Dodaj do ulubionych

Odmówiłam pomocy koleżance

    • szalona-matematyczka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 10:56
      Jako swieza wdowa z malymi dziecmi blogoslawie fakt, ze zyje w Niemczech, w otoczeniu zyczliwych mi ludzi. Na wiesc o smierci meza urywal sie telefon, pisali maile i co drugi oferowal pomoc. Akurat przy dzieciach pomocy nie potrzebuje, finansowej tez nie. Wole tez sie nie prosic o pomoc, taka po prostu jestem (czyzby spadek po niezyczliwosci w Polsce?). Tym niemniej ludzie pomagali spontancznie, to byla drobna pomoc typu dowiezli zakupy, gdy ja nie mialam do tego glowy itp. ale wazne, bo wiem, ze nie jestem tu sama. Sami pchali sie do pomocy. W Polsce bylabym winna, bo wybralam meza , ktory umarl (jak tu ktos juz napisal). W Niemczech zas chetnie pomagaja. Mam kolezanke, samotna matke, 2 dzieci, ex olewa je. Kiedys ja zaczepila niemiecka sasiadka, ze ciagle ja widzi sama z dziecmi, ze jej pomoze i ...sasiadka brala sobie jej dzieci 1-2 razy w tygodniu, nieodplatnie,zas kolezanka miala w tym czasie wolne i mogla odpoczac. W Polsce niemozliwe....
      • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:08
        > W Polsce niemozliwe....

        Możliwe, możliwe smile Zauważ zresztą, że akcja wątku nie dzieje się w Polsce.
        • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:15
          To o czym napisała matematyczka, to pomoc doraźna i taką zaoferuje większość ludzi. Optyka się zmienia, jak z cudzym chorym dzieckiem trzebaby siedzieć 2 tygodnie, mając pracę i własne zobowiązania.
        • szalona-matematyczka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:55
          Tak, nie dzieje sie w Polsce, ale to Polka jest bohaterka tej historii. Polacy sa raczej niezyczliwi innym,potrzebujacym, skrzywdzonym. Niemcy pod tym wzgledem sa naprawde do nasladowania. Sami sie interesuja, pomagaja, maja serce.
          • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:46
            Zgadzam się z tobą. W Polsce jest mentalność nieś swój krzyż, bóg tak chciał i radź sobie dorób w soboty itd. Jeszcze od czasu do czasu wpłacą na szlachetną paczkę i rączki umyte.
            Nie jestem za tym zeby autorka wątku podjęla się pomocy stałej opiekując się chorymi dziećmi ale mozna to zrobić na inne sposoby. Dać inny pomysł opieki, moze jest jakaś babcia w okolicy albo zaprosić dzieci do siebie kiedy są zdrowe zeby odpoczęła wdowa. Nie jest to zero jedynkowe.
            Lepiejnic nie robić bo się uwiesi...
            W Polsce jest bardzo duzo samobójstw rozszerzonych matek bo własnie taka jest mentalność i do tego brak pomocy organów państwa..U nas spoleczenstwo po komunie zostało rozbite a potomkinie chłopów ktore się wyksztalciły muszą poczuć się przy kimś lepiej, czasem przy padającej na nos 2 matce ze jej nie wyszło...
            • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:54
              Dziwne ze lokalna społeczność z przyjaciólka nie zorganizuje stalej pomocy dla wdowy. Mozna iść do lokalnej parafii czy gdziekolwiek. Moze ktoś z dystansem spojrzeć jak jej mozna pomóc. Rozłozyc to na ileś ludzi tą ponoc.
              Szkoda ze dyskusja sprowadzila się tylko do tego zeby nie brać chorych dzieci do siebie..pewnie ze lepiej ale moze mozna jakoś inaczej...
              • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:07
                Wdowa od KILKU LAT, na miły buk, to nie jest świeżo owdowiała matka niemowlaka. Miała czas się zorganizować. Skoro nie jest z tego kraju i nie ma tu rodziny, a do swojego nie chciała wrócić, może trzeba było zadbać o kontakty z dziadkami od strony ojca, zwłaszcza, ze pomoc finansowa od nich jej nie śmierdziała. Juz nie róbcie z niej skrzywdzonej przez los bezwolnej leliji, która wymaga opieki 24/7, przez ile lat? Do pełnoletności tych dzieci?
                Miliony samotnych matek jakoś sobie radzą (bo tatuś poszedł w siną dal) i jakoś nikt się nad nimi tak nie roztkliwia.
                • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:16
                  Może źleze tak jest tzn nikt nie roztkliwia się nad samitnymi matkami, bo za to płacą dzieci, samotne, niedopilnowane, czasem agresywne dzieci i idące na drogę przemocy a czasem depresji.
                • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:22
                  No właśnie, co się roztkliwiać?!
                  Kop na ogarnięcie się, to jest metoda!
                • 71tosia Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 05:46
                  "Miliony samotnych matek jakoś sobie radzą (bo tatuś poszedł w siną dal) i jakoś nikt się nad nimi tak nie roztkliwia." - troche empatii i idacej za nia pomocy z pewnoscia tym matkom by nie szkodzilo? Niestety wiekszosc ma tyle empatii co ty.
                  "ze pomoc finansowa od nich jej nie śmierdziała" - trzeba byc jednak strasznym prostakiem by cos takiego napisac!
              • lauren6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:10
                > Szkoda ze dyskusja sprowadzila się tylko do tego zeby nie brać chorych dzieci do siebie..pewnie ze lepiej ale moze mozna jakoś inaczej...

                Miejsce chorego dziecka jest w szpitalu lub w domu z rodzicem. To nie podlega dyskusji.

                Dyskusji mogą podlegać jak w inny sposób pomóc tej kobiecie. Np. Niania dla chorowitego dziecka, żeby nie musiało chodzić do przedszkola. Lub pomóc znaleźć kobiecie inną pracę by w razie choroby mogła pracować zdalnie. Opieka obcych osób nad chorym dzieckiem nie wchodzi w grę.
            • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:14
              > W Polsce jest bardzo duzo samobójstw rozszerzonych matek

              Serio?
              • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:19
                Każde jedno to o jedno za dużo.

                www.fakt.pl/wydarzenia/polska/slask/tragedia-w-katowicach-matka-otrula-niepelnosprawna-corke-potem-sie-powiesila/mb1ttk8
                • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:34
                  To na pewno, ale to stwierdzenie odnosi się do wszystkich 4-5 tysięcy samobójców rocznie i na pewno nie przeważają wśród nich samotne matki. Jest wręcz przeciwnie - dziecko daje power do życia i działania i samobójstwa matek małych dzieci to przypadki ekstremalnie rzadkie.
                  • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:44
                    Skoro wiesz lepiej...nie są to rzadkie przypadki..pewnie ze nie przewazają bo przodują faceci ale tych przypadków matek z dziecmi jest za duzo. Z tym powerem to nie przesadzajmy.
                    • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:50
                      Power = "uśmiech dziecka wszystko Ci wynagrodzi".
                      Mitologia macierzyństwa trzyma się mocno.
                      • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:19
                        Jako samotna matka trojga dzieci, a przede wszystkim jako osoba dojrzała i racjonalna mam inną definicję poweru.
                        • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:40
                          Wiesz wszystko zalezy...ja znam samotne matki ktore mieszkają z rodzicami albo mają mamę pod ręką i samotne wcale nie są i nijak to porównać do samotnej matki która jest sama jak palec bo rodzice daleko albo nie zyją. Doprawdy to wszystko ma rozne oblicza i najwięcej gardłują takie co radzą sobie swietnie przy pomicy babci.
                          Moze w takim razie podziel się echtom jaki jest twój patent na opiekę dla samotnej matki kiedy dziecko choruje i np nie ma dyspozycyjnej babci? Chętnie poslucham. Ja zdradzę ci swój wink
                          • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:07
                            Zatrudniałam nianię.
                            • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:12
                              Na godziny czy na cały etat i jaka była stopa bezrobocia w tej miejscowości/Twoja stawka godzinowa? Skoro tak już wchodzimy w szczegóły o podobieństwach i różnicach.
                              • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:41
                                Z liczb pamiętam tylko, że oddawałam niani 40 % moich zarobków - pracowałam w szkole i dorabiałam korepetycjami. To było na wsi w latach 90-tych, więc znajdowałam chętne do opieki, choć wbrew pozorom nie ustawiały się w kolejce, bo większość miała pracę albo gospodarstwo.
                                • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:54
                                  Z liczb, które ja pamiętam - też musiałabym oddawać niani min. połowę. Akurat w moim przypadku chodziło o pierwsze, jedyne i małe dziecko - poniżej roku.
                                  Uznałam, że niewarta skórka wyprawki.
                                • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 18:40
                                  Jesteś śmieszna porównujesz pracŕ nauczycielki do normalnego etatu? I lata 90 te fo tych w XXI wieku?Zal. Policz ile byś oddawała opiekunce tyle ile wynosi praca na etacie w wielkim mieście. Czyli 10h z dojazdami i urlopu 26 dni. Bohaterka jesteś i mama na wyciągnięcie ręki była?
                                  • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 18:52
                                    Godzinowo wychodził mi normalny etat i jeszcze się dokształcałam. Rodzice, mocno wiekowi, mieszkali w odległości 160 km i nie wpadali popilnować wnuczek. Po 9 latach wróciłam, bo sami potrzebowali opieki.
                                    • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:07
                                      Echtom - też się nie tłumacz. Rozumiem, że poradziłaś sobie, widzę że masz pozytywne - żeby nie powiedzieć pozytywistycznie wink - spojrzenie na świat.
                                      To na pewno pomaga.
                                      • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:36
                                        Wypracowane z doświadczeniem, nie wrodzone smile
                                        • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 20:26
                                          Wypracowane z pozytywnym doświadczeniem czy z negatywnym doświadczeniem?
                                          • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 22:28
                                            Jednym i drugim. Zawsze powtarzam, że kluczem do szczęśliwego życia jest przeniesienie poczucia kontroli z zewnątrz do środka.
                                    • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:10
                                      A jaką umowę zaproponowałaś niani?
                                    • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:18
                                      Rozumiem. Zawsze wychowywać samemu nie jest prosto. Tylko ze jednak są róznice w wykobywanej pracy i teraz i kiedyś. Moja mama na etacie nauczycielki wychowała 4 dzieci no z lekką pomocą taty.Wiem ze w innej pracy nie byłoby to mozliwe. Zobacz róznice zatem. Na pewno samej z trójką to tez wyczyn.Nie umniejszam ale spójrz ze inni mają inny typ pracy.
                            • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:15
                              Ale wiesz ze nie kazdego na to stać? Skoro nie stać par i ratują się dziadkami..naprawdę to nie jest wyjście dla wszystkich.
                              • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:33
                                Ależ ja wiem, że są różne sytuacje i nie zamierzam nikomu udowadniać, że zawsze wszystko da się zrobić. Nie podoba mi się tylko kierunek, w jakim poszła dyskusja. Wątek jest o asertywności i zakresie pomocy, a zeszło na lamenty, jak przekichane ma najbardziej upośledzona grupa społeczna pod nazwą "samotne matki", szczególnie w Polsce (choć sytuacja ma miejsce we Włoszech).
                                • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:34
                                  Masz wirtualne oklaski.
                                  • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:41
                                    Dołączam się.
                                • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:41
                                  Przy okazji wyszło na to, że power to kwestia dojrzałości i racjonalności big_grin
                        • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:10
                          No tak. Na pewno jestem niedojrzała i racjonalna skoro mam inne zdanie, nie może być, żebym się nie zgodziła z przepiśczynią.
                          Matki, nawet samotne, są różne, po różnych przejściach, z różnymi predyspozycjami emocjolnalnymi i intelektualnymi, w różnym otoczeniu. Nawet rude włosy mają różny kolor, więc tym bardziej samotne matki mają różne sposoby postrzegania rzeczywistości i radzenia sobie z nią. Bycie samotną matką nie czyni Cię alfą i omegą w kwestii samotnego macierzyństwa. Możesz tylko podzielić się swoim, indywidualnym, doświadczeniem.
                          • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:47
                            Martyrologia macierzyństwa trzyma się mocno.
                            • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:55
                              Zamiatanie pod dywan też nieźle.
                  • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:49
                    Jeszcze policz ile jest zabójstw noworodków w Polsce. Moze kobiety wiedzą jaki krzyz w tym kraju będą nioslý i jak im wieś spolecznośc i panstwo pomoze...tak więc wogóle nie ma noworodków w reklamowkach..
                    • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:03
                      Nie twierdzę, że w ogóle - odniosłam się tylko do stwierdzenia "bardzo dużo".
                      • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:49
                        A, że tak spytam - od ilu ofiar zaczyna się dla Ciebie "bardzo dużo"?
                        • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:21
                          Mam podać w liczbach czy w procentach?
                          • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:13
                            Liczby bardziej do mnie przemawiają. Bo dla mnie KAŻDA ofiara to jest BARDZO WIELE.
                    • lauren6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:05
                      Dziecko po urodzeniu można zostawić w szpitalu, a nie wsadzić do reklamówki. Przykład z rudy.
                      • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:11
                        W Polsce to czasem wstyd a czasem depresja poporodowa
                        • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:02
                          Najczęściej patologia.
                • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:06
                  Rozumiem, a jak to wygląda (statystyki mile widziane) na tle innych państw? Dziękuję.
          • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:11
            Włosi są ponoć bardzo otwartym i życzliwym narodem, więc cały ich tabun powinien się kręcić koło wdowy z dwójką dzieci. Ona tymczasem prosi o pomoc złą Polkę, dziwne, nie?
            • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:17
              Bo tez jest imigrantką?
              • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:15
                Jak trwoga to do tych podłych Polaków big_grin
                • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:16
                  Koleżanka nie jest Polką. a do mnie się zwróciła bo się dobrze znamy i kolegujemy.
                  • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:19
                    Nie tłumacz się. Żebyście nie wiem jak były zaprzyjaźnione, jej pytanie mocno wykracza poza doraźną pomoc i wymianę koleżeńskich przysług okołodziecięcych.
          • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:05
            Szkoda, że nie mieli serca do robotników przymusowych i po wszystkim wypłacili im psie pieniądze i to 40 lat po, słusznie licząc, że znaczna część nie dożyje.
      • princy-mincy Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:46
        Nieprawda, bardzo możliwe.
        Też mam koleżankę samotną matkę i często pomagałam jej doraźnie- np dzwoniła że nie dojedzie do przedszkola (czy później do szkoły) do 17 i czy mogę jej odebrać córkę, gdy będę odbierać moją. Często mała u nas nocowała, gdy ona musiała wyjechać na delegację z noclegiem. Bywało, że musiała popołudniu coś załatwić i też jej córka zostawała u nas na 2-3h. Bywało że brała moją córkę do siebie na popołudnie bo chciała się odwdzięczyć a zresztą dwie dziewczynki to mniej roboty czasami niż jedna.
        • szalona-matematyczka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:56
          Princy, chwala ci za to, ale jedna jaskolka wiosny nie czyni. Polacy sa Badezimmer niezyczliwym narodem.
          • szalona-matematyczka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:56
            *bardzo
            • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:53
              Nie trollu, po prostu jest różnica między doraźną pomocą, a stałym zobowiązaniem kosztem swojej pracy.
              • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:09
                Do niektórych chyba nie dociera różnica między przyniesieniem zakupów, czy popilnowaniem dziecka przez 3 godzinki, bo matka ma dentystę, od siedzenia bity tydzień albo 2 przez 8 godzin z chorym dzieckiem.
                • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:21
                  Jak to łatwo bezrobotne szafują cudzym czasem...
          • princy-mincy Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:44
            Nie jestem jedyną jaskółka w Polsce.
            Taką pomoc działa u nas naprawdę dobrze dookoła nas.
            Jest po prostu różnica między doraźna pomocą typu kilka godzin PO pracy zawodowej niż opieka nad chorym dzieckiem.
      • panna.ze.dworku Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:58
        Ale zrozum - nikt (w tym i autorka wątku) nie odmówiłby chyba DORAŹNEJ prośbie o pomoc! Czymś całkiem innym jednak jest długofalowe zobowiązanie do stałej opieki! Zakładam, że autorka mając luźniejszy okres w pracy itp - swobodnie i chętnie pomoże koleżance. Ale serio - skoro SWOJE dziecko oddała do żłobka/przedszkola - to raczej nie zrobiła tego po to, żeby niańczyć cudze? Pomoc w trudnym momencie - TAK. Stałe zobowiązanie - NIE. Rozróżniasz? I fakt, że pracuje w domu a nie w biurze nie znaczy, że "siedzi na kanapie i kawkując tv ogląda - jak to wiele osób sobie wyobraża pracę w domu. Top tak nie działa.
      • anorektycznazdzira Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:57
        Chyba nie doczytałaś:
        1. akcja nie dzieje się w Polsce
        2. prośba nie dotyczyła popilnowania 1-2 razy w tygodniu po parę godzin
        3. prośba nie dotyczyła opieki kiedy autorka akurat ma wolne, tylko kiedy JEST W PRACY (a jej dziecko w żłobku!!!)
        • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:08
          Nigdy nie dyskutuj z tezą "Polska jest pod każdym względem najgorszym krajem do życia" wink
          • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:13
            Dla samotnych matek jest duzo gorszym miejscem do zycia niz dla matek na zachodzie. Przeciez nawet uchodzcy nie chcą tu mieszkać i uciekają..
            • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:38
              Samotna matka z wątku mieszka na Zachodzie.
          • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:33
            Sprawa nie ma miejsca w Polsce tylko we Włoszech. I jak pisałam wcześniej, żeby móc spokojnie pracować, posłałam do żłobka moje własne niespełna dwuletnie dziecko. Jeżeli się zgodzę zaopiekować dziećmi koleżanki, to wyjdzie na to, że mój syn poszedł do żłobka po to, bym ja mogła siedzieć z dzieckiem koleżanki. Koleżanka poszła do pracy by mogła zarabiać. A co ze mną? Ja mam zrezygnować z pracy?
            Koleżanka nie prosiła mnie o doraźną pomoc tylko o bycie w stałej gotowości, bo być może jej syn lub córka danego dnia obudzą się z gorączką. A co będzie jeżeli tego dnia ja będę musiała zrealizować zlecenie poza domem (bardzo rzadko, ale zdarza się), pójść na pocztę, do urzędu, do księgowego. Teoretycznie mogę sobie pójść w inne dni, ale jak ja mam załatwić sprawę, muszę brać pod uwagę w dni kiedy nie rano nie mam natłoku zleceń i wtedy mogę pójść. Są takie dni, że z samego rana mam młyn i nigdzie nie wychodzę. Co wtedy mam zrobić? Olać pracę czy dziecko koleżanki? Jak koleżanka przyjdzie z chorym, być może płaczącym dzieckiem, a ja będe musiała pilnie coś wykonać, pojawia się to samo pytanie: mam olać kliienta, który potem być może poszuka sobie kogoś innego, czy dziecko koleżanki? A jak w danym dniu moje dziecko zacznie gorączkować?
            Dzięki temu, że m,ój synek poszedł do żobk, ja zaczyn teraz stawać na nogi z pracą i finansowo. Ciążę miałam problematyczną i pracowałam mało, potem nie pracowałam, aż dziw, że część klientów nie odwróciła się ode mnie. Mam to zaprzepaścić na rzecz koleżanki? A kto zapłaci mi? za co utrzymam moije dzieci?
            Bardzo łatwo zadeklarować pomoc, ale właśnie trzeba brac pod uwagę różne czynniki. Bo koleżanka sama powiedziała, że jeśli się zgodzi, to to jest zobowiązanie i wredy muszę być gotowa i być może będzie to dzień, a może nawet miesiąc. ja znam ją, jej dzieci (jej syn chodzi z moją córką do klasy, wcześniej do przedszkola), znamy się od kiedy nasze dzieci były niemowlakami i wiem, że jej dzieci okresie od listopada chorują bardzo często.
            Ja ją bardzo lubię, wiem że szuka pomocy jak może, doraźnie nie raz zabierałam jej dzieci na plac zabaw, czy bawiły się u mnie by ona mogła sobie odpocząć, ale to nie byłaby doraźna pomoc tylko stałe zobowiązanie. I musiałabym brać pod uwagę, że w dany dzieć o 8 rano pojawi mi się koleżanka z chorym dzieckiem. I nie wynika to z tego, że jestem jej nieprzychylna. Ja po prostu nie mogę robić czegoś kosztem mojej pracy.
            • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:47
              Arista - nawet się nie tłumacz. Dyspozycyjność to wartość w dzisiejszym świecie płatna dodatkowo. Życie wielu matek jest tak koszmarne właśnie dlatego, że nie znacie dnia ani godziny - dziecko nagle się rozchoruje i wszystkie plany biorą w łeb.
              I dlatego matka dziecka, w szczególności samotna matka dziecka chorowitego, że o dwójce dzieci chorowitych nie wspomnę, musi sobie to skalkulować - czy opłaca jej się pracować tak, że ani dziećmi się nie zajmie ani pracy porządnie nie zrobi. Jak pisałam - jestem samotną matką i doskonale Cię rozumiem.

              Rozumiem rozgoryczenie/żal koleżanki, ale może siedziała sama z dziećmi, miała rentę po mężu i jakoś się kulało. Zapragnęła wrócić do pracy i może się okazać to jeśli nie niemożliwe to bardzo utrudnione. Ludzie się dziwią czemu baby tyle lat siedzą w domu z dziećmi - no, choćby dlatego. Że trudniej jest znaleźć pracę, którą można wykonywać akurat wtedy gdy ma się wolną chwilkę. Większość jest na zasadzie albo wóz albo przewóz.
              • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:35
                Dyspozycyjność to wartość w dzisiejszym świecie płatna dodatkowo
                Zgadzam się, ale to niej jest wina ludzi tylko systemu. Ludzie mają swoje rodziny i przede wszystkim myślą o nich. I , szczególnie mając własne dzieci, nie można przedkładać dobra obcych ludzi nad dobro własnych dzieci/rodziny. Ona sama proponując mi opiekę nad jej dziećmi, nie pomyślała, że mam dzieci w podobnym wieku, które też chorują. Patrzyła ze swojej perspektywy. Ja muszę patrzyć z mojej. Być moze w innych krajach system jest bardziej życzliwy, więcej instytucji mogących zająć się dziećmi, krótsze godziny pracy, stąd łatwiej o pomoc. Jednak jest też różnica pomiędzy pomocą doraźną, a stałą. Koleżanka bardziej chciała tej drugiej, bo w tym okresie jest niemalże pewnikiem, że jej dzieci zaczną chorować.

                Rozumiem rozgoryczenie/żal koleżanki, ale może siedziała sama z dziećmi, miała rentę po mężu i jakoś się kulało. Zapragnęła wrócić do pracy i może się okazać to jeśli nie niemożliwe to bardzo utrudnione.
                Ja złego słowa nigdy na nią tu nie powiedziałam, bo znam jej sytuację i bardzo dobrze rozumiem, że jej ciężko. Dlatego pomimo, iż wiem obiektywnie, że miałam rację odmawiając, nie czuje się z tym dobrze.
            • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:28
              Arista - umiem czytać ze zrozumieniem, jak większość w tym wątku, tylko parę osób z problemami próbuje sprowadzić dyskusję na manowce.
              • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:44
                Nie pisałam tego wprost do ciebie (przepraszam jeśli tak odebrałaś), tylko ogólnie ustosunkowując się do wcześniejszych wypowiedzi jaka to ja zła nieżyczliwa Polka, bo siedzę w domu i odmawiam koleżance pomocy. Wyjaśniałam na czym polega moje "siedzenie" i z czym się wiąże podjęcie takiego zobowiązania w ciemno.
                • asia06 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:52
                  Arista80, Twoja odmowa takiej pomocy, o jaką koleżanka prosiła, jest zupełnie na miejscu. Prośba wykracza znacznie poza granice uprzejmości i dobrej woli.
      • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:04
        W Niemczech niemieckie sąsiadki wezwały (bez podstaw, po prostu im się "nie podobała") opiekę społeczną do naszej forumowiczki - wówczas samotnej matki, a bezrobotny Niemiec - sąsiad z tej samej klatki wyrażał się o niej rasistowsko.
        Na szczęście później poznała dobrego człowieka, który ją z synkiem przygarnął.
      • asia06 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:45
        Ale Twoja sytuacja jest zupełnie inna niż ta, która jest opisana w wątku. Twoja sytuacja jest nagła i tragiczna. I tu raczej zawsze i wszędzie znajdą się życzliwi ludzie, którzy pomogą, ale założę się, że nie będą już tak skłonni pomagać na stałe.
        W sytuacji opisanej w startowym poście chodzi właśnie o taką stałą pomoc/gotowość do pomocy, w dodatku nad dzieckiem chorym. O ile osobie w Twojej sytuacji bym pomogła bez mrugnięcia, o tyle długotrwałej odpowiedzialności nad cudzym, chorym dzieckiem sobie po prostu nie wyobrażam - pracowałam w szkole, w przedszkolu, zajmowałam się własnymi dziećmi i wiem, że bycie z dzieckiem, w dodatku chorym dzieckiem, to nie bajka i duża odpowiedzialność. Weź pod uwagę, że autorka postu nie jest bezrobotna, a pracuje w domu. W dodatku, jakby była osobą niepracującą, to założę się, że też by miała własne sprawy do załatwiania, a nie siedziała w domu. Tu nie chodzi o pomoc jednorazową czy okazjonalną, ale gotowość do pomocy w każdej chwili.
        Wszystkim się wydaje, że jak dana osoba pracuje w domu albo nie pracuje zawodowo, to ma czasu od cholery. A to nie jest prawda. Bo jeśli ktoś pracuje z domu, to z jakiegoś powodu. Jeśli nie pracuje zawodowo, to też ma powód.
    • alba27 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 11:07
      To zależy od tego jak bliską jest Tobie ta dziewczyna. Gdybym ją lubiła I mogłabym na nią liczyć to postarałabym się jej pomóc. Szkoda jej a dobrze, że chcę pracować.
      • bazia8 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:08
        Znajoma nie do końca chyba wie, jak to wygląda, zazwyczaj dorośli szybko łapią żłobkowo-przedszkolne wirusy, przynajmniej u nas tak było. Młoda chora 3 dni, a cała rodzina (zazwyczaj po kolei) 2 tygodnie. Pomogłabym znaleźć pomoc kolezance, jakąś panią emerytkę i zadeklarowalabym pomoc w sytuacji kryzysowej, ale jako stała niania od chorych dzieci to nie.
        • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:44
          A to jest druga sprawa. Jak młody poszedł do żłobka, to ja chorowałam 100 razy mocniej. Dziecięce wirusy są wstrętne.
          • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 12:51
            A to prawda.
          • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:13
            Pielęgniarka i oddała dziecko do żłobka? A miałam Cię za mądrzejszą od reszty kwoczek.
        • lauren6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:02
          A obca pani emerytka jest odporna na przedszkolne wirusy?
          Sorry, ale nigdy nie prosiłam o pozostanie dziadków z poważnie chorym dzieckiem (poważnie czyli z gorączką 38+, a nie końcówką infekcji z jakimś katarem). Starsi ludzie dużo gorzej przechodzą wszelkie rotawirusy, grypy i zapalenia płuc niż rodzice dziecka w sile wieku. Niania emerytka - tak, ale do zdrowego dziecka, a nie przedszkolnego chorowitka.
          • bazia8 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:20
            Oczywiście, nie mam na myśli jakiejś ostrej fazy choroby, grupy czy rota
    • solejrolia Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 13:48
      Pomogłabym DORAŹNIE.
      Na stałą pomoc niestety musiałaby znaleźć nianię, czy to studentkę, czy starszą panią na emeryturze.
    • zetkaad Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 14:02
      Nie zgodziłabym się. Jedno z moich dzieci, w wieku przedszkolnym, każde przeziębienie przechodziło z gorączką 40 stopni. Leciało przez ręce. Sama chorego dziecka reż bym z nikim nie zostawiła.
    • edelstein Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:18
      Straszny watek,dokladnie pokazujacy, ze kobieta kobiecie wilkiem.Nie znajac kobiety dostala latle roszczeniowej, gluoiej i szukajacej naiwniakow.A juz wpis,ze sama sobie meza wybrala przebija wszystko (swoja droga dziwne namnozenie nieznanych nickow).
      Ja bym pomogla na ile bym umiala pomoc, na pewno nie odmowilabym z gory. Sluchaj A. wiesz, ze mam nienormowany czas pracy jakby cos zadzwon,jak bede mogla w danym dniu to sie zaopiekuje.
      • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:19
        Akurat się z tobą zgodzę.
        • verdana Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:32
          Nie jest roszczeniowa, ale jest bezmyślna. Poprosiła o coś, co jest zobowiązaniem wykluczającym normalne życie. Zobowiązanie, że absolutnie każdego dnia będzie sie dyspozycyjnym wyklucza posiadanie własnych planów. Nawet, jesli koleżanka nie zadzwoni, to i tak trzeba pod możliwość konieczności zajęcia sie jej dzieckiem planować swój dzień. Czyli w godzinach pracy przyjaciółki nie można sie z nikim umówić, nie można z własnym dzieckiem iść do lekarza, nie można zaplanować, że sie odda pracę w przewidzianym terminie. Ba - jest wątpliwe, czy będzie można odebrać własne dziecko ze żłobka, bo moze w domu będzie właśnie dziecko przyjaciółki marudzące i z gorączką.
          Problemem jest też narażanie własnego dwulatka na różne choroby. Popilnowanie dziecka kichającego i kaszlącego nie jest wielkim problemem, ale już zajmowanie się dzieckiem z rotawirusem czy wietrzną ospą przy dwulatku jest zwyczajnie nieodpowiedzialne. Podobnie, jak nie pójście ze swoim gorączkującym dzieckiem do lekarza, bo własnie znajoma podrzuciła nam dziecko z biegunką...
          Myślę, ze dziewczyna nie pomyślała prosząc - jej wyobraźnia mówiła "Poproszę przyjaciółkę żeby ze dwa-trzy razy w miesiącu zajęła sie dzieckiem, to chyba nie będzie specjalny kłopot". Tymczasem poprosiła o pełną dyspozycyjność 30 dni w miesiącu.
          Jesli chcesz naprawdę pomóc koleżance możesz powiedzieć jej, ze na tych warunkach nie pomożesz, ale przejrzeć jej grafik i powiedzieć "Mogę w razie czego zająć sie Twoim dzieckiem 13, 14 i 26. Na pozostałe dni poszukaj kogo innego.
          • azsiezaloguje Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:41
            Dlaczego jest bezmyslna? Kazdy orze jak moze, nie proszac, bo przeciez kazdy ma swoje zycie, nigdy nie wyjdzie z dola, a proszac dostaje trzy mozliwosci: ze ktos sie zgodzi, ze ktis sie nie zgodzi, albo ze ktos sie nie zgodzi ale powie "ja niestety nie, ale zapytam moja siostre/sasiadke/kolezanke.
          • azsiezaloguje Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:46
            I juz bez przesady z tym, ze ona musialaby ukladac swoj grafik pod prace kolezanki. Przeciez wcale nie jest powiedziane ze bylaby jedynym backupem, moglaby byc jedna z pieciu osob do ktorych kolezanka sie zwroci.
            • verdana Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:02
              Koleżanka prosiła o gotowość każdego dnia. Czyli jednak musiałaby liczyć sie z tym, ze o 7 rano dzwoni telefon i dzień jest zajęty. Nie ma mowy o 5 zmiennikach. Można też sądzić, że koleżanka wygrała milion w totka, ale o tym raczej nie było mowy.
              • azsiezaloguje Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:22
                Kolezanka prosila o gotowosc kazdwgo dnia bez pieciu zmiennikow, owszem, ale mozna jej bylo powiedziec, ze w takiej sytuacji to ona potrzebuje pieciu zmiennikow albo sie razem z nia zastanowic, jakie w ogole opcje wchodza w gre.
              • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 20:53
                Nie wiemy doķładnie. Prosiła chyba w razie W bo wychodzą teraz nowe rzeczy ze chciała zapłacić.
                Chyba nie zakładała ze ktoś będzie gotowy kazdego dnia...przeciez w razie co to i nawet na zeolnienie moze iść.
                Uważam ze błędem byłoby nie prosić a pomic a prosić i liczyć ze ktoś odmówi a ktoś się zgodzi jest ok. Proszenie o pomoc bezmyślne? Śmiała teza.
                • edelstein Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 09:13
                  Ja podejrzewam, ze pracujac na part time niw oracuje dzien w dzien , albo tylko krotko.Pewniw chpdzilo o to by w razie braku urlopu ktos jej pomogl.Jak dla mnie zwykla prosba.
                  • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 09:33
                    Zwykła prośba dla kogoś nie mającego małych dzieci, nie dziwię się, że autorka nie chce narażać swoich na zarażenie i robić z domu szpitala.
                    Co innego opieka nad zdrowym dzieckiem, co innego nad chorym.
                    • edelstein Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 15:51
                      Gazeciarz ty nie masz dzieci.Dziecko z normalna odpornoscia nie lapie ot tak chorob.
                      • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 17:26
                        Inne matki z tego wątku mnie popierają i też tak samo uważają.
              • 71tosia Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 05:33
                prosila o pomoc GDYBY dziecko zachorowalo, podobnie jak nie ma powodu sadzic ze ktos wygral milion to nie ma wec powodu sadzic ze kolezanka autorki prosila o cos wiecej niz o dorazna pomoc. Nazywanie bezmyslnoscia zwracania sie o pomoc do znajomych, zwlaszcza w tak ciezkiej sytuacji, jak opisana to spora przesada.
                • verdana Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 14:35
                  Bezmyślność polega na tym, ze koleżanka właśnie rozumiała to, jako pomoc na wszelki wypadek, raz czy dwa - i tak pewnie by się stało. Jednak nie pomyślała, że dzieci chorują bez uprzedzenia, wiec ktoś, kto podejmie zobowiązanie, ze się nimi zajmie zawsze w razie choroby, nie może mieć żadnego z potencjalnych dni zajętych. A to jest ogromne zobowiązanie.
                  • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 15:23
                    No dobrze ale sama stwierdziłaś ze mogła jej zaproponować coś innego. Rozmowa 2 ludzi to jest wymiana ich oczekiwan i tego co mogą oferować i jakiś kompromis, to nie jest tak ze chcesz za dużo to nie dam ci nic. Przeciez jak jej zlobkowe będzie miało katar to czasem moze popilnować zakatarzone drugie.
                    Chodzi o rozmowę a zadną bezmyslnoscią nie jest prosba nawet nierealna, bo kolezanka moģła to urealnić. Jak ktoś jest pod ścianą czasem myśli jak ty to napisalaś bezmyślnie. Kobieta chce wrócić do zycia, chce pracować i czasem nawet powiedzenie wiesz zabierasz się do tego piwrotu do pracy zle, szukaj wolnej pani do opieki zamiast opisywania na forum jaka to za duza prośba. Odmowa jest ok ale mozna odmówić i podać koło ratunkowe. Moze nigdy nie byłaś pod ścianą.
                    • verdana Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 16:38
                      Wiesz, ktos komu nagle proponuje się , aby podjął niemożliwe do wykonania zobowiązanie zazwyczaj jest na tyle zaskoczony, że nie wie, co może zrobić. Nie ma opracowanej strategii. Może powiedzieć tak lub nie, ale nie jest przygotowany do negocjacji. W tym wypadku nawet nie wiem, czy kompromis byłby możliwy, bo przy nieregularnej pracy i małym dziecku trudno zagwarantować , ze we wtorki nasze dziecko nie będzie chore, a tłumaczenie nie będzie musiało być zrobione na jutro. Jeśli ta prośba nie była zwykłą bezmyślnością, to jeszcze gorzej - ktoś, kto uważa, że moze poprosić kogokolwiek o pełną dyspozycyjność powinien się zastanowić nawet w przypadku najbliższej rodziny. To nie jest tak, ze można poprosić każdego o wszystko i oczekiwać, ze jeśli nie da wszystkiego, to powinien przynajmniej dać część.
                    • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 16:44
                      Jak potwornie niskie poczucie własnej wartości trzeba mieć, żeby zakładać z góry, że na każde cudze oczekiwanie należy odpowiedzieć chociaż w jakimś stopniu.
                      • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 16:54
                        Chyba przesadziłaś z tą diagnozą smile Są ludzie uczynni z natury, nie oczekują, że ktoś ich będzie za to bardziej lubił i czują się po ludzku źle, kiedy akurat nie mogą komuś pomóc.
                        • echtom PS. 14.10.18, 16:58
                          Ja mam problem z odmawianiem z powodu toksycznego wychowania, jakie odebrałam, ale nie ma to związku z moim poczuciem wartości, bo ono szczęśliwie jest wysokie.
                          • triss_merigold6 Re: PS. 14.10.18, 17:10
                            Cóż, ja odebrałam wychowanie typowe dla dziewczynek w latach 80-tych, czyli dość wyraźny przekaz, że dziewczynka powinna być miła, pomocna, dzieląca się z innymi, nieegoistyczna etc. oraz, że powinna pomagać. Spłynęło jak woda po kaczce.
                            Jestem uczynna, oczywiście. Rozumiem i stosuję zasady wymiany głasków, przysług i altruistycznych zachowań, dopóki dana pomoc/przysługa nie miałaby być realizowana kosztem moich dzieci czy zbyt dużym moim.
                            • katja.katja Re: PS. 14.10.18, 17:28
                              Mam tak samo. Ni ch...ja, ni ch..ja.
                              Jak coś mnie nie kosztuje wiele, nudzę się, a osoba sympatyczna to czemu nie, mogę pomóc.
                            • chatgris01 Re: PS. 14.10.18, 17:29
                              Bo to chyba najbardziej zalezy od charakteru. Odebralam identyczne wychowanie w latach 70-tych i tez splynelo jak woda po kaczce, uczynna jestem, ale nie za wszelka (swoja) cene. Od dziecka docenialam zdrowy egoizm (tzn. taki, ktory nie wykorzystuje innych, ale chroni przed byciem wykorzystywanym).
          • hanusinamama Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:38
            I co w tym złego. Moja sasiadka tez mnie zapytała czy jakby cos bedzie mogła zadzownic zebym jej dziecko odebrała zeszkoły i zajeła sie chwile. Przy czym to nie sa dzieci roczne ktore trzeba miec na oku ciągle. Czasami jak trzeba odbiore (tez pracuje w domu), dzieciak coś zle, odrobi sam lekcje, sam pooglada tv...NO mam taka mozliwosc bo pracuje w domu i moge wyskoczyc o 12 a potem posadzic w pokoju obok...
      • gryzelda71 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:01
        Ale to nie chodzi o jakieś wypadki i nagłe sytuacje. Koleżanka chce mieć pewność ,że jak dziecko zachoruje, autorka się nim zajmie. Autorka nie jest w stanie takiej pomocy zagwarantować, bo sama pracuje. Miejsce pracy nie ma znaczenia.
      • jola-kotka Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 21:02
        O i to jest super rozwiazanie.
    • volta2 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 15:38
      dziwne jest to co piszesz o tych chorobach, mieszkałam z dziećmi na tej wyskości co rzym i jak miały 4-10 lat to w zasadzie nigdy nie chorowały. a w polsce standardowo, od listopada do kwietnia coś się jednak przyplątywało. ale tam - raz na sezon to i owszem ale to na tyle. i inne dzieci bardzo podobnie, moje nie byly żadnym wyjątkiem.
      więc jakoś mi ciężko uwierzyć znając tamten klimat w te ilości chorób.

      druga sprawa - jej dzieci są złobkowo -szkolne czyli nie pierwszy sezno idą do placówki, to też - z każdym kolejnym sezonem nabywają odporności, nawet w polsce a co dopiero w klimatach włoskich?

      dla mnie wizja tych chorób to jakieś twoje usprawiedliwienie a nie rzeczywisty problem.

      i kolejna sprawa, koleżanka chce ci coś tam płacić. czy nie może poszukać kogoś kto sie zajmie odpłatnie nie angażując ciebie? w czym jest problem? przecież idąc do pracy mając dzieci trzeba wkalkulować koszt opieki, doraźnej też. tak ciężko tam u was znaleźć kogoś dyspozycyjnego? czy jako imigrantce zaproponowała ci stawkę 10 krotnie niższą niż chodzi ogólnie? niech szuka dalej.

      chorych dzieci sprowadzać do domu nie możesz, mając dwulatka złobkowego na stanie, więc cała reszta wywodów jest kompletnie zbędna.

      na twoim miejscu odmówiłabym i zasugerowała żeby bardziej hartowała dzieci bo to nie jest normalne, by tak łapały choróbska, a pomoc zadeklarowałabym w takim zakresie w jakim mogę, czyli zabrała dzieci na sobotę by się z moimi pobawiły.
      • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:00
        Volta, no jak widać nawet we Włoszech się chorujesmile)
        Moja córka też choroała i choruje, ale mniej, synek póki co trzyma się, ale to dopiero początki, natomiast dzieci tej koleżanki chorowały bardzo. Dobrze pamiętam, ile razy ją spotykałam to tylko słyszałam, że synka dopadło, to, tamto, leży z gorączką, był na ostrym dyżurze, podobnie z jej córką. W zeszłym roku, to był już kwiecień, nie przyszli nawet na urodziny do córki, bo dostałam wiadomość, że byli na ostrym dużurze. Nie wiem jaki będzie ten rok, ale nie chce tego eksperymentowac na mojej skórze, tym bardziej mając malutkie dziecko. Jakkolwiek chorowitość dzieci koleżanek to problem dodatkowy, główny problem jest taki, że ja pracuję i nie po to wysłałam małego do żłobka by zajmować się innym dzieckiem (wyżej pisałam o tym szeroko).

        Tak, koleżanka chce mi płacić, jednak zaproponowana płaca to właściwie coś symbolicznego, a nie normalna płaca dla opiekunki. Mi jednak nie chodzi pieniądze, bo nawet gdyby mi zaproponowała więcej, nie wziełabym. Tutaj chodzi o dyspozycyjność, a raczej jeej brak, bo ja nie spędzam dnia na piciu kawki, tylko pracuję, tyle że ta praca jest w domu.

        Jeśli chodzi o pomoc w zakresie jakim mogę, to nie raz zabierałam jej dzieci w sobotę na plac zabaw, czy one bawiły się u mnie, a ona sobie wtedy odpoczywała. Ale to nie o to chodzi. Ona chce pomocy na czas gdy ona pracuje.
        • karen_ann Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:03
          Wiesz to zmienia postać rzeczy i twoją opowieść, moze zapłaci więcej i znajdzie kogoś. Po prostu odmawiasz bez obrabiania dupy.
          • gryzelda71 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 16:13
            A obrabia?
        • bergamotka77 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:00
          Arista nie miej wyrzutów bo niby jak masz zaoferować jej pomoc? To byłoby nieodpowiedzialne. Ja nawet nie pracując nie wzielabym odpowiedzialności za czyjeś, zwłaszcza chore, dzieci. Mój starszy chorował rzadko ale zawsze z przytupem- mial gorączkę ok.40 st. Miałam wtedy co najmniej jedna nocke z głowy podając mu leki cala noc a w przerwach robiąc oklady i kąpiele na zbicie gdy leki nie wystarczały - u niego paracetamol nie działał tylko nurofen itp. Poza tym miewał paskudne wirusy żołądkowe gdy wymiotowal co 15 minut i nie nadazalam z praniem poscieli i czyszczeniem wszystkiego dokola. Choroba u małego dziecka to wyzwanie czesto marudza, nie chcą jesc i brac lekarstw bo wiadomo źle sie czuja i to 3 razy trudniejsze zadanie niz opieka nad zdrowym dzieckiem. Dochodzą czasem nowe objawy, ktore trzeba obsewowac no jest to stras potworny. Dlatego w pełni cię rozgrzeszam z odmowy.
          • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:08
            Prawda jest taka, że nawet gdyby koleżanka wciskała jej dzieci zdrowe jak konie, to nie po to oddawała własne malutkie dziecko do żłobka by móc pracować, żeby zajmować się w tym czasie dwójką obcych dzieci.
            • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:12
              Dokładnie.
              Na litość boską, to nie jest okazjonalna i awaryjna przysługa, to nie jest też wymiana przysług rodzicielskich - my wam Karinę w sobotę weźmiemy do kina, wy nam w piątek weźmiecie Basię, a w środę ze szkoły dziewczynki odbierze mama Oli.
        • triss_merigold6 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:13
          To musi tę pomoc zorganizować sobie: odpłatnie, w obrębie rodziny po mężu, znaleźć pracę z możliwością korzystania ze zwolnień albo zaczekać z powrotem do pracy do chwili aż dzieci przestaną chorować od października do kwietnia.
          Coś pominęłam?
          • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:24
            Ja dziwię się, że samotna pani z obcego kraju, nie mająca na miejscu nikogo, tak bardzo zaniedbała kontakty dzieci z dziadkami i rodziną ze strony ich ojca. A ci dziadkowie tacy źli chyba nie są, skoro panią od lat finansują.
            Cóż teraz pozostaje niania.
            • echtom Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:53
              Do tego Włosi mają opinię bardzo rodzinnych. Znam kilka kobiet, które wyszły za Włochów, i te włoskie rodziny nosiły je na rękach.
              • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 18:52
                Z tego co wiem to jej mąż nie miał przede wzystkim dobrych kontaktów z ojcem i bratem, który był bratem przyrodnim (mama nie wiem czy umarła czy się rozstali). Także takie a niie inne stosunki rodzinne to nie jej wina. W sumie to wszystko o tyle dziwne, że pamiętam na jego potrzeb przyszło pełno osób zarówno z jego jak i jej rodziny (koleżanka ma liczną rodziną również we Włoszech, ale w zupełnie innej części kraju), a jednak tak na co dzień to ona jest zupełnie sama.
                • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:09
                  Wiesz, arista, na tym forum obwinianie dzieci za ich kontakty z rodzicami to też forumowa norma.
            • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:09
              Ciężki emigrancki chleb.
              Ale oczywiście każda pieje, że to nie problem "bo do Polski mają bliżej niż Szczecin-Kraków" big_grin
              • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:17
                Jeszcze raz: koleżanka nie pochodzi z Polski.
                • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 22:02
                  Ta zasada sprawdza się w przypadku każdego ubogiego emigranta (gdyby koleżanka była zamożna nie miałyby problemów z zapewnieniem opieki).
          • gryzelda71 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:26
            No to,ze koleżanka przypilnuje chorego dziecka, albo, też forumowa propozycja, zorganizuje jej inna pomoc.
          • danaide Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 17:27
            Dobrych ludzibig_grin
    • hanusinamama Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:36
      Ja tez pracuje w domu. I czasmai sasiadce odbieram dziecko ze szkoły jak ktos inny nie może. Jak nie moge bo musze jechac do kienta to mówie (raz tak odmówiłam), sasiadka tez nie robi tego nagminnie. Poprostu ja jestem wstanie o 12 wsiadzic tyłek w samochdów i pojechac po dziecko. Dziecko w 2 klasie wiec jak potem zostaje u mnie to sobie roi lekcje, zje cos, pooglada tv obsługi nie wymaga. W sumie moglabym sie zaprzeć i nie, bo taki wyjazd kosztuje mnie tyle ze musze potem wieczorem dłuzej siedzieć nad zleceniem ale wiem tez ze sasiadka w tym czasie nie pije kawy a w pracy siedzi. Fakt, sąsiadka nie wykorzystuje sytuacji i nie prosi mnie za kazdym razem.
      • kota_marcowa Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:47
        "czasami", aha.

        sasiadka tez nie robi tego nagminnie.

        Ok.

        Fakt, sąsiadka nie wykorzystuje sytuacji i n
        > ie prosi mnie za kazdym razem.

        Jak to, się ma do żądania pełnej dyspozycyjności, przy chorobach, które potrafią łącznie trwać i miesiąc?

        Podziwiamy twoją wspaniałomyślność, tylko, tak jakby twoja sytuacja nijak się ma do sytuacji autorki, no może poza tym, że obie pracujecie w domu tongue_out
      • asia06 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 19:48
        No właśnie, sąsiadka poprosi czasami, ale nie prosi o stałą gotowość do pomocy w czasie, który niekoniecznie ci odpowiada. A to bardzo duża różnica. Zdarzało mi się zajmować dość często cudzymi dziećmi, ale okazjonalnie. I to jest ok. Prośba koleżanki autorki postu nie mieści się granicach przyzwoitości.
        • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 20:50
          Różnicę robi też fakt, że ty odbierasz zdrowe dzieko ze szkoły, które czuje się dobrze. Ja miałabym opiekować się dzieckiem (albo dziećmi) chorym, czyli które źle by się czuło, nie wiadomo czy międzyczasie by mu się nie pogorszyło, plus nie wiadomo jak zareagowaoby na to, że musi leżeć w nie swoim łóżku. Nie wiem jaki jest twój rytm pracy, u mnie często coś zaprogramować, bo czasem dzień się zapowiada spokojnie, a tu nagle spływa na mnie full zleceń "na już teraz", czasem na następny dzień, ale tego jest dużo i muszę włożyć maksimum wysiłkum, bo przed 13 wraca synek ze żłobka i potem już nie mam tyle czasu. A nie daj Boże dziecku się pogorszy, dostanie wysokiej gorączki, zacznie wymiotować, a tu klient czeka na zlecenie...kogo olać? Dziecko koleżanki i potem jak coś się stanie, wina będzie moja czy klienta, który raczej nie będzie chciał słuchać moich wyjaśnień?
          • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 21:19
            A czym śię konkretnie zajmujesz, jakimi zleceniami?
            • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 21:25
              Pracuję jako tłumacz (pisemny i ustny telefoniczny), konsultant językowy i od czasu do czasu mediator kulturalny.
              • agonyaunt Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 00:27
                Dziewczyno, przestań się tłumaczyć. Masz pracę jaką masz, to naprawdę nie jest coś, co da się zrobić między zupą a praniem. I przestań mieć wyrzuty sumienia, zobowiązania masz przede wszystkim wobec własnej rodziny, dopiero potem, jak okoliczności pozwolą, możesz pomagać innym. Nie daj się wpędzić w poczucie winy, zwłaszcza za laski, które na papierze pierwsze do pomocy, ale założę się, że jakby przyszło co do czego, to wykręciłyby się w trzy sekundy.
                • agonyaunt Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 00:47
                  Przez laski, nie za. Późno jestsmile
              • taki-sobie-nick Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 01:43
                arista80 napisała:

                > Pracuję jako tłumacz (pisemny i ustny telefoniczny), konsultant językowy i od c
                > zasu do czasu mediator kulturalny.

                Co to jest tłumacz ustny telefoniczny? A mediator kulturalny?
                • katja.katja Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 09:37
                  Emigranci bez wykształcenia i znajomości języka idą do niej "po prośbie" by zadzwoniła w ich imieniu do potencjalnego pracodawcy lub urzędu.
                  • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 20:53
                    Pudło gazeta. Jako tłumacz pisemny współpracuję z biurami tłumaczeń, firmami, kancelariami adwokackimi, notariuszami. Jako tłumacz telefoniczny współpracuję ze szpitaliami, policją, ostrym dyżurem. Owszem zdarzają mi się emigranci znający słabo język, jednak częściej są to turyści. Bycie mediatorem polega zaś na tym, ze muszę udać się na miejsce np. do szpitala lub na policję i tłumaczyć na miejscu. Jako że ososby, którym tam trzeba pomóc, mogą być wystraszone, agresywne, bo np. był wypadek, zostali pobici, są w szoku, trzeba nieco wykazać się umiejętnościami psychologicznymi, uspokoić ich, więc nazywa się to medjacja. Na szczęście tego typu sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.
                    • arista80 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 14.10.18, 20:59
                      Powiem więcej: do moich klientów w ogóle nie należą osoby fizyczne. Współpracuję tylko z jednostkami zorganizowanymi, od których otrzymuję oficcjalne zlecenia.
    • chatgris01 Re: Odmówiłam pomocy koleżance 13.10.18, 22:27
      Pomoc na stale w takim zakresie to nie kazda babcia (matka czy tesciowa) moglaby czy chcialaby zapewnic, a co dopiero kolezanka i to pracujaca oraz z wlasnymi malymi dziecmi. Slusznie sie nie zgodzilas, to by bylo kosztem Twojej wlasnej rodziny.
      Pewnie, ze kolezanki zal, ale musi szukac innych rozwiazan (i w tym jej mozesz pomoc, tak jak i w opiece DORAZNEJ, raz na jakis czas, tak jak dotychczas).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka