plan był i w zasadzie jest taki, że zaraz za niedługo przenoszę swoje hobby na grunt zawodowy i zarabiam na nim. trzy dni temu umówiłam się na jutro z kimś, kogo traktuję jak wspólnika w celu domówienia ostatnich szczegółów.
dziś dostałam propozycję pracy w pokrewnej branży i zaproszenie na rozmowę. zaproszenie przyjęłam. i teraz zamiast cieszyć się, że mam takie szczęście w życiu, że samo dobro na mnie spływa

to ja się stresuję jak wypadnę. i kombinuję, że może i to i to wypali.
jutro w totka zagram.