Dziewczyny mam dola, leze w szpitalu od piatku, 33 tydzien ciazy, bede jeszcze na pewno 2 tygodnie, a moze do konca ciazy. Na razie mysle optymistycznie, ze za 2 tygodnie wyjde. W domu mam coreczke, ma 2 lata i 3 miesiace. Byla ze mna bardzo zwiazana, do tej pory zostawilam ja tylko na 1 noc. Balam sie bardzo jak ona to przezyje, ale babcia przyjechala na pomoc i jest duzo lepiej niz myslalam, corcia jest wesola, tylko w nocy mnie wola ale maz ja szybko potrafi uspokoic. Byla raz u mnie w szpitalu, wie, ze mama czeka az urodzi sie siostrzyczka itd. Codziennie rozmawiam z nia przez telefon, ale nie jest nawet bardzo zainteresowana tylko zaraz gdzies biegnie. Boje sie, ze strace z nia wiez, masakra. Wiem, ze to dobrze, ze jest wesola, ze jeszcze niewiele rozumie, ale ciezkie to dla mnie, jakby juz o mnie zapomniala. Tak sie wyzalic chcialam

.