demodee
07.07.18, 19:29
Pytanie do emam zatrudniających nianie:
Byłam niedawno na kinderbalu z dziećmi kuzynki. Goście, 4 i 5-latki, przyszły oczywiście z rodzicami, dwoje ze mną, jeden chłopczyk bez rodziców, za to z nianią. Zabawa odbywała się w ogrodzie, drzwi do salonu szeroko otwarte, bo tam przewidziany był podwieczorek. Pomieszczenie to zdecydowanie nieprzystosowane było do przyjmowania małych dzieci, całe w bieli, mnóstwo bibelotów, ozdób i designerskich drobiazgów.
Otóż do tego salonu zakradł się ten 5-latek przybyły pod opieką niani, wspiął się na kanapę i sięgnął po szklany samolocik. Niestety, spadł przy tym, nabił sobie siniaka na kolanie i stłukł ten samolocik.
Gospodyni zrobiła aferę. Stwierdziła, że samolocik był cenną pamiątką z podróży do Wenecji, wykonaną ze szkła z Murano, kosztował majątek (podała kwotę), jest nie do naprawy i niania musi go odkupić lub oddać kwotę w gotówce.
Niania-cudzoziemka przerażona, któraś z matek zaproponowała, żebyśmy się zrzucili i oddali gospodyni wartość samolociku, ktoś zasugerował, że za szkody wyrządzone przez dzieci odpowiadają rodzice, a potem niech się z nianią rozliczają, urodziny zepsute.
Co o tym sądzi ematka?