Dodaj do ulubionych

Mąż czy dziecko

    • gem.stone Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:24
      Ratuję dziecko, mąż, jako dorosły, musi poradzić sobie w tej sytuacji sam.
      Jest taki szwedzki film "Turysta", gdzie poruszany jest podobny problem. Rodzina z dziećmi spędza czas na nartach w Alpach. Pewnego dnia, gdy jedzą śniadanie na hotelowym tarasie, schodzi potężna lawina, która tenże taras zasypuje. Pani w pierwszym odruchu zgarnia dzieci i wraz z nimi ucieka przed żywiołem, pan zaś ... bierze nogi za pas i nie oglądając się na nikogo, ratuje własny tyłek. Bardzo dobry film o konsekwencjach takiego zachowania.
      • barattolina Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:34
        Właśnie. Nie ogląda się na nikogo, a powinien w pierwszej kolejności na żonę a potem na dzieci.
      • tt-tka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:50
        gem.stone napisała:


        > Jest taki szwedzki film "Turysta", gdzie poruszany jest podobny problem. Rodzin
        > a z dziećmi spędza czas na nartach w Alpach. Pewnego dnia, gdy jedzą śniadanie
        > na hotelowym tarasie, schodzi potężna lawina, która tenże taras zasypuje. Pani
        > w pierwszym odruchu zgarnia dzieci i wraz z nimi ucieka przed żywiołem, pan zaś
        > ... bierze nogi za pas i nie oglądając się na nikogo, ratuje własny tyłek. Bar
        > dzo dobry film o konsekwencjach takiego zachowania.

        Nie znam filmu, mozesz zdradzic, jakie konsekwencje ? Tzn domyslam sie, ze zone i dzieci pan stracil, mimo ze przezyly, ale czy byly jakies spoleczne pozarodzinne reperkusje ?
        • nenia1 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:19
          Widziałam ten firm, nie, nie stracił ich, żona i dzieci uciekły a lawina przeszła bokiem.
          Żona nie zbywa tej sytuacji milczeniem i domaga się od pana przyznania do winy i się zaczynają wzajemne "gorzkie żale" w skandynawskim klimacie i w alpejskiej scenerii.
          • gem.stone Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 18:08
            Możliwe, że przeszła bokiem. Oglądałam ten film kilka lat temu, więc zapamiętałam dramatyzm sytuacji, bez szczegółów. Jak pisze nenia1, pani przez cały film usiłuje zmusić męża do przyznania, że porzucił rodzinę w potrzebie. On nie chce się do tego przyznać. Co więcej, zaczyna wmawiać żonie, że on przecież chciał ją i dzieci ratować. No i zaczynają się niesnaski, wzajemne dogryzanie i wbijanie szpil, bo żadne nie chce ustąpić. Małżeństwo zmierza ku rozpadowi.
    • barattolina Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:32
      Twoja znajoma postąpiłaby zgodnie z zasadami wiary katolickiej, kiedyś ksiądz mi też tak tłumaczył.
      Mąż jest ważniejszy od dzieci.
      Może to nie jest popularna postawa, ale szokująca? Nie sądzę.
      • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 13:49
        A żona?
        • barattolina Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:12
          Nie mam zielonego pojęcia
          W teorii to powinno działać w dwie strony. Chociaż może być różnie.
          • z_lasu Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:15
            W KK to nawet "bardzo różnie".
            • barattolina Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:41
              bez kitu
      • dziennik-niecodziennik Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:07
        Bzdura.
        • barattolina Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:11
          Żadna bzdura. Wiem co usłyszałam.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:25
        NO dla mnie szokująca....
        • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:26
          Dodam ze nie wybaczyłabym mezowi ze uratował mnie a nie dzieci....
    • dziennik-niecodziennik Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:06
      Niektorzy sa poj..ani, co poradzisz.
      W opisanej sytuacji bez wahania ratowalabym najpierw dziecko. Rozwiodlabym się z mezem ktory by nie zrobił podobnie.
      Co więcej, nie mam watpliwosci ze bardziej kocham dziecko niz meza i nie dziwi mnie, ze on czuje podobnie. Po prostu milosc małżeńska to co innego niz rodzicielska.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:28
        Dokładnie. Dlatego ludzie podnoszą sie po smierci małzonka i zyją normalnie dalej. Po smierci dziecka nie da sie juz normalnie jak kiedys...
        • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:34
          Po smierci dziecka rowniez sie da jak pokazuje wiele przykladow
          • dziennik-niecodziennik Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 17:32
            Da sie, pytanie czy tak aby calkiem normalnie.
            Dla wiekszosci ludzi smierc dziecka jest wieksza trauma niz smierc wspolmalozonka.
          • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:39
            NO ja znam tylko 3 przypadki. W jednym matka najpierw była lecozna a i tak skonczyła ze sobą. W 2 pozostałych rodzicom zostało drugie dziecko i chyba tylko to ich przy zyciu trzyma...ale to nie ejst juz normalne zycie.
      • jolie Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:14
        Myślę tak samo jak Dziennik. Chociaż ja mam 3 dzieci. I jeżeli miałabym "wybrać", to naprawdę nie wiem i obym NIGDY się nie dowiedziała. W pierwszym odruchu pewnie leciałabym za najmłodszym, ale to teoria.
        • 3-mamuska Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:09
          jolie napisała:

          > Myślę tak samo jak Dziennik. Chociaż ja mam 3 dzieci. I jeżeli miałabym "wybrać
          > ", to naprawdę nie wiem i obym NIGDY się nie dowiedziała. W pierwszym odruchu p
          > ewnie leciałabym za najmłodszym, ale to teoria.


          A co jeśli do najmłodszego dostęp byłby tak trudny ze ratując je ,straciłabyś cenny czas w którym mogłabyś uratować 2 starszych?
          W wyniku czego zgnirkaby cała 3(?)
          • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:12
            Zwykle, tak sobie teoretycznie gdybam, pewnie w pierwszej kolejności łapie się i wynosi to, które jest pierwsze i najłatwiej dostępne pod ręką.
          • jolie Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:28
            Przecież i ty, i ja - teoretyzujemy. I oby tak pozostało. Może faktycznie pierwsze bierze się to dziecko, które jest po ręką, nie wiem.
    • lily_evans11 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:06
      Chłop chyba jest w stanie sam się uratować, małe dzieci niekoniecznie. Nie wyobrażam sobie porzucenia krwi z mojej krwi, żeby ratować faceta. Tym bardziej, że wiele wątków tu i życie wyraźnie pokazują, że mąż rzecz nabyta.
    • morekac Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 14:45
      >Zgodziliśmy się z tym wszystkie, poza jedną, która stwierdziła, że mąż jest ważniejszy niż dziecko, bo był pierwszy, to mąż jest jej partnerem i jej związek z mężem jest przed związkiem z dziećmi.

      A dawno pani po ślubie? Bo może za 5 lat jeszcze męża wepchnęłaby w płomienie.
    • angazetka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:11
      Ratowałabym tego, kto jest bardziej bezradny. Czyli dziecko.
    • aaa-aaa-pl Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 15:34
      Dla mnie dziecko- zdecydowanie pierwsze do ratowania.Przekonana jestem o tym i wiem jakbym postąpiła w opisanej sytuacji.
    • agunia777 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 16:44
      Skad pomysł, że każda z nas może mieć jeszcze dużo dzieci?
    • czarniejszaalineczka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 17:22
      ratowalabym najpierw cudze dziecko przed wlasnym chlopem , a nawet bachorow nie lubie
    • asia_i_p Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 17:52
      Przede wszystkim ten pogląd jest kompletnie nieżyciowy - mąż, o ile nie dostał czymś po głowie i nie leży nieprzytomny, poradzi sobie. Dziecko nie. A jeżeli dostał po głowie i leży nieprzytomny, to niestety szanse, że go dam radę wynieść nie dobijając po drodze są znikome.
    • natalia.nat Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 18:48
      seaborgium napisał(a):

      > Dla mnie to dość szokujący pogląd. Nie do zaakceptowania. A może mam zacofane,
      > zaściankowe poglądy? Odpieluszkowe zapalenie mózgu?

      W jakim sensie nie do zaakceptowania? Bo ty uważasz inaczej? To nie akceptuj.
      I jak można w ogóle analizować czy kalkulować to, kogo należy ratować najpierw. Idiotyczne.
    • morekac Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 18:52
      Chyba trzeba jednak bardziej ratować dzieci niż męża

      www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-02-07/zostawili-synow-w-plonacym-domu-teraz-rodzice-trafili-przed-sad/
      • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:07
        Ale doczytałaś, że rodzice mieli po 3 promile i możliwość wyniesienia wszystkich dzieci?
        • morekac Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:20
          Cóż, wynieśli przede wszystkim siebie. Pozostałej dwójki nawet nie próbowali ratować.
          Rozumiem, że uważasz, że jak na trzeźwo uratuje się pana męża, bachorki zostawiając w środku, to nie ma się co obawiać?
          • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:21
            A gdzie to wyczytałaś?
            • morekac Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:33
              Tutaj:
              dziennikzachodni.pl/dzieci-zginely-w-pozarze-w-rajczy-nickulinie-wyzsza-kara-dla-rodzicow/ar/12538442
              To, że byli pijani, było dodatkową okolicznością obciążającą, ale nie za to poszli siedzieć. Poszli siedzieć, bo - zdaniem sądu mogąc to zrobić bezpiecznie - nie zabrali dzieci ze sobą i nie wrócili po nie.
              • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:37
                Pytałam o to

                Rozumiem, że uważasz, że jak na trzeźwo uratuje się pana męża, bachorki zostawiając w środku, to nie ma się co obawiać?
                • morekac Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:51
                  Twoim głównym argumentem było, że rodzice mieli po 3 promile - naprawdę to był tylko dodatkowy czynnik obciążający. Stąd moje przypuszczenie, że sugerujesz, że gdyby byli trzeźwi etc., to nie byłoby sprawy.
                  W każdym razie rodzice zabrali dupy w troki, nawet małoletni Oskar uratował się sam na własnych nogach.
                  Przecież pan mąż z wątku założycielskiego też wybiegł bez żadnego dziecka - gdyby matka nie wróciła po drugie, mogło się skończyć tak samo.
                  Chciałabym przypomnieć, że dzieci sa pod opieką rodziców i jeśli oni nie udzielą im pomocy, nie dadzą sobie rady - zwłaszcza te najmniejsze.
                  • lia.13 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 20:52
                    Crualle napisała, ze rodzice [mimo że] mieli 3 promile alkoholu, to mieli możliwość wyniesienia wszystkich dzieci. Dzieci, nie bachorków.
                    • morekac Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 22:20
                      Zawsze sąd może stwierdzić, że dzieciątka można było bezpiecznie ewakuować, skoro samemu się wyszło bez obrażeń albo dało radę uratować męża. Bo jeśli udało się męża, to dlaczego nie udało się uratować dzieci, z założenia słabszych, bezbronnych i łatwiejszych często do wyniesienia?
                      Mam zresztą wrażenie, że przy mężu zostawionym na zmarnowanie w takiej sytuacji łatwiej się zresztą wybronić...
    • anagat1 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 19:34
      Dla mnie tez maz jest wazniejszy.. Ale w sytuacji pozaru ratowalabym dzieci, bo meza i tak bym nie byla w stanie wyniesc.
    • 3-mamuska Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:03
      Dla mnie w pewien sposób tez jest ważniejszy mąż.
      To z nim tworze filar rodzinny, dzieci są z nami zaledwie przez chwile naszego życia i wychowujemy je dla świata.
      Z nimi na stworze związk taki z ktory z dziećmi nie stworze. Mam dzieci już dorosłe i niemal dorosłe, wiec już trochę odczuwam co to znaczy być z partnerem a nie matka dla dzieci. Uważam za dużo kobiet zbyt skupiaja się na dzieciach zapominając ze są ludźmi, kobietami dopiero potem matkami. Śpią latami z dzieci w jednym łóżku ,stawiając dzieci zawsze na pierwszym miejscu.

      Oczywiście kocham dzieci, zrobię i robię dla nich wszystko. W monecie pożaru ratuje się ta osoba która ma większa szanse na uratowanie czy większa szans na przeżycie.
      Gdyby mąż leżał bliżej drzwi bez obrażeń a do dziecka byłby dostęp utrudniony pożarem i istniałaby możliwość ze zginiemy wszyscy ja próbując ratować dziecko, dziecko ,bo nie dałoby się wyjść i mąż leżący najbliżej wyjścia . To myśle ze zadziałby instynkt przetrwania u ratującej osoby, czyli ratujemy tak aby ratownik nie zginął.
      Chociaż widomo ze można gdybać i tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono , ale gdy się u nas paliło to najpierw wyprowadziłam najmłodsze dzieci i psa, starszy syn wyszedł sam. Zadzwonił na straż ja nie byłam w stanie odblokować telefonu i zadzwonić. Ale wróciłam i gasiłam pożar. Zanim przyjechała straż. Dołączyć do mnie mąż gdy wrócił do domu dzięki temu straty dużo mniejsze.
      Nie zdarzył zająć się syrop i dach.

      Natomiast mnie zastanawia jak kobiety piszą”mój najeazniejszy mężczyznach życiu” i zdjęcie syna. Moje największe szczęście.
      Dla mnie to chore iż ma się ku temu ,ze będzie to toksyczna teściowa. Ze będzie wiecznie obecna w życiu syna.
      Wieszając się emocjonalnie na dziecku zamiast stworzyć zdrowy związek z partnerem.
      • cruella_demon Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:22
        Po części się z tobą zgadzam. Zapewne dostęp do osób ratowanych też ma ogromne znaczenie, bo przez zawalisko, czy ścianę ognia, po prostu nie przejdziesz.
        Podobne podejście mam do partnera i zgadzam się z tym, że dzieci sobie życie ułożą ze swoimi rodzinami, o które będą musiały się troszczyć. Jednak dzieci to krew z mojej krwi, kocham je nad życie i zrobiłabym dla nich wszystko. Niestety, ale prędzej przebolałabym śmierć partnera niż dziecka. A gdyby, tak jak w poście startowym, mąż stał i patrzył jak nasze dzieci płoną i nie pomógłby mi ich ratować, to nasze małżeństwo by się najprawdopodobniej rozpadło, a gdyby przy tym dziecku coś się stało, to bym go do końca życia obwiniała i mu tego nigdy nie wybaczyła.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:32
        Osz kutwa....nie szacuje kto ma wieksze szanse. ratuje dzieci. Je kocham najbardziej, miłością najwiekszą. Meża dzisiaj kocham ale nie wiem co bedzie za 10-20 lat. Dzieci bede kochać do smierci. Smierc meża jestem w stanie przezyc , smierc dziecka to najwieksza tragedia jaka moze człowieka spotkać.
    • hukop Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 20:52
      Oczywiście, że koleżanka dobrze powiedziała. Z mężem łączą ją uczucia, emocje, wspomnienia bo pewnie dużo razem przeszli. Kobieta potrzebuje wsparcia mężczyzny, czasami pomocy w różnych sprawach, które dzieci jej nie dadzą. Spędzania razem czasu, wspólnych planów na przyszłość, dzielenia problemów. A po za tym, mąż zapewne nie drze się po nocach i nie robi pod siebie. Z mężem czeka ją lepsza przyszłość niż z dziećmi. Mąż, tak z założenia zostanie z nią na długie lata, dzieci i tak wyfruną z gniazda.
      • czarniejszaalineczka Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:00
        taki maz ktorego trzeba z pozaru wyciagac to sie raczej na wiele nie przydasuspicious
      • memphis90 Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:15
        >dzieci i tak wyfruną z gniazda.
        W takim wypadku to chyba kominem wprost do nieba...
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:33
        Jezeli mąż z nia zostanie na zawsze jest szansa ze bedzie sie jej darł na stare lata oraz bedzie mu musiała zmieniać pileuchy...
    • stephanie.plum Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 21:27
      mąż nigdy by mi nie darował, gdybym uratowała jego, a nie dziecko.
      • hanusinamama Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:33
        Ja tez pisałam ze gdyby maz uratował mnie zmaist dzieci to jego bym utłukła.
    • ewbal Re: Mąż czy dziecko 10.12.18, 22:34
      Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała dokonywać wyboru kogo ratować
    • lot.ti Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 07:45
      historyjka nieudolnie zmyślona w celu wywołania tematu pt. które więzy ważniejsze - więzy krwi, czy inne więzy
      oczywiście zawsze więzy krwi, więc dzieci ratujemy w pierwszej kolejności, później rodzice, rodzeństwo, bratankowie, a współmałżonka zawsze można zastąpić innym modelem
      • amast Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 15:34
        > więc dzieci ratujemy w pierwszej kolejności, później rodzice, rodzeństwo, bratankowie, a współmałżonka zawsze można zastąpić innym modelem

        A może się zdarzyć tak, że ktoś ma tego współmałżonka nie z przypadku, ale dlatego, że go kocha i jest z nim bardziej związany niż z bratem, którego nie widział od 30 lat na przykład? A bratanków pierwszy raz zobaczył 20 minut przed pożarem? Tak pytam z ciekawości, bo ja (chyba na szczęście...) nie mam rodzeństwa.
    • aj.riszka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 19:33
      Oczywiscie, ze ratuje bezbronne dziecko (z opisanego pozaru). Maz to powinien nas ratowac (czyli dziecko i mnie).
    • lia.13 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 20:03
      Ciekawi mnie, w jaki sposób chcialaby ratować tego swojego męża. Ja waze 50 kg, moj mąż 110. Jeśli padłby gdzieś w pokoju a ja cgcialabym go ratować, to zginęlibyśmy oboje. Dziecko waxy 6 kg,bez tfydu bym je wyniosła i wtedy ewentualnie moglabym wrocic po męża, kopać,drapac gada do skutku, aby się ocknął, bo inaczej by zginął marnie. Moze ta sąsiadka wazy 80 kg a jej księciunio 65, ze brałaby się za ratowanie go?
      • czarniejszaalineczka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 20:47
        www.youtube.com/watch?v=b-tEVqBS53Q
        • lia.13 Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 20:56
          Musielibyśmy spróbować, ale kiepsko to widzę. Ja mam 150 cm wzrostu, a on 185. Chyba lepiej by mi bylo go ciągnąć po podłodze niż brać na barki. Ale dzięki za to video. Ciekawe i potrzebne.
        • ichi51e Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 22:12
          Nie wierze ze bym tak podniosla... nanfilmie imho tez pan lekko podskoczyl
          • czarniejszaalineczka Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 23:28
            nie dowiesz sie jesli nie spróbujesz
            przydaje sie rowniez do zrzucania faceta z balkonu tongue_out
      • taki-sobie-nick Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 20:54
        lia.13 napisała:

        > Ciekawi mnie, w jaki sposób chcialaby ratować tego swojego męża. Ja waze 50 kg,
        > moj mąż 110.

        Ciągnąc?
    • szeptucha.z.malucha Re: Mąż czy dziecko 11.12.18, 23:36
      Z tematem wątku kojarzy mi się film „Turysta”. Rzecz o zaufaniu, odpowiedzialności, czym jest wierność i jakie przyjmujemy role.
      Dłużyzny są ale swego czasu przebrnęłam i nie żałowałam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka