Macie coś takiego, że pewne rzeczy, zjawiska budzą w Was swego rodzaju niechęć, dyskomfort, ale nie mówie tu o żadnych oczywistościach, które praktycznie dla każdego są ble, tylko czymś bardzo subiektywnym, moze nawet absurdalnym. Chodzi mi typowo o odczucia, bo np. rozumowo wiadomo, że dane zjawisko ma plusy i jest potrzebne.
Ja mam chyba coś takiego z roznymi miejscami pracy, które są sztywne, wymagają ścisłego dress codu, poprawnej narzuconej gadki, banki, deweloperzy, korporacje. Zawsze się cieszę, że tam nie pracuje, kojarza mi się z duszności i chęcią wyjścia na świeże powietrze. Tak wiem, że to głupie, ale jestem ciekawa, czy jest wiecej takich swirow