Dodaj do ulubionych

"gratulacje"?

24.05.05, 14:57
mam pytanie dziewczyny - bo juz mam wrazenie, ze to ze mna cos jest nie tak...
(choc wszyscy wlasnie tak uwazaja...) moja siostra cioteczna zaciazyla
(zdrowa).. i w jakiejs rozmowie rzucila, ze chyba powinnam jej pogratulowac.

oburzylo mnie to, bo pomimo tego, ze nie chce miec baby na razie (ona pewnie
mysl, ze jej zazdroszcze), to powiedzialam jej, że gratuluje się po jakims
osiagnięciu - a jeśli kobieta jest zdrowa i zaciąży to jakie to jest
osiagnięcie? nalezy się cieszyć, ale gratulować? czego?

dla każdej z nas ciąża jest/byłaby niesamowitym osiągnięciem - tu jest czego
pogratulować...
czy ja jestem dziwaczką?
przecież nie gratulujemy komuś, że rosną mu w sposób naturalny włosy, ale
dopiero wtedy kiedy np. przezwycięży wypadanie/lysienie i bedzie mial
czupryne..

powiedzcie mi, czy naturalne zaciazenie zdrowej kobiety jest takim
osiągnięciem?
jakie jest wasze zdanie?
moze rzeczywiście przebija przeze mnie zazdrość, tylko jej sobie nie
uświadamiam?....
Obserwuj wątek
    • iwtryf Re: "gratulacje"? 25.05.05, 22:10
      chyba jednak nikt nie jest takiego zdania jak ja.

      czyli jestem dziwaczka.. eh..
    • magdary Re: "gratulacje"? 25.05.05, 22:14
      wiesz .. dla mnie kazda ciaza to cud.
      bez wzgledu czy z pierwszego strzalu czy "wypracowana"
      no chyba ze z przypadku to nie ma czego gratulowac
      • iwtryf Re: "gratulacje"? 26.05.05, 12:52
        (ja tez nie wiem czy z przypadku calkowitego, natomiast z tego co wiem byl to
        przypadek dla faceta, ktorego mozna by nazwac "dawca" a nie przyszlym ojcem) ;-/
    • elli_nika Re: "gratulacje"? 26.05.05, 16:31
      Taki uzus, taka tadycja. gratuluje się zamażpójścia, kolejnych urodzin,
      zaciązenia, choć to normalne sprawy;-) Pogratuluj kozynce i cuiesz się z nią
      nowym człowiekiem w rodzinie.
    • martyna19778 Re: "gratulacje"? 27.05.05, 12:11
      Też tak myślę, Iwtryf. Gratuluje się przecież dużo większych błahostek, a
      dziecko to na pewno duża zmiana w życiu, nawet zdrowych rodziców. Z drugiej
      strony możesz nie wiedzieć, że kuzynka ma jakieś problemy zdrowotne. Tak poza
      tym to kuzynka też by mogła darować sobie domagania się gratulacji (bo może
      zrobić przykrość chorej osobie), ale skoro żaden gest nie wyszedł od Ciebie, to
      też się nie dziwię, że chciała się pochwalić. Pozdrawiam. I mam nadzieję, że
      przez nasze problemy nie zostaniemy na starość zgorzkniałymi jędzami, które
      zazdroszą (może podświadomie?)innym rodzicom. Dodam, że ja już bym chciała mieć
      dziecko (bardziej ze względów praktycznych niż nagłego zrywu instynktów
      macierzyńskich:)- latka lecą i boję się, że później będzie jeszcze większy
      problem) i w każdym miesiącu a już 5 takich było jestem rozczarowana, że nic
      nie wyszło
      • iwtryf Re: "gratulacje"? 27.05.05, 12:43
        to u mnie wlasnie jest calkowicie odwrotnie... tzn. jak sie dowiedzialam o pcos
        to bardzo to rpzezylam, ale glownie ze wzgledu na koniecznosc wyborow
        zyciowych - postawilam sobie wtedy pytanie - czy miec dziecko szybko (czyli w
        sumie z komkolwiek i bez warunkow na to) czy lepiej poczekac az znajde
        mezczyzne z ktorym to dziecko bym chciala miec i wtedy sie starac (przy czym,
        zakladajac ze nie wiadomo kiedy na niego natrafie, to musze liczyc sie z tym ze
        w ogole moge go nie miec) - strasznie sie z tym gryzlam, ale wkoncu doszlam do
        wniosku, ze wole nie miec dzieci niz miec je teraz, kiedy nie mam uczuc
        macierzynskich, kiedy nie mam warunkow, mezczyzny, mam inne plany... przeicez
        takie dziecko byloby nieszczesliwe, bo mialaby je tylko z czysto egoistycznych
        pobudek...
        wole poczekac na odpowiedniego mezczyzne, niz unieszczesliwiac dziecko...
        co do problemow zdrowotnych kuzynki - to jest okazem zdrowia, jaki zadko się
        spotyka...
        i moze jeszcze o tym cudzie poczecia... no wlasnie tu jest ten problem (z tymi
        gratulacjami), dla mnie poczecie nie jest jakims cudem tylko czysta biologia,
        zwyczajna, naturalna rzecza
        naturalne jest to ze rosniemy, ze sie starzejemy, ze umieramy i ze rodzimy tez.
        Przeciez gdyby zachodzenie w ciaze nie bylo naturalne to nieplodnosci nie
        uznawano by za chorobe...
        zwyciezyc z (podla w naszym przypadku natura) to jest cud, to jest
        osiagniecie...

        natomiast zgadzam sie z tym, ze gratuluje sie narodzin samego dziecka (to jest
        wysilek!!!) i dodatkowo - zdrowego dziecka (bo tutaj tez matka musi sie starac
        o to), ale samo zaplodnienienie?

        i tez rozumiem argument, ze sie "przyjelo" ze tak sie mowi, nie rozumiem
        natomiast tego ze w ogóle się przyjeło tak mowic w przypadkach całkowicie
        bezproblemowych...
        (w slowniku jest napisane, ze gratuluje się awansu, odznaczenia - czyli czegos
        co sie z trudem osiagnelo... samo zaplodnienie w "zdrowych przypadkach" poza
        przyjemnym wysilkiem fizycznym nie wymaga niczego innego od ludzi... Jakbym
        pogratulowala jej, ze się przespali...)

        choc swoja droga bardzo sie ciesze, ze jest w ciazy, chciala zajsc to zaszla,
        bedzie miala dziecko, to super, ale dlaczego uzywa się słów niezgodnie z ich
        przeznaczeniem...
        • iwtryf Re: "gratulacje"? 27.05.05, 12:50
          a co do tego gestu, ktory nie wyszedl ode mnie - to juz zupelnie skomplikowana
          sprawa - glupia kretynka nie przyznawala sie nikomu (calej rodzinie poza swoja
          mama i nasza babcia), ze jest w ciazy, dopiero teraz o tym powiedziala mojej
          siostrze - w 19 tygodniu!!!!!
          wiec sie jej zapytalam dlaczego to ukrywala i czy sie wstydzila, na co ona, ze
          zamiast robic jej wymowki to powinnam jej pogratulowac... (no i sie czaczelo...)
          no bo dlaczego sie wstydzila?
          (jeszcze rozumialabym argument, ze nie chcialaby mi robic przyrosci, choc dla
          mnie to bez sensu, bo nie dosc ze wszyscy znaja moj brak instynktow, to jescze
          i tak czy siak bym sie o tym dowiedziala) ;-)
          ale przed cala rodzina? czego tu gratulowac tym bardziej skoro to ukrywala?
    • munia1975 Re: "gratulacje"? 27.05.05, 12:53
      Iwtryf!! Nie przejmu się, jeżeli uważasz że nie ma czego gratulować i
      postąpiłaś tak jak uważasz za słuszne to dobrze!! Ja też wczoraj się
      dowiedziałam, że kumpelka zaciążyła i też jej nie pogratulowałam, powiedziałam,
      że się cieszę, a gratulować będę później, jak już będzie bobasek!!
      Z drugiej strony myślę, że to bioloiga, no tak, ale udział Najwyższy też ma i
      to w zasadzie Jemu by można pogratulować!!
      Pozdrawiam!!
      • iwtryf Re: "gratulacje"? 27.05.05, 13:26
        a ja jestem agnostyczka...
        wiec nie wiem czy istnieje "Ten" (ale zobaczy moze jednak, napisalam z duzej
        litery ;-) )
    • cetka Re: "gratulacje"? 08.06.05, 22:54
      kochana nonkoformistko:)

      ja tez nie lubie slepo podlegac normom spolecznym, ale tu musze stwierdzic, ze
      tak jest po prostu przyjete - gratuluje sie ciazy, narodizn dziecka, slubu,
      zdanej matury itd...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka