrzutow sumienia, bo wine za to ponosi wylacznie ten, kto chcial mi cos takiego wcisnac. Krowy w mleczarni sie lepiej karmi.
              • pani-noc Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 09:42
                "Przez cały pobyt w szpitalu (3 dni) rodzina woziła jej obiady, bo w styropianie to ona nie zje, bo jej szeleści, nie zje i już. "

                W poście założycielki wątku wyraźnie jest napisane, że problemem był styropian, a nie jakość jedzenia. To, że jedzenie jest niesmaczne dopowiedziały sobie ematki. Owszem, są w Polsce szpitale, które podają obrzydliwe posiłki, ale to nie jest norma. Nie można z góry założyć, że te obiady były niejadalne.
                • cauliflowerpl Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 09:53
                  A, tego ze styropianem to faktycznie nie czaje, podejrzewam troling albo artykul do gazety.
    • inguszetia_2006 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:29
      Witam
      W styropianie mogę jeść, ale sztućce muszą być metalowe, plastikowymi nie jadam. Tadam!
      Pzdr.
      Ing
    • muchy_w_nosie Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:37
      Ja tam jem co mi podają ale jestem wyjątkiem, bo w szpitalu wszystkie dziewczyny w moim pokoju miały swoje jedzenie w lodówce. A na wyjazdach hotelowych, takich 4 *, nie raz współtowarzysze posilków grymasili, e szyneczka z żyłkami, że zupa za słona a ja jadłam i byłam szczęśliwa, że nie muszę gotować.
      Ludzie lubią problemy z dupy wzięte.
    • rosapulchra-0 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 21:54
      W sensie jaki masz problem? Zubożałaś finansowo lub czasowo? Jeśli nie, to nie rozumiem twoich pretensji. Żyj i dać żyć innym.
      Też chcesz, aby ciebie ktoś tak obgadywał, jak ty kuzynkę?
      • asmarabis Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:02
        A cos o jedzeniu?
        Przeciez ty leżałas we wszystkich szpitalach w Polsce i Anglii wiec masz ogląd
    • berdebul Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:07
      Pierwszy telefon z wieściami z porodówki od mojej siostry był treści „dziewczynka, zdrowa, przywieź jedzenie i kubek”. Ojciec dziecka jechał do domu, żeby zając się starszym. Zapakowałam obiad, termos herbaty, po drodze kupiłam drożdżówki.

      Ze styropianu też nie jem. Szpitalnego nie ruszę, bo nie ma opcji wegetariańskiej.
    • ga-ti Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:27
      Ja rozumiem, że jedzenie szpitalne może nie smakować (choć mnie smakowało, fakt bylam 3 razy i to zawsze przy okazji porodów), może być go za malo, np. ta kolacja o 16-17, trochę dluga przerwa do śniadania, można chcieć dobrze odżywić świeżą matkę, można chcieć się wykazać jako matka/teściowa młodej matki, wszystko to pojmuję, ale wybrzydzania, bo na styropianie nie pojmuję. Choć 'u nas' zawsze byly talerze, jednak zdarza się nam zamawiac jakieś żarełko na wynos w styropianowych pudełkach, jemy z pudelek, zmywania mniej wink

      Mnie matka ani teściowa obiadków nie przywoziła, bo za daleko miały. Mąż dowoził bułeczki, biszkopciki, sucharki itp. bom głodna była, a jak leżałam na patologi kilka dni to i zestaw z Macka przywiózł, bo taką ochotę miałam smile
      10 lat temu mama jednaj z współpacjentek przywiozła dla nas wszystkich (4 byłyśmy w sali) jabłuszka zapiekane w drożdżowym cieście, pyszne były smile
    • kiwaczek69 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:32
      Jestem dziwolągiem. Albowiem:
      uwielbiam szpitalne śniadaniowe zupy mleczne
      a także szpitalne cienkie krupniki, barszczyki i inne
      styropian nie przeszkadza mi nic a nic
      a najsmaczniejszym posiłkiem, jaki zjadłam w życiu, była szpitalna jarzynowa, pierwsza po cięciu cesarskim - to był normalnie rarytassmile

      choć podczas mojego ostatniego pobytu w szpitalu jedzenie było nader marne i rodzina trochę mnie dokarmiała - ale nie obiadowo
    • tryggia Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 22:52
      Nigdy nie miałam szczegolnego stosunku do jedzenia, więc jeśli co podadza.
      I nie muszę mieć wszędzie jak w domu.
      Ale piżamkę to wolę swoją.
      • kiwaczek69 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 23:27
        O, ja też. Piżamkę muszę mieć swoją
    • jola-kotka Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 23:24
      Nie ona nie jest zmanierowana bo zarcie w panstwowych szpitalach jest niejadalne.
    • isa_bella1 Re: zmanierowanie w szpitalu 20.05.18, 23:28
      Obiadów mi nikt nie woził. Przed porodem wylądowałam na ginekologii w moim miescie i jedzenie było ohydne. Czesto zimne. Przecierpiałam 3 dni. Natomiast na porodówce w miescie wojewodzkim gdzie rodziłam jedzenie było suuupeer i za pierwszym i za drugim razem.
    • dziennik-niecodziennik Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 01:07
      W szpitalu bylam raz (na patologii ciazy), ale na kilka miesiecy. Szpital byl oddalony od domu o 200km.
      Nikt mi nicna codzień niedowozil.
      • taki-sobie-nick Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 01:13
        1. Szpital byl oddalony od domu o 200km.
        2. Nikt mi nic na codzień nie dowozil.

        No cóż, punkt drugi ewidentnie wynika z pierwszego.
        • rosapulchra-0 Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 04:37
          A coś na temat?
        • dziennik-niecodziennik Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 09:58
          Bo ja wiem.
          Jakbym byla zmanierowana to pewnie by wozili, jak nie codziennie, to choc co dwa dni...
    • aj.riszka Re: zmanierowanie w szpitalu 21.05.18, 10:17
      Być może inni oczekują. Ja będąc pacjentką w szpitalu...hm...nawet nie pomyślałam, że tak można. Pamiętam, że byłam tak zestresowana sytuacją, że jedzenie/jakość jedzenia w ogóle mnie nie interesowała. Coś tam jadłam, ale nie pamiętam abym rozmyślała czy dobre/smaczne...to było nieistotne w tamtej, szpitalnej rzeczywistości.
    • sabciasal Re: zmanierowanie w szpitalu 22.05.18, 16:04
      z obiadów szpitalnych czasem zjadałam zupę. sniadania i kolacje miałam własne. w 7 miesiącu ciąży schudłam.
      i nie chodziło o styropian, a o serdelki, pasztetową, zimne ziemniaki, żylaste mieso. ja po prostu nie jadam takich rzeczy, a dodatkowo sposób ich przyrządzenia i podanie (zimne) powodował, ze miałam odruch wymiotny.
      być moze szpital, w którym byłaś, oferował normalne jedzenie. są również takie. nie osądzaj więc innych. zmianierowanie, też coś.
    • aerra Re: zmanierowanie w szpitalu 22.05.18, 16:47
      Ale w czym masz problem - bo najwyraźniej masz - ty, nie ta kobieta, ani jej rodzina...
      Mi tam styropian wisi i powiewa, mogę zjeść nawet z papierowej torby, ale szpitalnych posiłków - no fakt, że w szpitalu byłam ostatnio prawie 9 lat temu, wiec może i coś się zmieniło - nie dało się ruszyć. Były obrzydliwe, niezdrowe i niezjadliwe. I tak, mąż mi przywoził z domu.
      I zadziwiające, ale personel szpitala żywił się czym innym, mieli zamawiany zupełnie osobno katering. Po co, skoro takie pyszne obiadki?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka