qs.ibidem
07.06.18, 18:44
Spedzamy czasem popoludnie z zaprzyjaznionymi dziecmi i ich mama. Dzieci sa super fajne i ich mama tez (jako mama, jako kolezanki feelingu specjalnego miedzy nami nie ma)
Mama ta ma duzo czasu dla dzieci, fajne pomysly, jest czula, troskliwa, cierpliwa i generalnie wszystko na plus.
Ale dzis sobie zdalam sprawe, ze zawsze, kiedy ktores z jej dzieci sie przewroci / spadnie z murku, roweru, wersalki itp jej pierwsza reakcja jest zlosc. Zlosc typu "co ty wyprawiasz", "mowilam ci zebys tam nie wchodzil", "ile razy mam powtarzac, ze wersalka nie jest do skakania". Potem, w zaleznosci od "strat", ale wraca jej cierpliwosc, troskliwe podejscie... Dzis jedno z dzieci bylo w sytuacji, w ktorej spokojnie mogl stracic zycie, zlamac noge, uszkodzic kregoslup (karkolomne zabawy za karuzeli) i ten dysonans byl tym bardziej widoczny "po co tam w ogole wchodziles" itp (ogolnie glupie pytanie, to byla zabawka, po prostu w ten sposob wypuscila z siebie zlosc) Po wyladowaniu zlych emocji wraca spokoj i matczyna troska...
O co tu moze chodzic? Skad takie ataki?
Jak juz wsponnialam, nie ma miedzy nami takiej relacji, by o tym rozmawiac.