marazkapok
22.07.18, 21:33
Funkcjonuje od dwoch dni pod wplywem bardzo.silnych emocji. Prosze o obiektywne opinie, bo zwariuje.
Jestem mezatka od 5 lat, wczesniej , przed slubem bylismy 2 lata razem. Mamy 3 letnie dziecko i ok 30 lat oboje.
Wszystko ukladalo sie ok, zero wiekszych kryzysow w zwiazku. W piatek wieczorem maz wyznal mi, ze na samym poczatku naszej znajomosci, kilkakrotnie uprawial seks z pewna znajoma.
Bylo to w czasie, kiedy juz cos zaczelo sie miedzy nami dziac, pierwsze randki i seks, ale bez silnego parcia do nazywania tego zwiazkiem czy czestszych spotkan. Dzielila nas wowczas spora odleglosc, widywalismy sie okazjonalnie, oboje bylismy po rozstaniach. Uczucie, zwiazek przyszedl z czasem. Bardzo kocham meza i nigdy nie watpilam w jego lojalnosc i uczucie. Ale od piatkowej nocy placze caly czas i szaleje po domu. Nie chce mi sie wchodzic w szczegoly, dlaczego teraz to wyszlo, ale on uwaza , ze przesadzam, to bylo lata temu i zaczym zaczelismy byc oficjalnie para. Ze nigdy mnie nie zdradzil i tego nie uwaza za zdrade, ale przeprasza, jesli mnie to zranilo.
Mnie boli bardzo.
Ale pytam, obiektywnie, to jest zdrada czy nie?